Sport i turystyka

Sport i turystyka (2787)

niedziela, 02 wrzesień 2018 21:52

2018.09.02 Jura

Napisał
Gabriela Michalska
Wacław Michalski
Nie zdołaliśmy dojechać na manewry skałkowe i zaliczyliśmy jedynie krótki spacer koło Sławkowa i Bukowna. Odszukaliśmy Jaskinię w Diablej Górze. Mała nora ale ciekawa geologicznie bo w triasowych, płytowych wapieniach. Prawie na całej wyżynie wapienie są oczywiście z okresu “jury”.
 

Stanisław Pietraszko - Osoba Towarzysząca
Paweł Gądek
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca
Jakub Binda 
Jerzy Ganszer

Pojechaliśmy sprawdzić nową dziurę w drodze /zdjęcie/, sprawa okazała się nie perspektywiczna. Znaleźliśmy kilka nowych obiektów, które Jakub Będzie planował. Znaleziono krzyż na skale /widoczny na dodatkowych zdjęciach/

Zdjęcia - "kliknij"

Wacław Kosmowski - Sekcja Archeologiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Beata Burdynowska - Weteran - grupa wsparcia
Jan Jastrzębski - Sekcja Archeologiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała- grupa wsparcia
Jerzy Ganszer

Pokonaliśmy w pław ponad 100 m docierając na wyspę. Dużą część brodziliśmy w wielkim mule, płynęliśmy z konieczności, aby nie zapaść w dno. A na wyspie było:   

kotewka - orzech włoski, rdest pieprzowy, niecierpek Himalajski, salwina pływająca, nawłoć Kanadyjska, pokrzywa, wrotycz pospolity, pałka wodna, ślady dzikiej świni i bobra, komary. Zainteresowały nas resztki cegieł i zardzewiałe części rur. 

Akcja była humorystyczna, ale zrobiła na nas wielkie wrażenie estetyczne. Kiedyś tam jeszcze wrócimy. Woda była ciepła!

 

 

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała

Jerzy Ganszer

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

środa, 29 sierpień 2018 14:32

2018.08.20-26 D-Day Hel

Napisał

Bartek Golik

W dniach 20-26.2018 Brałem udział w Imprezie rekonstrukcyjnej o nazwie D-Day Hel w trakcie której nabawiłem się kontuzji kolana.

Zbyszek Grzybek
Lena Koprowska
Norbert (Osoba Towarzysząca)

 
Korzystając z pięknej, upalnej pogody w stylu „lampa” wybieramy się w urokliwe okoliczności przyrody na grań Słowackich Tatar. Pomysłodawcą i organizatorem jest Zbyszek, a rekomendacja płynie od tych, którzy tę trasę złazili i opisali:
Oczywiście za dobrymi radami z artykułu - uiszczamy opłatę za parking i realizujemy zniżkę na wyciąg, w którym popełniamy śniadanie. Spacer granią - w podręcznikowym czasie. Przygody zaczynają się w momencie, gdy zbaczając ze szlaku ścinamy w dół ostrymi zakosami i wykańczamy Norbertowi kolana. To odbija się przerwą motywacyjno - izotonizującą i obszernym wachlarzem komentarzy:
- No.. mogłem posłuchać mojego fizjoterapeuty i kupić te skarpety kompresyjne…
- No i mogłem wziąć kijki, wtedy na pewno odciążyłbym kolana…
- No, mogłem przygotować bardziej wartościowe jedzenie..
- No, to nie Kozia Górka...
 
Po krótkim podejściu dostajemy nagrodę w postaci jagód i zapierających dech w piersiach widoczków na jeziorka. Norbert mówi „Łał” a następnie puszcza soczystą wiązankę na temat kolan, fizjoterapeuty, kijków i Koziej Górki. Ja i Zbyszek ledwo zatrzymujemy w sobie wewnętrzny chichot, który parsknięciem chce wystrzelić w stronę naszego towarzysza. No ale gdy padają znamienne słowa „Chyba nie dam rady” powstrzymujemy się i mobilizujemy go bimbrem borówkowym spod lady. Działa. Idziemy.
Bimber w chacie przepyszny natychmiast łagodzi ból istnienia, który rzecz jasna obszernym komentarzem odbija się od kolan, kijków, skarpet i Beskidu Śląskiego. Dalszą motywację stanowi fakt, iż droga prowadzi łagodnie w dół a na jej końcu jest zasłużony obiad w słowackiej knajpie. Oczywiście podczas posiłku spirala nakręca się dalej, bowiem Norbert przyznaje się w końcu, że jest w Tatrach po raz pierwszy i że dostał niezły wpier***. Szczęśliwie nikt nie wybucha śmiechem z zupą czosnkową w ustach, którą lojalnie zamówili i zjedli ze smakiem wszyscy.
Puenta całego wyjazdu nachodzi nas niespodziewanie w Żywcu wraz ze zmasowanym atakiem bielboardowych reklam ze wszystkich branży świata, mydło i powidło: od okien i drzwi, przez kosmetykę, spa, opał i usługi motoryzacyjne aż po fortepiany. W reakcji na jedną z nich Norbert nokautuje nas najwyższym wymiarem myślenia ironicznego:
- No, tylko trampoliny mi brakuje. Gdybym ją miał wskoczyłbym na nią bez zastanowienia… Nawet plecaka bym nie ściągał..
Istny kabaret! Ryczymy ze śmiechu, łzy leją nam się strumieniami. Aż żal, że to była niedziela niehandlowa.

Dodatkowe informacje

środa, 29 sierpień 2018 14:23

2018.08.15-16 Grota komonieckiego

Napisał

Bartłomiej Golik
Marta Gandor Osoba towarzysząca 

W dniach 15-16.08 odbyła się wycieczka wraz z biwakiem do groty Komonieckiego. Po drodze odwiedzono  Gibasówkę  


sobota, 18 sierpień 2018 10:05

2018.08.15 - Spacer po Beskidzie Śląskim

Napisał

Korzystając z dodatkowego dnia wolnego wybraliśmy się na wycieczkę po Beskidzie Śląskim. Trasa wycieczki prowadziła z Ustronia Polany na Orłową (  813m n.p.m) przez Trzy Kopce Wiślańskie ( 810m n.p.m) do Ustronia Dobki. Polecamy pyszne ciastka w prywatnym schronisku w Telesforówce.

Gabriel Franecki

Iwonka Kuś - Osoba Towarzysząca

środa, 22 sierpień 2018 11:20

2018.08.13 Hoher Dachstein 2995 npm

Napisał

Marek os. towarzysząca

Patryk os. towarzysząca

Wycieczka do Austrii i wyjście na szczyt z noclegiem w schronisku Adamek hutte. Po drodze odwiedziliśmy słynne Hallstatt (bajkowe widoki) i zaliczyliśmy pięknie wytyczoną ferratę nad jeziorem Vorderer Gosausee - moje pierwsze przejście po moście linowym :-)

niedziela, 12 sierpień 2018 22:59

2018.08.12 Zarzecze koło Chybia - akcja rowerowa

Napisał

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

Są tam rekreacyjne miejsca aby działać na rowerze. 

Tutaj kilka zdjęć "kliknij"