Sprawozdania (4893)
piątek, 10 wrzesień 2021 23:47
2021.09.10 Akcja Sekcji Archeologicznej - potok Kamieniczanka
Napisał Jerzy Ganszer
Jakub Krajewski
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Marek Sobański
Franciszek Koziar - Osoba Towarzysząca
Jerzy Pukowski
Karolina Luksa - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Aleksander Leopold Krajewski - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer
Pokonano dolną część Kamieniczanki do ujścia do Rzeki Białej. Wszyscy byli tam pierwszy raz! Akcja humorystyczna, nie pozbawiona chwil "grozy" - jeden uczestnik wpadł do wody i został uszkodzony! Dość długi odcinek pokonaliśmy pod ziemią! Znaleziono cegłę "przedwojenną" Korna. Wszyscy zadowoleni - polecamy trasę innym. Były nawet drobne zjawiska krasowe!
Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Marek Sobański
Franciszek Koziar - Osoba Towarzysząca
Jerzy Pukowski
Karolina Luksa - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Aleksander Leopold Krajewski - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer
Pokonano dolną część Kamieniczanki do ujścia do Rzeki Białej. Wszyscy byli tam pierwszy raz! Akcja humorystyczna, nie pozbawiona chwil "grozy" - jeden uczestnik wpadł do wody i został uszkodzony! Dość długi odcinek pokonaliśmy pod ziemią! Znaleziono cegłę "przedwojenną" Korna. Wszyscy zadowoleni - polecamy trasę innym. Były nawet drobne zjawiska krasowe!
Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Dział:
Sport i turystyka
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Na rzece "Sopotnia" natrafiono na ciekawe wychodnie skalne!
Jerzy Ganszer
Na rzece "Sopotnia" natrafiono na ciekawe wychodnie skalne!
Dział:
Sport i turystyka
sobota, 11 wrzesień 2021 09:40
2021.09.09 bardzo "trudna" akcja do Jaskini Jaworzyna
Napisał Weronika Kucia
Kinga Bereta
Weronika Kucia
Po żmudnych, lecz pełnych nadziei poszukiwaniach innego otworu doszłyśmy do wniosku, że jaskinia najprawdopodbniej się zawaliła i został tylko wąski ok 5-10m korytarzyk wejściowy. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że możliwym jest odgruzowanie jeszcze minimum kilku metrów.
Weronika Kucia
Po żmudnych, lecz pełnych nadziei poszukiwaniach innego otworu doszłyśmy do wniosku, że jaskinia najprawdopodbniej się zawaliła i został tylko wąski ok 5-10m korytarzyk wejściowy. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że możliwym jest odgruzowanie jeszcze minimum kilku metrów.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Zbadano teren za "hodowlą pstrąga". Płynie tam rzeka - jest tam ładny wodospad. Uwaga - sporo tam plastikowych wiaderek itp. Szacowana wysokość progów na rzece - 4 m. Są tam też ruiny starych zabudowań. O możliwości występowania tam obiektów jaskiniowych wspomniał Tomasz Tlałka "Dzika Grupa Forum Beskidu Małego".
Jerzy Ganszer
Zbadano teren za "hodowlą pstrąga". Płynie tam rzeka - jest tam ładny wodospad. Uwaga - sporo tam plastikowych wiaderek itp. Szacowana wysokość progów na rzece - 4 m. Są tam też ruiny starych zabudowań. O możliwości występowania tam obiektów jaskiniowych wspomniał Tomasz Tlałka "Dzika Grupa Forum Beskidu Małego".
