Sprawozdania (4892)
2013.09.21-23 Grossglockner - 3798 m. n.p.m.
Napisał Michał Ganszer
Agnieszka Adamczyk
Maciek Adamczyk – Speleoklub Olkusz
Tomasz Kliza
Malkolm Maćkowiak – Akademicki Związek Sportowy
Grossglockner – najwyższy szczyt Austrii, drugi co do wybitności szczyt Alp. Droga klasyczna o trudności PD+. Szczyt osiągnięto – niestety nie w pełnym składzie - w poniedziałek o godzinie 13.45. Start ze schroniska Studlhutte na wys. 2801. m.n.p.m. Noclegi w namiotach. Pogoda dopisała. Zdjęcia zrobione przez Malkolma pojawią się w galerii.
{phocagallery view=category|categoryid=9|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}
Agnieszka Byrtek - kursantka
Krzysztof Górski - kursant
Klaudiusz Stępień - kursant
Agnieszka Wróbel - kursantka
Piotr Smoczyński
Michał Ganszer
Jerzy Pukowski
Justyna Podosek - Osoba Towarzysząca
Tomasz Pukowski
Marcin Salachny - Osoba Towarzysząca
Adam Marcinków
Zofia Skrudlik
Jerzy Ganszer
Z dokładnych obliczeń wynika, że pokonaliśmy 21 obiektów jaskiniowych o zróżnicowanym stopniu trudności. Czas akcji w terenie: 18 godzin. Dwie restauracje, jedno ognisko. Tylko dwie pierwsze osoby z powyższej listy pokonały wszystkie obiekty (gratulacje!). Wysprzątano następujące jaskinie lub ich okolicę: Jaskinia Księdza Borka, Piętrową Szczelinę i Kamiennego Gradu.
Podczas akcji dostaliśmy dwa "gratulacyjne SMS-y": Od Sebastiana Korczyka "Uczestnicy Święta Kopaczki pozdrawiają uczestników Maratonu Jaskiniowego!", od Wacława Michalskiego "Pozdrawiam uczestników Maratonu Wacek, powodzenia".
Biwakowaliśmy we wiacie w Morsku.
Ekipa zapoznała się z wychodzeniem "na byka", wspinaczką z asekuracją z poignée, zjazdem we francuzie, w kluczu, z poruszaniem się na drabincę. Jedynie w Jaskini Szpatowców używaliśmy technik współczesnych.
Adam Marcinków, a potem Jerzy Pukowski dokonali pomiarów GPS wszystkich obiektów jaskiniowych, które mieliśmy okazję zwiedzić.
Autor sprawozdania dziękuje wszystkim za dzielna postawę, a hasło "ty psie" niekoniecznie musi mieć negatywne znaczenie...
Przy jaskini księdza Borka spotkaliśmy liczną grupę ze Speleoklubu Warmińsko-Mazurskiego - http://speleon.nidzica.pl/
{phocagallery view=category|categoryid=4|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}
Maciek 'JEZIO' Jeziorski
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Sebastian Korczyk
Zdzichu Grebl
Ludmiła Witańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Borys Witański - Sekcja Młodzieżowa
Beata Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Adam Marcinków
Jarek Surmacz - Osoba Towarzysząca
Rafał Klimara
IV Święto Kopaczki, czyli biwak pod Jaskinią Ostrą - Rolling Stones. Za rok mały jubileusz, tak że będzie dużo niespodzianek :)
Zwiedzano jaskinie i pieczono kiełbaski. Miejscowi boją się niedźwiedzia, który szwenda się po okolicy. Niestety, nie odwiedził nas. W nocy padał deszcz, sporo osób spało bez namiotu. Zapraszam za rok.
Agnieszka Sawicka – Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Sławek – Speleoklub Tatrzański
Filip Kiszło
Marcin FrytkaPunk Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Honorata Honka Kaczmarek
Zabrawszy ponad 500 m liny, stosowną ilość karabinków oraz przewodniczkę tatrzańską, aby trafić do dziury, zrobiliśmy system Jaskini Mylnej ;))) Bardzo dokładnie go zrobiliśmy, poza wytyczony szlak też odważyliśmy się zboczyć. Ciężko było! Chyba nawet minęła nasza godzina alarmowa, bo przy wyjściu natknęliśmy się na toprowca z linami, który przybył nas uratować ;)
Na poważnie, miała być Wielka Śnieżna. Niestety, prognoza pogody portalu yr.no sprawdzała się z 15-minutowym poślizgiem. Pisząc krótko – deszcz padał coraz mocniej. Perspektywa dojścia do dziury całkowicie przemokniętym była mało zachęcająca. Toteż akcja zamieniła się w wyjazd turystyczno-rekreacyjno-integracyjny.
