Dział Beskidzki
Sprawozdania (4904)
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer
Dotarto do fundamentów polskiego bunkra w Czechowicach, potem dojechaliśmy do grobu Bartka - Henryka Flamego, a na koniec byliśmy przy pomniku bardzo trudnego do odnalezieniu, gdzie ludzie Bartka zabili dwóch "konfidentów". Tutaj opis tego pomnika - "kliknij". Tutaj wiadomości o Henryku Flame - "kliknij"
Jerzy Ganszer
Dotarto do fundamentów polskiego bunkra w Czechowicach, potem dojechaliśmy do grobu Bartka - Henryka Flamego, a na koniec byliśmy przy pomniku bardzo trudnego do odnalezieniu, gdzie ludzie Bartka zabili dwóch "konfidentów". Tutaj opis tego pomnika - "kliknij". Tutaj wiadomości o Henryku Flame - "kliknij"
Dział:
Sport i turystyka
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak
Tomasz Grzegrzułka
Ewa Rutkowska
Łukasz Piechocki
Tomasz Motoszko
Plan na sobotę był prosty, idziemy do Śnieżnej, a dzięki uprzejmości Krzyśka B. mogliśmy skorzystać z jego lin, no to już akcja była lajtowa, a jak już nam powieszono liny, dzięki Majce i Pawłowi, to już było miodzio. Od piątku na bazie był już Murzyn, a w sobotę dojechali Prezes, Sylwia, Ewa, Łukasz i Ja.
Na podejściu było jak w tropikach, ciepło i parno, po zejściu ze szlaku na Niźną Świstówkę, spotkaliśmy ekipę, która szła do Koprowej Studni, przy Koprowym Źlebie nasze drogi się rozeszły, a my dotarliśmy po 2h marszu pod otwór.
Po kilkunastu minutach, dotarła ekipa, która miała w planach dobicie kilku nowych punktów poniżej Kruchej 20-tki. W przebieralni ustaliliśmy, Ja i Murzyn, pójdziemy po śmieci na drugi biwak, a reszta gdzie będzie miała siły i czas tam dojdzie i wróci.
Do jaskini weszliśmy około godziny 11, szybko dotarliśmy do Wielkiej Studni, gdzie zauważyliśmy dwa światełka wolno poruszające się ku górze, byli to Majka W. i Paweł Ch. Minęliśmy się na przepinkach i pobiegliśmy w głąb "dziury". O godzinie 13, dotarliśmy na planowane miejsce, zrobiliśmy sobie małą przerwę, spakowaliśmy śmieci do dwóch worków i ruszyliśmy do wyjścia. W między czasie, reszta ekipy już była gdzieś w okolicach wodociągów, gdyż wchodzili dopiero w okolicach godziny 12, zaraz za grupą, która szła montować nowe punkty. Udało im się dotrzeć do Suchego Biwaku i zabrać jakieś stare liny po czym wrócili do wyjścia. My zaś, po odpoczynku, ruszyliśmy trawersikiem w stronę wyjścia, ku naszemu zdziwieniu, zauważyliśmy iż "trochę" przybrało wody w jaskini, nurt był jakby mocniejszy. W drodze powrotnej spotkaliśmy ekipę co nawiercała punkty w okolicach, chyba, III Wodospadu.
Po dotarciu do Suchego Biwaku, musieliśmy zrobić odpoczynek, gdyż worki były jakby cięższe, albo nam zaczynało brakować sił. W wodociągach było znacznie więcej wody niż jak szliśmy w dół, pierwsze mocniejsze starcie z wodą było na Prożku Johny'ego, gdzie wpadłem pod mały wodospad, no cóż chwila nieuwagi i człowiek jest mokry. Na płytowcach można powiedzieć, iż płynęła rzeka. W Trójkątnej salce zrobiliśmy sobie małą przerwę na odpoczynek. o godzinie 17:20 byliśmy już na dnie Wielkiej Studni, gdzie przyszedł czas zacząć się wspinać, gdzieś w jej połowie, na przepince, kiedy wypinałem crolla coś strzeliło, pomyślałem iż to pewnie lina wyskoczyła z crolla gdyż ze zmęczenia pewnie stanąłem na pantinie, po tym zjawisku Murzyn krzyknął z dołu iż coś poleciało na dół, zerkam na cały sprzęt, wszystko jest na miejscu, żadnych anomalii. Wpiąłem się w linę chcę zakładać stopkę na nogę, a tu zonk, stopka zrobiona z repa zerwana w połowie, no to już widziałem co to było. Na powierzchnię wyszliśmy w okolicach 18.00, tak więc nie było źle, słońce jeszcze świeciło, przebraliśmy się w czyste ciuchy, i ruszyliśmy na parking, gdzie po dwóch godzinach marszu, czekał na nas Prezes w samochodzie.
