Dział Beskidzki
Sprawozdania (4903)
Adam Marcinków - wspinał się z niewiastą
Zdzisław Grebl - miał kłopoty z instalowaniem "grigri" /brak okularów/
Jerzy Pukowski - sam prezes - dzisiaj "robił" za ruchomy punkt asekuracyjny
Agnieszka Wróbel - wnikała w każdą możliwą drogę wspinaczkową
Jerzy Ganszer - starym zwyczajem w różnym stylu zrobił 10 dróg wspinaczkowych
Totem - http://www.totem.org.pl/
Komisja Heraldyczna zaleca pokazywanie się na ściance w koszulkach klubowych.
Adam Marcinków
Rafał Klimara
Ptasia do Nowego Dna.
Pogoda na podejściu dopisała, wprawiając nas w dobre humory. Niestety, miny nam zrzedły, gdy stanęliśmy w otworze jaskini. Huk lecącej ze stropu wody był całkiem spory. Nic to, kapturki na głowę i na dół. Akcję można podsumować jednym słowem - mokro. Wszystko jednak pobiła ostatnia studnia "Deszczowa 11". Linia zjazdu w wielkim wodospadzie. Chyba pięć minut straciłem kombinując różne wahadełka i zjazd boczkiem. Ostatnio takim wodospadem zjeżdżałem dwa lata temu w lecie do Syfonu Krakowskiego. Jak zaobserwowałem, Adam za to był w swoim żywiole, zaprawiony w francuskich kanionach śmiało zjechał w linii wodospadu :)
Rafał Klimara
Żaneta - osoba towarzysząca
Tomek - osoba towarzysząca
Ramzes - pies towarzyszący
Krzysiek Talik
Oj... działo się :)
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała / Grupa Wspierająca
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa / Grupa Wspierająca / bieg doliną
17 Osób Towarzyszących
Sebastian Korczyk
Nikt nie dotarł do mety, ale za to 10 razy pod rząd podbiegliśmy odcinkiem rozpoczynającym właściwą trasę na Palenicę (tym stromszym, zaczynającym się nieco ponad poziomem korony zapory). Interesujące doświadczenie.
2013.07.11-15 Grań Karkonoszy ( Karpacz- Śnieżka- Szrenica- Szklarska Poręba)
Napisał Michał GanszerKatarzyna Jasionek
Katarzyna Kosmowska - Były Członek Klubu
Ania Kosmowska - Osoba Towarzysząca /1 dzień/
Paulina ..... - Osoba Towarzysząca
Jadwiga Micherdzińska
Typowo turystyczny( terapeutyczny) wyjazd ( dla starszych pań ;-) ) od schroniska do schroniska.
Nie pamiętam kiedy ostatnio nocowałam w schronisku!!!! Wrzątek za darmo to już przeszłość, a szkoda :-(
Położenie schroniska "Samotnia" naprawdę niesamowite i nazwa w 100% trafiona ( zwłaszcza w deszczową, mglistą pogodę)
Panorama z grani przepiękna, Śnieżne Kotły nawet bez śniegu ok :-)
Góry dostępne dla wszystkich ( szlaki wybrukowane kostką granitową - okropne!!)- tracą urok :-(
Jest to inicjatywa KPN- wysokogórski szlak dla niepełnosprawnych.
Czy da się" po tym" jechać wózkiem , mam wątpliwości ?
Wodospad "Kamieńczyk" za 5 zł. nie robi wrażenia, ale dymanko pod górę z powrotem, owszem tak :-)
Jak na weekend niewielu turystów, głównie Czesi. Dla właścicieli psów dobra wiadomość- po KPN można chodzić z psami na smyczy.
Myślę,że wyjazd turowy w zimie, lub wczesną wiosną to dobry pomysł.
z pozdrowieniami Jadzia
Gabriela Michalska
Martyna Michalska
Wacław Michalski
W ramach najazdu członków SBB na Fatrę zaliczyliśmy Wielki Rozsutec oraz w dniu następnym pętlę przez pewien sławny wąwóz wszystkimi możliwymi wariantami - Dolne, Górne i Nowe Diery.
Faktycznie Adam ma rację, piękne góry. Szkoda, że nie mogliśmy dołączyć do ekipy weekendowej.
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
Start z Zigeunerwald. Podejście nieznakowaną ścieżką, a następnie żółtym i (w końcowej fazie) niebieskim szlakiem. Przystanek przy schronisku na górze (patrz: zdjęcie) - pośród dziecięcej wrzawy oraz różnego rodzaju zaskakujących artefaktów.
Zejście zielonym szlakiem okazało się trudne z powodu prowadzonych tam spektakularnych prac leśnych. Skierowaliśmy się więc na wschód (szlak niebieski), by w rejonie Rasenplan odbić za znakami czerwonymi na północ. Oczywiście nie mogliśmy nie zahaczyć o wielki plac zabaw w Nikelsdorfie.
