Jaskinie i wyprawy (1605)
niedziela, 26 lipiec 2020 19:31
2020.07.26 Skałka nad Okapem nad Zaporą w Międzybrodziu
Napisał Jerzy Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Małgorzata Bugalska - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
To była akcja wspinaczkowa. Udało się pokonać "prawy filar", nie udało się pokonać głównej "ściany".
Małgorzata Bugalska - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
To była akcja wspinaczkowa. Udało się pokonać "prawy filar", nie udało się pokonać głównej "ściany".
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Piotr Krzyżowski - Beskid Expedition Team/GOPR
Krzysztof Borgieł
W dobrym aczkolwiek rekreacyjnym stylu zrobiliśmy kombinację dwóch dróg - WHP100 (Setka) + WHP106 (Grań Kościelców).
Nie obyło się bez błądzenia na dojściu i na pierwszym wyciągu. Dalej gładko. Setka na 5 wyciągów.
Krzysztof Borgieł
W dobrym aczkolwiek rekreacyjnym stylu zrobiliśmy kombinację dwóch dróg - WHP100 (Setka) + WHP106 (Grań Kościelców).
Nie obyło się bez błądzenia na dojściu i na pierwszym wyciągu. Dalej gładko. Setka na 5 wyciągów.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Zdzisław Grebl
Elżbieta Imielska
Małgorzata Bugalska - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Główna grupa dotarła do głównej sali. Zaobserwowano jednego studniczka.
Elżbieta Imielska
Małgorzata Bugalska - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Główna grupa dotarła do głównej sali. Zaobserwowano jednego studniczka.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Paweł Gądek
Tomasz Kochel
W jednym ze schronów jaskiniowych mieliśmy przyjemność podziwić pleń - czyli "pełzającą masę, złożoną z tysięcy maleńkich larw muchówki z gatunku ziemiórki pleniówki"
Tomasz Kochel
W jednym ze schronów jaskiniowych mieliśmy przyjemność podziwić pleń - czyli "pełzającą masę, złożoną z tysięcy maleńkich larw muchówki z gatunku ziemiórki pleniówki"
Dział:
Jaskinie i wyprawy
wtorek, 25 sierpień 2020 07:15
2020.07.22-23 Goufree Berger - Porządki w Jaskini
Napisał Łukasz Piechocki
Magdalena Prochalska
Piotr Knop
Wacław Michalski
Małgorzata Toczyłowska
Grzegorz Więcek
Majka W.
Jakub Binda
Ewa Rutkowska
Bartosz Baturo
Łukasz Piechocki
Od wielu lat, nasz Klub uczestniczy w akcji oczyszczania Jaskini Goufree Berger. W tym roku, udział brała całkiem liczna ekipa ze Speleoklubu Bielsko-Biała. Dzięki wspólnym wysiłkom udało się wynieść z jaskini ponad 12,5kg różnych śmieci, na które składały się m.in.: stare pordzewiałe puszki, kable, drut, szpula po linie, pół worka zużytych baterii oraz wiele innych pomniejszych pozostałości po dawnych eksploracjach.
Akcja trwała blisko 24h. Część osób skorzystała z "pokoi gościnnych", przygotowanych z foli NRC na biwaku na głębokości blisko 480m.
Wszystkim uczestnikom tejże operacji bardzo dziękuję! Jaskinia bez tych śmieci będzie z pewnością jeszcze piękniejsza :)
Piotr Knop
Wacław Michalski
Małgorzata Toczyłowska
Grzegorz Więcek
Majka W.
Jakub Binda
Ewa Rutkowska
Bartosz Baturo
Łukasz Piechocki
Od wielu lat, nasz Klub uczestniczy w akcji oczyszczania Jaskini Goufree Berger. W tym roku, udział brała całkiem liczna ekipa ze Speleoklubu Bielsko-Biała. Dzięki wspólnym wysiłkom udało się wynieść z jaskini ponad 12,5kg różnych śmieci, na które składały się m.in.: stare pordzewiałe puszki, kable, drut, szpula po linie, pół worka zużytych baterii oraz wiele innych pomniejszych pozostałości po dawnych eksploracjach.
Akcja trwała blisko 24h. Część osób skorzystała z "pokoi gościnnych", przygotowanych z foli NRC na biwaku na głębokości blisko 480m.
Wszystkim uczestnikom tejże operacji bardzo dziękuję! Jaskinia bez tych śmieci będzie z pewnością jeszcze piękniejsza :)
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Piotr Knop
Wacław Michalski
Małgorzata Toczyłowska
Grzegorz Więcek
Majka W.
Jakub Binda
Ewa Rutkowska
Bartosz Baturo
Łukasz Piechocki
Akcja dwudniowa (19, 20 lipca). W pierwszym dniu celem było dotarcie do Almagellerhütte (2894 m). Trasa do schroniska obfituje w piękne widoki na dolinę znajdującą się poniżej oraz otaczające zaśnieżone szczyty.
