2014.08.09 Wspinaczka - Tatry Wysokie
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Z powodów bardzo subiektywnych - nie wyszliśmy drogą Stanisławskiego na Kościelec. Natomiast w wyśmienitym stylu pokonaliśmy "Gnojka" i wyszliśmy w tłumie turystów na szczyt. W drodze w dół szlakiem Jerzy Pukowski ratował turystkę, która utknęła w eksponowanym miejscu. A potem widzieliśmy żywego niedźwiedzia! "i Jurek głaskał go po nosie". A potem odwiedziliśmy Polanę Rogoźniczańską.
2014.08.08 P12W Magurka
Krzysiek Talik
Ze względu na brak możliwości uczestniczenia w środowym biegu, ciorałem dzisiaj.
Czas: 18min 16sek
(zapis GPS: tutaj)
Bieg dedykuję Jurkowi Ganszerowi, poprzedniemu rekordziście trasy.
Jednocześnie zachęcam i namawiam do dymania trasami BTC !!!
2014.08.07 Jaskinia Salmopolska
Tymon Trybura - Sekcja Młodzieżowa
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Kamila Konieczek - Osoba Towarzysząca
Michał Trybura - Osoba Towarzysząca
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Sebastian Korczyk
Jerzy Pukowski
Tomasz Pukowski
Justyna Podosek - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Zwiedzanie - intensywna eksploracja.
Zaobserwowano jednego Podkowca Małego
2014.08.06 Puchar 12 Wzniesień - Magurka
Rafał Konior
Jerzy Pukowski
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer
Start odbył się na Przegibku od asfaltu. Meta to dotknięcie schroniska. W drodze powrotnej widzieliśmy wspaniałą poświatę zachodzącego słońca. Widać było wzniesienie przypominającą hałdę gdzieś za Jastrzebiem Zdrojem. Był z nami pies Beaty o imieniu Bejke.
Dla zainteresowanych naszymi biegami można dodać, że w tym miejscu - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/Zar.htm jest ranking wyników i cały regulamin rozgrywek.
2014.08.03 Jałowiec 1111 m.n.p.m.
Wanda Ganszer
Jerzy Ganszer
Wielki widok z góry. Tutaj będzie 21 biwak zimowy organizowany dla wszystkich przez Speleoklub Bielsko-Biała.
2014.07.12-19 Dolomity
Magdalena Pacyna
Mariusz Majka
Grzegorz Majka
Kamil Oślizło
W sobotę rano po spakowaniu wszystkich gratów ruszyliśmy na południe. Już w drodze, pod granicą włoska złapał nas deszcz. Przelotne dość intensywne opady utrzymywały się przez kolejne dwa dni, w które autem zwiedzaliśmy okolice. Wypoczęci i pełni energii po kiblowaniu w namiotach ruszyliśmy w kierunku Marmolady, gdzie lodowcem zdobyliśmy Punta Penie 3343m n.p.m.
Następnym naszym łupem padła Tofana Di Rozes 3225m n.p.m. - najpierw podejście ścieżką po piargach, potem tunelem Galleria Castelletto do ferraty Lipella która wiedzie prawie na sam szczyt trawersując dość sporą część góry. Zejście do schroniska Giussani po śniegu, reszta już piargową ścieżką na której złapała nas burza.
Po dniu odpoczynku ruszyliśmy z zamiarem zdobycia Tofany Di Mezzo 3241m n.p.m. ale chmury naszły i przeszliśmy tylko (albo aż) Via Ferrate Giuseppe Olivieri na Punata Anne 2732m n.p.m. i zeszliśmy Sentiero Olivieri.
Kolejnym etapem naszego wyjazdu był odpoczynek nad morzem w miejscowości Caorle, gdzie spędziliśmy jedną noc i pokąpaliśmy się w Adriatyku.
Po powrocie w Dolomity mieliśmy niemiłą niespodziankę, gdyż czekał na nas deszcz i trzymał dwa dni. Na szczęście na kempingu Palafavera był postawiony domek dla gości z kominkiem, gdzie spędzaliśmy większość czasu na grach karcianych i internecie.
Ostatnim naszym łupem padła odpuszczona kilka dni wcześniej Tofana Di Mezzo trasą przez Sentiero Olivieri i dalej już Via Ferratą Aglio i zjazd kolejką do Rif. Col. Druscie. Skąd do auta wróciliśmy trasą 405 do schroniska Dibona po auto.