1. Katarzyna Wrzeszcz-Olejnik + dziecko
2. Osoba Towarzysząca + dziecko
3. Zdzisław Grebl
4. Jakub Krajewski
5. Rafał Konior
6. Jerzy Pukowski
Pierwsza część ekipy, czyli dwie Panie + dwoje dzieci "zaliczyli" spacer w dolinie Wapienicy, dwaj WIELCY z pozycji 3 i 4 "zaliczyli" pełną pętlę wokół Zbiornika Wapienickiego na rowerach, natomiast osobnicy z pozycji przedostatniej i ostatniej "zaliczyli" Palenicę, ale tzw. "drogą przez asfalt i mostek" (czasu nie mierzono).
Ekipy "męskie" spotkały się na parkingu (na zdjęciu J. Krajewskiego), natomiast kobietki z dziećmi nie ujawniły się na dole.
Osoba Towarzysząca
Rafał Klimara
W pierwszy dzień pokonano Patrzykonta i Byczkowskiego. W drugi dzień Sprężynę i do domu, bo o 12 miało padać. A na weekend znowu deszcze :(
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
Spacer wokół jeziora - z odbiciem do starej leśniczówki.
Więcej...
Urszula Mastalska - Osoba Towarzysząca - grupa wspomagająca
Jerzy Ganszer
Po ciężkiej wspinaczce zdobyto szczyt Kamienia Pomorskiego (Królewskiego).
Obwód kamienia to 20 m.
Wysokość: 3 m.
W całości leży w wodzie.
Jakiś czas potem J.G. i Michał Ganszer dopłynęli kajakiem z Jeziora Koprowo na ten kamień. Zdjęcie z tej akcji.
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Klaudiusz Klaus Stępień
Gabriela Gabi Król - Osoba Towarzysząca
Sebastian Korczyk
Podejmując rzucone przez Adama hasło włączyliśmy się w (zakrojoną na szeroką skalę) Akcję Małofatrzańską. Postanowiliśmy "obstawić" ludźmi SBB także północno-wschodni kraniec tego pięknego słowackiego pasma.
Wystartowaliśmy spod hotelu "Diery", znajdującego się 2 km na wschód od Terchovej. Pierwszy fragment trasy pokonaliśmy zasadniczo w dwóch autonomicznych podzespołach: Klaus z Gabrielą poszli przez Nové diery, natomiast autor niniejszego sprawozdania w towarzystwie Ines i Mikołaja - wąwozem Dolné diery. Nasze drogi zeszły się przy węźle szlaków zwanym Podžiar; dalej działaliśmy już wspólnie.
Ochłody oraz wiele radości dostarczyła nam trzecia cieśniawa, czyli malownicze, uzbrojone w ogromną ilość schodków, pomostów, drabinek i łańcuchów Horné diery. Następnie urządziliśmy sobie beztroski piknik - ponad dierami, w miłej dla oka scenerii siodełka Pod Tanečnicou.
Przyszła pora na główny punkt programu. Posileni i zrelaksowani zaatakowaliśmy "wspinaczkowo" skalisty szczyt Malego Rozsutca. Dotarłszy na górę, założyliśmy drugi obóz - było tak pięknie, że spędziliśmy tam trochę czasu. Chociaż w powietrzu unosiła się typowa dla lata, rozmazująca dalsze plany "mgiełka", roztaczająca się dookoła panorama i tak robiła wrażenie.
Zeszliśmy piarżystym żlebikiem na przeciwną, zachodnią stronę. Również powrotny szlak nie rozczarowywał pod względem estetycznym. Co chwila napotykaliśmy sterczące pośród drzew wychodnie skalne. Przypominały ruiny jakiegoś tajemniczego zamku. Kiedy wyszliśmy z lasu, zachwycił nas położony na wysokości około 800 m n.p.m. przysiółek Podrozsutec. Zaraz za nim rozpoczął się bajeczny odcinek wiodący odsłoniętym grzbietem. Po obu stronach szlaku falowały bujne, intensywnie pachnące i porośnięte kolorowymi kwiatami łąki - oto jak wyglądał finał naszej letniej wycieczki.
Pogoda dopisała (temperatura w sam raz, słońce we właściwej ilości). Ludzi było mniej niż się obawialiśmy (bądź co bądź to lipcowy weekend).
Łączyliśmy się duchowo, a także SMS-owo z podstawową grupą SBB, zabezpieczającą inną część grani Małej Fatry.
Portret pozowany z Malym Rozsutcem w tle wykonał Klaus.
Tomasz Grzegrzułka
Rafał Klimara
+4 Osoby Towarzyszące
W sumie to próba eksploracji.
W "jakotakiej" pogodzie doszliśmy do łańcuchów w Kobylarzu. Tam działy się różne cuda za sprawą schodzącej, kilkuosobowej grupy, sparaliżowanej strachem przed wielką przepaścią. Nigdy jeszcze nie widziałem takiej ilości wielkich kamieni spadających tym prożkiem. Zaczynało się robić nieciekawie. No i dupło deszczem :) Przy okazji walnęło kilka razy piorunami, to i grupka powyżej błyskawicznie pokonała łańcuchy :)
Postaliśmy z dziesięć minut, a gdy zelżał ten "lekki, letni deszczyk " wykręciliśmy majtki i ruszyliśmy w drogę powrotną.