Wojciech Jasiak
Tomasz Grzegrzułka
Ewa Rutkowska
Łukasz Piechocki
Tomasz Motoszko
Plan na sobotę był prosty, idziemy do Śnieżnej, a dzięki uprzejmości Krzyśka B. mogliśmy skorzystać z jego lin, no to już akcja była lajtowa, a jak już nam powieszono liny, dzięki Majce i Pawłowi, to już było miodzio. Od piątku na bazie był już Murzyn, a w sobotę dojechali Prezes, Sylwia, Ewa, Łukasz i Ja.
Na podejściu było jak w tropikach, ciepło i parno, po zejściu ze szlaku na Niźną Świstówkę, spotkaliśmy ekipę, która szła do Koprowej Studni, przy Koprowym Źlebie nasze drogi się rozeszły, a my dotarliśmy po 2h marszu pod otwór.
Po kilkunastu minutach, dotarła ekipa, która miała w planach dobicie kilku nowych punktów poniżej Kruchej 20-tki. W przebieralni ustaliliśmy, Ja i Murzyn, pójdziemy po śmieci na drugi biwak, a reszta gdzie będzie miała siły i czas tam dojdzie i wróci.
Do jaskini weszliśmy około godziny 11, szybko dotarliśmy do Wielkiej Studni, gdzie zauważyliśmy dwa światełka wolno poruszające się ku górze, byli to Majka W. i Paweł Ch. Minęliśmy się na przepinkach i pobiegliśmy w głąb "dziury". O godzinie 13, dotarliśmy na planowane miejsce, zrobiliśmy sobie małą przerwę, spakowaliśmy śmieci do dwóch worków i ruszyliśmy do wyjścia. W między czasie, reszta ekipy już była gdzieś w okolicach wodociągów, gdyż wchodzili dopiero w okolicach godziny 12, zaraz za grupą, która szła montować nowe punkty. Udało im się dotrzeć do Suchego Biwaku i zabrać jakieś stare liny po czym wrócili do wyjścia. My zaś, po odpoczynku, ruszyliśmy trawersikiem w stronę wyjścia, ku naszemu zdziwieniu, zauważyliśmy iż "trochę" przybrało wody w jaskini, nurt był jakby mocniejszy. W drodze powrotnej spotkaliśmy ekipę co nawiercała punkty w okolicach, chyba, III Wodospadu.
Po dotarciu do Suchego Biwaku, musieliśmy zrobić odpoczynek, gdyż worki były jakby cięższe, albo nam zaczynało brakować sił. W wodociągach było znacznie więcej wody niż jak szliśmy w dół, pierwsze mocniejsze starcie z wodą było na Prożku Johny'ego, gdzie wpadłem pod mały wodospad, no cóż chwila nieuwagi i człowiek jest mokry. Na płytowcach można powiedzieć, iż płynęła rzeka. W Trójkątnej salce zrobiliśmy sobie małą przerwę na odpoczynek. o godzinie 17:20 byliśmy już na dnie Wielkiej Studni, gdzie przyszedł czas zacząć się wspinać, gdzieś w jej połowie, na przepince, kiedy wypinałem crolla coś strzeliło, pomyślałem iż to pewnie lina wyskoczyła z crolla gdyż ze zmęczenia pewnie stanąłem na pantinie, po tym zjawisku Murzyn krzyknął z dołu iż coś poleciało na dół, zerkam na cały sprzęt, wszystko jest na miejscu, żadnych anomalii. Wpiąłem się w linę chcę zakładać stopkę na nogę, a tu zonk, stopka zrobiona z repa zerwana w połowie, no to już widziałem co to było. Na powierzchnię wyszliśmy w okolicach 18.00, tak więc nie było źle, słońce jeszcze świeciło, przebraliśmy się w czyste ciuchy, i ruszyliśmy na parking, gdzie po dwóch godzinach marszu, czekał na nas Prezes w samochodzie.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Zofia Gutek
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer
Skała mokra, było ślisko. Zrobiliśmy sporo zdjęć. Dotarliśmy do górnego otworu.