Dział:
Sport i turystyka
sobota, 07 wrzesień 2024 04:31
2021.09.05-06 Eksploracja fortyfikacji Srebrnej Góry
Napisał Piotr Gawlas
Ewa Rutkowska
Tomek Murzyn Grzegrzułka
Piotr Kudłaty Gawlas
Grupa płetwonurków
Grupa Eksploratorów Fortyfikacji
Twierdzę Srebrna Góra od jakiegoś czasu postanowiono przystosować jako turystyczną atrakcję historyczną. Porządkują ją, odbudowują zawalone elementy, wygospodarowali hotel, dostosowują do zwiedzania przez turystów a równocześnie prowadzą prace naukowe, historyczne i eksploracyjne. Jednym z wielu miejsc eksploracyjnych są zawalone korytarze, które sukcesywnie udrażniają oraz studnie. Te, sprawdzane są przez nurków. Jest ich w twierdzy i jej okolicach kilkanaście. Nie są to właściwie studnie, bo nie mają źródeł ani woda przez nie nie przepływa, a cysterny, wyrąbane w litej skale zbiorniki do magazynowania wody. Zachowane w różnym stanie. Różnie są napełniane i różne jest w nich napełnienie wodą. Różnie są głębokie. Wewnątrz niektórych wydrążone są sztolnie, które obecnie zamurowane albo zasypane, są kolejnymi ciekawymi obiektami eksploracyjnymi.
Dzięki kontaktom i znajomością Ewy, zostaliśmy zaproszeni przez grupę płetwonurków do dołączenia do eksploracji. Ponieważ nurkowie nie mają doświadczenia taternickiego i woleli polegać na doświadczeniu ludzi bezpośrednio związanych z taternictwem a żeby dojść do lustra wody w studniach trzeba było opuścić się i później wrócić, często kilkadziesiąt metrów, techniki linowe są aktualnie najwygodniejszą i najbezpieczniejszą do tego metodą. Sprzęt nurkowy w postaci butli i całego ekwipunku do nurkowania, do tego aparaty podwodne i kamery, sprzęt pomiarowy i przeróżny sprzęt techniczny, balasty - to wszystko dużo waży. Do tego ubrany w suchy kombinezon nurek też jest sporym obiektem do opuszczenia i wyciągania. Często nurkuje kilka osób. Mieliśmy co robić. Stanowiska asekuracyjne, do opuszczenia i wyciągania. Kilkaset metrów lin, żeby bezpiecznie oporęczować i przeprowadzić całą akcję a zmurszałe ceglane mury i wylatujące ze ścian kamienie wyjątkowo tego nie ułatwiały. Dobrze trzeba było nieraz pokombinować, żeby założyć bezpieczne i wygodne stanowisko.
Nurkowano w dwóch studniach. Jedna do lustra wody miała niewiele, około 15 metrów, wody w niej było ok. 70 metrów i była zasypana gałęziami i liśćmi. Trzeba było uprzątnąć chaszcze, powyławiać z wody liście, patyki i kawałki pni. Największym, porządnie nasiąkniętym wodą i ważyć mógł z 50 kg, był fragment słupa telegraficznego. Po zaporęczowaniu i uprzątnięciu, tę studnię nurkowało dwóch nurków. Cała akcja trwała kilka godzin. Kiedyś w studni były zbudowane podesty i zainstalowane schody bądź drabiny. Świadczą o tym otwory, tzw. gniazda po belkach drewnianych. I taka ciekawostka - w jednym z takich gniazd, gniazdo uwiła sobie popielica. Wisząc na linie z niedowierzaniem obserwowałem z jaką zwinnością i łatwością poruszała się po obmurowanych cegłami, pionowych ścianach studni, kiedy zaniepokojona naszymi manewrami wyszła ze swojej norki. A gniazdo miało ok. 7-8 metrów poniżej krawędzi studni.
