Jaskinie i wyprawy (1605)
Klaudiusz Stępień
Korzystając ponownie z otwarcia zamkniętej zazwyczaj jaskini zwiedziłem tę jakże piękną dziurę w towarzystwie czterech myszkowskich grotołazów.
8-osobowa ekipą wyruszyliśmy na Ukrainę do Korolówki na eksplorację i zwiedzenie j. Optymistycznej (печера Оптимістична) – drugiej co do długości jaskini na świecie. Zostaliśmy serdecznie przyjęci przez gospodarzy jaskini – speleoklub „Cyklop”.
Pierwszego dnia wspomagaliśmy prace przy poszerzaniu/pogłębianiu korytarza wejściowego. Wieczorem na zasłużonym odpoczynku w pobliskim sklepie dostaliśmy zaproszenie na zwiedzenie jaskini „Jeziornej”. Drugiego dnia wyruszyliśmy do Печера Озерна na zwiedzanie w dwóch wariantach: 8h – Patrycja, Dominik, Bartek, Kuba, Jarek z przewodnikiem Anatolim; oraz 2h – Zosia, Zdzisław, Paweł & Bułgarzy ze Speleoklubu „Akademiki” w Rusach. Byliśmy pod wielkim wrażeniem wszelkich formacji skalnych oraz niesamowitych stropów. Ciekawostką dla nas były historie z okresu wojennego związane z tą jaskinią. Trzeciego dnia kontynuowaliśmy prace przy j. Optymistycznej. Czwartego dnia wraz z grupą „Malinka” oraz Bułgarami pod przewodnictwem Maryny zwiedziliśmy j. Optymistyczną. Zwiedziliśmy galerię rzeźb, Korytarz Wysockiego, rejon „Radio Lux” w którym znajdują się sale wysadzane kryształami oraz zdobione pięknymi heliktytami.
Po owocnych zacieśnianiach więzów speleo-międzynarodowych, wybraliśmy się na zwiedzanie twierdzy w Kamieńcu Podolskim.
Bartek Golik (Desant)
Jakub Krajewski (Profesor)
Patrycja (vel Princessa) Kopytko
Dominik Sarnowski (Prince Polo)
Zosia Skrudlik (Queen)
Paweł Kasperkiewicz (Drobny Pijaczek)
Zdzisław Grebl (Dziad)
Jarek Jakubowski (Porcelana)
gościnnie:
Speleoklub „Akademiki” z Rus w Bułgarii
Speleoklub „Cyklop” z Ukrainy
grupa „Malinka”
2018.04.21-22 Jaskinia Wielka Litworowa - akcja kursowa
Napisał Michał GanszerDariusz Rozmus
Izabela Rosner-Manda - kurs
Tomasz Manda - kurs
Patrycja Kopytko - kurs
Marcin Parys
Jerzy Ganszer
Ekipa dotarła do Magla na gł. - 320 m. W jaskini spotkano ekipę z Akademickiego Klubu Grotołazów Akademii Górniczo Hutniczej z Krakowa - Joanne Zdżalik i Mirosława Jachymego. Działali oni niezależnie, ale wynieśli trochę śmieci. Jaskinia jest w sumie czysta dzięki działalności Biura do Spraw Oczyszczania Wielkiej Litworowej - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/LitworowaB.htm . Nasza ekipa wyniosła też trochę starych śmieci /dwie puszki. opatrunek wojskowy, kawałek karimatu, korek po butelce itp/. Wszystkim się podobało, na górze słońce. To było reporęczowanie lin.