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer
Skała mokra, było ślisko. Zrobiliśmy sporo zdjęć. Dotarliśmy do górnego otworu.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
poniedziałek, 01 lipiec 2024 20:28
2024.06.29 Ptasia Studnia, Wodna pod Pisaną
Napisał Paweł Olszewski
Marcin Miśków
Paweł Olszewski
Plan był taki, że najpierw robimy depozyt w Przebieralni nad Ptasią a potem Wodna. Podszedłem do Ptasiej z liną a potem udałem się do Wodnej, gdzie Marcin "zaliczył" przejście tej jakże zacnej, tatrzańskiej jaskini. Było wesoło.
Paweł Olszewski
Plan był taki, że najpierw robimy depozyt w Przebieralni nad Ptasią a potem Wodna. Podszedłem do Ptasiej z liną a potem udałem się do Wodnej, gdzie Marcin "zaliczył" przejście tej jakże zacnej, tatrzańskiej jaskini. Było wesoło.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
środa, 26 czerwiec 2024 23:49
2024.06.26 Cieszyn - Sekcja Archeologiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Napisał Jerzy Ganszer
Jerzy Koczur
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
W muzeum miejskim uczestniczyliśmy w wykładzie na temat okupacji niemieckiej. To było tak zwane "Spotkanie Szersznikowskie". Obejrzeliśmy też księgozbiór Szersznika. Zapraszamy wszystkich na tego typu spotkania!
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
W muzeum miejskim uczestniczyliśmy w wykładzie na temat okupacji niemieckiej. To było tak zwane "Spotkanie Szersznikowskie". Obejrzeliśmy też księgozbiór Szersznika. Zapraszamy wszystkich na tego typu spotkania!
Dział:
Sport i turystyka
wtorek, 25 czerwiec 2024 22:54
2024.06.25 Beskid Mały - wyjazd Sekcji Archeologicznej - akcja rowerowa
Napisał Jerzy Ganszer
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer
W rejonie Wróblowic dotarliśmy do mało znanego grobu żołnierza nieznanego. Dotarliśmy do warsztatu Byłego Członka Klubu - Bartosza Dąbka, byliśmy przy "zębach smoka" w Lipniku, byliśmy przy tak zwanym "ryglu" /trzy bunkry kopułkowe i okopy/, oglądaliśmy stary most łukowy. W sumie ponad 18 kilometrów i 249 m przewyższenia.
Jerzy Ganszer
W rejonie Wróblowic dotarliśmy do mało znanego grobu żołnierza nieznanego. Dotarliśmy do warsztatu Byłego Członka Klubu - Bartosza Dąbka, byliśmy przy "zębach smoka" w Lipniku, byliśmy przy tak zwanym "ryglu" /trzy bunkry kopułkowe i okopy/, oglądaliśmy stary most łukowy. W sumie ponad 18 kilometrów i 249 m przewyższenia.
Dział:
Sport i turystyka
wtorek, 25 czerwiec 2024 00:21
2024.06.24 Wizyta u byłego prezesa SBB Jerzego Koczura
Napisał Jerzy Ganszer
Jerzy Koczur
Jerzy Pukowski
Bożena Janik - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Dziękujemy gospodarzom za spotkanie! Jerzy Koczur jest wpisany do Pocztu Prezesów SBB - "kliknij".
W lecie u Jurka będzie większe spotkanie plenerowe dla wszystkich członków SBB.
Jerzy Pukowski
Bożena Janik - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Dziękujemy gospodarzom za spotkanie! Jerzy Koczur jest wpisany do Pocztu Prezesów SBB - "kliknij".
W lecie u Jurka będzie większe spotkanie plenerowe dla wszystkich członków SBB.
Dział:
Życie klubu
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Zapraszamy innych. Akcja zostanie powtórzona. W tym dniu jeden członek Klubu starował również na Łazku .
Jerzy Ganszer
Zapraszamy innych. Akcja zostanie powtórzona. W tym dniu jeden członek Klubu starował również na Łazku .
