Tymoteusz Siedloczek
poniedziałek, 09 luty 2026 19:49
2026.02.08 Chopok na skiturach
Szymon Tiebler - niezrzeszony
Tymoteusz Siedloczek
W niedzielę zmieniliśmy pasmo górskie i zameldowaliśmy się na Chopoku (z nadzieją na jakieś widoki). Podejście po trasie jednostajne i nudne, ale przynajmniej śnieg się nie kleił do fok. Po dojściu na szczyt zdecydowaliśmy o zjeździe Żlebem Meteorologów. Warunki do zjazdu przyzwoite, miejscami lekko wylodzone, ale w dolnej części żlebu złapała nas mgła. Przetrawersowaliśmy pod skałami, po czym podeszliśmy do góry "z buta" Żlebem Szkolnym i na dół zjechaliśmy już po trasach.
Tymoteusz Siedloczek
W niedzielę zmieniliśmy pasmo górskie i zameldowaliśmy się na Chopoku (z nadzieją na jakieś widoki). Podejście po trasie jednostajne i nudne, ale przynajmniej śnieg się nie kleił do fok. Po dojściu na szczyt zdecydowaliśmy o zjeździe Żlebem Meteorologów. Warunki do zjazdu przyzwoite, miejscami lekko wylodzone, ale w dolnej części żlebu złapała nas mgła. Przetrawersowaliśmy pod skałami, po czym podeszliśmy do góry "z buta" Żlebem Szkolnym i na dół zjechaliśmy już po trasach.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Etykiety
poniedziałek, 09 luty 2026 19:12
2026.02.07 Dolina Złomisk na skiturach
Szymon Tiebler - niezrzeszony
Tymoteusz Siedloczek
W sobotę wybraliśmy się na nartach do Doliny Złomisk, z zamiarem zjazdu z okolic Wysokiej. Po sprawdzeniu prognoz pogody wiedzieliśmy, że nie uświadczymy słońca, ale nie przypuszczaliśmy, że spotka nas aż taka mgła. Podejście do Popradzkiego Stawu upłynęło całkiem przyjemnie, mimo lekkiego deszczu ze śniegiem. Powyżej, w kosodrzewinie, przejście było dobrze przetorowane, choć dość wąskie (co okazało się problematyczne przy powrocie). Nad kosodrzewiną leżał mocno mokry śnieg, więc co chwilę musieliśmy się zatrzymywać, żeby zedrzeć to, co przykleiło się do fok. Z kronikarskiego obowiązku: kol. Szymon zdążył złamać jeden kijek (karbonowy) podczas podejścia. Doszliśmy w okolice podstawy ściany Złomiskiej Turni (ok. 1900m. n.p.m.), po czym zdecydowaliśmy się na odwrót, ze względu na bardzo słabą widoczność. W czasie zjazdu zdarzyło się niestety trafić w jakiś kamień. Potem podjęliśmy próbę lawirowania między kosówkami, ale koniec końców trzeba było po prostu zanieść narty do Popradzkiego Stawu. Powrót do auta odbył się bez większych problemów.
Tymoteusz Siedloczek
W sobotę wybraliśmy się na nartach do Doliny Złomisk, z zamiarem zjazdu z okolic Wysokiej. Po sprawdzeniu prognoz pogody wiedzieliśmy, że nie uświadczymy słońca, ale nie przypuszczaliśmy, że spotka nas aż taka mgła. Podejście do Popradzkiego Stawu upłynęło całkiem przyjemnie, mimo lekkiego deszczu ze śniegiem. Powyżej, w kosodrzewinie, przejście było dobrze przetorowane, choć dość wąskie (co okazało się problematyczne przy powrocie). Nad kosodrzewiną leżał mocno mokry śnieg, więc co chwilę musieliśmy się zatrzymywać, żeby zedrzeć to, co przykleiło się do fok. Z kronikarskiego obowiązku: kol. Szymon zdążył złamać jeden kijek (karbonowy) podczas podejścia. Doszliśmy w okolice podstawy ściany Złomiskiej Turni (ok. 1900m. n.p.m.), po czym zdecydowaliśmy się na odwrót, ze względu na bardzo słabą widoczność. W czasie zjazdu zdarzyło się niestety trafić w jakiś kamień. Potem podjęliśmy próbę lawirowania między kosówkami, ale koniec końców trzeba było po prostu zanieść narty do Popradzkiego Stawu. Powrót do auta odbył się bez większych problemów.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
poniedziałek, 19 styczeń 2026 21:46
2026.01.18 - Dolina Żiarska
Daniel Hering - AKT "Watra"
Tymoteusz Siedloczek
Słoneczną niedzielę wykorzystaliśmy na szybki wypad w Słowackie Tatry Zachodnie. Tym razem naszym celem okazała się Hruba Priehyba (ze względu na zbyt małą ilość śniegu na grani zjazd z Hrubej Kopy był niemożliwy). Podejście do Żiarskiej Chaty poszło sprawnie, szybka kawa i ruszamy dalej, przedzierając się przez kosówki. Ilość śniegu jest mała, ale wystarczająca, żeby dało się podejść na nartach, grzejąc się nieco zbyt mocno w promieniach słońca. Powyżej pasma kosodrzewiny śnieg jest odpuszczony, ale po wejściu w żleb zmienia się w twardy, miejscami mocno zlodzony, co zmusza nas do założenia raków i piesze wyjście do grani. Na górze zastaje nas mocny wiatr, więc zrobiliśmy szybką przepinkę i uciekaliśmy na dół. Udało się zjechać do samego parkingu.
