Sprawozdania (4893)
2016.07.31 Wspinaczka na Zadni Kościelec przez Płytę Lerskiego
Napisał Michał GanszerUla Tebin - Były Członek Klubu
Jerzy Ganszer
A na górze było bardzo zimno! Należy dodać, że Zadni Kościelec jest trochę wyższy od Kościelca.
2016.07.25 Akcja wspinaczkowa nad Jeziorem Żywieckim w Oczkowie
Napisał Michał GanszerJerzy Pukowski
Ula Tebin - Były Członek Klubu
Jerzy Ganszer
Wykonano wielki trawers nad wodą - uwaga - nie w całości - akcja zostanie powtórzona
Woda ciepła!
Paweł Gądek
Bronisław Gądek – osoba towarzysząca
Po drodze spotkaliśmy dwie duże żmije. Byliśmy przy otworach kilku znanych jaskiń. Z dna studni wejściowej w jaskini H.K. uratowaliśmy dużą gąsienicę (pieska), która tam wpadła
24.07.2016
Maja Parys - Osoba Towarzysząca
Chilli - Osoba Towarzysząca
Yastel - Osoba Towarzysząca
Marcin Parys - Speleoklub Bielsko Biała
Akcja na szczyt Babiej Góry przebiegła w dobrym stylu i niezłym czasie.
2016.07.24 Akcja eksploracyjna na wschodnich stokach Pilska
Napisał Michał GanszerPolska:
Wacław Michalski – kierownik
Joanna Micherdzińska
Michał Ganszer
Jakub Krajewski
Zbyszek Grzybek
Klaudiusz Stępień
Karina Tomalik – kurs
Gabriela Sobańska – fanklub SBB
Martyna Michalska – osoba towarzysząca
Gabriela Król – osoba towarzysząca
Magdalena Piechówka – osoba towarzysząca
Belgia:
Benoit Devleminck
Justin Devleminck
Cedric Steenhout
Martin Heusterspreute
Gery Berghmans
Mirjana Jakic
Etienne Darquenne
Francois Van Lierde
Wraz z przyjaciółmi z belgijskiego speleoklubu wybraliśmy się zobaczyć sławne słoweńskie jaskinie. Całość pierwszego dnia (tj. czwartek) spędziliśmy w samochodzie próbując dojechać na miejsce spotkania. Zajęło nam to około 10 godzin, co okazało się małą ilością, ponieważ nasi koledzy musieli poświęcić na dojazd aż 16 godzin!
Wieczorem nastąpił pierwszy wieczór zapoznawczy przy słoweńskim winie oraz kiełbaskach z grilla. Drugiego dnia (tj. piątek) całą grupą zwiedziliśmy dwie jaskinie: Maćkovica Jama i Vranja Jama. W tej pierwszej spędziliśmy 5 godzin. Myślę, że zobaczyliśmy tam, a także poczuliśmy, największą ilość błota w naszym krótkim życiu. Jaskinia zakończona salą po 20 metrowym zjeździe próbowała nam nawet zabrać obuwie ; ) Druga jaskinia była typową jaskinią turystyczną – ścieżka prowadząca pod jaskinię w kształcie ogromnej groty, w której podobno zmieściłby się hangar.
W dni dzisiejszym (tj. sobota) zwiedziliśmy Najdeną Jamę. Przepiękna jaskinia w stylu rozwiniętych krasowych „Trzech Kopców” zachwyciła polską grupę i zmęczyła grupę belgijską. Końcowa sala zachwyciła nas pięknymi błotnymi posągami w kształcie: jedzącego taternika oraz co bardziej spodobało się męskiej części wyprawy- nagiej kobiety w ciąży. By druga część grupy nie poczuła się gorsza została stworzona niedokończona figura nagiego mężczyzny ; ) (osobiście uważam że wyszła ona wyjątkowo wiarygodnie pomimo braku chętnego modela).
Dla rozrywki wstąpiliśmy również do Planinskiej Jamy, gdzie Zbyszek w kompletnym stroju jaskiniowym wskoczył do lodowatej wody i pokazał pozostałym jak dawniej czyściło się sprzęt.
Kolejne osoby widząc to zrobiły to samo w trochę cieplejszej wodzie poniżej groty. Warto nadmienić, że co niektórzy po wymyciu się zaczęli obrzucać się glonami. Dzisiejszego wieczoru dojechały do nas kolejne dwie osoby z Belgii i zaczynamy właśnie planować wyjście do Kacnej Jamy.
2016.07.21 Początek wyjazdu SBB do jaskiń Słoweńskich
Napisał Michał GanszerGabriela Sobańska - Osoba Towarzysząca
Zbigniew Grzybek
Joanna Micherdzińska
Michał Ganszer
Gabriela Król - Osoba Towarzysząca
Martyna Michalska - Bielski Klub Alpinistyczny /?/
Wacław Michalski - kierownik
Jakub Krajewski
Karina Tomalik
Klaudiusz Stępień
Elżbieta Jasiak - Osoba Towarzysząca
Barbara Skupień - Ultra Beskid Sport
Wawrzyniec Talik - Osoba Towarzysząca
Wojciech Jasiak
Wraz ze znajomymi wybraliśmy się w Alpy Julijskie na Via Ferraty. Zrobiliśmy kilka fajnych dróg ferratowych wraz ze szczytami. Nie omieszkaliśmy oczywiście zdobyć najwyższy szczyt Alp Julijskich - Triglav 2864 m n.p.m. Podczas tego wyjazdu zaobserwowałem dość sporą ilość otworów jaskiniowych, do jednego udało mi się wejść na około 10 metrów.
Więcej...
