Michał Ganszer
poniedziałek, 23 kwiecień 2018 00:32

2018.04.21-22 Jaskinia Wielka Litworowa - akcja kursowa

Dariusz Rozmus
Izabela Rosner-Manda - kurs
Tomasz Manda - kurs
Patrycja Kopytko - kurs
Marcin Parys
Jerzy Ganszer

 

Ekipa dotarła do Magla na gł. - 320 m. W jaskini spotkano ekipę z Akademickiego Klubu Grotołazów Akademii Górniczo Hutniczej z Krakowa - Joanne Zdżalik i Mirosława Jachymego. Działali oni niezależnie, ale wynieśli trochę śmieci. Jaskinia jest  w sumie czysta dzięki działalności Biura do Spraw Oczyszczania Wielkiej Litworowej - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/LitworowaB.htm . Nasza ekipa wyniosła też trochę starych śmieci /dwie puszki. opatrunek wojskowy, kawałek karimatu, korek po butelce itp/. Wszystkim się podobało, na górze słońce.  To było reporęczowanie lin.  

Tutaj zdjęcia z akcji /Ganszera/ - https://photos.app.goo.gl/4xeiaZKVpuyGAFe92 

niedziela, 22 kwiecień 2018 22:36

2018.04.19 Magurka na rowerze

Bartosz Baturo (ja) wraz z kolegą urządziliśmy sobie trening rowerowy na Magurce. Priorytety: minimum 6 podjazdów (4 przed, 2 po obiedzie przy samochodach), a także szlifowanie techniki zjazdu na nieoznakowanych ścieżkach enduro mtb znajdujących się na Magurce. Poboczny priorytet to znalezienie swojego limitu, co się nie udało-zaszło słońce.  W efekcie wyszło nam 7 zjazdów. Cała "akcja" trwała od około 10 rano do wieczora. Załączam zdjęcie ze wszystkimi "liczbami".

niedziela, 22 kwiecień 2018 21:09

2018.04.9-20 Maroko

Kef Toghobeit.
Nie udało się nam zejść na dno. Walczyliśmy jednak dzielnie, w zastanych warunkach wycofanie się z ok -380m, z wodospadu lejącego się do studni uznajemy za uzasadnione. Ta dziura będzie jednak zdobyta, nie odpuścimy jej, do Maroka wrócimy. Przy tej okazji chcemy serdecznie podziękować wszystkim, którzy kobicowaliście nam w tej akcji oraz Asi za przygotowanie sprzętu, Piotrowi za moderowanie sprawozdań i wielu innym osobom które bardzo nam pomogły. Kasia, Bartek, Łukasz, Kamil, Wojtek i Wacław.

piątek, 20 kwiecień 2018 23:32

2018.04.20 P12W Łazek i zawody łucznicze

Ludmiła Witańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Zdzisław Grebl - grupa rowerowa
Jerzy Ganszer

Ewa Chylaszek-Brylska - Były Członek Klubu
Małgorzata Bugalska -  Nottingham University Caving Club
Michał Ganszer
Zofia Gutek
Jerzy Ganszer

 

Suma przewyższeń ponad 1000 m. Zjechano ze szczytu. Warunki narciarskie dobre, na dole krótkie odcinki do przejścia na butach. Cały czas Słońce. W górach mało narciarzy, jeden w krótkich spodniach. Wszyscy zadowoleni. 

Tutaj zdjęcia z akcji - "kliknij"

wtorek, 17 kwiecień 2018 11:08

2018.04.12-16. Alpy skiturowo

Adam Marcinków
Cezar i Łukasz - Osoby Towarzyszące

Około weekendowy do Austrii. Działano w rejonie Solden i Obergurgl. Pogoda wspaniała, cudne widoki, warunki śniegowe dobre, na minus znaczne zagrożenie lawinowe. Kilkakrotnie zdobyto wysokość ponad 3 tyś. metrów.

