Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (1605)

poniedziałek, 02 lipiec 2018 22:18

2018.06.30 Jaskinia Sucha

Napisał

Bartłomiej Golik

Odbywając szkolenie na Mirowskich skałach zwiedzono jaskinie Suchą.

czwartek, 12 lipiec 2018 22:21

2018.06.28-07.01 Letni Obóz Tatrzański

Napisał

Dominik Sarnowski
Natalia Gąsior
Katarzyna Lena Koprowska
Błażej Gawlik
Bartosz Baturo
Tomasz Murzyn Grzegrzułka
Wacław Przygoda Michalski
Kamil Polański
Maciej Nowakowski
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)
Joanna Micherdzińska & Rafał
Marta Boruch
Teresa Zwierzchowska
Patrycja Kopytko

Kolejny obóz za nami. Niestety jak na złość pogoda w tym roku była wyjątkowo kapryśna, lecz nie daliśmy za wygraną i w środę wieczorem w hostelu MTB stawili się Dominik, Patrycja oraz Wacław. Rano do składu dołączył Murzyn z Bartoszem i ruszyliśmy na jakże „lajtową akcję” – trawers Czarnej z otworu północnego do drugiego otworu po stronie południowej. Akcja poszła całkiem sprawnie pomimo sporej ilości wody.

Z każdym dniem przybywali kolejni kursanci. Ponieważ deszcz nie odpuszczał zorganizowaliśmy powtórkę materiałową na niedzielny egzamin. W godzinach popołudniowych pojawiło się przewidywane okienko pogodowe dzięki czemu wieczorem do jaskini Ptasiej ruszyła pierwsza grupa: Murzyn, Dominik, Lena, Błażej, Paulina, Rafał. Z dużym optymizmem przy zachodzie słońca dotarli pod okap. Ich optymizm został solidnie ostudzony zlewą, co nie przeszkodziło w dalszym działaniu. Niestety również wewnątrz woda nie ustępowała. Na każdym zjeździe był solidny wodospad.

Pozostali uczestnicy wybrali się do jaskini Raptawickiej oraz jaskini Mylnej. Poszukiwania połączenia jaskiń zakończyły się fiaskiem.

Po powrocie ekipy poręczującej do jaskini Ptasiej ruszyła druga grupa: Wacław, Patrycja, Kamil, Natalia, Maciek, Bartosz. Na całe szczęście pogoda nie kaprysiła i nawet na chwilę uraczyło nas słońce. Przy otworze spotkaliśmy grupę ze Szczecina, która szła do Sali Dantego. Kamil, Natalia i Bartosz przeszli przez zacisk Lux.

Równoległą akcję poprowadzili Asia z Rafałem do jaskini Litworowej.

Wieczorem wszyscy razem usiedliśmy przy stole dyskutując, analizując i wspominając.

W niedziele przyszedł czas na egzamin pisemny, do którego przystąpili Teresa, Patrycja, Kamil i Dominik. Pod czujnym okiem komisji kursanci zmagali się z pytaniami oraz znajomością topografii tatr. Na zakończenie obozu kursanci udali się na samodzielną akcję do jaskini Wodnej pod Pisaną by doszczętnie się zmoczyć.

Podsumowując: pomimo szczególnie niesprzyjających warunków pogodowych nasi kursanci wykazali się dużą determinacją i samozaparciem.

Wszystkim kursantom, którzy zdali gratulujemy! ;)

 

poniedziałek, 09 lipiec 2018 00:02

2018.06.28 Trawers J. Czarnej

Napisał

Waclaw Michalski
Tomasz Grzegrzulka
Patrycja Kopytko
Bartosz Baturo
Dominik Sarnowski 

Podczas obozu letniego na zakonczenie kursu "W" przy nadzorze Waclawa "Przygody" Michalskiego oraz Tomasza "Murzyna" Grzegrzułki zrobilismy przejscie od otworu polnocnego do otworu nr 2. Najtrudniejszej wspinaczki dokonal Bartosz Baturo. Dominik zrobil trawers jeziora i kilka mniejszych progow. Radosc przejscia uswietnil wycof 30 metrowym zjazdem z otworu we mgle zakonczony pierwsza tego obozu zlewa ;) wszyscy wrocili calo i szczesliwie do hostelu MTB. 

Dziekujemy ;)

 

sobota, 30 czerwiec 2018 15:25

2018.06.24 Gornergrat-Szwajcaria

Napisane przez

Izabela Rosner-Manda

Zdobycie  jednego ze szczytów Szwajcarii -Gornergrat 3135 m n.p.m. z ekstujacym widokiem na lodowce. Szczyt Matterhornu niestety schował się za chmurami.

