2026.01.17 - Jaskinia Miętusia
Filip Pukmiel
Łukasz Kosiński
Adam Jakubczyk
Arkadiusz Turek
MarWoj. Tyle wystarczyło, żeby Filip namówił nas na wyjazd.
W jaskini tłoczno, wiele ekip zgłaszało wyjście. Postanowiliśmy wyruszyć nieco później bo "może się rozluźni"... Rozluźniała to się jedynie atmosfera czekając godzinę na zjazd do Błotnych Zamków :P
Na szczęście byliśmy jedyną ekipą idącą do MarWoja. A jeśli o nim mowa to przejście okazało się znacznie przyjemniejsze niż to ludzie opisywali. Strach oczywiście był, ale zawodowy nurek w zespole dodawał otuchy.
Stan wody wysoki, zanurzając jedno ucho dało się uniknąć zanurzania ust. Zielony But dało się przejść względnie sucho, niestety Jeziorko Szmaragdowe okazało się zaskakująco głębokie. Dużo głębsze niż zakładaliśmy, wody było prawie pod poręcz. Co prawda plany mieliśmy na znacznie więcej zwiedzania, ale stan wody zmotywował nas do wycofu.
Jeszcze wrócimy!
2026.01.10 - Jaskinia Zimna
Anna Boczkowska
Dominika Kot
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Maciej Jeziorski
Mateusz Wielke
Adam Jakubczyk
Arkadiusz Turek
3 lawinowa w Tatrach a robić coś trzeba, tym razem padło na Zimną. I dobrze :P
Motywacją była bliskość i podejrzana aktywność grotołazów na zgłoszeniach, znaczy ponor do przejścia.
Dla części z nas było to pierwsze wyjście do Zimnej, stąd zaskoczeniem było to jak łatwe było podejście i jak wygodnie można się przebrać. Jeszcze większym zaskoczeniem było spotkanie cudownie ozdrowiałego Sławka Heteniaka :)
Sama jaskinia zrobiła na nas dobre wrażenie: ciekawe formacje lodowe na wejściu, ślizgawka w ponorze i dużo zabawy w dalszych partiach. W początkowych zresztą też: bez wywrotki w jeziorkach się nie obyło.
Początkowa wspinaczka dostarczyła emocji, szklany prożek śliski adekwatnie do nazwy :P Ostatecznie dotarliśmy do Sali Złomisk, dodatkowo w trakcie wspinania Czarnego Komina przez resztę składu Maciek i Adam zwiedzili Syfon Zwolińskich.
2025.11.10 - Jaskinia Nad Dachem
Arkadiusz Turek
Akcja na zakończenie długiego weekendu. Pierwotnie plany były inne, ale informacja, że większość lin wisi zmieniła wszystko :)
Podejście liną z Wielkiej Świstówki poszło sprawnie. Rozpęd wytraciliśmy na poszukiwaniu korytarza w początkowych partiach, na szczęście wąski trawers pod stropem okazał się dobrym trafem.
Ostatecznie dotarliśmy do Syfonu Końcowego, oraz Piaszczystego Syfonu. Szybkie zerknięcie do Prostego Meandra i powrót. Poszło bez przygód.
Czas akcji 13,5 h, z czego 8 h od podejścia do otworu do zjazdu.
2025.07.24-27 - Obóz letni Tatry – Wyjazd Kursowy
Tomasz "Murzyn” Grzegrzułka
Sławomir Heteniak – Speleoklub Tatrzański
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Dominika Kot
Anna Boczkowska
Alicja Kapustka
Katarzyna Domaniecka
Katarzyna Więckowska
Bartosz Brzezinka
Piotr Wójcik
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Ostatni wyjazd kursowy. Wiedza w zasadzie jest, umiejętności są.
Problem w tym, że to właśnie wiedza na temat drogi budzi niepokój. A czy można być pewnym zdolności na trzydniowej wyrypie? Z tymi i innymi problemami przyszło nam się wkrótce zmierzyć.
W trakcie czterech <sic!> dni odbyły się trzy akcje:
-jaskinia Marmurowa (oba dna);
-jaskinia Małołącka (do dna);
-Jaskinia Wielka Śnieżna od Nadkotlin do Szywały.
