Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (862)

niedziela, 06 wrzesień 2020 19:24

2020.09.3-4 Gran Paradiso

Napisał
Ewa Rutkowska
Dominika Michalska
Martyna Michalska
Kuba Binda
Łukasz Piechocki
Kazimierz Ślęk
Fabian Weber
Peter Weber
Wacław Michalski
Zdobyliśmy Gran Paradiso 4061m npm, Peter zatrzymał się nieco przed szczytem. Wyjazd z rodzinnego klanu Michalskich, przekształcił się w udaną wyprawę klubową, dołączyli panowie Weberowie z Niemiec, chłopak Dominiki z ojcem. Zrobiliśmy ładną pętlę na górę do schroniska Chabod i następnego dnia lodowcem na szczyt z figurką Madonny a powrót klasycznie przez schronisko Emmanuele. Piękna góra, cudna pogoda i widoki, świetna kompania.
Elżbieta Imielska - kurs
Paweł ............... - kurs
Krzysztof ........... - kurs
Weronika Kucia - kurs
Filip Talaga - kurs
Małgorzata Imielska - Osoba Towarzysząca
Małgorzata Tomaszek
Monika Ogrodnik-Tomaszek
Grzegorz Szubert - Osoba Towarzysząca
Paweł Gądek
Ewelina Ślepko - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer


Wysprzątano jaskinię i rejon przy otworowy. Jednemu uczestnikowi spadła latarka do niedostępnej szczeliny, którą wkrótce postaramy się wyeksplorować. Po drodze zwiedzaliśmy "domniemany ołtarz".  Czas akcji w jaskini 1 godz. i 50 minut. Wszyscy zadowoleni. Po wyjściu księżyc i żaba. Nietoperze policzyła Małgorzata Imielska /7 szt./  

Tutaj zdjęcia - "kliknij". Uczestnicy akcji mogą nimi dysponować dowoli.
środa, 23 wrzesień 2020 21:10

2020.09.23 Nowa jaskinia beskidzka

Napisał
Paweł Gądek
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca

Popołudniu postanowiliśmy się wybrać rozkuć szczelinę, którą namierzyłem jakiś czas temu. Po rozkuciu i zrzuceniu luźnych kamieni wyglądało na to, że wszystko dalej jest zagruzowane i trzeba będzie dalej kopać. Jednak po zejściu na dół okazało się że dalej da się przejść między dużymi skałami. Po kilku metrach zobaczyłem dużą salę. Po zejściu do niej w kilku kierunkach odchodziły kolejne korytarze. Cała jaskinia poza wejściem jest przestronna i ma kilka ładnych sal. Zaobserwowałem silne wciąganie powietrza do środka przez co jaskinia jest całkowicie sucha. W środku ślady obecności nietoperzy. Narazie kilkadziesiąt metrów długosci, ale dalej jest szansa na kolejne odkrycia, widać następne sale do odkopania.
wtorek, 22 wrzesień 2020 13:41

2020.09.20 Jaskinie Józefa - Grzmiączka

Napisał
Łukasz Piechocki 
Ewa Rutkowska 
Marta Gandor - Osoba Towarzysząca
Marcin Parys 
Maria Węgrzynkiewicz 
Tomek Kochel
Bartłomiej Golik  

