Dział Beskidzki
Sport i turystyka (2791)
Osób towarzyszących była większa grupa, 10 osób, m.in. z Klubu Kandahar, z Brzeszcz i z Bielska-Białej.
Góry Jeseniki, na pograniczu Czesko-Polskim są całkiem pokaźnym masywem. Najwyższy szczyt Pradziad wznosi się na 1491 m n.p.m. Po górach jest poprowadzona cała masa szlaków, dróg i ścieżek rowerowych. Trasy od asfaltowych dróg, przez trudniejsze drogi i szlaki szutrowe i bez nawierzchni, terenowe, po wyczynowe trasy zjazdowe o różnych trudnościach. W sam raz na długi łikend ;)
Naszą wycieczkę zacząłem krótka objazdówką na rozgrzewkę, około 19 km, niewielkie, ok. 160-170 metrów przewyższenia. Trasą z przytulnego parkingu pod miasteczkiem Vidnawa, Velka Kras, Habina chata, Smolny, u Dubu, Plavny potok i jeziorko u Dubu. Tu chwila przerwy. Dalej zjazd malowniczą trasą wzdłóż potoku Czarnego w którym z powodu upałów była krótka kąpiel i obserwowanie raków. Po drodze odwiedziliśmy chatę Habina, żeby napić się kofoli i odpocząć. Powrót na parking, gdzie zorganizowaliśmy sobie nocleg.
Drugi dzień
19 km i 950m podjazdu a cała trasa to ok. 40km po górach. Rozpoczynamy z parkingu pod ośrodkiem narciarskim Filipovce. Kawałek zjazdu asfaltem i odbijamy ścieżką w las. Dalej szlakiem rowerowym Drátovna - chata, Mariin, Pod Velkým Klínem. Tu nam się grupa rozsypała. Pojechaliśmy dalej Pod skałami Jeřábu, Sokolą skałę do niebieskiego szlaku. Tutaj na przemian pchanie rowerów z odcinkami podjazdu. Mijamy malownicze polany i dochodzimy do schroniska Śvýcárna pod Pradziadem. Odpoczywamy, czekając na resztę grupy, która pojechała inną trasą. Dalej naszym celem jast Pradziad. Widoki z góry rozpościerają się piękne, choć sam wierzchołek to oszpecony stacją przekaźnikową z hotelem i restauracją w jednym budynku 146 metrów wysokiej wieży, koszmar.
Z pradziada już tylko w dół. Chata Śvýcárna, Červenohorské sedlo (1013 m) - przełęcz i asfaltem na parking Filipovce.
Trzeci dzień wyjazdów, sobotę, rozplanowaliśmy na zwiedzenie górnego zbiornika elektrowni szczytowo-pompowej Dlouhé Stráně
Podjazd rozpoczęliśmy z dolnej stacji narciarskiego ośrodka w Kouty nad Desnou. Po przejechaniu ok. 27km trasami po górach, dojeżdżamy do górnego zbiornika wodnego i szczytu Dlouhé Stráně 1353 m n.p.m. Tutaj nawodnienie (piwko:)), zwiedzanie korony zbiornika i jazda w dół, trasami rowerowymi na obiad do dolnej stacji narciarskiej ośrodka w Koutach. Przejechaliśmy ok. 43 km. Sumy podjazdów ok. 1350m. Widoki z korony przepiękne, na Pradziada, Śnieżnik i całe Jeseniki a nawet Karkonosze.
Osób towarzyszących była większa grupa, 10 osób, m.in. z Klubu Kandahar, z Brzeszcz i z Bielska-Białej.
Góry Jeseniki, na pograniczu Czesko-Polskim są całkiem pokaźnym masywem. Najwyższy szczyt Pradziad wznosi się na 1491 m n.p.m. Po górach jest poprowadzona cała masa szlaków, dróg i ścieżek rowerowych. Trasy od asfaltowych dróg, przez trudniejsze drogi i szlaki szutrowe i bez nawierzchni, terenowe, po wyczynowe trasy zjazdowe o różnych trudnościach. W sam raz na długi łikend ;)
Naszą wycieczkę zacząłem krótka objazdówką na rozgrzewkę, około 19 km, niewielkie, ok. 160-170 metrów przewyższenia. Trasą z przytulnego parkingu pod miasteczkiem Vidnava, Velka Kras, Habina Chata, Smolny, u Dubu, Plavny Potok i jeziorko u Dubu. Tu chwila przerwy. Dalej zjazd malowniczą trasą wzdłóż potoku Czarnego w którym z powodu upałów była krótka kąpiel i obserwowanie raków. Po drodze odwiedziliśmy chatę Habina, żeby napić się kofoli ;) i odpocząć.