Strach, jak się okazało, ma wielkie oczy. Większe nawet od kursanta schodzącego Kobylarzem nad ranem. I zasypiającego co dwa kroki :P Standardowo nie obyło się bez przygód. Ale to dobrze, będzie co wspominać na starość.
A jest co wspominać. I duma jest, że człowiek tyle wytrzymał. I smutek, bo jak to tak, koniec kursu. Na potrzeby zdrowia psychicznego przyjmijmy jednak frazes, że to nie koniec a początek przygody. Dobry początek, choć burzowy.
A kiedy po wyjeździe zadziałało wyparcie i człowiek na nowo zatęsknił do dziury pozwoliłem sobie przerobić znaną szantę Ryczących Dwudziestek. Taka dygresja w temacie „po co ja to sobie robię” :P
Oryginał:
Czy o brzasku, o-hoCzy wieczorem, o-ho
Wciąż Cię widzę, o-ho
Gnasz po graniach- taka dola!
Twoje imię? – Nie pamiętam!
Dokąd zmierzasz? – Nie pamiętam!
Co przed Tobą? – Nie pamiętam!
Prócz jaskini nic już nie ma!
Hej, wpinaczu, o-o-ho
Grotołazie, o-o-ho
Raz obejrzyj,o-ho
Się za siebie,
Taka dola!
Gdzieś zostawił? Nie pamiętam!
Swe wygody? – Nie pamiętam!
Czy chcesz wrócić? – Nie pamiętam!
Prócz jaskini nic już nie ma!
Podchodzenie, o-o-ho
Rykiem burzy, o-o-ho
Wypełnione, o-ho
Twoje życie,
Taka dola!
Co Cię gnało? – Nie pamiętam!
W te otchłanie? - Nie pamiętam!
O czym marzysz? – Nie pamiętam!
Prócz jaskini nic już nie ma!
Wejdź do dziury, o-ho
Przez zaciski, o-ho
Wszystkie liny, o-ho
Poprzecieraj,
Taka dola!
Może na dnie – Nie pamiętam!
Znajdziesz siebie? – Nie pamiętam!
Czy zatęsknisz? – Nie zatęsknię!
Prócz jaskini nic już nie ma!
2025.05.30-31 Szkolenie TPN. Jaskinia Wielka Litworowa wyjazd kursowy
Wacław "Przygoda" Michalski
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Dominika Kot
Anna Boczkowska
Alicja Kapustka
Katarzyna Domaniecka
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Anna Pawlik
„Wczesnym” rankiem dnia 30.05.2025 stawiliśmy się u wylotu Doliny Kościeliskiej celem udziału w szkoleniu TPN prowadzonym przez P.Zająca. Po przyswojeniu garści cennych informacji dotyczących funkcjonowania Parku Narodowego, oraz ochrony przyrody na jego terenie udaliśmy się na szybki obiad w okolicy. Po obiedzie, i przepakowaniu obraliśmy kierunek na Przysłop Miętusi. Kobylarz standardowo pozwolił się nam rozgrzać przed właściwą „akcją”. Pod otwór dotarliśmy w godzinach popołudniowych, cudna pogoda na podejściu pod otworem zmieniła się w lekki deszczyk. Szybkie przebranie i w dół. Akcja choć sprawna, przeciągnęła się do godzin porannych. Cel magiel został osiągnięty! Dodatkowo na powierzchnie zostały zabrane śmieci. W drodze powrotnej mieliśmy dwa miłe spotkania. Zaraz przy otworze minęliśmy się z ekipą z Warszawy, u źródełka w trakcie zejścia na Przysłop Miętusi z naszymi klubowymi Kolegami z SBB. Pogoda na zejściu rozpieściła zziębniętych Grotołazów.
2025.05.10-11 - Jura Rzędkowice i Łutowiec - Wyjazd Kursowy
Wacław "Przygoda" Michalski
Anna Boczkowska
Alicja Kapustka
Katarzyna Domaniecka
Anna Pawlik
Łukasz Owczarzak
Piotr Wójcik
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Drugi wyjazd wspinaczkowy na kursie, tym razem na Jurze.