Tomasz Grzegrzułka - Instruktor
Joanna Micherdzińska 
Paulina Kulpa (KKTJ)
Marcin vel. Dżolo
Jarek Jakubowski
Bartosz Baturo
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)
Natalia Gąsior vel. Cholera - samozwańczy kierownik akcji

W dniu 24.06.2018 r. odbyła się akcja kursowa do jaskini Małołąckiej pod czujnym okiem instruktora Tomasza Grzegrzułki. Wszyscy "tłumnie" przybyliśmy na bazę do Krysi w sobotę wieczorem aby rano wyspani i pełni energii wyruszyć na letni podbój kobylarza. Jak było postanowione tak się też stało. Cała grupa ruszyła o godzinie 7 z Doliny Kościeliskiej przez Przysłop Miętusi, Kobylarz do Jaskini Małołąckiej w towarzystwie padającego deszczu. Po drodze udało nam się natknąć na świeżo napadany śnieg - jednak portale górskie nie kłamały ... O godzinie 11 samozwańczy kierownik akcji w osobie Cholery zaczął poręczowanie jaskini a za nim jak cień mknął instruktor. Godzina 13.00 wybiła na zegarku jak Cholera z Murzynem osiągnęli dno, oczywiście dno jaskini 166,5 m. Kolejno do nich dołączali Jarek, Asia, Marcin, Bartosz, Rafał i Paulina.

Zaraz po zejściu ostatniej osoby na dno jaskini do góry ruszyła Natalia, Asia, Marcin i Bartosz a następnie po krótkiej przerwie ruszyli Jarek, Rafał, Paulina i Murzyn, którzy mieli za zadanie zrobić deporęcz.

Pierwsza część ekipy wyjście z jaskini zakończyła o godzinie 17, druga grupa o godzinie 18. Wszyscy mokrzy, zmęczeni ale szczęśliwi i uśmiechnięci dotarliśmy do bazy u Krysi, która akurat w ten dzień miała swoje urodziny także bez toastu się nie obyło :-)

Z tego miejsca chciałabym podziękować Murzynowi za przekazaną bezcenną wiedzę, Asi za wyjątkową dbałość o kursantów (noszenie lin, napoje i ratujące życie bułeczki z masłem orzechowym) oraz całej reszcie ekipy za wyjazd pod znakiem uśmiechu, wzajemnego zrozumienia i wsparcia. 

 

poniedziałek, 18 czerwiec 2018 09:01

2018.06.16-17 Wspinaczka w Tatrach

Napisał
 
Teresa Zwierzchowska
Kamil Polański
Piotr Wojnarowski
Wacław Michalski
Dwa świetne dni spędzone na Gąsienicowej z intensywną wspinaczką. Weszliśmy tzw. “setką” na Zadni Kościelec oraz granią na sam szczyt główny a następnego dnia wyspinaliśmy część Filara Świnicy i rozpoczęliśmy trening wycofu ze ściany, zakładając trzy stanowiska i odcinki zjazdowe. Zdobyliśmy sporo doświadczenia, pogoda nawet dopisała. Podstawowe zasady asekuracji i bezpieczeństwa przećwiczone, kursanci spisali się znakomicie. Na szczycie Kościelca miłe spotkanie z naszymi kolegami klubowymi Majką, Magdą, Mariuszem, Adamem, Tomkiem, Rafałem.
piątek, 15 czerwiec 2018 00:02

2018.06.14 Jaskinia w Trzech Kopcach

Napisał

Ella Zołotarenko - Osoba Towarzysząca
Jakub Binda
Paweł Gądek
Jerzy Ganszer

Wysprzątano jaskinię jak i rejon przyotworowy. ktoś w jaskini zostawił wiele strzałek na ścianach, które przez wiele lat będą szpeciły ta ładną jaskinię. Z pod otworu wyniesiono pięć salamander, które same by nie przeżyły.  

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

niedziela, 10 czerwiec 2018 23:49

2018.06.10 Jaskinia pod Wantą - Tatry

Napisał

Jerzy Pukowski - zabezpieczenie
Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Jerzy Ganszer

Ekipa w wyśmienitym stylu dotarła do dna jaskini na gł. ponad 150 m. Czas akcji w jaskini 2,5 godziny. Wszyscy zadowoleni. A potem był grad burza i wielkie opady deszczu. 

W tym czasie działała druga grupa z naszego klubu pod dowództwem Wacława Michalskiego - zdobyli oni Jaskinię Pod Dachem dochodząc do górnego otworu.

Zdjęcie wykonano na bazie u Pani Krystyny Glisty - widoczni są przedstawiciele dwóch grup.