Łukasz napisał: "20.09 Grzmiączka?" Szybko otworzyłem terminarz i zobaczyłem, że mam wolne więc bez chwili namysłu odpisałem: "OK, ale może jeszcze zwiedzimy jaskinię Józefa?". Tak zaczęła się nasza przygoda z dwiema jaskiniami, grzybami i bardzo fajną niedzielą.
Pierwszą zdobytą jaskinią była Jaskinia Racławicka (Grzmiączka). Spotkaliśmy się w Krzeszowicach i w drogę - lasek, krzaczek, grzybek, polanka i już byliśmy pod jaskinią. Szybkie przebieranie, Marcin zaporęczował zjazdy i po kolei schodziliśmy do jaskini. W środku zachwycaliśmy się tym co zwykle czyli Grzmiączka w klasyku. Przy wyjściu trochę z przymusu, a trochę z zakładu "Ja nie dam rady?" pokonałem studnie zlotową metodą na BYKA. Po wyjściu szybki odpoczynek powrót do samochodów i ruszamy dalej w kierunku wsi Rodaki na poszukiwanie Jaskini Józefa. Technologia nas nie zawiodła GPS w miarę precyzyjnie pokazał położenie otworu. Przebieranie i hop do dziury. Długa szczelinowa studnia zaprowadziła nas do ładnych salek na dnie. Po wyjściu okazało się że dookoła nas jest pełno grzybów więc każdy pozbierał do jajeczniczki i ruszyliśmy w drogę do domu. Było Fajnie.
poniedziałek, 21 wrzesień 2020 13:56

2020.09.16-20 Caniony we Włoszech

Napisał
Kaniony w Caninie i okolicy
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Kuba Krajewski
Błażej Nikiel
Bartosz Baturo
Wacław Michalski
Dzięki inicjatywie Beaty i Pawła pojechaliśmy na nieco dłuższy weekend do północnych Włoszech do tzw. krainy Friuli, na pogranicze ze Słowenią i Austrią. Celem były kaniony. Zrobiliśmy rekreacyjny Ronc, bardzo długi i wymagający Rio Nero - Cerny Potok oraz uroczy, słoneczny i tęczowy Alba. Nie obyło się bez ciekawostek, zwiedzaliśmy fort z I wojny i Tarvisio, Błażej jeździł też na rowerze przez tunele i doliny, przygotowaną ścieżką rowerową po starym torowisku. Po prostu świetnie, gorąco polecamy ! Opisy kanionów są opublikowane w internecie, zatem wszystko dla ludzi.
piątek, 11 wrzesień 2020 23:32

2020.09.11 Grań Fajek - wspinaczka

Napisał
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer


Tutaj zdjęcia - "kliknij" 

1164 m podejścia, 22 kilometry marszu.
niedziela, 13 wrzesień 2020 18:52

2020.09.09-13 Centralny Obóz Tatrzański KTJ-PZA

Napisał
Od środy 09 do niedzieli 13 września 2020 roku na Polanie Rogoźniczańskiej dobywał się Centralny Obóz Tatrzański KTJ-PZA.  W obozie wzięło udział dość liczne grono taterników jaskiniowych oraz instruktorów taternictwa jaskiniowego z klubów z całej Polski. W miłej i koleżeńskiej atmosferze dokonywano przejść jaskiń tatrzańskich.
Najciekawsze to niewątpliwie pierwsze przejścia jaskini Studnia w Kazalnicy, która od niedawna jest połączona z jaskinią Lodową Miętusią i daje nam możliwość zrobienia bardzo efektywnego trawersu pomiędzy otworami oraz dojście do dna tego niewielkiego systemu. Podczas obozu ciągi obu jaskiń zostały ostatecznie przemierzone i opisane.
Kolejnym ciekawym a zarazem trudnym przejściem było osiągnięcie nowego dna Ptasiej Studni przez ciągi Rzetelnej Informacji. Taternicy jaskiniowi, którzy te ciągi pokonywali wiedzą, czym jest przejście ciasnego i krętego meandra z kilkoma mocnymi zaciskami z których jeden jest pod stropem niewielkiego kominka i przy powrocie z dna nastręcza sporo problemów.
Odwiedzone zostały również jaskinie Wielka Litworowa do Magla i Snieżna do Syfonu Dominiki.
Ostatni dzień "terenowy" obozu poświęcony był na wyjścia topograficzne w rejon Wielkiej Świstówki i Ratusza Mułowego. Niestety z powodu lekkiej kontuzji kolana ja ten dzień spędziłem na bazie.
Obóz zakończył się w niedzielę praniem lin, sprzętu, zwijaniem obozowiska a w godzinach późno popołudniowych jego uczestnicy w dobrych nastrojach rozjechali się do domów.

