Dział Beskidzki
Jaskinie i wyprawy (1612)
Korzystając ponownie z otwarcia zamkniętych zazwyczaj jaskiń zwiedziłem te jakże piękne dziury. W Wiernej byłem zupełnie sam, nie licząc latającego nietoperza. Dopiero wychodząc spotkałem Łukasza z myszkowskiego speleoklubu z kolegą. Wszedłem też do Wiercicy, gdzie dzięki pomocnym radom Stacha z Łódzkiego speleoklubu wyszedłem bez większych trudności pokonując zacisk na wejściu.
Klaudiusz Stępień
Martyna Michalska
Marcin Parys
Łukasz Piechocki
Dariusz Rozmus
Akcja jak to u nas bywa... popołudniowo - nocna .Pomimo trwającego od kilku dni ochłodzenia pokrywa śnieżna na wystawie zachodniej nie była zmrożona śnieg był mokry więc do otworu dotarliśmy wariantem zimowym dopiero około 19.00 . Po usunięciu zwałów śniegu i przebraniu, akcję rozpoczęliśmy około godziny 19.40 a do Sali pod Płytowcem i Biwaku dotarliśmy około godziny 21.30 . Po krótkim odpoczynku przystąpiliśmy do poszukiwania wejścia do Studni Bociana które odnaleźliśmy, jednak ze względu na bardzo niestabilną pierwszą część studni ( przed przewieszeniem) masa sypiących się dużej wielkości okruchów skalnych które odpadały od płytowca nawet przy niewielkim obciążeniu, postanowiliśmy nie zjeżdżać na dno i Marcin Parys wycofał się po pierwszych 10 metrach zjazdu. Ponadto stwierdziliśmy uszkodzenie jednego ze spitów na stanowisku zjazdowym ( śruba wkręca się w spit jedynie na głębokość ok 8 mm) Na powierzchnię dotarliśmy o godzinie 1.20 powitała nas prawie bezchmurna i bezwietrzna pogoda z księżycem na niebie. Mimo zmęczenia wszystkim dopisywał dobry humor bo mimo że nie osiągnęliśmy dna Studni Bociana to poznaliśmy wariant zimowy dojścia do otworu jaskini no i w tym roku nasza grupa była pierwszą która tam dotarła.
Katarzyna Lena Koprowska
***english version below
Dodatkowe informacje
- Galeria oto takie były nacieki
2019.04.06-07 WYJAZD KURSOWY - MORAWSKI KRAS
Napisał Łukasz PiechockiJakub Binda - kursant
Tomasz Motoszko - kursant
Małgorzata Toczyłowska - kursantka
Magdalena Prochalska - kursantka
Piotr Knop - kursant
Tomasz Liszowski - kursant
Norbert Miczołek - kursant
Wacław Michalski
Tomasz Grzegrzółka
Izabela Rosner
Wyjazd kursowy mający na celu empiryczne przybliżenie kursantom tematyki procesów
krasowych, przez możliwość zobaczenia pięknych form naciekowych obecnych w jaskiniach
na terenie Morawskiego Krasu. Mogliśmy również na własne oczy zobaczyć jak wyglądają
formy takie jak ponor, wywierzysko, czy lej krasowy.
Wyjechaliśmy w piątek wieczorem i po 3h jazdy dotarliśmy na kamping Olšovec we wsi
Jedovnice, który był naszą bazą wypadową przez kolejne dwa dni.
W sobotę mieliśmy zaplanowane manewry z autoratownictwa, których niestety nie udało się
przeprowadzić z uwagi na niesprzyjające warunki pogodowe. Zamiast tego skorzystaliśmy z
uprzejmości miejscowego grotołaza Alojza i udaliśmy się przejść ponor Rudnicki.