Tutaj zdjęcia z akcji /Ganszera/ - https://photos.app.goo.gl/4xeiaZKVpuyGAFe92
Po 5 dniach ciągłych opadów deszczu w górach Rif i nadwyrężeniu granic naszej cierpliwości i wytrzymałości na poziom wilgoci, podejmujemy decyzję o rozpoczęciu akcji do Kef Toghobeit w sobotę 14.04.2018 po południu. Pogoda w końcu dopisuje, świeci słońce i jest ciepło. Zjadamy pożywne spagetti z oliwkami domowej produkcji, pakujemy sprzęt do aut, zahaczamy o centrum Chefscheuen aby zabrać naszego marokańskiego speleo-przyjaciela Alladyna i wyruszamy w góry. Parkujemy auta na polance i zmierzamy pod otwór. Na podejściu chłodno, mgła odbiera nam widoki. Przebieramy się na śniegu i koło 18:00 kolejno dajemy się pochłonąć 90-metrowej studni. Wody towarzyszącej nam przy zjeździe nie jest tak dużo jak na rekonesansie dwa dni wcześniej, ale i tak mocno mokniemy i w Sali Biwakowej wszyscy przebieramy się w suche ciuchy. W jaskini cieplej niż u nas w tatrach - temperaturę oceniany na 8 st. C. Prowadzą nas strzałki wycięte z samoprzylepnej folii odblaskowej oraz kabel pociągnięty wzdłuż jaskini. Dużo wody, dużo dużo błota, dużo ciorania i przeciskania się. Przejście z biwaku do Sali Renner, mimo ciężkich worów, przebiega sprawnie i zajmuje raptem godzinkę. Sala spora z zwaliskowym dnem, właściwie pozbawiona szaty naciekowej. Można zobaczyć nieliczne i często połamane stalaktyty, draperie. Kolejny odcinek do Puits Diouri, czego nie widać jednoznacznie na planie, okazuje się być labiryntem ciasnych korytarzy utopionych w śliskim błocie. Wmawialiśmy sobie jego lecznicze właściwości. Wszystkim z wyjątkiem Alladyna nasunęła skojarzenia do naszych Trzech Kopców ;) Osiągnąwszy Salę Diouri wbrew temu, że droga jest znakowana, nie możemy trafić do odpowiedniego korytarza. Znajdujemy przejście na stare dno, a dopiero po około godzinie kręcenia się po całej sali Wacek dokonuje genialnego odkrycia naszej dalszej drogi. Na pokrzepienie organizujemy sobie biwaczek z ciepłym jedzonkiem z racji żywieniowych. Wieczna cheała Bartkowi Golikowi. A w menu figuruje m. in: bigos, pulpety drobiowe w sosie szpinakowym, el-classico konserwa mielona, barszczyk czerwony a’la Wacek, herbatki owocowe, liofilizowane owoce, suszone daktyle od Alladyna, kawa rozpuszczalna.. Normalnie rozpusta. Nic więc dziwnego, że po przerwie jak dajemy nura w błoto i próbujemy przechodzić zaciski jest zupełnie niełatwo. Pojawia się coraz więcej wody na dnach korytarzy i na ścianach, a ostatecznie w formie wodospadów na zlotówkach. Nawet naszemu nieustraszonemu Wackowi stygnie zapał na myśl o zmoknięciu i dalszej wędrówce w mokrym kombinezonie. Podejmujemy wspólną decyzję o wycofie około 6:00 nad ranem. Sala Diouri znów gości nas ciepłym posiłkiem. Dalszy powrót przebiega sprawnie Morale i komfort termiczny łamie dopiero oczekiwanie w kolejce do studni wyjściowej. Na szczęście tylko na chwilę, bowiem po wyjściu jest godzina 13:00 i słońce nagradza nas ciepełkiem i obłędnymi widokami. Czuć zmęczenie i jednocześnie satysfakcję. Błoto jest wszędzie, co spotyka się z komentarzem Wacka: „Błoto mam nawet w majtkach - to wygląda jakbym się posrał”. Na zejściu do aut oczywiście nasz ulubiony, stały punkt programu, el-classico w wykonaniu Wacka: gubimy ścieżkę i szukamy drogi „na skróty”. Stromizna, chaszcze, kolce, nerwy, zmęczenie, ciężary. Nawet Alladyn nauczył się po polsku: „kurwa”, „ja pierdolę” i „daleko jeszcze?”. Wsiadamy do aut, docieramy na bazę i zamiast pójść spać jemy, pijemy i biesiadujemy, aż nie skończy się przypalanka własnej produkcji, tym razem wyjątkowo odstana i schłodzona więcej niż 2 godziny :)
Wacek Michalski
Katarzyna Lena Koprowska
Kamil Polański
Bartek Golik
Łukasz Piechocki
Wojciech Jasiak
Aladin Boukhajjou
2018.04.14 Sprawozdanie zastępcze -Tomasz Grzegrzułka. 14-04-2018 akcja kursowa do Wielkiej Litworowej:
Napisał Michał GanszerDorota Piasecka - Klub Wysokogórski Warszawa
Tomasz Piasecki - Klub Wysokogórski Warszawa
Katarzyna Czeczot - Osoba Towarzyszaca
Wojciech Łukasik - Polski Klub Górski
Zofia Gutek
Piękne zjazdy ze szczytów Rassas 2941m npm, Schalder 2948m npm i Sesvenna 3205m npm /40st nachylenia/
Patrycja Kopytko - kursantka
Dominik Sarnowski - kursant
Jakub Binda - kandydat na kursanta
Dariusz Binda - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Celina Binda - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer
Joanna Micherdzińska
Łukasz Piechocki
Tomasz Liszowski - kandydat na kursanta
Norbert Miczołek - kandydat na kursanta
Paweł Gądek - grupa działająca w innym rejonie
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca - grupa działająca w innym rejonie
Małgorzata Toczyłowska - Osoba Towarzysząca - kandydatka na kursantkę
Wyniesiono dość sporo śmieci. Policzono nietoperze. Zaobserwowano mnóstwo strzałek na ścianach. Przy okazji apelujemy do turystów, aby nie robili takich rzeczy, bo to oszpeca jaskinię. Poniżej otworu spotkaliśmy grupę grotołazów z Tarnowskich Gór.