Humory dopisywały, pogoda także. Miejsc w schronisku brak, stąd decyzja, aby obóz założyć nieopodal schroniska w "hotelu pod milionami gwiazd". Niebo w nocy bezchmurne (widok na drogę mleczną bajeczny!), temperatura w okolicach zera.
Poranek 20 lipca rozpoczął się już o 3 w nocy - Dziękujemy Wacław! ;)
Pakowanie i śniadanie zajmuje nam ładną chwilę, ale i tak wschód Słońca oglądamy zgodnie z planem na przełęczy. Z przełęczy na szczyt trasa prowadzi przez lodowiec a następnie niezbyt trudną do pokonania granią (poza linami, nie były potrzebne żadne dodatkowe przyrządy typu: kości, pętle etc.)
Na szczyt docieramy koło południa. Uczestniczymy w krótkiej sesji zdjęciowej i ruszamy w dół w stronę Hohsaas przez niezwykłej urody lodowiec.
Wacław Michalski
Małgorzata Toczyłowska
Grzegorz Więcek
Majka W.
Jakub Binda
Ewa Rutkowska
Bartosz Baturo
Łukasz Piechocki
Akcja dwudniowa (19, 20 lipca). W pierwszym dniu celem było dotarcie do Almagellerhütte (2894 m). Trasa do schroniska obfituje w piękne widoki na dolinę znajdującą się poniżej oraz otaczające zaśnieżone szczyty.
Humory dopisywały, pogoda także. Miejsc w schronisku brak, stąd decyzja, aby obóz założyć nieopodal schroniska w "hotelu pod milionami gwiazd". Niebo w nocy bezchmurne (widok na drogę mleczną bajeczny!), temperatura w okolicach zera.
Poranek 20 lipca rozpoczął się już o 3 w nocy - Dziękujemy Wacław! ;)
Pakowanie i śniadanie zajmuje nam ładną chwilę, ale i tak wschód Słońca oglądamy zgodnie z planem na przełęczy. Z przełęczy na szczyt trasa prowadzi przez lodowiec a następnie niezbyt trudną do pokonania granią (poza linami, nie były potrzebne żadne dodatkowe przyrządy typu: kości, pętle etc.)
Na szczyt docieramy koło południa. Uczestniczymy w krótkiej sesji zdjęciowej i ruszamy w dół w stronę Hohsaas przez niezwykłej urody lodowiec.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Paweł Gądek
W jednej z eksplorowanych w ostatnim czasie przez nas jaskiń po kolejnym przekopaniu się wszedłem do nowej sali. Sala dość ciekawa, jest też możliwość dalszej eksploracji jednak wszystkie szczeliny są dość ciasne.
Później jeszcze splanowaliśmy inną jaskinię w której panuje bardzo niska temperatura, a na końcu w sali z jeziorkiem jest woda.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Agnieszka Gądek
Marcin "FrytkaPunk" Freindorf - KKTJ
Na podejściu pogoda nam dopisywała - przez moment nawet pokazało się słońce, dopiero po zejściu ze szlaku zaczęło odrobinę padać. Do jaskini weszliśmy około 11:00 i od razu zmoknęliśmy. Zlotówkę, Studnię Czterdziestkę, Studnię Palidera i zjazd do Mosta Piratów pokonaliśmy w towarzystwie silnego deszczu jaskiniowego. W dalszych partiach jaskini na szczęście było już bez opadów. Po dotarciu do Komina Pustynna Burza zrobiliśmy przerwę na posiłek, a następnie zjechaliśmy na dół wspomnianego komina. Niestety po dotarciu do 3m progu prowadzącego do dalszych partii jaskini zmuszeni byliśmy zawrócić, ze względu na brak możliwości zamocowania liny... Wyszliśmy więc na górę Komina Pustynna Burza i kontynuowaliśmy zwiedzanie jaskini przez Posterunek Wysunięty i Meander Majowy, aż dotarliśmy do Franusiowej Studni. Zjechaliśy na jej dno i weszliśmy w wąski korytarzyk ze skalnymi grzybkami. Idąc około 20 metrowym meandrem dotarliśmy do Studni Romea i Julii. W ten sposób osiągneliśmy nasz drugi cel (pierwszym były partie pod Kominem Pustynna Burza, których niestety przez wspomniany wcześniej prożek nie udało się zwiedzić). Na dno studni już nie zjeżdżaliśmy. Odwrót rozpoczęliśmy około godziny 18:00. Ponownie zatrzymaliśmy się przy Kominie Pustynna Burza i o 20 ruszyliśmy w górę. Ja szłam pierwsza, a za mną Frytka - wszystko sam deporęczował (a wcześniej sam zaporęczował). O 23 byliśmy przy naszych rzeczach na powierzchni.