Początkowo plan zakładał sprzętowe przejście od dolnego otworu, którym wpływa potok
Jedovnicke (-86 m), ale po pierwszych zjazdach wycofaliśmy się z powodu wysokiego stanu
wody i braku dokładnego planu jaskini. Udaliśmy się zatem do otworu górnego, gdzie bez
uprzęży systemem drabin dostaliśmy się na dno jaskini (-112 m) i mogliśmy już bez
przeszkód kontynuować wycieczkę. Wszyscy uczestnicy dotarli do syfonu końcowego
(Srbsky syfon).
Po południu zwiedziliśmy wieś Holštejn, z ruinami zamku stojącego na wapiennej skale, w
której znajduje się jaskinia Hladomorna, która służyła jako zamkowe więzienie.
W niedzielę wybraliśmy się turystycznie do jaskini Punkevní, będącej częścią najdłuższego
systemu jaskiniowego Republiki Czeskiej – Amoteur (ok.40 km), przepłynęliśmy łódką
podziemną rzeką i mogliśmy podziwiać niesamowitą 138,5 metrową przepaść Macocha, która
zrobiła na wszystkich ogromne wrażenie.
Po południu udaliśmy się jeszcze pod wywierzysko naszego Jedovnickeho potoku, który
wypływa z jaskini Býčí skala, która jest niestety niedostępna ze względu na osiedlenie się w
pobliżu w ostatnich latach rzadkiego gatunku sokoła. Cały system ma 13 km długości, co
czyni go 2. najdłuższym w Czechach.
Podsumowując: wyjazd bardzo udany, nie udało się sforsować wodospadów, ale zdobyliśmy
niezbędne do tego celu informacje i zacieśniliśmy relacje z miejscową skupiną (coś na kształt
klubu grotołazów), co właściwie było głównym nieoficjalnym celem wyjazdu
Zatem - na pewno tam wrócimy!
2019.04.03 - 07 Manewry Grupy Ratownictwa Jaskiniowego PZA w Irlandii
Napisał Piotr GawlasPiotr Gawlas
W dniach od 03 do 07 kwietnia 2019 roku w ramach manewrów Grupy Ratownictwa Jaskiniowego PZA, na zaproszenie polskich grotołazów działających w irlandzkich klubach oraz Irlandkich grotołazów, którzy wspólnie zrzeszeni są w ICRO (Irish Cave Rescue Organisation), brałem udział w wyjeździe do jaskiń Irlandii. Manewry odbywały się w górach Burren leżących w County (hrabstwie) Clare pomiędzy Galway a Limerick na zachodzie wyspy. W wyjeździe brało udział 8 osób z Polski, kilka osób pochodzenia polskiego zamieszkujących Irlandię oraz kilkanaście osób z Irlandii. W czwartek 04.04.2019 mieliśmy oficjalne spotkanie z Irlandczykami, podczas którego odbyły się prelekcje i pokazy slajdów na temat jaskiń Irlandzkich oraz spotkanie z nurkiem jaskiniowym, Irlandczykiem belgijskiego pochodzenie, który był główną osobą ratującą grupę piłkarzy zalanych w jaskini w Tajlandii. Jego relacja była poruszająca. W piątek 05.04.2019 roku wraz z grotołazami z Irlandii: Polakiem i Irlandczykiem, zwiedziliśmy jaskinię Poulnagollum - Poulelva, najdłuższy jaskiniowy system w Irlandii, liczący sobie 16km korytarzy. W sobotę 06.04.2019 roku w The Coolagh River Cave były manewry, w które zaangażowana była również jednostka miejscowej Straży Pożarnej. Większość irlandzkich jaskiń rozwinęła się w wapieniach o małej miąższości, mają układ horyzontalny, większość z nich to meandry z niewielkimi progami, którymi płyną podziemne, czasami bardzo obfite strumienie. Do ich zwiedzania, oprócz standardowego wyposażenia w postaci kasku, oświetlenia, kombinezonu, gumiaków, sprzętu osobistego, dla poprawienia komfortu przydatny może być kombinezon neoprenowy. Woda w jaskiniach ma wprawdzie około 10 stopni Celcisza, jednak występuje w dużych ilościach i czasem nie ma możliwości by jej uniknąć - tu mowa o tzw. partiach suchych. Partie mokre to bardzo często występujące syfony i podwodne korytarze, które do zwiedzania wymagają użycia technik nurkowych. Wyjazd był bardzo owocny, oprócz spotkania z irlandzkimi kolegami zwiedzaliśmy teren, poznaliśmy zasady irlandzkiej speleologii oraz ratownictwa jaskiniowego. Po wyczerpujących akcjach jaskiniowych, w lokalnym pubie odbywały się spotkania towarzyskie, gdzie przy Guinesie zacieśnialiśmy stosunki polsko-irlandzkie, omawialiśmy tematy dotyczące różnych dziedzin speleologii i dzielieli się różnymi doświadczeniami.
