2014.02.02 Lutowe tchnienie zimiosny

Beata Michalska-Kasperkiewicz
Zdzisław-Anderas Grebl
Kuba Krajewski
Paweł Kasperkiewicz


A było to tak: W szary, zimny, zawiesisty lutowy dzień udaliśmy się na wysokie, porosłe lasem kobiernickie wzgórze. Niebo zmieniało się we wszystkich odcieniach szarości, a wilgoć podłoża otaczała nas finezyjną mgiełką. Nieziemska cisza pobliskiej wioski kładła się szerokim cieniem na ciągnące się bruzdy wzdłuż zaoranych pól. Kuba wyjął swój przyrząd i nastawiwszy go w kierunku obrzeży pobliskiej fosy, poczuł muskający oddech historii. Stojąca w oddali Beata podkreślała niezmienną perspektywę czasu i przestrzeni nas otaczającej. Czuć było na licach naszych dotyk wiatru, tchnienie gnijącego listowia i szum ledwo płynącej wody z otchłani źródła. Strzygący uszami Zdzichu starał się zebrać wszystkie dźwięki płynące wkoło, ceniąc sobie towarzystwo ludzkiej istoty. Pod drzewami w bujnym listowiu zaległ Paweł wpatrzony w nieśmiałe pąki szybującego głuszca i skaczące wiewiórki.
Póki co panuje bezruch, ale niedługo otaczający świat nabierze wiele grozy.