Dział Beskidzki
Sport i turystyka (2791)
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Nad Międzybrodziem nad wielką polaną jest duży drewniany Krzyż widoczny ze wsi. Dotarliśmy tam po ciężkim podejściu. Krzyż był niedawno zdewastowany. lecz obecnie wyremontowany. Jest tam wielka huśtawka i wspaniały widok na trasę zjazdową i lotnisko na stokach Żaru. Warto się tam przespacerować.
Jerzy Ganszer
Nad Międzybrodziem nad wielką polaną jest duży drewniany Krzyż widoczny ze wsi. Dotarliśmy tam po ciężkim podejściu. Krzyż był niedawno zdewastowany. lecz obecnie wyremontowany. Jest tam wielka huśtawka i wspaniały widok na trasę zjazdową i lotnisko na stokach Żaru. Warto się tam przespacerować.
Dział:
Sport i turystyka
czwartek, 18 grudzień 2025 23:25
2025.12.18 Sztuczne podziemia i P12W na Żarze w Beskidzie Małym
Napisał Jerzy Ganszer
Paweł Gądek
Jerzy Pukowski
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Grzegorz Więcek
Jerzy Ganszer
Na początku odbył się bieg w ramach Pucharu. Najlepszy wynik uzyskał Paweł. Uwaga w rankingu co najmniej dwie osoby miały lepsze czasy startu w tym sezonie. A potem zwiedzaliśmy ciekawe podziemia w rejonie torów. Weszliśmy do "szamba", było wesoło, ale jedna osoba miała poważne problemy z uratowaniem życia! Tutaj kilka zdjęć "kliknij ". Uwaga - często zaproszenia na tego typu akcje są na stronie Ganszera.
Jerzy Pukowski
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Grzegorz Więcek
Jerzy Ganszer
Na początku odbył się bieg w ramach Pucharu. Najlepszy wynik uzyskał Paweł. Uwaga w rankingu co najmniej dwie osoby miały lepsze czasy startu w tym sezonie. A potem zwiedzaliśmy ciekawe podziemia w rejonie torów. Weszliśmy do "szamba", było wesoło, ale jedna osoba miała poważne problemy z uratowaniem życia! Tutaj kilka zdjęć "kliknij ". Uwaga - często zaproszenia na tego typu akcje są na stronie Ganszera.
Dział:
Sport i turystyka
niedziela, 14 grudzień 2025 19:33
2025.12.14 P 12 W trasa 11g. Poszukiwanie śniegu.
Napisał Jerzy Ganszer
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Na nartach można było się poruszać w górę prawie od startu, zjazd jednak nie był możliwy poniżej Hali Skrzyczeńskiej. Uwaga zniknęła wieża na szczycie Małego Skrzycznego - a to była meta przy naszych biegach. Ustalono, że od teraz meta będzie na licu szlaku turystycznego ze Skrzycznego na Malinowska Skałę. Potem ekipa dotarła do Zbójnickiej Kopy i zjechała pięknie przygotowaną trasą do Hali Skrzyczeńskiej. Przez chwilę nawet "wychodziło" Słońce. W górę pokonano 627 m. Tutaj inne zdjęcia - "kliknij"
Jerzy Ganszer
Na nartach można było się poruszać w górę prawie od startu, zjazd jednak nie był możliwy poniżej Hali Skrzyczeńskiej. Uwaga zniknęła wieża na szczycie Małego Skrzycznego - a to była meta przy naszych biegach. Ustalono, że od teraz meta będzie na licu szlaku turystycznego ze Skrzycznego na Malinowska Skałę. Potem ekipa dotarła do Zbójnickiej Kopy i zjechała pięknie przygotowaną trasą do Hali Skrzyczeńskiej. Przez chwilę nawet "wychodziło" Słońce. W górę pokonano 627 m. Tutaj inne zdjęcia - "kliknij"
Dział:
Sport i turystyka
Gabriela Michalska
Wacław Michalski
Ostry, Jaworze. Kto ma pomysł co to za znaki ?
Przy okazji życzenia spokojnych Świąt a zwłaszcza tego czasu przed ....
Wacław Michalski
Ostry, Jaworze. Kto ma pomysł co to za znaki ?
Przy okazji życzenia spokojnych Świąt a zwłaszcza tego czasu przed ....