Zejścia spod jaskini za bardzo nie pamiętam - szłam i szłam i wyglądałam mostku na dnie doliny... Droga w dół ciągnęła się w nieskończoność. Na szczęście nie padało, a niebo pełne było gwiazd.
Przepinankę na górze Studni Pustynna Burza wolałabym wymazać z pamięci - straciłam na niej paskudnie dużo czasu zarówno idąc w górę jak i zjeżdzając na dół...
Marcin "FrytkaPunk" Freindorf - KKTJ
Na podejściu pogoda nam dopisywała - przez moment nawet pokazało się słońce, dopiero po zejściu ze szlaku zaczęło odrobinę padać. Do jaskini weszliśmy około 11:00 i od razu zmoknęliśmy. Zlotówkę, Studnię Czterdziestkę, Studnię Palidera i zjazd do Mosta Piratów pokonaliśmy w towarzystwie silnego deszczu jaskiniowego. W dalszych partiach jaskini na szczęście było już bez opadów. Po dotarciu do Komina Pustynna Burza zrobiliśmy przerwę na posiłek, a następnie zjechaliśmy na dół wspomnianego komina. Niestety po dotarciu do 3m progu prowadzącego do dalszych partii jaskini zmuszeni byliśmy zawrócić, ze względu na brak możliwości zamocowania liny... Wyszliśmy więc na górę Komina Pustynna Burza i kontynuowaliśmy zwiedzanie jaskini przez Posterunek Wysunięty i Meander Majowy, aż dotarliśmy do Franusiowej Studni. Zjechaliśy na jej dno i weszliśmy w wąski korytarzyk ze skalnymi grzybkami. Idąc około 20 metrowym meandrem dotarliśmy do Studni Romea i Julii. W ten sposób osiągneliśmy nasz drugi cel (pierwszym były partie pod Kominem Pustynna Burza, których niestety przez wspomniany wcześniej prożek nie udało się zwiedzić). Na dno studni już nie zjeżdżaliśmy. Odwrót rozpoczęliśmy około godziny 18:00. Ponownie zatrzymaliśmy się przy Kominie Pustynna Burza i o 20 ruszyliśmy w górę. Ja szłam pierwsza, a za mną Frytka - wszystko sam deporęczował (a wcześniej sam zaporęczował). O 23 byliśmy przy naszych rzeczach na powierzchni.
Zejścia spod jaskini za bardzo nie pamiętam - szłam i szłam i wyglądałam mostku na dnie doliny... Droga w dół ciągnęła się w nieskończoność. Na szczęście nie padało, a niebo pełne było gwiazd.
Przepinankę na górze Studni Pustynna Burza wolałabym wymazać z pamięci - straciłam na niej paskudnie dużo czasu zarówno idąc w górę jak i zjeżdzając na dół...
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Bartosz Baturo
Mateusz Handzlik
Osiągnięto Mnicha drogą klasyczną (wycena 4). Droga bardzo przyjemna. Pierwsze dwa wyciągi pełne starych haków. Wyciąg numer 3 to świetne wspinanie.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Jakub Binda
Paweł Gądek
Powrócono do już jakiś czas temu namierzonego, dobrze zapowiadającego się otworu. Po usunięciu sporej ilości gruzu udało się dostać do około 3 metrowego progu za którym znajduje się największa salka jaskini.
W tej salce znajdują się ciekawe, złote nacieki od których jaskinia przyjmie nazwę. Wejścia do głównej sali jako pierwszy dokonał Paweł Gądek- Chwała Mu!
Jaskinia aktualnie mierzy 17m długości i 5.4m głębokości a dokładny plan jaskini zostanie wykonany.
Paweł Gądek
Powrócono do już jakiś czas temu namierzonego, dobrze zapowiadającego się otworu. Po usunięciu sporej ilości gruzu udało się dostać do około 3 metrowego progu za którym znajduje się największa salka jaskini.
W tej salce znajdują się ciekawe, złote nacieki od których jaskinia przyjmie nazwę. Wejścia do głównej sali jako pierwszy dokonał Paweł Gądek- Chwała Mu!
Jaskinia aktualnie mierzy 17m długości i 5.4m głębokości a dokładny plan jaskini zostanie wykonany.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Więcej...
Tomasz Motoszko
Dominik Sarnowski
Marek Lewandowski - Speleo Warszawa
Po piątkowym wyjściu do jaskini Czarnej, wybraliśmy się do jaskini Marmurowej.
Dołączył do nas Dominik, podejście do Pieca było mordęgą, w nocy padał deszcze co spowodowało, iż warunki pogodowe były jak w tropikach, parno i duszno.
W jaskini było dość deszczowo, zeszliśmy do Czarnaj Baszty, tam chwila odpoczynku i powrót na górę.
