Dział Beskidzki
Sprawozdania (4903)
Kasia Szczerba
Kasia Wrzeszcz-Olejnik
Maja Jędrzejewska
Słoneczny spacer z Doliny Rohackiej przez Rakoń, Wołowiec, Rohacz Ostry i Płaczliwy oraz Dolinę Smutną do Rohackich Stawów, gdzie dzięki sprzętowi Kasi podziwiałyśmy podwodne Tatry i tatrzańskie pola ryżowe. Wg wyliczeń Pani Myszy pokonałyśmy ponad 1600 m przewyższenia.
Grzegorz Majka
Wjazd rowerowy od strony zielonego szlaku.
Trasa
Niestety, było to pyrrusowe zwycięstwo, ponieważ tuż przed szczytem rower odmówił posłuszeństwa i wrzucił pełny luz.
Na szczęście bicykl był jeszcze w stanie stoczyć się po asfalcie do podnóży, zatem główny cel, czyli zjazd, został osiągnięty.
Dzięki siostrze nie musiałem wracać pieszo 60 km i spod jeziorka powrót odbył się już autem.
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
Postanowiliśmy zrobić coś w górach zanim nadciągnie zapowiadana przez serwisy meteo fala afrykańskich upałów.
Samochód zaparkowaliśmy w centrum Międzybrodzia Żywieckiego. Odwiedziliśmy lotnisko, gdzie (z bardzo bliska!) podziwialiśmy zawodników startujących w międzynarodowych zawodach szybowcowych Sailplane Grand Prix Żar - LINK . Następnie podeszliśmy ciut wyżej, aby dokonać krótkiego rekonesansu w parku linowym.
W międzyczasie zjechał do nas sam Maciej Jeziorski. Odbyliśmy wycieczkę wagonikiem do góry - Mikołaj przeżył niezapomniane chwile, ponieważ "wujek Jezio" zaprosił go do przedziału dla VIP-ów (na szczęście nasz syn nie zatrzymał kolejki ani nie skierował wagonika na niewłaściwą stronę mijanki :-). Pożegnaliśmy się przy górnej stacji i pokręciliśmy się po szczycie Żaru. Zerknęliśmy na zbiornik wodny. Obok do lotu podrywali się glajciarze (i, niestety, lądowali kawałek niżej w krzakach, bo akurat kiepsko wiało).
Nasza trasa wiodła na wschód, na spokojniejszą i szalenie widokową Kiczerę. Urządziliśmy tam sobie mały piknik w cieniu drzew, po czym stromy odcinek szlaku sprowadził nas na Przełęcz Isepnicką. Kawałek dalej odbiliśmy w prawo, rozpoczynając zejście malowniczą i zacienioną doliną Isepnicy. Po drodze zbadaliśmy z Mikołajem fragment beskidzkiego mikrokanionu, a także skosztowaliśmy wody ze źródełka ks. Józefa.
Wycieczkę zakończyliśmy na plaży. Wszyscy troje weszliśmy do Jeziora Międzybrodzkiego, a Mikołaj dokonał nawet pełnego zanurzenia.
Dziękujemy Maciejowi, że ponownie znalazł dla nas chwilę i zorganizował niezwykłą atrakcję.
Tomek Stryczek
Krzysiek Talik
Rehabilitacja trwa... Najpierw zwiedzano dziurę, następnie Koralową i Olsztyńską. Sponiewierało...
Adam Marcinków - Spiritus Movens
Beata Michalska-Kasperkiewicz - Gospodyni
Paweł Kasperkiewicz - Gospodarz
Zdzisław Grebl - wytrawny krytyk filmowy, gość specjalny z Jaworza-Nałęża
Honorata Kaczmarek - gość specjalny z Czechowic-Dziedzic
Katarzyna Szczerba
Wojciech Stachowiak
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
W środowy wieczór znowu spotkaliśmy się na gościnnej, panoramicznej Górce Wapienickiej u państwa Kasperkiewiczów. Wbrew prognozom deszcz się nie rozpadał, więc można było rozstawić duży ekran w plenerze. Inicjatorem przedsięwzięcia, selekcjonerem repertuaru i kinooperatorem był Adam. Wyświetlono następujące filmy:
1. "The Swiss Machine" (USA, 2010, reż. P. Mortimer, N. Rosen) - bohaterem jest Ueli Steck (na zdjęciu), wybitny współczesny alpinista szwajcarski, specjalizujący się w biciu wspinaczkowych rekordów szybkości; dokument przedstawia brawurowy solowy atak Stecka na północną ścianę Eigeru, a także działalność, jaką wspólnie z Alexem Honnoldem podjął w Yosemitach; trudno oprzeć się wrażeniu, że zarówno z powodu wyglądu, jak i sposobem bycia Szwajcar przypomina naszego szanownego kolegę, Adama.