Druga studnia leży w zamkniętej sali. Nie było w niej wielu śmieci, poza kilkoma flaszkami po trunkach. Jest też dużo lepiej zachowana. Tutaj do wody zjechał jeden nurek. Do lustra wody jest dalej, ok. 35 metrów. Samo zejście było jednak bardziej skomplikowane. Stanowisko z kotw wkręconych w ściany było skonstruowane bardzo nisko nad posadzką. Tu linę trzeba było poprowadzić przez krawędź studni. Bardzo niewygodnie do zjazdu, nie mówiąc już o opuszczaniu i wyciągnięciu sprzętu i nurka. Wprawdzie w sklepieniu sali widzieliśmy otwór wentylacyjny, to dopiero po upartych, dłuższych poszukiwaniach odnaleźliśmy jego ujście na zewnątrz. Ale brak tutaj jakichkolwiek elementów, które mogłyby posłużyć do zakotwienia stanowiska. Z pomocą przyjechała terenówka gospodarza obiektu. Zaparkowana ponad krawędzią wylotu wentylacji - tutaj szczęście, że dało się tam dojechać. Jej przedni zderzak z koluchami do wyciągania posłużył jako punkty zaczepowe stanowiska. Od niego opuściliśmy liny i już na nich zbudowaliśmy właściwe stanowisko do zjazdu, wciągania i asekuracji. Akcja zrobiła się teraz dużo prostsza i przyjemniejsza a mnogość obserwatorów z różnych środowisk eksploracyjnych i historycznych doskonale nadał się jako siła napędowa do wyciągnięcia płetwonurka i sprzętu, gdyż opuszczanie dokonane zostało z przyżądów asekuracyjno-zjazdowych. Tutaj doskonale sprawdził się rig i bloczki rescue.
Odwiedziliśmy jeszcze trzecią studnię, znajdującą się poza głównym terenem twierdzy. Oceniliśmy jej stan i dostępność, wstępnie pomierzyli głębokość aby można było przygotować się do jej zwiedzenia.
Nawiązana dzięki Ewie znajomość doskonale rokuje na dalszą współpracę, ponieważ jak nurkowie tak i my jesteśmy zainteresowani wspólnym prowadzeniem dalszych eksploracji w twierdzy.
Tomek Murzyn Grzegrzułka
Piotr Kudłaty Gawlas
Grupa płetwonurków
Grupa Eksploratorów Fortyfikacji
Twierdzę Srebrna Góra od jakiegoś czasu postanowiono przystosować jako turystyczną atrakcję historyczną. Porządkują ją, odbudowują zawalone elementy, wygospodarowali hotel, dostosowują do zwiedzania przez turystów a równocześnie prowadzą prace naukowe, historyczne i eksploracyjne. Jednym z wielu miejsc eksploracyjnych są zawalone korytarze, które sukcesywnie udrażniają oraz studnie. Te, sprawdzane są przez nurków. Jest ich w twierdzy i jej okolicach kilkanaście. Nie są to właściwie studnie, bo nie mają źródeł ani woda przez nie nie przepływa, a cysterny, wyrąbane w litej skale zbiorniki do magazynowania wody. Zachowane w różnym stanie. Różnie są napełniane i różne jest w nich napełnienie wodą. Różnie są głębokie. Wewnątrz niektórych wydrążone są sztolnie, które obecnie zamurowane albo zasypane, są kolejnymi ciekawymi obiektami eksploracyjnymi.
Dzięki kontaktom i znajomością Ewy, zostaliśmy zaproszeni przez grupę płetwonurków do dołączenia do eksploracji. Ponieważ nurkowie nie mają doświadczenia taternickiego i woleli polegać na doświadczeniu ludzi bezpośrednio związanych z taternictwem a żeby dojść do lustra wody w studniach trzeba było opuścić się i później wrócić, często kilkadziesiąt metrów, techniki linowe są aktualnie najwygodniejszą i najbezpieczniejszą do tego metodą. Sprzęt nurkowy w postaci butli i całego ekwipunku do nurkowania, do tego aparaty podwodne i kamery, sprzęt pomiarowy i przeróżny sprzęt techniczny, balasty - to wszystko dużo waży. Do tego ubrany w suchy kombinezon nurek też jest sporym obiektem do opuszczenia i wyciągania. Często nurkuje kilka osób. Mieliśmy co robić. Stanowiska asekuracyjne, do opuszczenia i wyciągania. Kilkaset metrów lin, żeby bezpiecznie oporęczować i przeprowadzić całą akcję a zmurszałe ceglane mury i wylatujące ze ścian kamienie wyjątkowo tego nie ułatwiały. Dobrze trzeba było nieraz pokombinować, żeby założyć bezpieczne i wygodne stanowisko.