Drugi dzień, 19 km i 950m podjazdu a cała trasa to ok. 40km po górach. Rozpoczynamy z parkingu pod ośrodkiem narciarskim Filipovce. Kawałek zjazdu asfaltem i odbijamy ścieżką w las. Dalej szlakiem rowerowym Drátovna - chata, Mariin, Pod Velkým Klínem. Tu nam się grupa rozsypała. Pojechaliśmy dalej Pod skałami Jeřábu, Sokolą skałę do niebieskiego szlaku. Tutaj na przemian pchanie rowerów z odcinkami podjazdu. Mijamy malownicze polany i dochodzimy do schroniska Śvýcárna pod Pradziadem. Odpoczywamy, czekając na resztę grupy, która pojechała inną trasą. Dalej naszym celem jast Pradziad. Widoki z góry rozpościerają się piękne, choć sam wierzchołek to oszpecony stacją przekaźnikową z hotelem i restauracją w jednym budynku 146 metrów wysokiej wieży, koszmar.
Z Pradziada już tylko w dół. Chata Śvýcárna, Červenohorské sedlo (1013 m) - przełęcz i asfaltem na parking Filipovce.
Trzeci dzień wyjazdów, sobotę, rozplanowaliśmy na zwiedzenie górnego zbiornika elektrowni szczytowo-pompowej Dlouhé Stráně
Podjazd rozpoczęliśmy z dolnej stacji narciarskiego ośrodka w Kouty nad Desnou. Po przejechaniu ok. 27km trasami po górach, dojeżdżamy do górnego zbiornika wodnego i szczytu Dlouhé Stráně 1353 m n.p.m. Tutaj nawodnienie (piwko:)), zwiedzanie korony zbiornika i jazda w dół, trasami rowerowymi na obiad do dolnej stacji narciarskiej ośrodka w Koutach. Przejechaliśmy ok. 43 km. Sumy podjazdów ok. 1350m. Widoki z korony przepiękne, na Pradziada, Śnieżnik i całe Jeseniki a nawet Karkonosze.
Przyznam, że Jeseniki zauroczyły mnie swoim wyglądem, stromiznami, przyrodą oraz stosunkowo niewielką liczbą turystów. Byłem tu pierwszy raz, ale zapowiada się, że jeszcze te miejsca odwiedzę.
Jerzy Pukowski - grupa wsparcia transportowego
Jerzy Ganszer
Pokonano trasę z Podczerownego do Trsteny na Słowacji - 17 kilometrów, trasa rekreacyjna, sporo odcinków w dół. Piękne widoki. Jest to trasa rowerowa poprowadzona po starych torach kolejowych. Bardzo polecamy!
2024.08.12-13 Kiczera 827 - Beskid Mały - Perseidy
Napisał Jerzy GanszerJerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Oglądanie Perseidów ze szczytu. Sam Jerzy Pukowski naliczył 30 przelotów! Tam są ładne widoki, palenisko i wiata.
2024.08.10 Krywań zdobyty! Akcja turystyczna.
Napisał Jerzy GanszerJerzy Pukowski
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer
Krywań 2495 m - to taka narodowa góra Słowaków! Kto nie był niech się wybierze. Trzy osoby były tam pierwszy raz. Trzy osoby zdobyły szczyt. W sumie to wielka góra rumoszu skalnego. Na zdjęciu ekipa w zejściu. To była akcja jednodniowa. Suma podejść 1280 m.
Jerzy Ganszer
To był wyjazd Sekcji Archeologicznej przy Speleoklubie Bielsko-Biała.