 

Autor niniejszego sprawozdania uaktualnił opis techniczny tej jaskini - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/wanta.htm  

niedziela, 10 czerwiec 2018 23:49

2018.06.10 Jaskinia pod Wantą - Tatry

Napisał

Jerzy Pukowski - zabezpieczenie
Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Jerzy Ganszer

Ekipa w wyśmienitym stylu dotarła do dna jaskini na gł. ponad 150 m. Czas akcji w jaskini 2,5 godziny. Wszyscy zadowoleni. A potem był grad burza i wielkie opady deszczu. 

W tym czasie działała druga grupa z naszego klubu pod dowództwem Wacława Michalskiego - zdobyli oni Jaskinię Pod Dachem dochodząc do górnego otworu.

Zdjęcie wykonano na bazie u Pani Krystyny Glisty - widoczni są przedstawiciele dwóch grup.

 

Autor niniejszego sprawozdania uaktualnił opis techniczny tej jaskini - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/wanta.htm  

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

Dodatkowe informacje

wtorek, 12 czerwiec 2018 01:30

2018.06.10 Akcja kursowa do jaskini Pod Dachem.

Napisane przez
Bartek Golik
Wojciech Jasiak
Katarzyna Lena Koprowska
Wacław Michalski
Kamil Polański
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkiewicz - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego (KKTJ)
 
Niedzielny poranek w Dolinie Kościeliskiej wita nas pogodą iście letnią: słonecznie, upalnie, duszno. To gwarancja sprawdzenia się burzowej prognozy na popołudnie. Nic sobie jednak z tego nie robimy. Idziemy przez Wantule napotykając po drodze na błocie świeże ślady niedźwiedzia oraz urządzając naszą ulubioną pogawędkę topograficzną. Konieczną jak się okazuje, bo nadal pewne nazwy i fakty są przez kursantów niedoszlifowane. Mając w zespole koleżankę i kolegę z Krakowa konsultujemy techniczne aspekty grotołażenia oraz różnice w atmosferze panującej w klubach. Wnioski: wygląda na to, że być może jest to pierwszy, ale nie ostatni wspólny wypad w tatry.
 
Pod ścianą chwila pokrzepienia, mały piknik. Otwieramy obszerną dyskusję na temat wiszącej tam liny i możliwości skorzystania z niej na podejściu. Zdania są podzielone, więc tym żywsza rozmowa na ten temat. Nie tracąc jednak czasu Kamil wstawia się w mokrą skałę i pokonuje 60 m w pionie do otworu. Z zastanej poręczówki nikt nie korzysta. Lena wspina „na drugiego”, resztka korzysta z klubowego statyka zaporęczowanego przez Kamila. Na wielkiej półce przy wejściu do otworu spotykamy się znów w komplecie. Wyglądamy na drugi zespół, który wybrał się do Jaskini pod Wantą i deklarował dołączenie do naszej akcji. Nie widząc ich na horyzoncie ani nie słysząc każdy wykonuje szybki zjazd w śnieg zalegający w najniższym miejscu jaskini. Obgadujemy kolejny prożek ociekający wodą i porośnięty mchem, który znów przypada w udziale Kamilowi. Bardzo nam imponuje jego zręczność i ambicja w pokonaniu tych odcinków w czysto sportowy sposób, jakkolwiek skromność nie pozwala mu przyznać nam racji. 
 
Trawers kończymy przy najwyższym otworze i w tym momencie na zewnątrz szaleje niesamowita zlewa i burza z piorunami. Dla nas to przeżycie bardzo ekscytujące. Ale trzeba jednocześnie przyznać, że takie okoliczności przyrody pokrzyżowały nam plany zjazdu na powierzchni. Zatem na okoliczność lejącej się zewsząd wody pokornie schodzimy tą samą drogą, którą przyszliśmy. Na półce skalnej umawiamy się na szybki wycof, Lena z Wackiem deproęczują. Ale na nic to, po kwadransie wszyscy są przemoczeni do ostatniej suchej nitki (no, u niektórych uchował się lewy but :P). I tak jak rano przejmowała nas rosa w wysokiej trawie na łące, tak teraz nie przejmowało nas nawet błoto po kolana, ani fakt, że zgubiliśmy ścieżkę, nadrobiliśmy trasy i zwiedziliśmy prawie całe Wantule cudem nie spotkawszy tam misia. W żaden sposób nie psuje to naszych wybornych humorów. Doszedłszy do wejścia do Doliny Kościeliskiej popełniamy małe piwko, a po ubraniu suchych ciuchów na bazie  - żurek u Zięby. Uspokajamy troskliwą Panią Krysię, która podczas burzy z niepokojem patrzyła w stronę Czerwonych Wierchów. Doskonałe zwieńczenie weekendu. Do Bielska wracamy w towarzystwie Zosi Gutek. 
z pozdrowieniami.