Sprawozdania (4892)
2023.06.26 Akcja do Bunkra polskiego z 1939 r w Zalewie Goczałkowickim
Napisał Jerzy GanszerAleksander, Leopold Krajewski - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Jakub Krajewski
Barbara Mazanowska - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Zdzisław Grebl
Grzegorz Więcek /autor zdjęcia/
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Koczur
Jerzy Pukowski
Tomasz Kochel
Jerzy Ganszer
Jedna z bardziej humorystycznych akcji. Woda ciepła. Grupa wodna w całości zdobyła bunkier. Aby utrudnić akcję innym nie podaje się jak się to robi! Zapraszamy na podobne akcje z serii "akcji błotnych" - następna odbędzie się za tydzień w poniedziałek wieczorem.
Akcja była ogłoszona na stronie Ganszera i w informacjach dodatkowych.
2023.06.24-25. Kotarz, Biały Krzyż, Grabowa
Napisał Paweł OlszewskiPaweł Olszewski
Późne, sobotnie, deszczowe popołudnie, nocka i słoneczny, upalny niedzielny poranek w Beskidzie Śląskim. Brenna- Kotarz- Biały Krzyż- Grabowa- Brenna (spokojne 14,1km). Były rozmowy o wszystkim i o niczym. Był także akcent weselny w postaci Pana Tadeusza (o tym będzie w filmiku):)
Zdjęć kilka
2023.06.24-25 Wielka Litworowa, Jaskinia pod Wantą i Marmurowa
Napisał Jerzy GanszerPiotr Gawlas
Zofia Gutek
+ 4 ratowników górniczych
Litworowa do dna I Pięćdziesiątki
Pod Wantą do dna
Marmurowa do starego dna
Jerzy Ganszer
Kto nie był niech się tam wybierze - miejsce bardzo tajemnicze. Na zdjęciu wielkie walce kamienne - do produkcji papieru. Jest tam młynówka, która dalej płynie i kiedyś poruszała maszyny w tej fabryce. Kilka lat temu trzy osoby z naszego klubu przepłynęły na pontonach tą młynówką od Zapory w Czańcu do drogi w rejonie kościoła. Niebawem popłyniemy dalej - o czym zostaną wszyscy powiadomieni.
Jerzy Ganszer
Tam w środku naprawdę był smok i zionął dymem! A nad Jamą jest ciekawy zamek!
2023.06.22 Noc Świętojańska nad Jeziorem Żywieckim
Napisał Jerzy GanszerJerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
+ 3 osoby towarzyszące
Spotkanie tak jak w poprzednich latach odbyło się pod źródełkiem św. Wita. Było ognisko, ciepło, piękny widok i kąpiel w wodzie. Należy wspomnieć, że pomysłodawcą tych spotkań była Agnieszka Gądek /pod nazwą noc Kupały/.
2023.06.21 Jaskinia Śnieżna do Syfonu Dziadka
Napisał Jerzy GanszerBartosz Brzezinka
Jerzy Ganszer
Czas akcji 6 godzin i 15 minut. Do dna doszliśmy w 2 godziny i 5 minut. Na powierzchni trochę śniegu. W jaskini sporo wody.
Tutaj pewne "obserwacje":
- w Wielkiej studni u góry są ślady wyciągarki "Gramingera". Przy pomocy stalowej liny wyciągano śmieci i "słabszych grotołazów"
- przed Suchym biwakiem jest karteczka od 13 lat z informacją o "higienicznym zachowaniu się" - została zainstalowana przez członków SBB
- wiele lat temu Prymula podczas Obozu Ogólnopolskiego dostał polecenie zaniesienia "punktu pomiaru wody" do jeziorka przed trawersem do II Biwaku. Ta "tablica" leży tam w wodzie do dzisiaj i należy sądzić, że nigdy nie spełniała zadania
- mało kto wie, że trawers przed II Biwakiem był zaporęczowany z liny stalowej
- dawno temu nad Wielką Studnią był obrazek z Matką Boską, podczas odśmiecania jaskini ta rzecz została zakwalifikowana jako śmieć
- kilka lat temu w Tatrach była wielka powódź - woda podeszła od dołu nad II Biwak!