Nurkowano w dwóch studniach. Jedna do lustra wody miała niewiele, około 15 metrów, wody w niej było ok. 70 metrów i była zasypana gałęziami i liśćmi. Trzeba było uprzątnąć chaszcze, powyławiać z wody liście, patyki i kawałki pni. Największym, porządnie nasiąkniętym wodą i ważyć mógł z 50 kg, był fragment słupa telegraficznego. Po zaporęczowaniu i uprzątnięciu, tę studnię nurkowało dwóch nurków. Cała akcja trwała kilka godzin. Kiedyś w studni były zbudowane podesty i zainstalowane schody bądź drabiny. Świadczą o tym otwory, tzw. gniazda po belkach drewnianych. I taka ciekawostka - w jednym z takich gniazd, gniazdo uwiła sobie popielica. Wisząc na linie z niedowierzaniem obserwowałem z jaką zwinnością i łatwością poruszała się po obmurowanych cegłami, pionowych ścianach studni, kiedy zaniepokojona naszymi manewrami wyszła ze swojej norki. A gniazdo miało ok. 7-8 metrów poniżej krawędzi studni.
Druga studnia leży w zamkniętej sali. Nie było w niej wielu śmieci, poza kilkoma flaszkami po trunkach. Jest też dużo lepiej zachowana. Tutaj do wody zjechał jeden nurek. Do lustra wody jest dalej, ok. 35 metrów. Samo zejście było jednak bardziej skomplikowane. Stanowisko z kotw wkręconych w ściany było skonstruowane bardzo nisko nad posadzką. Tu linę trzeba było poprowadzić przez krawędź studni. Bardzo niewygodnie do zjazdu, nie mówiąc już o opuszczaniu i wyciągnięciu sprzętu i nurka. Wprawdzie w sklepieniu sali widzieliśmy otwór wentylacyjny, to dopiero po upartych, dłuższych poszukiwaniach odnaleźliśmy jego ujście na zewnątrz. Ale brak tutaj jakichkolwiek elementów, które mogłyby posłużyć do zakotwienia stanowiska. Z pomocą przyjechała terenówka gospodarza obiektu. Zaparkowana ponad krawędzią wylotu wentylacji - tutaj szczęście, że dało się tam dojechać. Jej przedni zderzak z koluchami do wyciągania posłużył jako punkty zaczepowe stanowiska. Od niego opuściliśmy liny i już na nich zbudowaliśmy właściwe stanowisko do zjazdu, wciągania i asekuracji. Akcja zrobiła się teraz dużo prostsza i przyjemniejsza a mnogość obserwatorów z różnych środowisk eksploracyjnych i historycznych doskonale nadał się jako siła napędowa do wyciągnięcia płetwonurka i sprzętu, gdyż opuszczanie dokonane zostało z przyżądów asekuracyjno-zjazdowych. Tutaj doskonale sprawdził się rig i bloczki rescue.
Odwiedziliśmy jeszcze trzecią studnię, znajdującą się poza głównym terenem twierdzy. Oceniliśmy jej stan i dostępność, wstępnie pomierzyli głębokość aby można było przygotować się do jej zwiedzenia.
Nawiązana dzięki Ewie znajomość doskonale rokuje na dalszą współpracę, ponieważ jak nurkowie tak i my jesteśmy zainteresowani wspólnym prowadzeniem dalszych eksploracji w twierdzy.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Gabriela Michalska
Wacław Michalski
Spacer nad Twardorzeczką, weszliśmy na Wytrzyszczoną, górkę z ładnym murem skalnym. Przy zejściu zlokalizowano niewielki obiekt "jaskiniopodobny", namiar przekazano do kapituły Bazy Jaskiń Beskidzkich.
Wacław Michalski
Spacer nad Twardorzeczką, weszliśmy na Wytrzyszczoną, górkę z ładnym murem skalnym. Przy zejściu zlokalizowano niewielki obiekt "jaskiniopodobny", namiar przekazano do kapituły Bazy Jaskiń Beskidzkich.