Powrót do Bielska śmieszny był:
Podczerwone – idzie chodnikiem ładnie ubrana pani z torebką na ramieniu. Idzie i pcha... taczkę. I albo to była Mama Muminka (wiadomo, Mama Muminka ZAWSZE, bez względu na wykonywaną czynność, miała przy sobie torebkę), bądź mąż owej pani powiedział: idź kobieto do sklepu i kup mi nową taczkę. I kobieta poszła do sklepu kupić mężowi nową taczkę... ;)
Jabłonka. Stacja benzynowa z moim ostatnio ulubionym piwem – przy drugiej kasie lekko podpity klient zadaje pytania pani ekspedientce, pani jest najwyraźniej speszona. W końcu słyszę pytanie skierowane do mnie: "Pani na pewno będzie wiedziała, które prezerwatywy dobre są????" Stwierdziłam w sobie, że może być śmiesznie, poza tym nie można pozostawić człowieka w potrzebie i doradziłam panu (wskazując na najdroższe gumki). To nie był koniec. Na półce znajdowały się też żele intymne w różnych smakach. Pan koniecznie chciał wiedzieć, który smak jest dobry. Też mu pomogłam – doradziłam smak wiśniowy ;P I uciekłam płacząc ze śmiechu ;)
Jeleśnia. Jadę sobie, jadę. Faceci śpią. Przy drodze stoi facet łapiący stopa w przeciwną stronę. Facet wyglądał tak: wiek – pod sześćdziesiątkę. Długie czarne włosy, długa czarna broda. Ubrany był w długą do kostek suknię w kolorowe kwiaty. Całość stroju dopełniał stary, bladoniebieski kask motocyklowy... Prawdopodobnie było to dziecię-kwiat, zagubione w czasoprzestrzeni... ;)
2013.09.20-22 Festiwal Filmów Górskich w Lądku Zdroju
Napisał Michał GanszerSebastian Korczyk
Lało, lało, lało, lało, lało.
Uzyskałem czas o 7,13 s gorszy od mojego rekordu na tej trasie w bieżącym sezonie, a następnie zrobiłem sobie jeszcze krótki spacer w stronę Wysokiego.
Temperatura na grzbiecie tuż przed południem wynosiła 6,5 °C (patrz: zdjęcie).
P.S. Anonimowy znakarz nie próżnuje! Wyznakował "stylizowany na szlak PTTK" odcinek łączący skręt niebieskiego szlaku ze szczytem Palenicy (a może nawet dalej). Niestety, zainstalował też (zakładam, że chodzi o tę samą osobę) nowy termometr na pobliskim drzewie, na miejscu poprzedniego (po którym zostały jedynie kawałki plastikowych wsporników). Za pośrednictwem tej strony pokojowo apeluję do odpowiedzialnej za to wszystko osoby, aby przemyślała swe postępowanie i zaprzestała ww. działalności. Intencje może ma dobre, ale skutki dla estetyki zaśmiecanego w ten sposób otoczenia nie są najlepsze. Domyślam się, że taki nabyty w sklepie "1001 drobiazgów" termometr nie wytrzyma zbyt długo w górach (nawet jeśli oprze się czynnikom atmosferycznym, może paść ofiarą wandali); podobnie krótki żywot czeka wykonywane domowym sposobem tabliczki. Drogi znakarzu, znieś na dół termometr i nie znakuj już więcej! Honka mnie trochę pocieszyła: według niej 99 % dostępnych w handlu termometrów jest bezrtęciowych.
Grzegorz Cieślik - Osoba Towarzysząca
Krzysiek Talik
Podbieg z Markowych na Babią Górę przez Perć Akademików na wschód słońca. Nic tego dnia nie było normalne: ani pogoda, ani warunki, ani towarzysz ni sprawozdawca. Mgła tak gęsta, że z trudem dostrzegalne były własne buty. Na szczycie płaty śniegu. Wiało, lało i sypało. Będzie to jedna z moich tras Trail Challenge. Wykręciliśmy niezły czas. Szczegóły na mojej stronie.