Bartłomiej Golik
Joanna Micherdzińska
Łukasz Piechocki
Jerzy Ganszer
Wszyscy zadowoleni. 9 nietoperzy. Byliśmy trochę brudni. W jaskini 2 godziny i 12 minut.
Paweł Gądek
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca
W jaskini 53 nietoperze. Zeszyt do wpisów zawilgocony.
2018.04. Jaskinia Cut Rock Cave, Knoxville, Tennessee /Stany Zjednoczone//
Napisał Michał GanszerBrennan Mastellone- Osoba Towarzysząca
Martyna Michalska
Pierwsza jaskinia w Tennessee zdobyta! Wraz z kolegą z naszej uczelnianej ścianki wspinaczkowej wybraliśmy się do "małej" jaskini, która zajęła nam ponad cztery godziny. Nie spodziewałam się, że tak blisko mojego akademika będzie tak obszerna jaskinia z pięknymi naciekami i wieloma korytarzami (nie zwiedziliśmy jej nawet całej!). Powiedzmy, że bez sprzętowa, ale było parę miejsc, gdzie zamiast związanej liny przydałaby się rolka. Na szczęście grunt był stabilny, a lin na stałe było dostatecznie dużo. Zauważyliśmy po drodze trochę inną, bo pomarańczową salamandrę i tak zwanego cave cricket. W Tennessee jest ponad 8000 jaskiń więc jest co robić. Udana wycieczka :)
Więcej...
Dominik Sarnowski
Patrycja Kopytko
Przemysaw - Osoba Towarzyszaca
Dominik, Patrycja i Przemek (kolega spoza SBB) zrobilismy petle czarnym szlakiem z Wilkowic.
Napisał Ganszer:
W sobotę kursanci pod przewodnictwem Zofii Gutek i Wacława Michalskiego przeszli Mnichowy Żleb i pod Zadnim Mnichem trenowali "asekurację" i ogólnie "działalność zimową".
W niedziele pod przewodnictwem Wacława Michalskiego, Jerzego Pukowskiego i Jerzego Ganszera trenowano wspinaczkę lodową i odszukiwanie zasypanego partnera.
Namawiam Szanownych kursantów do opisania swoich wrażeń na łamach naszych sprawozdań. Zostanie to wklejone w tym miejscu.
Zaobserwowano dość sporo osób związanych z naszym Klubem. Poniżej osoby "zauważone", lub działające z innymi.
Napisała Lena Koprowska:
Pogoda w Tatrach znów nas rozpieściła. Nad Morskim Okiem zima w pełni: cała droga z Palenicy Białczańskiej aż do schroniska regularnie pokryta śniegiem, górskie stawy zamarznięte, za dnia pełne słońce, nocą - gwieździste niebo i pożądny mróz. Ci, którzy mogli przedłużyli sobie weekend o czwartkowy wieczór i choć zajechali już po zmroku a podchodzili zupełnie nocą czołówki okazały się niepotrzebne przy nieskażonym chmurami księżyca blasku.