2. "Zuzanna i chłopcy" (Polska, 1961, reż. S. Możdżeński) - nie, to nie jest film o tym, o czym myślicie; jest ostra akcja, ale jaskiniowa; śledzimy sportowe (podziemne) i psychologiczne perypetie taterników jaskiniowych, do których dołącza tytułowa Zuzanna; w przerwach wszyscy tańczą do muzyki jazzowej (a może na odwrót: w przerwach między dancingami przenosimy się w tatrzańskie czeluście).
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała / Grupa Wspierająca / energiczny spacer
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa / Grupa Wspierająca / jazda na rowerze
Sebastian Korczyk
Ines z Mikołajem doprowadzili mnie do rozstajów poniżej Krzywej Chaty, po czym rozpoczęli własną wycieczkę w górę doliny, a ja (kilka minut po 12:00) wyruszyłem solo na eksperymentalną turę ćwierć-crossową (albo, jak kto woli, marszobiegową). Po mostku przemknąłem na orograficznie lewą stronę doliny, wydostałem się na Palenicę (odbijając też na sam szczyt), przez Wysokie i Przykrą udałem się na Błatnią, skąd przez Stołów zdobyłem Klimczok (patrz: zdjęcie wykonane ze szczytu). Pętlę domknąłem przez Szyndzielnię i potem żółtym szlakiem. Unikając szaleństw na zejściach (w trosce o kolana) osiągnąłem czas brutto (= z robieniem zdjęć, piciem, dowiązywaniem butów etc.) 2 godz. 38 min. 20 sek. Nie wiem, czy to nadaje się do jakiejkolwiek tabeli Jurka? Chyba nie. Ogólnie: było fajnie (może tylko czasem słońce niepotrzebnie przygrzewało).
Spostrzeżenie entomologiczne: ku mojemu zaskoczeniu, nie było wiele much ani muszek.
Ciekawostka klubowa: u wylotu doliny stało auto koleżanki Wrzeszcz-Olejnik.
Ciekawostka kulturowa, a może znak czasów: w rejonie Stołowa minąłem wycieczkę (o ile mogłem ocenić wizualnie) chińską.
Zofia Gutek
Michał Ganszer
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Zdobyto dwa czterotysięczniki i jeden trzytysięcznik:
Lagginhorn - 4010 m n.p.m., Weissmies - 4023 m n.p.m., Jägihorn - 3026 m n.p.m.
Linki dotyczące "pośrednio" akcji:
Rekordy klubowe - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/rekordy_11.htm
Naklejki klubowe - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/naklejki.htm
Indywidualne przejścia Jerzego Ganszera - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/P_osob/GanszerJ.htm
Indywidualne przejścia Michała Ganszera - https://docs.google.com/spreadsheet/pub?key=0AlHV9iBUQ1ZxdG5HcURCSHNybGZaUFljMXowOTRrZHc&gid=1
Zdjęcia "święte" - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/G-Swiete.htm
Zdjęcia "artystyczne" - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/G-artystyczne.htm
Działano w oparciu o schronisko Weissmies na wysokości 2726 m n.p.m. W akcjach na czterotysięcznikach używano raków, czekana, liny. Na trzytysięcznik wyszliśmy piękną ferratą. Na pierwszym szczycie stanęli wszyscy, na drugim bez Jerzego Pukowskiego, bo miał uszkodzone raki. Ferratę pokonały trzy osoby bez J.P., natomiast wszyscy zdobyli szczyt.
Piękne góry piękne widoki!
Byliśmy świadkami akcji ratunkowej przy pomocy śmigłowca.
{phocagallery view=category|categoryid=1|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}
Jerzy Pukowski
Michał Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Zwiedzano Wodospad na Mosornym Groniu i przełom Skawy w Zawoi. Był upał.
