Dział Beskidzki
Jaskinie i wyprawy (1611)
Anna Stolarczyk - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
W jaskini 15 podkowców małych. Wejście stalowe obok wejścia zostało zamaskowane. W jaskini zaobserwowano niedopałki! Wykonano sporo zdjęć.
Tutaj zestaw zaobserwowanych nietoperzy - "kliknij"
2026.08.15 Tatry Słowackie, Ostrva - Valentina VI+
Napisał Piotr GawlasTomasz Kochel - główny szerpa
Piotr „Kudłaty" Gawlas - robol ;)
Pogoda dopisała, od dłuższego czasu upał, cieki wodne kompletnie wyschły. W górach dużo wspinaczy. Popradzki staw urzeka swoją urodą, bliskością i łatwością podejścia, więc trudno się dziwić. Drogi wspinaczkowe na Osterwie zadbane, dobrze ubezpieczone w stałe przeloty i solidne stanowiska, i przede wszystkim jest to granit, który nie ulega, jak wapień, wyślizganiu podczas masowego wspinania.
Rozważaliśmy kilka wariantów wspinaczki. Padło na Valentinę, bo była pusta. Może ten stopień więcej odstraszał? Sąsiednia droga o której myśleliśmy, Julova, oblegana przez kilka zespołów, fajna tatrzańska piątka plus, w końcu jest sierpień, każdy chciałby ją mieć :)
Valentina, wyceniona na VI+, urzekała swą płytą na początku pierwszego wyciągu, dalej lekka załupa, by dotrzeć do stanowiska wspólnego z Julovą. I tu tłok. 4 osoby na stanie, ktoś poniżej w kolejce. Poprzedni zespół się uwinął, nam też poszło sprawnie. Kolejny wyciąg Valentiny to rajbung stromą płytą, którą kończy rumoszowaty kominek. Nad kominkiem jest szeroki gzyms i wygodny stan, wspólny tym razem z drogą Majową V+. Trzeci wyciąg Valentiny i Majowa dalej prowadzą razem, rajbungiem przez płytę, pod przewieszką i ponad nią do kolejnego, ostatniego tu stanu na czubku skalnej turniczki. Można by zrobić jeszcze wyciąg na szczyt Małej Igły w Osterwie, ale zjeżdżamy na drugą stronę do żlebu.
Żlebem kawałek podchodzimy pod Igłę w Osterwie. Jej zachodnią ścianą prowadzą dwie drogi wspinaczkowe: Aviatica VI i Matematica V+. Wspinamy Matematicę. Kolejne 3 wyciągi prowadzą nas na szczyt igły. Na szczycie tłum turystów z przewodnikiem, ale się już wycofują. Te kilka metrów kwadratowych wierzchołka nie pomieściło by tylu wspinaczy.
Zjeżdżamy z igły 28 metrów na drugą jej, wschodnią stronę, na wielki, trawiasty zachód. Zachodem tym można dojść do żlebu i dalej żlebem w stronę wierzchołka lub zejść zachodem nad skraj Zachodniej Ściany Osterwy i zjechać do podstawy ściany. Albo kolejny wspin, na szczyt Osterwy, drogą maks V, cztery krótkie 25-cio albo 2 długie, 50-cio metrowe wyciągi. Wspinamy. Na wierzchołku stajemy 20:10. Bar i kuchnię w Popradzkiej Chacie zamykają o 21:00. Biegiem więc do schroniska, gdzie udało nam się przed samym zamknięciem zjeść po misce kwaśnicy z chlebem i napić kofoli. Wyjazd zakończył się dla wszystkich sycie, wspinaczkowo i żołądkowo. Zadowoleni i zmęczeni wróciliśmy do domów.
2026.08.07-16 Włochy, Alpy Bergamskie wyjazd eksploracyjny
Napisał Jerzy GanszerMarcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer /strona internetowa - "kliknij"/
Działano w oparciu o obóz jaskiniowy zorganizowany przez Włochów.
Opis wyjazdu dotyczy głównie autora.