Dział:
Sport i turystyka
Sylwia Wójcik
Piotr Gawlas "Kudłaty"
Wojciech Jasiak
Forma na letnie wyjazdy jaskiniowe się sama nie zrobi, to chyba każdy wie. Trzy osoby - trzy pomysły, lekka akcja - czy ciężka ? Jedno jest pewne - ma być podejście i mają być studnie, a najlepiej w lufie. W sobotę - czy w niedzielę ? Śpimy na bazie - czy bez noclegu ? W końcu po wielu dyskusjach jest decyzja, idziemy do Pod Wanty w niedzielę, bez noclegu na bazie. Startujemy z BB o 5:30, z dobrym czasem przejazdu meldujemy się na parkingu i szybko ruszamy do góry. Prognozy pogody nie przewidywały opadu deszczu, tak jak na sobotę i faktycznie nie pada, lekkie zachmurzenie i mgły nie powodują u nas większego zmęczenia na podejściu. Mamy chyba dobry czas podejścia do jaskini - choć Kudłaty twierdzi że nie ma formy. Z 30-sto minutowym zapasem meldujemy się przed otworem jaskini, na spokojnie przebieramy się, posilamy się i klarujemy sprzęt. Poręczuję studnie zlotową, schodzimy niżej, Kudłaty poręczuje następne odcinki, stajemy przed "Dzwonem", wieszamy linę i coś tu nie gra ? Nie słychać żeby koniec liny spadł na dno studni - szybkie spojrzenie na plan jaskini i wszystko jasne. Pomyłka w odcinkach linowych, trzeba się wrócić i wymienić linę. Miał być trening, więc pogoniłem sobie góra - dół. Liny poprawione - można zjeżdżać. Na dnie sprawdzamy przodek jaskini, przerwa na jedzenie i picie, no i trzeba ruszać w górę. Czas w jaskini wypadł całkiem niezły - 3 godziny, mimo potrzeby wymiany lin. Na powierzchni przywitało nas słoneczko. Chwila przerwy na przebranie się i można było ruszać w drogę powrotną.
Piotr Gawlas "Kudłaty"
Wojciech Jasiak
Forma na letnie wyjazdy jaskiniowe się sama nie zrobi, to chyba każdy wie. Trzy osoby - trzy pomysły, lekka akcja - czy ciężka ? Jedno jest pewne - ma być podejście i mają być studnie, a najlepiej w lufie. W sobotę - czy w niedzielę ? Śpimy na bazie - czy bez noclegu ? W końcu po wielu dyskusjach jest decyzja, idziemy do Pod Wanty w niedzielę, bez noclegu na bazie. Startujemy z BB o 5:30, z dobrym czasem przejazdu meldujemy się na parkingu i szybko ruszamy do góry. Prognozy pogody nie przewidywały opadu deszczu, tak jak na sobotę i faktycznie nie pada, lekkie zachmurzenie i mgły nie powodują u nas większego zmęczenia na podejściu. Mamy chyba dobry czas podejścia do jaskini - choć Kudłaty twierdzi że nie ma formy. Z 30-sto minutowym zapasem meldujemy się przed otworem jaskini, na spokojnie przebieramy się, posilamy się i klarujemy sprzęt. Poręczuję studnie zlotową, schodzimy niżej, Kudłaty poręczuje następne odcinki, stajemy przed "Dzwonem", wieszamy linę i coś tu nie gra ? Nie słychać żeby koniec liny spadł na dno studni - szybkie spojrzenie na plan jaskini i wszystko jasne. Pomyłka w odcinkach linowych, trzeba się wrócić i wymienić linę. Miał być trening, więc pogoniłem sobie góra - dół. Liny poprawione - można zjeżdżać. Na dnie sprawdzamy przodek jaskini, przerwa na jedzenie i picie, no i trzeba ruszać w górę. Czas w jaskini wypadł całkiem niezły - 3 godziny, mimo potrzeby wymiany lin. Na powierzchni przywitało nas słoneczko. Chwila przerwy na przebranie się i można było ruszać w drogę powrotną.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
niedziela, 30 czerwiec 2024 20:59
2024.06.22-23 Sprawozdanie z warsztatów z wspinaczki skałokowej
Napisała Katarzyna WięckowskaWacław Michalski
Bartek Brzezinka
Małgorzata Błaszczyk
Monika Wróbek
Katarzyna Więckowska
Filip Pukmiel
Maciek Jeziorski
Mateusz Wielke
Adam Jakubczyk
Łukasz Kosiński
W dniach 22-23.06.2024 na Jurze odbyły się drugie z trzech warsztatów wspinaczki skałkowej w ramach Kursu Taternictwa Jaskiniowego, rocznik 2023. Zajęcia były bardzo interesujące i rozwojowe. Wszyscy przeżyli, pomimo iż niektórzy usilnie próbowali dokonać żywota bynajmniej nie ze względu na upał. Jak nigdy nawet nie padało. Szef szkolenia podsumował wydarzenie słowami: „No nie najgorzej” co w jego ustach jest najwyższą pochwałą.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Więcej...
sobota, 22 czerwiec 2024 01:12
2024.06.21 Obchody Nocy Kupały w Goczałkowicach Zdroju
Napisał Jerzy Ganszer
Bartłomiej Brylski - Beskidzki Klub Narciarzy :gronie PTTK Bielsko-Biała
Ewa Chylaszek-Brylska - Były Członek Klubu
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Wacław Michalski
Jerzy Ganszer
Słońce za mgłą. Były komary! Odbyła się degustacja!