Edyta Płonka (przed ślubem) / Skrudlik (po ślubie) - Panna Młoda
Piotr Skrudlik - Pan Młody
Zofia Skrudlik - Mama Pana Młodego
Jerzy Pukowski - przewodniczący delegacji oraz przedstawiciel Zarządu i Komisji Ślubnej SBB
Wacław Michalski - przedstawiciel środowisk instruktorskich i szkoleniowych PZA oraz Komisji Ślubnej SBB
Gabriela Michalska - przedstawicielka taternickich środowisk kobiecych
Marzena Zając - przedstawicielka żeńskiej części kursu Piotra
Ines Korczyk - przedstawicielka Fanklubu SBB
Mikołaj Korczyk - przedstawiciel Sekcji Młodzieżowej przy SBB
Sebastian Korczyk - przedstawiciel Zarządu SBB i męskiej części kursu Piotra
Oficjalna delegacja Klubu Taternictwa Jaskiniowego Speleoklub Bielsko-Biała w bardzo reprezentatywnym (jak widać z powyższej listy) składzie udała się do kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła we Włosienicy pod Oświęcimiem, aby życzyć wszystkiego dobrego na nowej drodze życiu naszemu koledze Piotrowi i jego wybrance Edycie. Ślub miał uroczystą, godną oprawę.
Państwo Młodzi otrzymali od Klubu specjalny speleowór szczęścia (limitowana, ekskluzywna, okolicznościowa edycja - wyprodukowała go w jednym jedynym egzemplarzu i przekazała Zofia Gutek). Nas z kolei obdarowano weselnymi pysznościami i czymś na tzw. popitkę.
Podziwialiśmy zjawiskowe kreacje Panny Młodej i jej sympatycznej Teściowej.
Niebo było nieskalanie błękitne, świeciło słońce - niech taka właśnie pogoda towarzyszy Piotrowi i Edycie przez całe dalsze, wspólne życie.
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Stanisław Wasyluk - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer
Jena osoba dotarła do Sali Dantego, a potem wszyscy do Jeziora Wielki Kłamca. Całość akcji - 19 godzin, akcja jaskiniowa 11, 5 godz. Akcja "godna".
Więcej...
Zdzisław Grebl
Słuchając opowieści Beaty i Pawła o Beskidzie Niskim postanowiłem zobaczyć go osobiście. Objechałem na rowerze parę dolin z opuszczonymi wioskami łemkowskimi. Opuszczone cmentarze, ruiny cerkwi, zdziczałe sady to jedyni świadkowie tragicznej historii tego rejonu. Piękne były biwaki na takim pustkowiu wśród niekończących się wkoło lasów. Miło było posłuchać łemkowskiego języka, pogadać z miejscowymi, którzy również głęboko tęsknią, i podziwiać psa, który zjadł mi wieczorny chleb.
Idealny teren na parodniowy wyjazd rowerowy, jest wiele dróg szutrowych o łagodnych wzniesieniach.
Adam Kucharczyk
Beata Burdynowska - Weteran - grupa wspomagająca
Jerzy Pukowski
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer
Odbyła się kąpiel w jeziorze, a prawdopodobnie w wyrobisku po wybraniu gliny do produkcji cegieł.
Zwiedzanie starej cegielni. Kuba zabrał sobie jedna cegłę z napisem na pamiątkę.
Grupa wspomagająca walczyła z komarami i nie weszła do wody!
Rafał Klimara
+ ok. 14 grotołazów z całej Polski
Miałem przyjemność brać udział w tegorocznej wyprawie do Hagengebirge.
Wyprawa trwała 3 tygodnie, my natomiast pojechaliśmy kilka dni wcześniej, żeby rozbić i urządzić bazę oraz przenieść biwak w jaskini.
Generalnie jestem pod wrażeniem. Jeśli chodzi o organizację, to jest na naprawdę wysokim poziomie. Wszystko jest przemyślane i przygotowane. Nic tylko eksplorować :)
Byłem na 4 biwakach w Jaskini Ciekawej. W sumie wyszło tego 18 dni pod ziemią + eksploracja innego mniejszego obiektu, a także szwędanie się po powierzchni i prace bazowe.
Klubowe spotkanie przeniosło się na Stary Rynek ...