Dział:
Sport i turystyka
Zofia Gutek
Unifikacja instruktorów narciarstwa wysokogórskiego
W niedzielę Kasprowy stał się lodową górą ale zjazd do Kuźnic
Unifikacja instruktorów narciarstwa wysokogórskiego
W niedzielę Kasprowy stał się lodową górą ale zjazd do Kuźnic
Dział:
Sport i turystyka
Jerzy Ganszer
Na górze resztki śniegu. Zlokalizowano wejście do ciekawych podziemi. Zostanie tam niebawem zorganizowany wyjazd.
Na górze resztki śniegu. Zlokalizowano wejście do ciekawych podziemi. Zostanie tam niebawem zorganizowany wyjazd.
Dział:
Sport i turystyka
Honorata "Honka" Kaczmarek - Były Członek Klubu
Błażej Nikiel
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Odbyło się kilka zjazdów na linie ze skarpy na pierwszym zakręcie nad szeroką drogą z Przegibka na Magurkę. Tutaj inne zdjęcia - "kliknij"
Błażej Nikiel
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Odbyło się kilka zjazdów na linie ze skarpy na pierwszym zakręcie nad szeroką drogą z Przegibka na Magurkę. Tutaj inne zdjęcia - "kliknij"
Dział:
Sport i turystyka
poniedziałek, 08 grudzień 2025 00:33
2025.12.07 Wyjazd eksploracyjny na Górę Wapienica 531 m w rejonie Andrychowa
Napisał Jerzy Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Występują tam wychodnie skałek wapiennych. Dotarliśmy nad wyrobisko bezodpływowe /na zdjęciu/. Zlokalizowano lej krasowy /na nasypie/. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Jerzy Ganszer
Występują tam wychodnie skałek wapiennych. Dotarliśmy nad wyrobisko bezodpływowe /na zdjęciu/. Zlokalizowano lej krasowy /na nasypie/. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Dział:
Sport i turystyka
Dział:
Sport i turystyka
czwartek, 04 grudzień 2025 23:20
2025.12.04 Schronisko pod Głazem K.Bm-02.13. Akcja narciarska, wspinaczkowa, eksploracyjna
Napisał Jerzy Ganszer
Dział:
Sport i turystyka
Więcej...
środa, 03 grudzień 2025 22:28
2025.12.03 Malinowska Skała na nartach - akcja wieczorna
Napisał Jerzy Ganszer
Dział:
Sport i turystyka
2025.12.02-08 Sima G.E.S.M. wyprawa klubowa
2 grudnia 2025. Rozpoczęła się klubowa wyprawa do Jaskini Sima G.E.S.M. W wyprawie udział bierze 10 osób:
Kierownik - Piotr Gawlas
Organizatorzy:
Łukasz Piechocki
Tomasz Motoszko
Małgorzata Błaszczyk
Wojciech Jasiak
Uczestnicy:
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Sylwia Wójcik
Filip Pukmiel
Mirosław Uczniak - Były Członek Klubu
Jest 2 grudnia, wcześnie rano. Samolot przynosi nas na południe Hiszpanii do Malagi. Na lotnisku odbieramy wypożyczone samochody i jedziemy do Rondy, malowniczego miasteczka zbudowanego na skałach z przecinającym go wąwozem i ogromnym mostem nad nim. Po zwiedzaniu idziemy na spotkanie z Raoulem, naszym znajomym Hiszpanem, który opiekuje się Jaskinią. Raoul daje nam zezwolenia i klucze do bramy Parku Narodowego Sierra de las Nieves, udziela kilku informacji o aktualnym stanie zaporęczowania, korektach lin. Wpisowe na akcję wynosi 35 euro w ekwiwalencie sprzętowym, najmilej widziane są liny, te najbardziej się tutaj zużywają. Komfort daje podjazd górską drogą pod szczyt, skąd dzieli nas mała godzinka, żeby osiągnąć jaskinię. Jutro do niej pójdziemy. Jeszcze tylko zrobimy zakupy.
c.d.n.