Poruszano się potokiem zaczynając od Lipnika. Nie zlokalizowano zębów smoka - zrobimy tam jeszcze akcję z odpowiednimi narzędziami do prac ziemnych. Zlokalizowano ciekawe wychodnie skalne z wkładkami wapiennymi, potem pokonaliśmy ze światłem długi most, a na koniec wykonaliśmy sporo zdjęć "mostu rzymskiego"
Znalazłem "nowe" skałki nie widoczne od wody w Jeziorze Żywieckim. Jadąc od Porąbki mijamy most nad Wilczym Jarem i zaraz jest parking po prawej stronie. Schodzimy tam i wyłania się nam rozbudowana wychodnia skalna o wysokości minimum 10 m. Jest tam sporo śmieci, skałka nie była wspinana w sensie literackim. Kiedyś zrobimy tam wyjazd, posprzątamy teren, powspinamy się i wykąpiemy się w Jeziorze. Na zdjęciu część skałki ta w głębi jest wyższa.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
+ 1 osoba towarzysząca
Zwiedzano wiele ciekawostek przyrodniczych i między innymi "schron bojowy ziemny" - widoczny na zdjęciu. Tam są ciekawe trasy rowerowe!
Fabian Weber
Wacław Michalski
W czasie krótkich, wspólnych wakacji wyszliśmy na najwyższy szczyt w Słoweni, Triglaw. Zrobiliśmy pętlę: od zachodu z przełęczy Luknja a zeszliśmy do doliny Vrata klasycznym szlakiem Tominśkova Pot, spaliśmy w schronisku pod szczytem. Góra piękna i godna wspinaczki. Niezbędne wyposażenie na feraty. Gdyby się ktoś wybierał to mamy najnowsze dane
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak
Speleo-Wczasy na jaskiniach się nie kończą. Po tygodniowym jaskiniowym pobycie we Francji przenosimy się do Włoch, aby aktywnie odpocząć w inny sposób. Naszym celem jest odpoczynek nad morzem a także via ferraty nad Gardą i w Arco - słynnej miejscowości wspinaczkowej. 29 lipca docieramy nad Morze Liguryjskie w okolicach Genui, gdzie zwiedzamy ten turystyczny rejon wzdłuż wybrzeża. Kąpiel w morzu to ułaskawienie na te upały, natomiast nocleg na polu namiotowym wśród wielkiego hałasu cykad, to dziwne doświadczenie. Kolejnego dnia zwiedzamy nadmorską miejscowość Portofino i przejeżdżamy nad Gardę. 31 lipca wybieramy się na niezbyt trudne, ale za to przepięknie przeprowadzone grzbietem gór Capi - Via Ferraty Fausto Susatti i Mario Foletti. Są to jedne z najbardziej widokowych ferrat w rejonie jeziora Garda, a do ciekawostek które są ich atutem to fakt, że szlak na górę Cima Capi to część linii obronnej z czasów I wojny światowej. Następny dzień spędzamy nad jeziorem rozkoszując się pływaniem na Packraftcie. 2 sierpnia przenosimy się do miejscowości Arco, gdzie zwiedzamy to piękne miasteczko i pokonujemy via ferratę na Monte Colordi, która wznosi się ponad 400 m n.p.m i z której przepięknie widać dolinę Sarche, taflę jeziora Garda, a także same miasteczko Arco. Ostatnim punktem naszej wycieczki przed powrotem do Polski jest via ferrata Signora delle Acque o trudności C/D. Ferrata jest efektownie przeprowadzona wzdłuż wodospadu Sajant, którego bryza jest zbawieniem na panujące akurat upały. Po tak intensywnym odpoczynku we Włoszech pozostał nam już tylko mozolny i długi powrót samochodem do Polski.
Więcej...
Tomek "Murzyn" Grzegrzułka
Marzena - osoba towarzysząca
Korzystając z wolnego dnia i super pogody umówiliśmy się na wspinanie na Jurze. W super humorach, obwieszeni sprzętem doskonaliliśmy wspinaczkę przed długo planowaną większą akcją w Tatrach :) Na Murzyna zawsze można liczyć.