Zofia Gutek
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała, grupa wspomagająca
Rafał Konior
Jerzy Ganszer
Czuć zimę!
Zaistniała sugestia aby w zestawieniu na stronie Pucharu 10 Wzniesień podawać wszystkie czasy danego zawodnika, a nie tylko najlepsze. Następny pomysł, aby trasy /wzniesienia/ letnie, nie we wszystkich przypadkach pokrywały się z zimowymi.
Zdjęcie wykonano na mecie - Zofia nie miała sił i leżała jak "kłoda", poprawiła swój czas tegoroczny o 8 sekund!
Rafał czas porawił o wiele minut! /gratulacje/. Autor sprawozdania niestety miał gorszy wynik ...
2013.09.16 Pogrzeb Jana Adamusa "Zupy" w Kamienicy
Napisał Michał GanszerJerzy Ganszer
Był członkiem założycielem Speleoklubu Bielsko-Biała. Był członkiem honorowym. Był instruktorem taternictwa jaskiniowego. W aktach figuruje data wstąpienia do klubu - 11.02.1969 r. Należał również do do Klubu Wysokogórskiego w Bielsku-Białej. Był w Kapitule Weteranów Taternictwa Jaskiniowego. Działał w jaskiniach, wspinał się, jeździł na rowerze i na nartach. Pod ziemią zaczynał jeszcze działać w pierwszym Speleoklubie pod wodzą Jana Hoffmanna.
Na stronie SBB jest Księga Zmarłych - tam jest więcej informacji o naszym Koledze.
Zofia Gutek
Więcej...
Krzysiek Talik
Podbieg na Kozią Górkę. Wyznaczono nową trasę: dystans 2,7 km, suma podejść 379 m.
Szczegóły tutaj. Serdecznie zapraszam wszystkim miłośników zadyszek i bezsensownej męczarni ;)
Żaneta Stwora - Osoba Towarzysząca
Ramzes - pies towarzyszący
Krzysiek Talik
Spacer wzdłuż Białęj Wisełki na Baranią Górę. Rozpoznanie możliwości utworzenia trasy biegowej.
Dystans: 6,9 km. Suma podejść: 884 m (do zweryfikowania).
Grzesiek Majka
Drugiego dnia w Studnisku, część z nas pierwszy raz zaliczyła zjazd do studni.
Przy otworze wejściowym Wacek zapewnił nas, że "jest dość szeroko", ale rzeczywistość przerosła nasze wyobrażenia. Wszyscy zjechali na dół podekscytowani i z szaleństwem w oczach, z których można było wyczytać: JESZCZE. Na dnie komory wejściowej rosły dziwne grzyby, a w górze popiskiwała kolonia nietoperzy.
We Wszystkich Świętych było "dość ciasno". Nikt nie ma klaustrofobii, choć nie wszyscy przeszli początkowy zacisk.
Dziękujemy Zosi za ogromne wsparcie duchowe i motywację.
Przy ognisku został opracowany i przetestowany unikalny przepis na "kamikadze - herbatkę rozgrzewającą z dodatkiem sake".
Nocne poręczowanie.
Ogrom Studniska
Honorata Kaczmarek - tajna Sekcja Hippiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - tajna Podsekcja Hippiczna przy Sekcji Młodzieżowej przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Ruda - Equus caballus
Hania - Equus caballus
Sebastian Korczyk
Byliśmy świadkami pasjonującego starcia dwóch wyrazistych charakterów - Honoraty i Rudej. Można powiedzieć, że zakończyło się ono wynikiem 1:0 dla Honki.
Natomiast Mikołaj usiadł w siodle po raz pierwszy w życiu. Wiozła go spokojna Hania - współpraca między obojgiem układała się zaskakująco dobrze.
Zarówno Honorata, jak i Mikołaj wyszli ze stadniny rozpromienieni.
Potem teleportowaliśmy się wszyscy na herbatę / kawę do Czechowic-Dziedzic. Wapienicka trójka została miło przyjęta. Mieliśmy okazję spotkać się tam także z Crollem i Marcinem, reprezentującym Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego.