9 sierpień - Abisso Alberto Buzio - 100 m. Czas akcji 2 godziny
10 sierpnia - Pozzo Nel Dito - 300 m. czas akcji 18 godzin
12 sierpnia - burza, zaćmienie Słońca
13 sierpnia - wielka trudna akcja eksploracyjna powierzchniowa
14 sierpnia partie wstępne Viva le Donne i zdobycie szczytu Grigna Settentrionale 2410 m - "kliknij"
Główny organizator Andrea Maconi przekazał swój autograf - będzie zarejestrowany tutaj - "kliknij"
Akcja z dnia 10 sierpnia to była 823 akcja J.G. - spis jest widoczny tutaj - "kliknij" /akcje tatrzańskie lub poza granicami Polski/
Tutaj zdjęcia z wyjazdu - "kliknij"
Cztery kroki do jaskini - Jaskinia Czerwony Pająk, Tennengebirge, Alpy Salzburskie, Austria
Wyprawa dopiero co się rozpoczęła. Każdemu z poprzedniego roku zostały jakieś niezakończone historie, eksploracje, niesprawdzone tematy. Jaskinie Tennengebirge nadal mają dla nas sporo zagadek, nadal mało je znamy. Mnie z zeszłego roku został niedowspinany komin nad Salą z Wantą w Jaskini Czerwony Pająk. Rok temu brakło czasu, trochę odwagi. Po całym roku przemyśleń, nastawiłem się psychicznie i sprzętowo na to wspinanie. Nie jest tego wiele, stojąc na spągu Sali z Wantą jakieś 40 metrów szacunkowo. Ale biegnie on w stronę masywu, światło znika w załamującym się kominie i kusi, choć start do wspinu kiepski, ściany dudniące ciągną kruszyzną.
Rok temu, do tego miejsca szliśmy od schroniska przez główny otwór prawie 3 godziny. Po wywspinaniu przez Tymka na poprzedniej wyprawie Pochylni Tymkowej, która doprowadziła nas do Sali z Dzwonkiem, odkryłem i odkopałem z pomocą Mundka i Tymka drugi otwór Jaskini Czerwonego Pająka. Sytuacja eksploracyjna mocno się zmieniła. Ułatwilo i przyspieszył to dojście do części rejonów eksploracyjnych w jaskini. Dodatkowo sprawiło niezłe zaskoczenie wśród ekipy eksploratorów, gdzyż otwór otworzył się w leju, którego krawędzią przechodziliśmy prawie codziennie, idąc na eksplorację Czerwonego Pająka i okolicznych jaskiń. Nikt nigdy tu nie zajrzał, nikt nigdy nie pomyślał, że to akurat tu. Historia Sali z Dzwonkiem jest również bardzo ciekawa. Pochylnia Tymkowa kończy się jakieś 40 metrów nad dnem Sali z Wantą. Dalej jest przełamanie korytarza i kolejny prożek, który doprowadza na poziom Sali z Dzwonkiem. Wspinając te partie, Tymek w pewnym momencie krzyknął, że znalazł dzwonek. Ale jaki dzwonek, skąd w jaskini dzwonek? Taki zwykły pasterski, leżał na kamieniu. Część obroży zdążyła przegnić, fragment łańcuszka, którym był dopięty przerdzewieć. W okolicy nie było jednak żadnego szkieletu ani nawet pojedynczej kostki zwierzęcia, które go nosiło. Wychodzi na to, że nie dalej, niż 150 lat temu jaskinia musiała mieć połączenie z powierzchnią, ktoś lub coś wlazło do środka, zgubiło dzwonek i wyszło a otwór z czasem uległ zawaleniu. Ten scenariusz dał mi do myślenia, że tutaj w okolicy jest drugi otwór Czerwonego Pająka.
W tym roku we wspinaniu i eksploracji komina pomagał mi Mateusz z SCW. Świetnie asekurował i asystował we wspinaczce. Komin po przełamaniu w górnych partiach zamienia się w kaskadę. Urokliwe miejsce. Świeża, lita skała, widać, że płynie tędy woda. Dalej w górę prowadzi korytarzyk z dużą ilością rumoszu i zaklinowaną na środku dużą wantą. Niestety kończy się zagruzowanym oknem o kształcie soczewki. W górnym korytarzu jest jeszcze jedno dosyć wąskie okno, do którego nikt nie wchodził. Całość komina po pomiarach to niecałe pięćdziesiąt metrów, ale dołożył do całkowitej deniwelacji jaskini +3,5 metra. Komin otrzymał nazwę Komina Kudłatych Myśli a kaskada Mateuszowym Korytarzem.
Jaskinia Czerwony Pająk leży w pobliżu dwóch dużych jaskiń: Jaskini pod Modrzewiem i Jaskini Śnieżne Korki. Część korytarzy jaskiń pokrywa się na jednej szczelinie, odległość jest wprawdzie dosyć duża, około 60 metrów, ale jest brana pod uwagę możliwość połączenia tych jaskiń w jeden system. Dało by to ładny wynik w długości systemu i całkiem ładną deniwelację. I prędzej czy później ktoś to zrobi.