- do tej chwili w Wielkiej Śnieżnej było 8 ofiar śmiertelnych
- dawno temu w latach 70 - tych XX wieku "Płytowce" były poręczowane jednym podciągiem o dł 80 m bez przepinanek /Polska lina z Bezalinu o dużym wydłużeniu/
- na Płytowcach starzy grotołazi zjeżdżali we "Francuzie", podczas podchodzenia asekurowali się z pętli Prusika
- w Parszywej siedemnastce kiedyś zginął wrocławski grotołaz, autor niniejszego opracowania znalazł na dole okulary i dał je na półkę /grotołaz z Wrocławia używał okularów/. Okulary tam gdzieś są, lecz od pewnego czasu nie zaobserwowano ich
- poniżej otworu jest takie miejsce do przebierania się - podczas Obozów Ogólnopolskich był tam instalowany namiot
- 21 lipca 1979 Andrzej Bałas z Krakowa na lewo od otworu zainstalował pierwszego /?/ "nowożytnego " spita. Wtedy w systemie nie istniały tego typu urządzenia! W pobliżu był Były Członek Klubu Przemysław Piekarski /patrz Księga Zmarłych SBB/
- podczas obozów Ogólnopolskich były akcje oczyszczające jaskinię - śmieci nosiło się w workach na ziemniaki z tworzywa sztucznego /grotołazi doprawiali szelki/
- poniżej II biwaku jest zjazd i tam u góry w spągu jest wbity wycior /hak/
- przez wiele lat w otworze jaskini była krata /prawie nigdy niezamykana na kłódkę /
- przez kilka lat w otworze była zainstalowana plandeka, aby śnieg nie blokował wejścia - usunięto ją potem, bo lodowiec w środku zaczął się kurczyć
- przez długi czas dnem systemy był Syfon Dominiki i tam się chodziło /przez Studnię Wiatrów/
- w tej chwili w jaskini jest dużo różnych depozytów z linami - należy stworzyć "regulamin", aby nie zagracać zbytnio jaskini
- uwaga - na zjeździe kierunkowym u góry uszkodzona lina!
2023.06.19 Północna mierzeja wpływu Wisy do Zalewu Goczałkowiciego
Napisał Jerzy GanszerZdzisław Grebl
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Ganszer
Akcja tylko dla koneserów! Przepłynęliśmy jedną rzekę. Na cypel szliśmy po wodzie /tak było szybciej/. Były tam łabędzie i kormorany. Na końcu drzewa wystające z wody /na zdjęciu/. Miejsce bardzo piękne!
2023.06.18 Jura Krakowsko-Częstochowska
Napisał Wojciech JasiakSylwia Wójcik
Łukasz Młody - Osoba Towarzysząca
Łukasz Piechocki
Tomasz Grzegrzułka
Wojciech Jasiak
Karol Pastwa
W niedzielę spontanicznie zebraliśmy dość spory skład i pojechaliśmy do Podlesic, aby powspinać się, ale również odwiedzić Studnie Szpatowców.
Wyjazd odbywał się w sielskiej atmosferze, nie nałożyliśmy sobie presji czasowej i realizowaliśmy swoje cele na spokojnie. W pierwszej części wyjazdu udaliśmy się na Górę Zborów, aby na Długiej Grani, Dziurkach i Skale Gąsieckiego wywspinać kilka dróg. Zrealizowaliśmy kilka wariantów. Każdy z nas znalazł satysfakcjonujące dla siebie drogi i je zrealizował. Po południu udaliśmy się do Studni Szpatowców, aby schłodzić się po całym upalnym dniu. Na zakończenie wyjazdu zrobiliśmy ognisko i usmażyliśmy kiełbaski. Wieczorem wróciliśmy do Bielska
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Trzech członków Honorowych SBB wybrało się na spacer do znanej wszystkim jaskini. Zjechano tylko pierwszą studnię! Akcja była dość "ekstremalna". Na powierzchni sporo mgieł. A potem żurek u Zięby.
Więcej...
Bartosz Baturo
Sprawozdanie z próby wejścia na Kazbek w połowie czerwca 2023.