Spodziewaliśmy się raczej zacząć powoli: pewnie jakieś przypomnienie, kawa, przewiązki przez stanowisko a pod koniec dnia coś nowego.
Nowy okazał się szpej do tradu którym obwiesiliśmy się po pachy, zaraz po pokazaniu nam wysokiego przyrządu. I to szybko, szybciej niż myśleliśmy.
Nie minęła godzina a my już szukaliśmy gdzie by tu osadzić kontrę dla stanowiska. Punkt wysyłowy z prawej, czy z lewej? Osadzić kość, czy marnować pętlę na punkcie naturalnym? Heks wytrzyma, czy muszę użyć tricama? Zaufać Camalotowi? Jebadełko to wyrwie? Te i więcej pytań tańczyło w głowie, szpej pochłonął nas bez reszty… deszczu prawie nie zauważyliśmy. Podzieleni w pary chłonęliśmy świat przeplatającej się stali, kamienia, strachu i zaufania.
I tak minął pierwszy dzień, dzień na który narzekaliśmy od dawna. Że to nudy, że do dziury byśmy poszli. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że podnoszenie szpeju a łyżki z gulaszem Kudłatego w obozie dzieliło jedno mrugnięcie. Ale to dobrze, znaczy, że się podobało.
Podobał się też gulasz. Nie wiem czego Kudłaty tam dodał, ale zakrawało to o matczyną miłość, inaczej być nie mogło.
Drugiego dnia poszło podobnie, tym razem ćwiczyliśmy bardziej sportowe wspinanie. Były ringi, stanowiska… tylko szpej ograniczony tak, że trzeba było kombinować. Oszczędzać, budować z naturalnych punktów. Wspaniałe.
Instruktorzy cały czas patrzyli, korygowali, opierd… pouczali trwale. Jak zawsze dziękujemy!
2025.03.01 - Jaskinia pod Wantą - Wyjazd Kursowy
Tomasz „Murzyn” Grzegrzułka
Wacław Michalski
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Dominika Kot
Anna Boczkowska
Alicja Kapustka
Maciej Głowacki - AKG Kraków
Łukasz Owczarzak
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Piotr Wójcik
W sobotni poranek wyruszyliśmy z parkingu w Dolinie Małej Łąki na Przysłop Miętusi, a później szlakiem niebieskim prowadzącym na Małołączniak, żeby finalnie odbić w kierunku Jaskini Pod Wantą.
Opowieści instruktorów o 12 godzinnych akcjach na których jedynie 3 godziny spędzamy w jaskini, a pozostałe 9 spędzamy na podejściu, oraz powrocie z jaskini, stały się rzeczywistością. W trakcie dojścia pogoda nam dopisała, śliczne słońce odbijające się w płatkach śniegu, zdecydowanie umiliło czas w trakcie pokonywania 680 metrowego przewyższenia.
Cała akcja przebiegła sprawnie, zaczynając na poręczowaniu, na deporęczowaniu kończąc, obyło się bez negatywnej energii. Przy poręczowaniu drobina krzyku Murzyna była zdecydowanie pozytywną energią o charakterze motywującym.
Zjazd w dół jaskini był ciekawym doświadczeniem, wejście do góry także, choć już niekoniecznie przyjemnym. W jaskini odbyliśmy krótkie szkolenie z jazdy na rolkach Simple z Shuntem (uroki kursu który jeździ od początku na Rolkach STOP). Wniosek z używania Simpla jest taki, że bardzo to jest podobne do tego co już znamy.
Po wyjściu z jaskini załapaliśmy się na końcówkę wieczoru oraz na dużą mgłę, wiatr oraz padający śnieg. Oprócz ograniczeń wzrokowych nie sprawiło nam to żadnej dodatkowej zabawy, powrót przebiegł sprawnie i już przed 22 byliśmy z powrotem na bazie.