Piotr "Kudłaty" Gawlas
niedziela, 06 wrzesień 2020 20:38

2020.09.05. Ferrata Bethaz-Bovard

Napisał
Ewa Rutkowska
Martyna Michalska
Łukasz Piechocki
Kuba Binda
Wacław Michalski
Po akcji na Gran Paradiso i noclegu na uroczym kampingu u Franca, przejechaliśmy za namową Łukasza do sąsiedniej doliny i w miejscowości Valgrisenche zrobiliśmy część tamtejszej ferraty. Cała zajmuje ponoć 4-5 godzin plus bardzo długie 3 godzinne zejście. Niestety z braku czasu wycofaliśmy się w połowie, gdzie da się jeszcze zejść na krótki szlak do wsi. I tak pokonaliśmy jednak ponad 500 m przewyższenia i kluczowe, najbardziej efektowne odcinki. Trasa, dolina i .... kawiarnia pod ścianą godne polecenia !.
poniedziałek, 07 wrzesień 2020 22:49

2020.09.05-06 Nad Kotliny do połączenia z Wilczą

Napisała
Agnieszka Gądek
Marcin "FrytkaPunk" Freindorf - KKTJ

Sobotni poranek, piękna pogoda i ciężki plecak na plecach - tak rozpoczęła się dla mnie wyjątkowa wyprawa do Nad Kotlin. Wyjątkowa, bo pierwszy raz miałam spać w jaskini. Drogę do Nad Kotlin już znałam, słoneczko świeciło nam przez prawie całe podejście, za chmury zaszło dopiero pod otworem jaskini. Zjechaliśmy studnię zlotową, zostawiliśmy sprzęt biwakowy i ruszyliśmy na dół. I co? Mój ulubiony trawers... Na szczęście tym razem był nieco inaczej zaporęczowany i udało mi się go przejść odrobinę sprawniej niż 2 tygodnie wcześniej. Lin też nie zabrakło i mogliśmy odbić w bok do Kościoła i połączenia z jaskinią Wilczą. Od razu można było zauważyć różnice - te partie jaskini są dużo bardziej kruche i łatwo strącić kamień. Trochę ciaśniejszych miejsc, lina z przejazdem przez węzeł, zapieraczka - wszystkiego po trochu. Partie ładne, ale myślę, że dosyć mocno niebezpieczne. 
W drodze powrotnej mój ulubiony trawers jednak postanowił mnie pokonać i znowu musiałam z nim walczyć. 
Czas w jaskini żyje swoim własnym życiem - droga powrotna minęła mi bardzo szybko i doznałam szoku, kiedy doszliśmy na biwak i okazało się, że jest godzina 2:30 w nocy. Spać poszliśmy o 3:00 nastawiając budziki, żeby wyjść przed godziną alarmową. Całkowita ciemność, krople wody odbijające się od skał... Tylko czemu całą noc śniły mi się liny i przepinanki? Podobno pierwszy sen na nowym miejscu się sprawdza, więc myślę, że jeszcze dużo wyjść jaskiniowych przede mną. Oczywiście zmarzłam, ale nie zniechęciło mnie to i mam nadzieję, że będę mieć jeszcze wiele okazji do jaskiniowych biwaków. 
Najgorsze doświadczenie z całej akcji? Ubranie mokrych butów po wyjściu ze śpiworka... A potem tylko wydrapać się zlotówką i na sam koniec radość, że pomimo zapowiadanego deszczu na niebie są tylko chmury, ale nie pada i można się normalnie przebrać.
środa, 02 wrzesień 2020 22:51

2020.09.02 Jaskinia Grzmiączka

Napisał
Beata Burdynowska - Weteran
Bartłomiej Golik
Jerzy Ganszer

Spokojna akcja. Wykonano zdjęcia - "kliknij"
Strona 1 z 62