Ewa Chylaszek-Brylska - Były Członek Klubu
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Wacław Michalski
Jerzy Ganszer
Słońce za mgłą. Były komary! Odbyła się degustacja!
Dział:
Sport i turystyka
Jerzy Ganszer
Grojec to jest taka mała górka nad Żywcem. To była taka akcja "sentymentalna" - pierwszy raz byłem tam ze swoim tatą! Kiedyś na tą górę była trasa w ramach P12W, pomysłodawcą był Maciej Jeziorski, który nawiasem mówiąc nigdy na tej trasie nie wystartował. Jeżeli będą głosy "za" to trasę możemy przywrócić. W sumie ok 230 przewyższenia. Podobno na szczycie było miejsce straceń złoczyńców w dawnych wiekach. Kilka razy były tam robione prace wykopaliskowe i znaleziono tam pochówek kobiety. Znaleziono też ślady okopów niemieckich z okresy II wojny światowej z papą na dole / Niemcy dali na dno okopów papę, aby nie chodzić po błocie/, tam też stacjonowała artyleria. W stokach Grojca tuż nad Sołą są krótkie podziemia wykopane przez Niemców, nikt nie wie do czego miały służyć - była tam też akcja Sekcji Archeologicznej przy SBB. Na zdjęciu widać stary wapiennik. Przy okazji mogę dodać, że Michał Salecki zaproponował trasę w Beskidzie Małym na Czupel 930 m z Międzybrodzia - tu też możecie się wypowiedzieć.
Na zakończenie chciałem dodać, że na szczycie są stare zarośnięte wychodnie skalne, na których Grzegorz Klassek znalazł "znak solarny". W masywie Grojca były dwa obiekty jaskiniowej - w tej chwili został jeden.
Grojec to jest taka mała górka nad Żywcem. To była taka akcja "sentymentalna" - pierwszy raz byłem tam ze swoim tatą! Kiedyś na tą górę była trasa w ramach P12W, pomysłodawcą był Maciej Jeziorski, który nawiasem mówiąc nigdy na tej trasie nie wystartował. Jeżeli będą głosy "za" to trasę możemy przywrócić. W sumie ok 230 przewyższenia. Podobno na szczycie było miejsce straceń złoczyńców w dawnych wiekach. Kilka razy były tam robione prace wykopaliskowe i znaleziono tam pochówek kobiety. Znaleziono też ślady okopów niemieckich z okresy II wojny światowej z papą na dole / Niemcy dali na dno okopów papę, aby nie chodzić po błocie/, tam też stacjonowała artyleria. W stokach Grojca tuż nad Sołą są krótkie podziemia wykopane przez Niemców, nikt nie wie do czego miały służyć - była tam też akcja Sekcji Archeologicznej przy SBB. Na zdjęciu widać stary wapiennik. Przy okazji mogę dodać, że Michał Salecki zaproponował trasę w Beskidzie Małym na Czupel 930 m z Międzybrodzia - tu też możecie się wypowiedzieć.
Na zakończenie chciałem dodać, że na szczycie są stare zarośnięte wychodnie skalne, na których Grzegorz Klassek znalazł "znak solarny". W masywie Grojca były dwa obiekty jaskiniowej - w tej chwili został jeden.
Dział:
Sport i turystyka
czwartek, 20 czerwiec 2024 12:45
2024.06.19-20 Biwak na Hali Baraniej - akcja rowerowa
Napisał Jerzy Ganszer
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer
To był wyjazd Triumwiratu. Miejsce godne! Wieczorem burza. Zapraszamy następnym razem!
Jerzy Ganszer
To był wyjazd Triumwiratu. Miejsce godne! Wieczorem burza. Zapraszamy następnym razem!
Dział:
Sport i turystyka
Jerzy Pukowski
Katarzyna Szczerba - Były Członek Klubu
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Maja Jędrzejewska
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Izabela - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Do otworu nie dotarliśmy, na drodze stanęła nam ściana śnieżna i duże opady deszczu. Frytka miał nowe buty, Prymula stracił kijki, potem żurek! Dotarliśmy do figury Matki Boskiej.
Katarzyna Szczerba - Były Członek Klubu
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Maja Jędrzejewska
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Izabela - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Do otworu nie dotarliśmy, na drodze stanęła nam ściana śnieżna i duże opady deszczu. Frytka miał nowe buty, Prymula stracił kijki, potem żurek! Dotarliśmy do figury Matki Boskiej.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