2019.03.29-30 Szkolenie zimowe w Morskim Oku
Napisał Jerzy Ganszer- Zofia Gutek
- Jerzy Ganszer
- Jakub Binda - kursant
- Tomasz Motoszko - kursant
- Małgorzata Toczyłowska - kursantka
- Magdalena Prochalska - kursantka
- Piotr Knop - kursant
- Tomasz Liszowski - kursant
- Kazimierz Ślęk
- Norbert Miczołek - kursant
- Jakub Krajewski
- Teresa Zwierzchowska
- Łukasz Piechocki
- Mateusz Kubina - kursant
- Wacław Michalski
- Kamil Polański
- Zofia Skrudlik
- Beata Michalska-Kasperkiewicz
- Ewa Libera - Speleoklub Dąbrowa Górnicza
Dziękujemy wszystkim za dzielną postawę. Tutaj niektóre zdjęcia - "kliknij"
Adam Marcinków
Cesar, Łukasz - Osoby Towarzyszące
Wyjazd skiturowy do Austrii. Każdego dnia zrobiliśmy 1000m przewyższenia. Udało się zjechać kilkoma stromymi żlebami. Z rana śnieg był trudny do jazdy, bardzo zmrożony, ale w ciągu dnia warunki zmieniały się na bardzo dobre. W górnych partiach w wielu miejscach puch. Widoki wspaniałe, pogoda słoneczna.
2019.03.24 Belgia. Abîme de Lesves
Napisał Katarzyna Lena KoprowskaAlain Evens
Katarzyna Lena Koprowska
Jacques Lempereur
Eric Deflorenne
Laurent Rasquinet
Didier "Blink" Liépin
Jenny Willems
Pascal Evens
Aurélie Evens
Géry Berghmans (Osoba Towarzysząca)
Marta Śruba Kłopotowska (Osoba Towarzysząca)
***something like "english version" below***
Dzięki przypieczętowanej przez komisję ślubną współpracy międzyklubowej Bielsko-Biała - Belgia oraz z nieocenioną pomocą Wacka Przygody Michalskiego udało mi się nawiązać kontakt i umówić na wspólne wyjście do jaskini z tamtejszym speleoklubem.
- Qu'est ce que c’est?
- Shunt.
- ?
- Prusik.
- Aaa. :)
Uczestnicy bacznie patrzyli na moją reakcję tłumacząc, żebym nie zrażała się to belgijskich podziemi, bo jaskinie zwykle tak nie wyglądają. Ja natomiast bawiłam się jak dziecko i głośno śmiałam: z poziomu zabrudzenia kombinezonu, szpeju, ilości błota w butach i ślizgania po wszystkim i wszędzie.
Po wyjściu czekał nas jeszcze poczęstunek z okazji urodzin jednej z belgijskich uczestniczek w iście francuskim stylu. Ja byłam kierowcą, więc proszę interpretować temat bez jakichkolwiek dwuznaczności i podtekstów.
***
- Qu'est ce que c’est?
- Shunt.
- ?
- Prusik.
- Aaa. :)
Thanks for meeteng. See you soon!