Tymoteusz Siedloczek
Słoneczną niedzielę wykorzystaliśmy na szybki wypad w Słowackie Tatry Zachodnie. Tym razem naszym celem okazała się Hruba Priehyba (ze względu na zbyt małą ilość śniegu na grani zjazd z Hrubej Kopy był niemożliwy). Podejście do Żiarskiej Chaty poszło sprawnie, szybka kawa i ruszamy dalej, przedzierając się przez kosówki. Ilość śniegu jest mała, ale wystarczająca, żeby dało się podejść na nartach, grzejąc się nieco zbyt mocno w promieniach słońca. Powyżej pasma kosodrzewiny śnieg jest odpuszczony, ale po wejściu w żleb zmienia się w twardy, miejscami mocno zlodzony, co zmusza nas do założenia raków i piesze wyjście do grani. Na górze zastaje nas mocny wiatr, więc zrobiliśmy szybką przepinkę i uciekaliśmy na dół. Udało się zjechać do samego parkingu.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
poniedziałek, 12 styczeń 2026 22:05
2026.01.02-05 Alpy Ötztalskie
Aleksandra Łapszyńska - SKPB Katowice
Daniel Hering - AKT "Watra"
Antoni Siedloczek - niezrzeszony
Tymoteusz Siedloczek
Skiturowy noworoczny wyjazd w Alpy Ötztalskie. W tym roku jako bazę wypadową wybraliśmy schronisko Taschachhaus. Pojechaliśmy bez celu wejścia na jakiś konkretny szczyt - bardziej poszukać śniegu i zrobić kilka ładnych zjazdów - co udało się znakomicie, mimo wystających miejscami kamieni. Narty wróciły całe, za to udało mi się połamać harszle na jednym z podejść. Temperatury nie były zbyt sprzyjające - codziennie mróz w okolicach -20°C i wiatr. Dopiero po wyjściu na nasłoneczniony stok robiło się przyjemniej. Ze względu na małą ilość śniegu podczas powrotu ze schroniska do auta musieliśmy zejść z moreny pieszo.
Daniel Hering - AKT "Watra"
Antoni Siedloczek - niezrzeszony
Tymoteusz Siedloczek
Skiturowy noworoczny wyjazd w Alpy Ötztalskie. W tym roku jako bazę wypadową wybraliśmy schronisko Taschachhaus. Pojechaliśmy bez celu wejścia na jakiś konkretny szczyt - bardziej poszukać śniegu i zrobić kilka ładnych zjazdów - co udało się znakomicie, mimo wystających miejscami kamieni. Narty wróciły całe, za to udało mi się połamać harszle na jednym z podejść. Temperatury nie były zbyt sprzyjające - codziennie mróz w okolicach -20°C i wiatr. Dopiero po wyjściu na nasłoneczniony stok robiło się przyjemniej. Ze względu na małą ilość śniegu podczas powrotu ze schroniska do auta musieliśmy zejść z moreny pieszo.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
poniedziałek, 23 czerwiec 2025 23:01
2025.06.19-22 Kanioning w Austrii
Karolina Wolny - AKT "Watra"
Krzysztof Wolny - AKT "Watra"
Tymoteusz Siedloczek
Długi weekend i ciepłą pogodę wykorzystaliśmy wybierając się na wyjazd kanioningowy do Styrii. Udało się przejść kaniony Erb, Bruckgraben i Weissenbach.