W piątek członkowie klubu podzielili się na dwa zespoły: Krzysiek Wiewióra i Agnieszka Pilorz na Szpiglasowy Wierch większość drogi w towarzystwie Bartosza Baturo, który popełnił kilka spektakularnych zjazdów na skiturach oraz Radek Bizoń, Natalia Gąsior i Lena Koprowska na spontaniczny spacer, który skończył się pod drogą wspinaczkową na Mnichu. Wieczorem do schroniska dotarli pozostali kursanci, którzy zasiadłszy w kuchni rozmawiali i biesiadowali do późnych godzin nocnych. Nieuszanowanie ciszy nocnej spotkało się z pewną ciętą ripostą ze strony chcących już wypoczywać - myślę, że to lekcja na przyszłość dla nas wszystkich: i nocnych marków i rannych ptaszków.
Pierwszy dzień szkolenia przebiegł pod opieką i czujnym okiem Wacka Michalskiego i Zosi Gutek. Omówiliśmy sprzęt, wiązanie lin, topografię, analizowaliśmy grubość i warstwy pokrywy śnieżnej, spróbowaliśmy podejścia w kilkuosobowych zespołach połączonych liną Mnichowym Żlebem, ćwiczyliśmy zjazdy w śniegu i lodzie z hamowaniem czekanem, budowaliśmy stanowiska z czekanów i sprawdzaliśmy ich działanie, zakopywaliśmy ochotników pod śniegiem by mieli szansę spróbować się wydostać spod upozorowanej lawinki. Zajęcia w praktyce pozwoliły przećwiczyć teorię poznaną przez nas podczas obszernego, acz nie wyczerpującego tematu wykładu Jarka Gutka. Wiedza bardzo inspirująca i jednocześnie przydatna. Dołączyli do nas klubowi narciarze wysokogórscy i po powrocie spędziliśmy wieczór przy wspólnym stole w „Nowym Moku”, choć zdecydowana większość potrzebowała odespać atrakcje zafundowane poprzedniej nocy.
W niedzielę szkolenie wzięli w swoje ręce Wacek Michalski, Jurek Ganszer i Jurek Pukowski. Na podejściu pod Czarny Staw na małym lodospadzie każdy mógł spróbować wspinaczki lodowej oraz ćwiczyliśmy poszukiwania zasypanych detektorów lawinowych przy użyciu pipsów, sond i łopat. Dobra organizacja i sprawny przebieg pozwolił nam zakończyć szkolenie w przewidywanym czasie.
Już odliczamy dni do powrotu w ten wyjątkowy zakątek Tatr celem letniego szkolenia wspinaczkowego.
z pozdrowieniami.
- Lena Katarzyna Koprowska
- Natalia Gąsior pseud. Cholera
- Radosław Bizoń
- Krzysztof Wiewióra
- Agnieszka Pilorz
- Bartosz Baturo
- Patrycja Kopytko
- Dominik Sarnowski
- Maciej Nowakowski
- Marta Boruch
- Izabela Rosner-Manda
- Tomasz Manda (Prendki)
- Wacław Michalski
- Teresa Zwierzchowska
- Jarosław Jakubowski
- Kamil Polański
- Błażej Gawlik
- Adam Marcinków
- Katarzyna Szczerba - Były Członek Klubu
- Maja Jędrzejewska
- Tomasz Podgórski
- Jerzy Pukowski
- Jerzy Ganszer
- Gabriel Franecki /był widoczny/
- Krzysztof Borgieł /był widoczny/
- Zofia Gutek
- Ewa Libera - Speleoklub Dąbrowa Górnicza /nie była widoczna/ i kilka osób towarzyszących
- Damian Łukaszek
2018.03.25 /25.03.2018/ - Lodospady w Białowodzkiej Dolinie
Napisał Michał GanszerPiotr Gawlas i Mariusz Krywult - Były Członek Klubu - wspinanie na lodospadach w Białowodzkiej Dolinie. Przejścia: Oczy pełne lodu II/4+/5, 3 wyciągi, lód 50° do 90° i Kaskady II/3/3+, 3 wyciągi, lód 50° do 75° zależnie od wariantu. Pogoda była iście wiosenna. Było to już ostatnie wspinanie w tym sezonie zimowym, ponieważ lodospady topnieją w oczach.
Adam Marcinków
Tomasz - Osoba Towarzysząca
Korzystając z okazji obozu klubowego w Tatrach wybraliśmy się wspinać na Mnicha. Najpierw wspinanie lodowe Kuluarem Kurtyki na Próg Mnichowy, a następnie Zacięciem Robakiewicza na Mnicha.