2025.02.08-09 - Szkolenie Zimowe - Wyjazd Kursowy
Tomasz „Murzyn” Grzegrzułka
Sławomir Heteniak - Speleoklub Tatrzański
Dominika Kot
Katarzyna Domaniecka
Anna Boczkowska
Anna Pawlik
Alicja Kapustka
Łukasz Owczarzak
Michał Merta
Piotr Wójcik
Izabela Stępień – osoba towarzysząca
Arkadiusz Turek
2024.12.28 - Jaskinia Kasprowa Niżnia - Wyjazd Kursowy
Wacław Michalski
Piotr Gawlas - Kudłaty
Mariusz Linke
Martyna Michalska
Łukasz Piechocki
Dominika Kot
Katarzyna Domaniecka
Anna Boczkowska
Łukasz Owczarzak
Michał Merta
Piotr Wójcik
Arkadiusz Turek
Kasprowa Niżna, pierwsza dziura na kursie, gdzie wody jest więcej niż w butli przy plecaku.
Nastroje w stadzie mieszane: wizja krótkiego podejścia wywołuje uśmiech na kursowych twarzach, ale to właśnie uśmiechy klubowiczów dają nam najwięcej do myślenia. Szczególnie gdy uśmiechom towarzyszą słowa „gąbki” i „syfon”, gwoździem do trumny okazał się Wacław wciągający neopren pod kombinezon.
Pod Wielkim Kominem dzielimy się na dwa zespoły: dziewczyny idą trenować dławienie się wodą przy lewarowaniu, męska część grupy bierze się za zapieraczkę. Ze swojej strony powiem tyle: gumiaki zaskakująco dobrze trzymają się skały a sporadyczne wyjechania z tunelu zdarzają się każdemu. Droga do Sali rycerskiej poszła zaskakująco dobrze: Gniazdo Złotej Kaczki tylko zamulone, jezioro w Długim Chodniku kompletnie suche. Na miejscu kawa i czekamy na dziewczyny.
No właśnie co z nimi? Dźwięki które docierały do nas z bocznych odejść sugerowały trudny przebieg akcji i raczej nędzne morale. Jak podejrzewaliśmy zgrabniejsza część stada do Sali Rycerskiej wparowała mokra ale (o zgrozo!) z pieśnią na ustach i w bojowym nastroju. Co zaszło? Nie wiem, ale co było w Gąbkach, zostaje w Gąbkach.
Dalej poszło szybko, droga do Syfonu Danka okazałą się komfortowa, a czekający na końcu skarb wart wysiłku. Skarbem okazał się depozyt ~20 kg ołowiu i płetwy używane przez nurków, które obiecaliśmy pomóc wydobyć z głębi.
Przed powrotem z Sali Rycerskiej zwiedziliśmy jeszcze Wiszące Jeziorko i czekające za nim słynne Zapałki. Przy wyjściu zamieniliśmy się trasami i zrozumieliśmy fenomen Gąbek.
Szanowne Panie, czapki (kaski) z głów.
I tak wróciliśmy do Bazy, mokrzy i wyczekujący jutra. Jutro kolej na Miętusią Wyżnią.
2024.11.30-12.01 – Tatry – Wyjazd Kursowy
Łukasz Owczarzak
Michał Merta
Anna Pawlik
Alicja Kapustka
Dominika Kot
Katarzyna Domaniecka
Anna Boczkowska
Piotr Wójcik
Piotr Gawlas
Tomasz Grzegrzułka - Murzyn
Wacław Michalski
Arkadiusz Turek
Kolejny wyjazd kursowy! Tym razem ekipa podzieliła się na dwa zespoły, by pod okiem instruktorów zwiedzić:
-Jaskinię Kasprową Wyżnią i Średnią;
-Jaskinię Przy Przechodzie, Śpiących Rycerzy (Wyżnią i właściwą).
Była to dla nas odmiana: z jednej strony zespół poruszał się szybciej, z drugiej jednak dało się wyczuć tęsknotę za resztą stada. Braki w relacjach szybko nadrobiliśmy wieczorem, przy okazji klubowych Andrzejek.
Z rzeczy dla nas nowych należy wymienić brnięcie w świeżym śniegu na podejściu do dziury, oraz niespotykane dotąd widoki: nawet Ci bardziej obyci z Tatrami zimą, do tej pory rzadko poruszali się „poza szlakiem”. Medal uznania należy się wszystkim torującym drogę na podejściach, oraz kursantce, której odkrycie „witaminy W” na zawsze odmieni nasz kurs.
Głodni wrażeń (i suchych butów) wróciliśmy do domów, wyczekując kolejnego wyjazdu :D