2 grudnia 2025. Rozpoczęła się klubowa wyprawa do Jaskini Sima G.E.S.M. W wyprawie udział bierze 10 osób:
Kierownik - Piotr Gawlas
Organizatorzy:
Łukasz Piechocki
Tomasz Motoszko
Małgorzata Błaszczyk
Wojciech Jasiak
Uczestnicy:
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Sylwia Wójcik
Filip Pukmiel
Mirosław Uczniak - Były Członek Klubu
Jest 2 grudnia, wcześnie rano. Samolot przynosi nas na południe Hiszpanii do Malagi. Na lotnisku odbieramy wypożyczone samochody i jedziemy do Rondy, malowniczego miasteczka zbudowanego na skałach z przecinającym go wąwozem i ogromnym mostem nad nim. Po zwiedzaniu idziemy na spotkanie z Raoulem, naszym znajomym Hiszpanem, który opiekuje się Jaskinią. Raoul daje nam zezwolenia i klucze do bramy Parku Narodowego Sierra de las Nieves, udziela kilku informacji o aktualnym stanie zaporęczowania, korektach lin. Wpisowe na akcję wynosi 35 euro w ekwiwalencie sprzętowym, najmilej widziane są liny, te najbardziej się tutaj zużywają. Komfort daje podjazd górską drogą pod szczyt, skąd dzieli nas mała godzinka, żeby osiągnąć jaskinię. Jutro do niej pójdziemy. Jeszcze tylko zrobimy zakupy.
c.d.n.
Dział:
Sport i turystyka
Małgorzata Błaszczyk
Sylwia Wójcik
Łukasz Piechocki
Tomasz Motoszko
Wojciech Jasiak
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Filip Pukmiel
Mirosław Uczniak - Były Członek Kllubu
Piotr Gawlas
06.12.2015
W ramach odpoczynku i zwiedzania po akcji, dziś wybraliśmy się na koniec Europy. Trzeba było przekroczyć granicę do Królestwa Wielkiej Brytanii. Gibraltar przywitał nas świątecznym klimatem, spotkaliśmy słońce i ciepełko +20°C. Po wczorajszym wychłodzeniu mocno poprawiło nam to chumory. Dzień przewidziany na relaks, spacerem przeszliśmy przez miasto do Punktu Great Europa. Jest tutaj pomnik generała Sikorskiego, bateria artyleryjska z 38 tonowym działem kaliber 12,5 cala (317 mm) działem, latarnią morską. Cały dystans to 11 600 metrów marszu i 300 metrów przewyższenia. Wszyscy zadowoleni, zrelaksowani wróciliśmy na bazę.
Warto jest się z nami wybrać.
Sylwia Wójcik
Łukasz Piechocki
Tomasz Motoszko
Wojciech Jasiak
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Filip Pukmiel
Mirosław Uczniak - Były Członek Kllubu
Piotr Gawlas
06.12.2015
W ramach odpoczynku i zwiedzania po akcji, dziś wybraliśmy się na koniec Europy. Trzeba było przekroczyć granicę do Królestwa Wielkiej Brytanii. Gibraltar przywitał nas świątecznym klimatem, spotkaliśmy słońce i ciepełko +20°C. Po wczorajszym wychłodzeniu mocno poprawiło nam to chumory. Dzień przewidziany na relaks, spacerem przeszliśmy przez miasto do Punktu Great Europa. Jest tutaj pomnik generała Sikorskiego, bateria artyleryjska z 38 tonowym działem kaliber 12,5 cala (317 mm) działem, latarnią morską. Cały dystans to 11 600 metrów marszu i 300 metrów przewyższenia. Wszyscy zadowoleni, zrelaksowani wróciliśmy na bazę.
Warto jest się z nami wybrać.
Dział:
Sport i turystyka
Jest niedziela, ostatni dzień wyprawy. Łukasz był pomysłodawcą wyjścia na najwyższy kontynentalny szczyt Hiszpanii, ale doznał kontuzji w postaci mocnych obtarć pięty i zmuszony sytuacją zrezygnował z wyjazdu. Pomysłem zapalił jednak część ekipy. Zebrała się czwórka: Sylwia, Wojtek, Filip i Mirek, którzy w stronę Mulhacena 3482 m.n.p.m. bardzo wczesnym porankiem wyruszyli. Warunki górskie typowo zimowe a sprzęt, który zabraliśmy na wyjazd nie wystarczył, żeby mierzyć się z lodowymi polewami. Wyszli na sąsiedni szczyt, nieco niższy, ale też ponad 3400. Z dojazdem zajęło im to cały dzień, bo z bazy to było jakieś 260 km. jazdy.