Wszystko co zaplanowaliśmy a nawet więcej - zrobiliśmy. Spędziliśmy bardzo przyjemny dzień, który jak zwykle zbyt szybko się skończył.
Jerzy Ganszer
Wspaniały widok, polecamy innym. Wysokość 474 m. W całym masywie Grojca były dwa obiekty jaskiniowe, obecnie został jeden.
Łukasz Owczarzak
Wojciech Jasiak
Letni obóz klubowy - pod tą nazwą należałoby by rozumieć klubowe wyjścia do jaskiń. Ale czy tak musi być ? Nie koniecznie. Dla nas najważniejsze tym razem było przyjechać, zintegrować się z innymi członkami klubu i wyruszyć w góry. Prognozy wskazywały, że tylko w sobotę będzie pogoda bez deszczowa, więc zawitaliśmy na bazie w piątek wieczorową porą na integracje klubowo-kursową, a w sobotę z rana wyruszyliśmy w góry zgodnie z naszym planem. Jako, że dawno nie byliśmy w dalszych partiach Tatr Zachodnich naszym celem stał się Starobociański Wierch. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy z Doliny Kościeliskiej, przez Iwaniacką Przełęcz, Ornak, prosto na szczyt Starobociański Wierch 2176 m n.p.m. Aby nie robić tej samej trasy powrotnej zdecydowaliśmy się iść w kierunku Doliny Chochołowskiej przez Kończysty Wierch i Trzydniowiański Wierch. Długość trasy jaką pokonaliśmy wyniosła 24,5 km, wraz z 1480m przewyższenia.
Małgorzata Toczyłowska
Wojciech Zowada
Łukasz Piechocki
Mateusz Kohut
Karol Pastwa
Stanisław Dacy - KAGB GOPR
Ostatni, trochę przedłużony weekend (06-07.07) spędziliśmy w Tatrach. Każdy robił to co akurat zapragnął, aby w poniedziałek 08.07.2024 w większym gronie wspólnie przemierzyć Orlą Perć
W sobotę wraz ze Staszkiem z KAGB wybraliśmy się na akcje przejścia grani Kościelców. Ok 12 ruszyliśmy z przełęczy Mylnej na Kościelec. Byliśmy sami na drodze, ale wokół nas widzieliśmy sporo zespołów relizujących inne przejścia w rejonie Kościelca. Staszek poprowadził pierwszy wyciąg na Szafę po czym dwa razy zmieniliśmy się na prowadzeniu by zjazdem z Zadniego Kościelca zakończyć akcje. Niestety z braku czasu nie zrealizowaliśmy całego przejścia. Łukasz działał natomiast w Tatrach Zachodnich zdobywając szczyty takie jak Brestova, Mały Salatyn, Salatyn i Pachole. Karolina, Wojtek i Mateusz byli natomiast w jaskini Wielkiej Śnieżnej, gdzie odwiedzili partie do Wodociągu.
W niedzielę pogoda nie zapowiadała się za dobrze, Gosia i Łukasz po przyjeździe w ramach wykorzystania wolnego czasu przeszli turystycznie pętle Murowaniec - Czarny Staw Gąsienicowy - Karb - Dolina Zielona Gąsienicowa - Murowaniec. Karola i Wojtek odwiedzili Słowackie Tatry i Zielony Staw Kieżmarski.
8 lipca w większym gronie (Karolina, Gosia, Wojtek, Łukasz i Karol) zaplanowaliśmy przejście Orlej Perci. Początkowo zakładaliśmy przejście od Zawratu po Krzyżne, jednak pogoda skutecznie zrewidowała nasze plany. O 5 rano wyruszliśmy z Murowańca w stronę Zawratu gdzie w końcowej fazie podejścia zaczęło padać. Uznaliśmy ze przeczekamy i na Zawracie zdecydujemy co robimy dalej. Po dojściu na przełęcz pogoda znacznie się poprawiła i spod chmur wyszło Słońce. Uznaliśmy ze dojdziemy na przełęcz Kozią i zejdziemy do doliny, z uwagi na prognozowane burze. Jak zaplanowaliśmy tak zrobiliśmy.
Wyjście jak i cały weekend uznajemy za udane :)