2026.08.01-22 Tennengebirge - Wyprawa Eksploracyjna
Napisał Piotr GawlasMałgorzata Błaszczyk
Katarzyna Wiąckiewicz
Bartosz Brzezinka - K.N.
Tomasz „Murzyn" Grzegrzułka
Tymoteusz Siedloczek - K.N.
Maciej „Jezio" Jeziorski
Arkadiusz Turek
Filip Pukmiel
Piotr „Kudłaty" Gawlas K.N.
Jak co roku Speleoklub Bielsko-Biała wraz ze Speleoklubem Bobry z Żagania i Speleo Club Wrocław spotkali się na wyprawie eksploracyjnej w Tennengebirge w Alpach Salzburskich. Było sportowo, było odkrywczo, było imprezowo-gitarowo, ciepło, gwarnie, kulinarnie.
Odkryte zostało trochę nowych sal i korytarzy jaskiniowych, eksplorowano powierzchnię, pieszo i dronem z powietrza. Pełen raport zostanie przygotowany przez Kierownika Franka i dostępny na oficjalnej stronie KTJ PZA.
Zapraszamy klubowiczów do udziału w wyprawie w przyszłym roku.
2026.07.25 Tatry Słowackie, Igła w Osterwie
Napisał Piotr GawlasTina, Dawid, Wojtek, Aleks
Dominika Kot
Piotr „Kudłaty" Gawlas
Akcja raczej późna. Z Bielska wyjechaliśmy w okolicach dziewiątej rano. Pod ścianę dotarliśmy dobrze po trzynastej. Minęliśmy ścianę z drogami pór roku i wąską percicką przedostaliśmy się do żlebu i dalej pod ścianę Igły w Osterwie. Zachodnią ścianą prowadzą na wierzchołek dwie drogi wspinaczkowe: Aviatica VI i Matematica V+. Wspinaliśmy się Aviaticą. Skała lita, sucha, dobrze ubezpieczona ringami i pancernymi stanowiskami. Szybko osiągamy wierzchołek Igły. Z tego miejsca jest wygodny, 28-metrowy zjazd na szeroki zachód, oddzielający Igłę od masywu. Z zachodu dalej wspaniała wspinaczka w okolicach V+, równie dobrze ubezpieczoną drogą na wierzchołek. Szybko pokonujemy 4 krótkie wyciągi. Udało się nam zdążyć na obiad do schroniska, kuchnię zamykają o 21:00 a bufet o 22:00.
2026.07.25 Ptasia Studnia - Wielki Kłamca
Napisał Maciej JeziorskiMichał Merta
Kamil Polański - Speleoklub Tatrzański
Filip Pukmiel
Maciej Jeziorski
Pogoda wyjątkowo nam dopisała, a to nie zdarza się często!
Do jaskini podeszliśmy wariantem górnym – od szlaku czerwonego przeszliśmy przez Kazalnicę Miętusią, by przez płaśń pod moreną w Dolinie Mułowej dotrzeć do Przebieralni, nad Progiem Mułowym. Następnie zjechaliśmy w dół na trawiastą półkę i dalej przetrawersowaliśmy pod sam otwór Ptasiej Studni. Dotarcie do niego przerosło nasze oczekiwania. Z dumą możemy powiedzieć, że jest to najpiękniej położony otwór w całych Tatrach!
Zjechaliśmy Studnią Wlotową, Czterdziestką i Studnią Palidera do Studni z Mostkiem Piratów. Mimo skomplikowanego planu, przejście do tego miejsca okazało się bardzo intuicyjne. Następnie przez okno w ścianie pod Mostkiem przeszliśmy do komina Pustynna Burza i dalej, w górę, do Meandra Majowego. Tu zrobiliśmy niewielką przerwę na mały rekonesans pod przyszłe wyprawy – zjechaliśmy na dno Franusiowej Studni i meandrem, przez ciasny zacisk, wyszliśmy w stropie Studni Romea i Julii. Z tego miejsca zawróciliśmy, jednak mamy zamiar wrócić tu następnym razem. Kontynuowaliśmy naszą drogę przez korytarz w stropie Sali Gwiazdeczki, dotarliśmy do Kaprawej Salki i stamtąd do Studni Oddziału PTTK. Z dna Studni dzieliło nas tylko kilka prożków do Wielkiego Kłamcy. Zjechaliśmy do niewielkiej półki na prawo od linii zjazdu, gdzie wykonaliśmy kilka zdjęć i rozpoczęliśmy powrót na powierzchnię.
