2013.11.16-17 Jaskinia Przed Rozdrożem / Pilsko 1557 m n.p.m.

Samuel Marcinków - Sekcja Młodzieżowa
Nikodem Marcinków - Sekcja Młodzieżowa
Hanna Marcinków - Sekcja Młodzieżowa
Szymon Marcinków - Sekcja Młodzieżowa
Antonina Twardowska - Sekcja Młodzieżowa
Zuzanna Twardowska - Sekcja Młodzieżowa
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa

Aneta Żak-Twardowska
Łukasz Twardy Twardowski - Grupa Beskidzka GOPR
Adam Marcinków
Marta Marcinków - Osoba Towarzysząca
Stanisław Marcinków - Osoba Towarzysząca
Izabela Marcinków - Osoba Towarzysząca
Paweł Marcinków - Osoba Towarzysząca
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Sebastian Korczyk
Ekipa off-roadowa związana z "Samurai-Serwis" - intensywna współpraca podczas wieczornej części biesiadno-artystycznej
Brego - Canis lupus familiaris

Tym razem ofensywa Sekcji Młodzieżowej skierowała się ku Beskidowi Wysokiemu, na dodatek objęła swym zasięgiem terytorium dwóch państw.

W sobotę około godziny 13:00 zaparkowaliśmy auta w Korbielowie. Zielony szlak wyprowadził nas na grzbiet Szlakówki i Czarnego Gronia. Po krótkim marszu płajem skręciliśmy w las, by stanąć nad studnią zlotową Jaskini Przed Rozdrożem K.Bż-03.01. W dwóch niezależnych turach do głównej komory tego obiektu zeszli w sumie czterej członkowie Sekcji Młodzieżowej: Samuel, Nikodem, Szymon i Mikołaj. Towarzyszyli im: Ines, Adam, Sebastian, Stanisław i Paweł. Patrz: link. Nie ujawnił się żaden nietoperz, stwierdzono natomiast obecność wielu owadów.
Sprawnie osiągnęliśmy Halę Miziową - obóz pośredni został założony w (klimatycznej i gościnnej) Stacji Ratunkowej Grupy Beskidzkiej GOPR. Spotkaliśmy tam m.in. klubową Koleżankę, Anetę (bohaterkę krążących po SBB opowieści) z rodziną.
Pierwszym ważnym punktem wieczornego programu było świętowanie urodzin Antoniny. Podano różowy tort, a w powietrzu fruwały (i głośno eksplodowały) różnobarwne balony.
Kiedy młodzież powędrowała do łóżek (co było procesem skomplikowanym i długotrwałym), wraz z upływem nocy konwencja kinderbalu wyewoluowała w zgoła odmiennym kierunku. Jedna z podstawowych reguł dziecięcej turystyki kwalifikowanej głosi, że na wyjeździe rodzice powinni bawić się nie gorzej niż pociechy. Można zaryzykować twierdzenie, iż dorośli uczestnicy ekspedycji w masyw Pilska wzięli sobie tę zasadę głęboko do serca, a Koledzy z "Samurai-Serwis" podali im pomocną dłoń. Kolejka (z prądem, lecz bynajmniej nie dla dzieci) okrążała stół z szybkością pendolino; w decydującym momencie wyciągnięto z trzaskającego w kominku ognia ogromne, starannie wypieczone szaszłyki. Na parkiecie królowali Marta, Aneta, Ines, Adam, Łukasz i Stanisław. Wykonano szereg karkołomnych figur tanecznych, choć autor niniejszego sprawozdania nie jest pewien, czy strona opatrzona logo PZA jest dobrym miejscem na publikację ich szczegółowego opisu. Na zakończenie Adam Marcinków - wcześniej pomysłowy i ofiarny animator zabaw dziecięcych (popularnonaukowe eksperymenty elektrostatyczne, tzw. kanapka, pałowanie balonem itp.) - zaprezentował światu awangardowy solowy układ choreograficzny, którego głębokiego przesłania widzowie do tej pory nie zdołali w pełni przemyśleć i rozszyfrować (jeśli zachowali ów występ w pamięci).

W niedzielę rano zerwaliśmy się oczywiście bladym świtem... a może nieco później. Zwarci i gotowi przystąpiliśmy do ataku szczytowego - bardziej malowniczym i ambitniejszym wariantem wzdłuż żółtego szlaku. Przez cały czas cieszyliśmy się doskonałą widocznością; inwersyjna aura zachęcała do zrzucania wierzchnich warstw odzieży, chociaż pod nogami chrzęściły skute lodem kałuże, a między kosodrzewiną bieliły się niewielkie płaty śniegu.
Na głównym, słowackim szczycie Pilska było po prostu pięknie. Zalegające w dolinach mgły dodatkowo uplastyczniały słoneczną, rozległą panoramę. Panował radosny nastrój (patrz: zdjęcie grupowe pozowane).
Potem był obiad w Stacji Ratunkowej i niespieszne przemieszczenie się w dół. Kiedy schodziliśmy pod wyciągami, obok Królowej Beskidów lewitowała spowita ażurowym woalem pomarańcza - link.

Dziękujemy Adamowi za wystąpienie z inicjatywą akcji oraz Łukaszowi za miłe przyjęcie w goprówce.

Specjalna informacja dla Krzysztofa Talika, naczelnego koordynatora projektu Beskid Trail Challenge:
Zmierzono dokładny czas! Na trasie od dolnej stacji wyciągu "Baba" w Korbielowie do słowackiego szczytu Pilska osiągnęliśmy rezultat: 22 godziny 28 minut i 37 sekund. Odliczając osoby, które wyruszyły z dołu o innej porze lub które nie wyszły ponad Halę Miziową, a także najmłodszych, którzy na kilku odcinkach korzystali z ramion ojca / wujka, powyższym czasem mogą poszczycić się następujący zawodnicy: Hanna Marcinków, Szymon Marcinków, Mikołaj Korczyk, Adam Marcinków, Stanisław Marcinków, Izabela Marcinków, Paweł Marcinków, Ines Korczyk i Sebastian Korczyk.
Czytelnikom mniej zorientowanym przypomnijmy (dla celów poglądowo-porównawczych), że w dość podobnym czasie (mniej niż 25 godzin) nasz szwajcarski kolega po fachu, Ueli Steck, zaliczył łańcuchówkę północnych ścian trzech gór noszących nazwy Eiger, Mönch i Jungfrau (2004 rok).
Dodatkowy smaczek wynika z okoliczności, że tak bezprecedensowy, epicki, prawdopodobnie trudny do pobicia (w dającej się przewidzieć przyszłości) wynik z minionego weekendu stał się naszym udziałem mimo zastosowania na króciutkim, początkowym odcinku (od startu do hotelu "Jontek") metody samochodingowej.