Pozostała część ekipy: Gosia, Tomek, Tomek, Wacław i Piotr, czyli ja, postanowiła zwiedzać okoliczne góry i wybrała się na przejście szlakiem z miasteczka Yunquera w którym rezydowaliśmy do sąsiedniego miasteczka Tolox. Pokonaliśmy dystans 10200 metrów, 750 metrów przewyższenia i bez pośpiechu zajęło nam to jakieś trzy godziny. W sam raz, żeby rozchodzić pojaskiniowe zakwasy w goleniach i udach. Szlak jest urokliwy. Biegnie przez sady mango i pomarańczowe, gaje oliwne, mija ferratę albo raczej drabinę z wbitych prętów w gładką, jakieś 50 metrów wysoką skałę, obok których umocowana jest dla asekuracji, stalowa linka. Szlak przekracza brodem całkiem dużą górską rzekę, gdzie bez zjdęcia obuwia i zamoczenia nóg prawie do kolan nie dało się przejść. Woda jest rwąca, zimna, ale przyjemna. Tomek zmierzył termometrem w zegarku, że ma 14° C. Dało się w niej stać, beż przykrego, bolesnego mrożenia stóp. Za rzeką było trochę pod górkę, mijaliśmy niewielką sztolnię, gdzie Tomek z Wackiem zajrzeli z ciekawości. Dalej znów mijaliśmy gaje oliwne i ciekawą konstrukcję, jaką był akwedukt albo kanał nawadniający, wykuty w skale. Woda była w nim krystalicznie czysta. W gajach oliwnych trwał akurat zbiór oliwek i żniwiarze rozłożywszy wpierw pod drzewami siatki, otrząsali z drzew owoce, używając do tego nie jak dawniej drągów a sprzętu mechanicznego, ręcznych otrząsarek napędzanych spalinowymi silniczkami jak w podkaszarkach. Szło im sprawnie. Całe rodziny były w to zaangażowane. na plantacjach paliły się ogniska i piekły obiadowe przysmaki. Z gór do Tolox sprowadziła nas stroma droga. Łukasz leczył pięty. Nie poszedł z nami ale późnym popołudniem dojechał do nas samochodem. Knajpka w centrum była czynna i oferowała przepyszne przekąski: smażone kalmary, lokalne krokieciki z nadzieniem rybnym i pysznym sosem, mini burgery. Zatrzymaliśmy się na podwieczorek. Łukasz stawiał. W końcu ma dziś urodziny.
Pozostała część ekipy: Gosia, Tomek, Tomek, Wacław i Piotr, czyli ja, postanowiła zwiedzać okoliczne góry i wybrała się na przejście szlakiem z miasteczka Yunquera w którym rezydowaliśmy do sąsiedniego miasteczka Tolox. Pokonaliśmy dystans 10200 metrów, 750 metrów przewyższenia i bez pośpiechu zajęło nam to jakieś trzy godziny. W sam raz, żeby rozchodzić pojaskiniowe zakwasy w goleniach i udach. Szlak jest urokliwy. Biegnie przez sady mango i pomarańczowe, gaje oliwne, mija ferratę albo raczej drabinę z wbitych prętów w gładką, jakieś 50 metrów wysoką skałę, obok których umocowana jest dla asekuracji, stalowa linka. Szlak przekracza brodem całkiem dużą górską rzekę, gdzie bez zjdęcia obuwia i zamoczenia nóg prawie do kolan nie dało się przejść. Woda jest rwąca, zimna, ale przyjemna. Tomek zmierzył termometrem w zegarku, że ma 14° C. Dało się w niej stać, beż przykrego, bolesnego mrożenia stóp. Za rzeką było trochę pod górkę, mijaliśmy niewielką sztolnię, gdzie Tomek z Wackiem zajrzeli z ciekawości. Dalej znów mijaliśmy gaje oliwne i ciekawą konstrukcję, jaką był akwedukt albo kanał nawadniający, wykuty w skale. Woda była w nim krystalicznie czysta. W gajach oliwnych trwał akurat zbiór oliwek i żniwiarze rozłożywszy wpierw pod drzewami siatki, otrząsali z drzew owoce, używając do tego nie jak dawniej drągów a sprzętu mechanicznego, ręcznych otrząsarek napędzanych spalinowymi silniczkami jak w podkaszarkach. Szło im sprawnie. Całe rodziny były w to zaangażowane. na plantacjach paliły się ogniska i piekły obiadowe przysmaki. Z gór do Tolox sprowadziła nas stroma droga. Łukasz leczył pięty. Nie poszedł z nami ale późnym popołudniem dojechał do nas samochodem. Knajpka w centrum była czynna i oferowała przepyszne przekąski: smażone kalmary, lokalne krokieciki z nadzieniem rybnym i pysznym sosem, mini burgery. Zatrzymaliśmy się na podwieczorek. Łukasz stawiał. W końcu ma dziś urodziny.
Dział:
Sport i turystyka