W ostatni dzień pojechaliśmy obejrzeć Cinque Torri i drogę Via Miriam, niestety pogoda była na tyle niepewna, że odpuściliśmy wspinaczkę. W momencie gdy weszliśmy do auta zaczęło padać.
Ogólnie wyjazd uważam za udany, z założonych celów nie udało się zrealizować tylko trawersu Tofan (Di Mezzo i Di Dentro) oraz wejścia na Civette ferratą Alleghesi.
Poza weekendami na ferratach mało ludzi (np. na Tofane Di Rozes jak wchodziliśmy to z nikim przez cały dzień się nie minęliśmy). Ale coś za coś - w sierpniu podobno pogoda jest bardziej pewna.
2014.08.02 Wspinaczka na Zadni Kościelec "100"
Gabriela Gajny - BCK
Jerzy Ganszer
W wyśmienitym stylu pokonano drogę. Wspaniałe widoki! Wykonano sporo zdjęć. A potem zwiedzaliśmy okoliczne stawy.
2014.07.31 Jaskinia Salmopolska
Grzegorz Klassek - grupa wspomagająca
Jerzy Pukowski
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Mieliśmy przyjemność działać z naszym pierwszym prezesem. Na polu lało, w jaskini lało. W środku łowiliśmy "rybę". Wykonano trochę porządków. Wszyscy zadowoleni. Mamy trochę nowych metrów. Więcej szczegółów w dziale "Jaskinia Salmopolska" na stronie Ganszera - jaskinia dalej "tworzy historię".
2014.07.26 Akcja po rolki zjazdowe w Jaskini Litworowej
Aleksandra Chruściel - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
Krzysztof Banot - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
Jerzy Ganszer
Dziękujemy za u życzenie lin z Rudzkiego Klubu Grotołazów "Nocek", po których sprawnie poruszaliśmy się. Celem nadrzędnym było znalezienie zagubionej roli Patzla w Nowych Partiach Bielskich - operacja udała się! Akcja jaskiniowa trwała 5,25 godz.
Przeprowadzono rekonesans zaśmiecenia jaskini - wyszło dość dobrze. Po ostatnich akcjach wielu grup a Polski zaobserwowano kilka drobnych papierków. Z Sali Pod Płytowcem wynieśliśmy resztki depozytu "śmieciowego"- czyli jest czysto! Szczegóły akcji są przedstawione na stronie Biura Do Spraw Odśmiecania Jaskini Wielkiej Litworowej.
A potem spaliśmy na Polanie Rogoźniczańskiej, gdzie Ewa Libera ze Speleoklubu Dąbrowa Górnicza pokazywała pingwiny! i zrobiła widoczne zdjęcie.
2014.07.29 Wyprawa Francja – Jaskinia Rupt du Puits
Belgowie:
Justin Devleminck
Gery Berghmans
Mirjana Jakic
Polacy:
Wacław Michalski
Kuba Krajewski
Zofia Skrudlik
Zbigniew Grzybek
Martyna Michalska BKA
Magda Piechówka BKA
W drugim dniu pobytu we Francji Belgowie zabrali nas do bardzo ciekawej jaskini. Zaczęło się od 40 metrowej studni . Podnosząc metalową klapę z wnętrza wyleciała chmara komarów utrudniająca nieco zjazd w dół. Po pozostawieniu całego sprzętu pod studnią, gdzie można było podziwiać licznie występujące salamandry plamiste, wyruszyliśmy dalej w głąb jaskini. Naszą drogę wyznaczała rzeka. Na początku woda sięgała nam jedynie do kolan lecz w miarę poruszania się do przodu poziom się podnosił. Trudnością na drodze okazał się niby niewielki wodospad, ale trzeba było się obejść go górą zapierając się rękami. W pewnym momencie wyprawa jaskiniowa przemieniła się w przejście małego kanionu. Okazało się, że i tak mieliśmy szczęście, ponieważ nasi przyjaciele Belgowie będąc tu wcześniej w najlepszym przypadku mieli wodę do pasa. Udało nam się dojść do końca jaskini, a nawet część grupy zwiedziła boczne korytarze. Wyjście pomimo pesymistycznych wizji poszło gładko. Grupa miała na tyle energii, żeby wieczorem zwiedzić jeszcze małe muzeum geologiczno-paleontologiczne oraz miejscowość w, której zlokalizowana jest baza francuskich speleologów.
