2026.04.19 Kobyla - Wyjazd kursowy (szkolenie z autoratownictwa)

Scenka rodzajowa: działanie autoratownicze (osoba ratująca: Radosław Jędrzejczyk, osoba ratowana: Lana Svetličić, wszechwidzący obserwator: Bartosz Brzezinka) Scenka rodzajowa: działanie autoratownicze (osoba ratująca: Radosław Jędrzejczyk, osoba ratowana: Lana Svetličić, wszechwidzący obserwator: Bartosz Brzezinka) fot. Daria Kusztelak

Bartosz Brzezinka - szef szkolenia
Tomasz „Murzyn" Grzegrzułka - instruktor
Wacław „Przygoda" Michalski - instruktor
Tomasz Motoszko

Daria "Zawsze-coś" Kusztelak
Iwona "Ciotka" Pośpiech
Jowita Kubica
Maciek Filipski
Artur "Młody" Suwała-Pikania
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk
Lana "Wycior" Svetličić

Dziś na warsztat kursowy wzięto techniki autoratownictwa. Temat niezwykle ważny, gdyż w jaskini jedynie sprawna reakcja naszych kompanów może uratować nas w przypadku utraty świadomości na linie. Z tego względu warto również być osobą, która w razie wypadku będzie mogła komuś pomóc.

W (prawie) punkt dziesiąta zbiórka pod skałą Kobylą, znajdującą się w Wiśle. W dobrych nastrojach i przy słonecznej pogodzie (której nie dane było nam odczuć na skórze ze względu na zasłaniające naszą ukochaną, żarzącą się kulę plazmy skały) mogliśmy rozpocząć działania. Ładna pogoda wykurzyła jednak na zewnątrz również różne grupy wspinaczkowe, z którymi przez cały dzień dzieliliśmy obrane miejsce do ćwiczeń. Na szczęście miejsca było wystarczająco, aby rozwiesić cztery liny, na których prowadziliśmy symulowane akcje ratunkowe.

Tego dnia poznaliśmy i przećwiczyliśmy trzy techniki autoratownicze. W pierwszym poznanym przez nas wariancie osoba, która straciła przytomność, była w trakcie zjazdu, posługując się rolką STOP. Po uzyskaniu mniejszej lub większej wprawy w tym działaniu (oraz krótkiej przerwie na szybką przekąskę) przerzuciliśmy się na ćwiczenia sytuacji, w której poszkodowany był w trakcie wchodzenia po linie za pomocą płaniety oraz crolla. Manewr ten był znacznie trudniejszy w opanowaniu, jednak i jemu nie udało się pokonać dzielnych kursantów.

W trzeciej technice należało podejść do osoby poszkodowanej na drugiej linie, przypiąć ją do swojego przyrządu zjazdowego, a następnie odciąć linę, na której zawisła. Pragnę poinformować, że pomimo wielu odciętych lin, do których był w danym momencie przypięty, Murzyn żyje i ma się dobrze.

Część kursantów w chwili przerwy postanowiła również przejść Szparę w Kobylej (K.Bs-01.01), która nie stawiła większego oporu, mimo znajdującego się w niej zacisku. Ćwiczeniom towarzyszyły niemal nieustanne jęki oraz okrzyki bólu, jednak liczba (żywych) uczestników pozostała niezmienna przez cały czas szkolenia. Usatysfakcjonowani nową wiedzą i umiejętnościami, po krótkim podsumowaniu ruszyliśmy do domów.