Sprawnie zdeporęczowaliśmy liny i udało nam się idealnie załapać na zachodzące słońce, które oświetlało na pomarańczowo nie tylko otwór, ale także cały strop Studni Wlotowej.
Czas akcji pod ziemią wyniósł 9 godzin (8,5 godziny, jeśli szłoby się tylko do Kłamcy i z powrotem, bez eksploracji we Franusiowej Studni).
2026.07.22 Czechy - rejon Ołomunca - Jaskinia Podkowa i Mladecka
Napisał Jerzy Ganszer2026.07.19 Zamczysko /Beskid Mały/ - wspinaczka
Napisał Jerzy GanszerAdam Marcinków
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała - grupa wspomagająca
Jerzy Ganszer /strona internetowa - kliknij/- grupa wspomagająca
Wspinaczka odbywała się na skałce "El Cap" drogo od IV do V+
Dotarto do otworu Jaskini Strzelistej i Lodowej w Zamczysku /przy otworze zimny wywiew/
Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Więcej...
Tomasz Motoszko
Iwona Pośpiech
Łukasz Piechocki
Artur Suwała-Pikania
Radosław Jędrzejczyk
Jowita Kubica
Tomasz „Murzyn” Grzegrzułka
Lana Svetlicić
Maciej Filipecki
Last Dance - letni obóz tatrzański był naszym ostatnim wyjazdem kursowym. W ciągu czterech intensywnych dni zaliczyliśmy następujące jaskinie: Marmurowa (Studnia Kandydata / Czarna Baszta), Tunel Małołącki, Wielka Litworowa (Studnia Flacha) oraz najwytrwalsi odwiedzili jaskinie Wodna pod Pisaną. Obóz zdecydowanie można zaliczyć do udanych. Pogoda nam dopisała, nastroje wyśmienite, czuć było zmęczenie w nogach i ogrom satysfakcji. Integracja na bazie również na wysokim poziomie. Furorę zrobiła gra karciano/planszowa w klimacie jaskiniowym opracowana przez Radka i Lane. Gra w wczesnej fazie testów. Wszyscy trzymamy kciuki bo projekt zapowiada się rewelacyjnie i może naprawdę umilić wieczory po różnych akcjach jaskiniowych.
Od siebie dodam, że była to wielka przyjemność uczestniczyć w tak ciekawie zorganizowanym kursie z tak pozytywnie zakręconymi ludźmi. Cytując klasyka: „Byliście zajebiści. Współpraca z Wami to była czysta przyjemność. Co by o Was na mieście nie mówili, dla mnie jesteście jak bracia"
Południowo-zachodnia ściana Galerii Osterwy, droga Majowa VI-
Dominika Kot
Piotr Kudłaty Gawlas
Piękna, tatrzańska wspinaczka. Trochę zacięciowo, trochę płytowo, krawądkowo i rajbungowo. Droga dobrze ubezpieczona, w zasadzie wystarczą pętle i długie ekspresy. I gdyby nie fakt, że poranne bezchmurne niebo zaciągnęły przed południem ciężkie chmury szykujące zapowiadaną burzę, wcześniej kilka dni padało i glony na ścianie nie zdążyły powysychać i było ślisko, to wspinanie na Miód-Malina.
Pod ścianę przemieszczaliśmy się na rowerach, w górę, asfaltem trochę pchając. Zaparkowaliśmy na symbolicznym cmentarzu pod Osterwą. Stąd jest jakieś 15 minut pod ścianę ścieżką. Za to w dół jazda bez trzymanki.
Po wspinaniu wpadliśmy do Schroniska nad Popradzkim Stawem na kawę i kofolę. Piliśmy obserwując dobrze widoczną z tarasu Osterwę.
Beata Michalska Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz – Fanklub SBB
Przy okazji rowerowego weekendu w okolicy Litovela i Ołomuńca odwiedziliśmy Jaskinię Podkova. Zaskoczyła nas długością – 160 m . Pokonano trawers między dwoma otworami. W zimie jaskinia jest zamykana kratą. W okolicy znajdują się inne, turystyczne Jaskinie Mladečské. Polecamy całą okolicę na rower.
Gabriela Gajny
Jerzy Ganszer
Akcja rekreacyjna, za zewnątrz trochę padało. Zdjęcia - "kliknij"