Do Kutaisi przylecieliśmy w nocy w środę 14.06. Jedyne, naprawdę dobre okno pogodowe w czasie naszego 2 tygodniowego pobytu było prognozowane na sobotę 17.06. W związku z tym w czwartek popołudniu byliśmy już w Stepancmindzie. Tego samego dnia wieczorem wyszliśmy na nocleg w pobliżu niższego schroniska, około 3000 m n.p.m. Kolejnego dnia doszliśmy do tzw. "meteo" i spędziliśmy tam kilka godzin na topieniu śniegu i suszeniu ubrań. Niestety w czasie przejścia przez lodowiec do meteo dopadła nas burza i byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Pod wieczór przeszliśmy około 45 minut w stronę szczytu i tam rozbiliśmy obóz na 3800 m n.p.m. Kolejnego dnia było okno pogodowe. Do tego momentu czuliśmy się, choć zmęczeni, dobrze. O 4 rano, po solidnej owsiance wyszliśmy z namiotu. Choć pogoda była bezchmurna, to wiatr wiał strasznie mocno, dodatkowo było bardzo zimno. Warunki powyżej meteo były typowo zimowe, bardzo dużo świeżego śniegu. Na szczęście szło dużo ekip (w tym polskich), więc ani z torowaniem ani nawigacją nie było zbytniego problemu. Na początku szło dobrze, ale później okazało się, że: (i) zamarzła woda w kamelbakach, (ii) nasze treki, choć porządne, nie wystarczają na ten mróz. Słońce już było coraz wyżej, więc te problemy byśmy przetrwali, natomiast niestety w okolicach wysokości 4300 Julia zaczęła odczuwać ból głowy spowodowany wysokością. W związku z tym, około 8 rano podjęliśmy decyzję o odwrocie, żeby niepotrzebnie nie ryzykować. Zgodnie z planem chcieliśmy potraktować ten atak jako aklimatyzację i następnego dnia spróbować znowu. Niestety po kilku godzinach w namiocie i obiedzie musieliśmy podjąć decyzję o zejściu niżej. Ból głowy nie ustępował, a dodatkowo oboje byliśmy mocno wyczerpani atakiem szczytowym. Po kolejnej nocy obok niższego schroniska zeszliśmy na sam dół i zjedliśmy wielkie Chaczapuri. Oczywiście problemem była aklimatyzacja, zbyt krótka jak na taką górę, ale ze względu na pogodę głupio było nie dać szansy temu oknu pogodowemu. Kolejnym błędem, było nie zabranie nart. Przed wyjazdem wszyscy, których pytaliśmy mówili, że na zjazd z Kazbkeu jest już za późno, tymczasem warunki narciarskie były tam naprawdę wyśmienite. Trzeba by co prawda trochę je ponieść na plecach, ale wyżej, gdzie wysokość daje się we znaki, znacząco usprawniły by nam poruszanie się. Zresztą ta wyprawa miała być wyprawą narciarską, więc naprawdę żałuję, że odradzono nam wzięcie sprzętu. 4 tysięcznik (Ortsveri) naprzeciwko Kazbeku, idealny na aklimatyzację, wydaje się jeszcze ciekawszy narciarsko od samego pięciotysięcznika, z uwagi na przepiękną, olbrzymią i stromą ścianę opadającą w stronę meteo. No nic. Następnym razem! Gruziński rekonesans został zrobiony. Po zejściu z góry udało nam się zjechać dobry kawał tego pełnego kontrastów kraju.
Jerzy Ganszer
Działaliśmy w Beskidzie Żywieckim w rejonie Hali Górowej. Tam też spaliśmy w dużej szopie /na zdjęciu/. W planie było znalezienie i splanowanie małego obiektu, o którym wspominał Błażej Nikiej - nie udało się. Natomiast sam Jerzy Pukowski odkrył "Salę pod Wielkim Głazem nad Halą Górową" o długości 7m. Niebawem obiekt ten zostanie wpisany w Bazę Danych Obiektów Jaskiniowych Polskich Karpat Fliszowych. Jest tam dość sporo miejsca, niemniej spąg jest pochyły i za bardzo nie nadaje się do dłuższego przebywania w nim ludzi. W okapie pod wejściem do wspomnianego obiektu są śmieci i niewątpliwie zrobimy tam akcję oczyszczającą. A nocleg w szopie był piękny, obudziło na słońce wkradające się przez okna! a w nocy był deszcz i burza.
2023.06.13 Cieszyn - wizyta u Członka Honorowego SBB
Napisał Jerzy GanszerJerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Odbyła się wizyta u Członka Honorowego SBB Piotra Beczały. Było bardzo miło. Powspominaliśmy stare czasy! Piotr na pierwszym planie, z tyłu Pukuś.
Jerzy Ganszer
Podbiegaliśmy stromszym wariantem. Po drodze rogowiec Mikuszowicki i drzewo buk - w obwodzie 320 cm. /na zdjęciu/