wtorek, 17 kwiecień 2018 07:56

2018.04.14-15 Kef Toghobeit w Maroko

Po 5 dniach ciągłych opadów deszczu w górach Rif i nadwyrężeniu granic naszej cierpliwości i wytrzymałości na poziom wilgoci, podejmujemy decyzję o rozpoczęciu akcji do Kef Toghobeit w sobotę 14.04.2018 po południu. Pogoda w końcu dopisuje, świeci słońce i jest ciepło. Zjadamy pożywne spagetti z oliwkami domowej produkcji, pakujemy sprzęt do aut, zahaczamy o centrum Chefscheuen aby zabrać naszego marokańskiego speleo-przyjaciela Alladyna i wyruszamy w góry. Parkujemy auta na polance i zmierzamy pod otwór. Na podejściu chłodno, mgła odbiera nam widoki. Przebieramy się na śniegu i koło 18:00 kolejno dajemy się pochłonąć 90-metrowej studni. Wody towarzyszącej nam przy zjeździe nie jest tak dużo jak na rekonesansie dwa dni wcześniej, ale i tak mocno mokniemy i w Sali Biwakowej wszyscy przebieramy się w suche ciuchy. W jaskini cieplej niż u nas w tatrach - temperaturę oceniany na 8 st. C. Prowadzą nas strzałki wycięte z samoprzylepnej folii odblaskowej oraz kabel pociągnięty wzdłuż jaskini. Dużo wody, dużo dużo błota, dużo ciorania i przeciskania się. Przejście z biwaku do Sali Renner, mimo ciężkich worów, przebiega sprawnie i zajmuje raptem godzinkę. Sala spora z zwaliskowym dnem, właściwie pozbawiona szaty naciekowej. Można zobaczyć nieliczne i często połamane stalaktyty, draperie. Kolejny odcinek do Puits Diouri, czego nie widać jednoznacznie na planie, okazuje się być labiryntem ciasnych korytarzy utopionych w śliskim błocie. Wmawialiśmy sobie jego lecznicze właściwości. Wszystkim z wyjątkiem Alladyna nasunęła skojarzenia do naszych Trzech Kopców ;) Osiągnąwszy Salę Diouri wbrew temu, że droga jest znakowana, nie możemy trafić do odpowiedniego korytarza. Znajdujemy przejście na stare dno, a dopiero po około godzinie kręcenia się po całej sali Wacek dokonuje genialnego odkrycia naszej dalszej drogi. Na pokrzepienie organizujemy sobie biwaczek z ciepłym jedzonkiem z racji żywieniowych. Wieczna cheała Bartkowi Golikowi. A w menu figuruje m. in: bigos, pulpety drobiowe w sosie szpinakowym, el-classico konserwa mielona, barszczyk czerwony a’la Wacek, herbatki owocowe, liofilizowane owoce, suszone daktyle od Alladyna, kawa rozpuszczalna.. Normalnie rozpusta. Nic więc dziwnego, że po przerwie jak dajemy nura w błoto i próbujemy przechodzić zaciski jest zupełnie niełatwo. Pojawia się coraz więcej wody na dnach korytarzy i na ścianach, a ostatecznie w formie wodospadów na zlotówkach. Nawet naszemu nieustraszonemu Wackowi stygnie zapał na myśl o zmoknięciu i dalszej wędrówce w mokrym kombinezonie. Podejmujemy wspólną decyzję o wycofie około 6:00 nad ranem. Sala Diouri znów gości nas ciepłym posiłkiem. Dalszy powrót przebiega sprawnie Morale i komfort termiczny łamie dopiero oczekiwanie w kolejce do studni wyjściowej. Na szczęście tylko na chwilę, bowiem po wyjściu jest godzina 13:00 i słońce nagradza nas ciepełkiem i obłędnymi widokami. Czuć zmęczenie i jednocześnie satysfakcję. Błoto jest wszędzie, co spotyka się z komentarzem Wacka: „Błoto mam nawet w majtkach - to wygląda jakbym się posrał”. Na zejściu do aut oczywiście nasz ulubiony, stały punkt programu, el-classico w wykonaniu Wacka: gubimy ścieżkę i szukamy drogi „na skróty”. Stromizna, chaszcze, kolce, nerwy, zmęczenie, ciężary. Nawet Alladyn nauczył się po polsku: „kurwa”, „ja pierdolę” i „daleko jeszcze?”. Wsiadamy do aut, docieramy na bazę i zamiast pójść spać jemy, pijemy i biesiadujemy, aż nie skończy się przypalanka własnej produkcji, tym razem wyjątkowo odstana i schłodzona więcej niż 2 godziny :)

Wacek Michalski
Katarzyna Lena Koprowska
Kamil Polański
Bartek Golik
Łukasz Piechocki
Wojciech Jasiak
Aladin Boukhajjou

'
15.04.2018 ja (Bartosz Baturo) i mój kolega Tomek J wybraliśmy się na Chopockie żleby. Udało się zrobić 3 całkiem konkretne zjazdy w rejonie Dereszy. Niestety każdy zajmował bardzo dużo czasu z powodu na brak śniegu w dalszej części drogi powrotnej do wyciągów. Po udanych kilku godzinach jazdy postanowiliśmy wykorzystać do końca dzień i odwiedzić Dolinę Kaczawską znajdującą się w drodze powrotnej do Polski. Jest to bardzo piękna dolina z majestatycznymi ścianami skalnymi i wieloma wodospadami. Wybudowany jest w niej zabytkowy młyn wodny, który co ciekawe nadal działa chociaż nie jest już wykorzystywany do produkcji mąki. 
poniedziałek, 16 kwiecień 2018 19:29

2017.04.15 Eksploracja powierzchniowa

Paweł Gądek

Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca

Przeszukaliśmy duże osuwisko. Znaleźliśmy kilka niedawno wykopanych otworów. Na zdjęciu ciekawe okno skalne.

sobota, 14 kwiecień 2018 18:43

2018.04.14 Klimczok

Zofia Gutek


Bez nart.