Dominik Sarnowski
Marek Lewandowski - Speleo Warszawa
Po piątkowym wyjściu do jaskini Czarnej, wybraliśmy się do jaskini Marmurowej.
Dołączył do nas Dominik, podejście do Pieca było mordęgą, w nocy padał deszcze co spowodowało, iż warunki pogodowe były jak w tropikach, parno i duszno.
W jaskini było dość deszczowo, zeszliśmy do Czarnaj Baszty, tam chwila odpoczynku i powrót na górę.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Małgorzata Imielska - Osoba Towarzysząca
Elżbieta Imielska
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer
Ekipa ponadto działała na skałce w Mutnem na Janikowej Skałce. Jest tam tablica, z której wynika, że dwaj nasi koledzy klubowi w latach "poprzednich" intensywnie eksplorowali ten rejon - byli to Mirosław Grupka i Jarosław Goryl /chwała im!/
Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Elżbieta Imielska
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer
Ekipa ponadto działała na skałce w Mutnem na Janikowej Skałce. Jest tam tablica, z której wynika, że dwaj nasi koledzy klubowi w latach "poprzednich" intensywnie eksplorowali ten rejon - byli to Mirosław Grupka i Jarosław Goryl /chwała im!/
Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Tomasz Motoszko
Marek Lewandowski - Speleo Warszawa
Jako rozgrzewkę przed wyjściem do jakini Marmurowej, obraliśmy jaskinię Czarną,
pogoda o poranku sprzyjała, do jaskini doszliśmy spokojnie, ale dla niektórych kwarantanna dała się we znaki ;)
W jaskini dotarliśmy do Szmaragdowego Jeziorka,
Z jaskini wyszliśmy otworem górnym, zjazd jeszcze odbył się w suchych warunkach, natomiast powrót na bazę już w strugach deszczu.
Marek Lewandowski - Speleo Warszawa
Jako rozgrzewkę przed wyjściem do jakini Marmurowej, obraliśmy jaskinię Czarną,
pogoda o poranku sprzyjała, do jaskini doszliśmy spokojnie, ale dla niektórych kwarantanna dała się we znaki ;)
W jaskini dotarliśmy do Szmaragdowego Jeziorka,
Z jaskini wyszliśmy otworem górnym, zjazd jeszcze odbył się w suchych warunkach, natomiast powrót na bazę już w strugach deszczu.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Gabriela Gajny
Krzysztof Gajny
Zofia Gutek
Jakub Binda
Jerzy Ganszer
Dwie osoby dotarły na - 500 m to znaczy do miejsca gdzie główny ciąg "odbija" w kierunku Partii Krokodyla. Zaobserwowano spore zmiany w wyglądzie jaskini. Sporo różnych lin, niewątpliwie powinna być wypracowana nowa polityka w działalności na głównym ciągu.
Sugestia autora sprawozdania - kursantów nie powinno się zabierać na Płytowce!
Czas akcji pod ziemią - 8,10 godzin.
W studni z lodospadem i w sali pod wodospadem sporo dziwnych "historycznych" śmieci, które wytopiły się z lodu. Generalnie można tam zrobić akcję oczyszczającą dla młodzieży.
Pod tak zwanym "Kibelkiem" zaraz za Rurą bardzo duży stos starych lin niewidocznych z góry. Przewidywana ilość worów ze śmieciami do wyniesienia to minimum 10 szt.
Lód dalej się cofa! W Róże zaobserwowano "więcej" śniegu.
Pytanie: czy porzucone liny bez podpisu można traktować jako śmieci?
Krzysztof Gajny
Zofia Gutek
Jakub Binda
Jerzy Ganszer
Dwie osoby dotarły na - 500 m to znaczy do miejsca gdzie główny ciąg "odbija" w kierunku Partii Krokodyla. Zaobserwowano spore zmiany w wyglądzie jaskini. Sporo różnych lin, niewątpliwie powinna być wypracowana nowa polityka w działalności na głównym ciągu.
Sugestia autora sprawozdania - kursantów nie powinno się zabierać na Płytowce!
Czas akcji pod ziemią - 8,10 godzin.
W studni z lodospadem i w sali pod wodospadem sporo dziwnych "historycznych" śmieci, które wytopiły się z lodu. Generalnie można tam zrobić akcję oczyszczającą dla młodzieży.
Pod tak zwanym "Kibelkiem" zaraz za Rurą bardzo duży stos starych lin niewidocznych z góry. Przewidywana ilość worów ze śmieciami do wyniesienia to minimum 10 szt.
Lód dalej się cofa! W Róże zaobserwowano "więcej" śniegu.
Pytanie: czy porzucone liny bez podpisu można traktować jako śmieci?
Dział:
Jaskinie i wyprawy