Krzysztof Wolny - AKT "Watra"
Tymoteusz Siedloczek
Długi weekend i ciepłą pogodę wykorzystaliśmy wybierając się na wyjazd kanioningowy do Styrii. Udało się przejść kaniony Erb, Bruckgraben i Weissenbach.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
poniedziałek, 23 czerwiec 2025 21:58
2025.06.13-15 Warsztaty Poręczowania Eksploracyjnego
Filip Pukmiel
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Maciej Jeziorski
Tymoteusz Siedloczek
W dniach 13-15.06 wzięliśmy udział w warsztatach poręczowania eksploracyjnego, organizowanych przez KTJ PZA. W ramach zajęć zapoznaliśmy się z różnymi rodzajami punktów wykorzystywanych podczas eksploracji, zasadami doboru miejsca i sposobu ich osadzania w skale, a także przetestowaliśmy osadzone przez nas punkty na wyrywanie. Potem przyszła pora na praktykę - osadzanie punktów w ścianach, podczas zjazdów. Przećwiczone zostały także podstawy wspinaczki hakowej. Dodatkowo, udało się zwiedzić Jaskinię Wierzchowską i zintegrować się międzyklubowo podczas ogniska.
PS: Podobno nasz kurs wykorzystał rekordową ilość spitów (w porównaniu z poprzednimi edycjami) :)
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Maciej Jeziorski
Tymoteusz Siedloczek
W dniach 13-15.06 wzięliśmy udział w warsztatach poręczowania eksploracyjnego, organizowanych przez KTJ PZA. W ramach zajęć zapoznaliśmy się z różnymi rodzajami punktów wykorzystywanych podczas eksploracji, zasadami doboru miejsca i sposobu ich osadzania w skale, a także przetestowaliśmy osadzone przez nas punkty na wyrywanie. Potem przyszła pora na praktykę - osadzanie punktów w ścianach, podczas zjazdów. Przećwiczone zostały także podstawy wspinaczki hakowej. Dodatkowo, udało się zwiedzić Jaskinię Wierzchowską i zintegrować się międzyklubowo podczas ogniska.
PS: Podobno nasz kurs wykorzystał rekordową ilość spitów (w porównaniu z poprzednimi edycjami) :)
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Etykiety
poniedziałek, 20 styczeń 2025 21:52
2025.01.18 Rohacz Płaczliwy na skiturach
Tymoteusz Siedloczek
Magda Siedloczek - Osoba Towarzysząca
Wyjazd jednodniowy do Doliny Żarskiej w słowackich Tatrach Zachodnich. Pogoda piękna, widoczność doskonała, temperatura powyżej 0. Podejście do Żarskiej Chaty mija szybko, krótki postój na kanapki i herbatę, i można ruszać dalej. Powyżej chaty sporo skiturowców, szlak przez las i kosodrzewinę jest dobrze przetarty. Docieramy na Żarską Przełęcz, gdzie ku naszemu zdziwieniu nie wieje i po przerwie ruszamy dalej do góry. Śniegu nie jest dużo, ale udaje się wejść na szczyt Rohacza Płaczliwego bez zdejmowania nart (omijając kamienie i kępki traw). Zjazd zaczyna się kilka metrów poniżej szczytu, śnieg miękki, mokry, ale dość przyjemnie da się zjechać do doliny. Następnie przebicie się przez kosówkę i szybki zjazd od Chaty do parkingu po drodze.
Podsumowując: dzień udany, widoki piękne, zjazd przyzwoity, warunki wiosenne.
Magda Siedloczek - Osoba Towarzysząca
Wyjazd jednodniowy do Doliny Żarskiej w słowackich Tatrach Zachodnich. Pogoda piękna, widoczność doskonała, temperatura powyżej 0. Podejście do Żarskiej Chaty mija szybko, krótki postój na kanapki i herbatę, i można ruszać dalej. Powyżej chaty sporo skiturowców, szlak przez las i kosodrzewinę jest dobrze przetarty. Docieramy na Żarską Przełęcz, gdzie ku naszemu zdziwieniu nie wieje i po przerwie ruszamy dalej do góry. Śniegu nie jest dużo, ale udaje się wejść na szczyt Rohacza Płaczliwego bez zdejmowania nart (omijając kamienie i kępki traw). Zjazd zaczyna się kilka metrów poniżej szczytu, śnieg miękki, mokry, ale dość przyjemnie da się zjechać do doliny. Następnie przebicie się przez kosówkę i szybki zjazd od Chaty do parkingu po drodze.
Podsumowując: dzień udany, widoki piękne, zjazd przyzwoity, warunki wiosenne.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
czwartek, 21 wrzesień 2023 07:48
2023.09.17 Zadni Mnich i Mnich
Tymoteusz Siedloczek
Kamil Przemyk
Bardzo przyjemne wspinanie, ładna pogoda. Zadni Mnich po grani, Mnich drogą klasyczną.
Kamil Przemyk
Bardzo przyjemne wspinanie, ładna pogoda. Zadni Mnich po grani, Mnich drogą klasyczną.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