Dział:
Sport i turystyka
Paweł Chrobak-ST
Majka W.
Trawers od otworu północnego, do głównego. Bardzo przyjemna akcja. W jaskini więcej wody niż zwykle. Spotkaliśmy dwójkę miłych ludzi :) Tym razem obyło się bez przygód.
Majka W.
Trawers od otworu północnego, do głównego. Bardzo przyjemna akcja. W jaskini więcej wody niż zwykle. Spotkaliśmy dwójkę miłych ludzi :) Tym razem obyło się bez przygód.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Jerzy Pukowski - Weteran, członek honorowy SBB
Jerzy Ganszer - Weteran, członek honorowy SBB
Dotarliśmy do "schroniska" na Rogaczu. Suma przewyższenia 280 m. Miejsce dość dobre na spotkanie, po uprzednim umówieniu się, bo może nie być miejsca. Jest tam też pole namiotowe. Ładny widok.Naklejono naklejkę klubową.
Jerzy Ganszer - Weteran, członek honorowy SBB
Dotarliśmy do "schroniska" na Rogaczu. Suma przewyższenia 280 m. Miejsce dość dobre na spotkanie, po uprzednim umówieniu się, bo może nie być miejsca. Jest tam też pole namiotowe. Ładny widok.Naklejono naklejkę klubową.
Dział:
Sport i turystyka
Jerzy Pukowski
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Ścieżka coraz bardziej zarośnięta. Na mecie Michał się "wywalił". Ładny zachód Słońca po godzinie 19,00.
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Ścieżka coraz bardziej zarośnięta. Na mecie Michał się "wywalił". Ładny zachód Słońca po godzinie 19,00.
Dział:
Sport i turystyka
Więcej...
Beata Michalska-Kasprekiewicz
Paweł Kasperkiewicz - osoba towarzysząca
Kawiak Piotr - osoba towarzysząca
Elżbieta Imielska
Maciej Pawełczyk
Postanowiłam dołączyć na weekend do grupy uczestniczącej w Jaskiniowym Tygodniu na Słowacji. W piątek było ognisko i okazja do wielu rozmów z kolegami Słowakami. Zaskakujące okazało się że jaskinia Cień Księżyca , o której długo dyskutowaliśmy, nie jest już najdłuższa jaskinią w Tatrach. Obecnie , jak mówią Słowaccy Speleolodzy, jest to jaskinia Javorinka , niestety nie jestem w stanie tego zweryfikować. W sobotę poszliśmy na rekreacyjną wycieczkę na Demianowską Górę. Zejście szlakiem zielonym było zaskakująco fascynujące :) musicie koniecznie się tam udać. W niedzielę zwiedziliśmy Demianowską Jaskinię Lodową i tu ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że w środku prawie nie ma lodu (poza małą kałużą jakby ). Osobiście byłam mocno zdenerwowana tym faktem bo oglądając wcześniej zdjęcia z jaskini byłam nastawiona na oglądanie pięknych lodowych formacji. Kierowana emocjami poszłam jeszcze do Demianowskiej Jaskini Wolności, i całe szczęście dla Słowaków ,okazało się, że jest piękna , warto było. Wróciliśmy do domu pełni pozytywnych wrażeń i postanowieniem , że za rok wrócimy :)
Paweł Kasperkiewicz - osoba towarzysząca
Kawiak Piotr - osoba towarzysząca
Elżbieta Imielska
Maciej Pawełczyk
Postanowiłam dołączyć na weekend do grupy uczestniczącej w Jaskiniowym Tygodniu na Słowacji. W piątek było ognisko i okazja do wielu rozmów z kolegami Słowakami. Zaskakujące okazało się że jaskinia Cień Księżyca , o której długo dyskutowaliśmy, nie jest już najdłuższa jaskinią w Tatrach. Obecnie , jak mówią Słowaccy Speleolodzy, jest to jaskinia Javorinka , niestety nie jestem w stanie tego zweryfikować. W sobotę poszliśmy na rekreacyjną wycieczkę na Demianowską Górę. Zejście szlakiem zielonym było zaskakująco fascynujące :) musicie koniecznie się tam udać. W niedzielę zwiedziliśmy Demianowską Jaskinię Lodową i tu ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że w środku prawie nie ma lodu (poza małą kałużą jakby ). Osobiście byłam mocno zdenerwowana tym faktem bo oglądając wcześniej zdjęcia z jaskini byłam nastawiona na oglądanie pięknych lodowych formacji. Kierowana emocjami poszłam jeszcze do Demianowskiej Jaskini Wolności, i całe szczęście dla Słowaków ,okazało się, że jest piękna , warto było. Wróciliśmy do domu pełni pozytywnych wrażeń i postanowieniem , że za rok wrócimy :)
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Kinga Bereta
Weronika Kucia
Marcin Miśków
Filip Talaga
Paweł Olszewski
Igor Żukowski
Robert Bereta
Kamil Polański
Wacław Michalski
Akcja w Śnieżnej, kursanci uzupełniali przejścia do wniosku o kartę taternika, ściągnęliśmy także liny które od pewnego czasu służyły do wielu ambitnych akcji w systemie tej jaskinii. Udało nam się "wstrzelić" w okienko pogodowe na podejściu i zejściu. Większość dotarła do drugiego biwaku. W jaskini spotkaliśmy zespół krakowski i sławnego Jakuba Nowaka, autora wielu "szkiców jaskiniowych KKTJ" z których korzystamy. Kamil zdobył uznanie kursantów jako dobry pedagog i przewodnik.
Weronika Kucia
Marcin Miśków
Filip Talaga
Paweł Olszewski
Igor Żukowski
Robert Bereta
Kamil Polański
Wacław Michalski
Akcja w Śnieżnej, kursanci uzupełniali przejścia do wniosku o kartę taternika, ściągnęliśmy także liny które od pewnego czasu służyły do wielu ambitnych akcji w systemie tej jaskinii. Udało nam się "wstrzelić" w okienko pogodowe na podejściu i zejściu. Większość dotarła do drugiego biwaku. W jaskini spotkaliśmy zespół krakowski i sławnego Jakuba Nowaka, autora wielu "szkiców jaskiniowych KKTJ" z których korzystamy. Kamil zdobył uznanie kursantów jako dobry pedagog i przewodnik.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
piątek, 27 sierpień 2021 21:56
2021.08.27 Picie wody na Placu Wojska Polskiego - dni Bielska-Białej
Napisał Jerzy Ganszer
Zdzisław Grebl
Ireneusz Firganek - Weteran z Bielska-Białej
Honorata 'Honka' Kaczmarek
Błażej Nikiel
Jakub Krajewski
Aleksander, Leopold Krajewski - Osoba Towarzysząca
Karolina Luksa - Osoba Towarzysząca
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biła
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Elżbieta Imielska
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer
A potem był koncert pod ratuszem i pokaz sztucznych ogni.
Ireneusz Firganek - Weteran z Bielska-Białej
Honorata 'Honka' Kaczmarek
Błażej Nikiel
Jakub Krajewski
Aleksander, Leopold Krajewski - Osoba Towarzysząca
Karolina Luksa - Osoba Towarzysząca
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biła
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Elżbieta Imielska
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer
A potem był koncert pod ratuszem i pokaz sztucznych ogni.
Dział:
Życie klubu
czwartek, 26 sierpień 2021 20:35
2021.08.26 Warsztaty kanioningowe w Wapienicy
Napisał Jerzy Ganszer
Elżbieta Imielska
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jakub Krajewski - grupa wsparcia
Leopold, Aleksander Krajewski - grupa wsparcia
Karolina Luksa - Osoba Towarzysxąca - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer - grupa wsparcia
Były zjazdy w wodzie, pływanie, skoki!
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jakub Krajewski - grupa wsparcia
Leopold, Aleksander Krajewski - grupa wsparcia
Karolina Luksa - Osoba Towarzysxąca - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer - grupa wsparcia
Były zjazdy w wodzie, pływanie, skoki!
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Dział:
Sport i turystyka