2016.07.17 Akcja rowerowa Świerklaniec, Nowe Chechło
Napisał Michał GanszerMaja Parys - Osoba Towarzysząca
Chilli - Osoba Towarzysząca
Yastel - Osoba Towarzysząca
Marcin Parys - Speleoklub Bielsko Biała
Przejechaliśmy 25,8km zwiedzając park w Świerklańcu i Nowe Chechło
Zdzisław Grebl
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer
To był wyjazd inwentaryzacyjny - wykonano plan obiektu - Okap Lodowego Zgryzu na północnych stokach Skrzycznego. Obiekt został zlokalizowany w tym roku jak członkowie Klubu z Janem Łaciakiem eksplorowali ten rejon.
Dzień był deszczowy i cała ekipa swobodnie schowała się pod okapem. Ta dziwna nazwę nadali Kuba i Zdzisław.
Długość - 3,0 m. Wysokość n.p.m. ok 960 m. GPS N 49°41,414' E 019°01,334'
Schodząc w dół w kierunku Szczyrku Zapory zauważono duży świerk, który w "pierśnicy" miał 2,70 m. - czyli można go już zaliczyć do pomnika przyrody. Jest tam wiele dużych drzew. GPS N49°41,872' E019°00,381'.
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Marek Sobański
Anna Sobańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Natalka Sobańska - Osoba Towarzyszaca
Agnieszka Byrtek
Krzysiek Górski
Błażej Nikiel
Honorata Kaczmarek
Filip Nikiel - Osoba Towarzyszaca
Kazimierz Kucia
Katarzyna Wiąckiewicz
Weronika Kucia - Osoba Towarzyszaca
Jerzy Pukowski
oraz dwie bardzo urocze suczki
W pierwszym dniu pobytu w Czarnogórze część ekipy oczekiwała na resztę towarzystwa przy bardzo wysokim moście nad kanionem rzeki Tara, aby po zameldowaniu się reszty zespołu udać się na miejsce pierwszego noclegu w sąsiedztwie nieczynnej szkoły. Pogoda była taka sobie (temperatura ok. 11°C i chmurki). Z uwagi na warunki atmosferyczne mało zachęcające do kąpieli w kanionach (nawet w piance) postanowiliśmy zdobyć jeden z najwyższych szczytów Czarnogóry - Bobotov Kuk (2523 m n.p.m.) w Durmitorze. Ostatecznie na szczyt dotarła trójka najbardziej zdesperowanych uczestników wyjazdu (Aga, Krzysiek i Blażej – wg ich relacji widzieli wokół... chmury, ale było warto).
Następnie postanowiliśmy udać się nieco dalej na południe aby zmierzyć się z prawie turystycznym, jak nam się wydawało, kanionem Nevidio. Wejście znajduje się w miłym miejscu, potem jest już nie było tak różowo... Niemniej pokonaliśmy go w regulaminowym czasie 3 godzin wypatrując tzw. „okna”, które zwiastowało koniec „prostego kanionu”. Kanion pokonali: Beata, Agnieszka, Paweł, Krzysiek, Błażej, Marek, Jurek.
Jadąc dalej na południe większość ekipy turystycznie „zaliczyła” malowniczy przełom rzeki Mrtvica, przedtem zwiedzając monastyr Moraca.
Potem odszukaliśmy początek kanionu Nožica opisanego jako jeden z trudniejszych w okolicy. Z nim zmierzyła się trójka z nas: Agnieszka, Krzysiek i Marek.
Reszta ekipy udała się w rejon Podgoricy (stolicy Czarnogóry) aby tam oczekiwać na zdobywców tego kanionu. Po południu spotkaliśmy się wszyscy nad rzeką gdzie była kąpiel (jakby wody było mało!).
Potem udaliśmy się nad morze po drodze kąpiąc się w malowniczo ukształtowanym kanioniku. Po zwiedzeniu monumentalnego pomnika część ekipy udała się na łono cywilizacji na camping nad morzem w okolicach Kotoru, a reszta wybrała nocleg na punkcie widokowym (piękn wieczorna i nocna panorama nadmorskiego miasta Kotor.
Na drugi dzień w składzie: Beata, Marek, Błażej i piszący te słowa pokonaliśmy piękny ale w połowie prawie suchy kanion Skurda. Było w nim wszystko: pływanie, zjazdy, żaby, węże, kozy i wiele innych stworzeń. Po jego pokonaniu wylądowaliśmy w Kotorze wprost na parkingu.
Część ekipy ruszyła potem w drogę powrotną, a część przejechała do Chorwacji w rejon ciekawych ale przejmujących dreszczem „Martwych Hoteli” ostrzelanych w czasie wojny i do tej pory będących w charakterze ruiny.
To był koniec wyjazdu...
Ach, byłbym zapomniał. Zwiedziliśmy wszyscy Jaskinię Lipskę (Lipska pećina). Była znana od niepamiętnych czasów. Charakteryzuje się niezwykle bogatą szatą naciekową w postaci licznych stalaktytów i stalagmitów. Ponadto w jej korytarzach napotkać można wiele malowniczych strumieni oraz jeziorek. Całkowita długość zbadanych korytarzy wynosi około 1200 metrów. Wewnątrz panuje stała temperatura 8-12°C.
Reszta mam nadzieję zostanie dopowiedziana...
Myślę, że każdy, nawet osoby nie pławiące się w kanionach, znalazł coś atrakcyjnego dla siebie. Było cudownie, a ekipa także była zgrana.
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jakub Krajewski
Aniela Klassek
Grzegorz Klassek
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer
Zaszczycił nas swoją obecnością pierwszy prezes obecnego Speleoklubu z małżonką! A potem na dole było ognisko pod wiatą i było miło!