Dodatkowe informacje
- Galeria oto tak było miło
2019.03.17 Jaskinia Miętusia - Wielkie Kominy
Napisał Rafał WojtkielewiczRekreacyjny wypad w Wielkie Kominy. Duża ilość lodu w rurce, zawęziła "zacisk", zmuszając do zdjęcia sprzętu. W drodze powrotnej zajrzeliśmy do jeziorka w starych partiach.
Dariusz Rozmus
Jerzy Ganszer
Ekipa dotarła do Syfony Marynarki Wojennej.
Na zdjęciu D.R. wykonał J.G.
Więcej...
2019.03.13 Belgia. Réseau de Frêsnes.
Napisał Katarzyna Lena Koprowska
Tomasz Grzegrzułka - instruktor
Norbert Miczołek
Piotr Knop
Tomasz Liszowski
Kolejna akcja do Jaskini pod Wantą.
Warunki pogodowe bardzo dobre, dopiero wieczorem w górnych partiach silny wiatr.
Lawinowa dwójka, pokrywa śnieżna stabilna.
Wyjście z bazy o 7:30, powrót - 20:15. Czas akcji jaskiniowej od 11:40 do 17:20 czyli 5godz 40minut.
Dno jaskini -151m (wg planu jaskini) osiągnięte o 14:20.
Akcja przebiegła sprawnie i bezproblemowo.
Z ciekawostek - zaobserwowano po pierwszym odcinku linowym (w okolicach biwaku)
2 myszy (jedna była już w plecaku gotowa do wyjścia :) ).
Dariusz Rozmus
Teresa Zwierzchowska
Łukasz Piechocki
Zbigniew Grzybek
Akcja rekreacyjna. Zachęceni pogodą oraz perspektywą odprężającego wpływu jaskinia a w szczególności "rury" w początkowych partiach jaskini - ochoczo wyruszyliśmy na spotkanie z Miętusią. Dzięki sprawnemu zarządzaniu zasobami ludzkimi a kierownikiem akcji była Tosia dotarliśmy aż do Marwoja. Akcja rozpoczęła się około 18.05 a zakończyła o godzinie 23.15. Było wesoło i przyjemnie. Podczas zejścia zmokliśmy.
Występują:
Teresa Zwierzchowska
Aneta - Osoba Towarzysząca
Mateusz - Osoba Towarzysząca
Dariusz Rozmus
Paweł Gądek
Łukasz Piechocki
Kamil Polański – kierownik akcji
W związku z brakiem promieni słonecznych i błękitnego nieba, zamiast w Tatry słowackie udaliśmy się na poważną akcję pomiędzy dwoma poważnymi jaskiniami. Do otworów wejściowych postanowiliśmy wyjątkowo udać się szlakiem turystycznym. Turystów po drodze była garstka. Z głównego szlaku odbiliśmy w stronę dziur, nie bacząc na zalegający i nadzwyczaj śliski śnieg. Najpierw dotarliśmy do Jaskini Mylnej. W jednym z okien Pawlikowskiego podzieliliśmy ekipę na 3 teamy, rozdzieliliśmy sprzęt, zadania. I team (T. A. M.) rozpoczął eksploracje miejsc niektórym nieznanych. II team (D. P.) udał się do Raptawickiej w celu znalezienia połączenia jaskiń od góry. III team (Ł. K.) udał się do Wielkiej Izby w celu znalezienia połączenia jaskiń od dołu. Obydwa teamy znalazły połączenie. Niestety po dotarciu przeze mnie do miejsca połączenia poprzez komunikację głosową zdecydowałem z drugim teamem, że przejście jest niemożliwe bez żmudnego odgruzowywania. Podjęliśmy decyzję nie zagrażać sobie i innym – wycof po dokonaniu trawersu „głosowego”.
Akcję zakończyliśmy eksploracją najpierw jaskini Raptawickiej, następnie część osób zwiedziła partie jaskini Obłazkowej, po czym wszyscy udaliśmy się z powrotem do Mylnej aby przejść godnie cały jej główny ciąg.
Czas trwania akcji w jaskini: ok. 2.5 godziny.
Filmik z akcji:
