Sprawozdania (4892)
Madagaskar to miejsce inne niż wszystkie. Wyspa, na której ewolucja przebiegała swoim torem, gdzie rajskość przyrody kontrastuje z ludzką biedą, a turkusowe wybrzeże z czerwienią ziemi. W mojej dwutygodniowej offroadowej podróży zobaczyłam miedzy innymi słynną Aleję Baobabów – krótsza niż można by się spodziewać, bo niespełna trzystumetrowa, ale niezmiennie budząca zachwyt, otoczona jest z obu stron przez majestatyczne baobaby z gatunku Adansonia grandidieri, jedne z sześciu gatunków rodzaju Adansonia występujących na wyspie. Szacuje się, że niektóre z tutejszych okazów mogą mieć nawet kilkaset lat, a ich ogromne, sękate gałęzie rozpościerają się na czubkach pni; stąd łatwo zrozumieć, dlaczego nadano im średnio wyszukany przydomek „niebiańskich korzeni”. Niegdyś drzew było tu znacznie więcej, ale pożary i działalność człowieka przyczyniły się niestety do znacznego zredukowania ich liczby.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Honorata Honka Kaczmarek - Były Członek Klubu
Błażej Nikiel
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Elżbieta Imielska
Piotr Pydych - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
To było spotkanie z Beatą, która do mety ma jeszcze jeden dzień marszu. To jest pierwsza osoba, która tą trasę pokona.
2025.05.10-11 Rozpoczęcie Sezonu SBB nr 24 - Beskid Śląski
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Spotkania mają dość długa tradycję. Zapraszamy chętnych za rok. Chwilami padał deszcz. Było ognisko i wejście do jednej z beskidzkich jaskiń, było sporo skałek. Nad ranem słońce.
2025.05.10-11 - Jura Rzędkowice i Łutowiec - Wyjazd Kursowy
Napisał Arkadiusz TurekWacław "Przygoda" Michalski
Anna Boczkowska
Alicja Kapustka
Katarzyna Domaniecka
Anna Pawlik
Łukasz Owczarzak
Piotr Wójcik
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Drugi wyjazd wspinaczkowy na kursie, tym razem na Jurze.
Spodziewaliśmy się raczej zacząć powoli: pewnie jakieś przypomnienie, kawa, przewiązki przez stanowisko a pod koniec dnia coś nowego.
Nowy okazał się szpej do tradu którym obwiesiliśmy się po pachy, zaraz po pokazaniu nam wysokiego przyrządu. I to szybko, szybciej niż myśleliśmy.
Nie minęła godzina a my już szukaliśmy gdzie by tu osadzić kontrę dla stanowiska. Punkt wysyłowy z prawej, czy z lewej? Osadzić kość, czy marnować pętlę na punkcie naturalnym? Heks wytrzyma, czy muszę użyć tricama? Zaufać Camalotowi? Jebadełko to wyrwie? Te i więcej pytań tańczyło w głowie, szpej pochłonął nas bez reszty… deszczu prawie nie zauważyliśmy. Podzieleni w pary chłonęliśmy świat przeplatającej się stali, kamienia, strachu i zaufania.
I tak minął pierwszy dzień, dzień na który narzekaliśmy od dawna. Że to nudy, że do dziury byśmy poszli. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że podnoszenie szpeju a łyżki z gulaszem Kudłatego w obozie dzieliło jedno mrugnięcie. Ale to dobrze, znaczy, że się podobało.
Podobał się też gulasz. Nie wiem czego Kudłaty tam dodał, ale zakrawało to o matczyną miłość, inaczej być nie mogło.
Drugiego dnia poszło podobnie, tym razem ćwiczyliśmy bardziej sportowe wspinanie. Były ringi, stanowiska… tylko szpej ograniczony tak, że trzeba było kombinować. Oszczędzać, budować z naturalnych punktów. Wspaniałe.
Instruktorzy cały czas patrzyli, korygowali, opierd… pouczali trwale. Jak zawsze dziękujemy!
Jerzy Ganszer
Zdobyto szczyt. Na zdjęciu niezidentyfikowane ryty naskalne. Akcja zostanie powtórzona.
Uwaga - dojście do skałki jest bardzo zarośnięte. Pod skałką znajduje się schronisko podskalne /zinwentaryzowane/.
2025.05.08 Wyjazd Sekcji Archeologicznej przy Speleoklubie Bielsko-Biała do Wapienicy
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Kilka miesięcy temu Beata Michalska-Kasperkiewicz przesłała wiadomość przeczytaną na kartce przytwierdzonej na drzewie, że tutaj są ruiny bunkra niemieckiego z II wojny światowej.
Wybraliśmy się tam aby zbadać sprawę. Dotarliśmy na miejsce, były tylko ślady kartki, miejsce z elementami betonu przypomina początek młynówki. Napotkany starszy pan nie potwierdził naszych przypuszczeń.
Do miejsca można dojść od parkingu w Dolinie Wapienicy poniżej zapory ok 12 minut po lewej orograficznie stronie potoku, tuż po lewej stronie ścieżki.
Gdyby ktoś się interesował tematem to nadmienię, że w rejonie są polskie bunkry z 1939 r.
Po pewnym czasie dostałem wiadomość od znawcy tematu pana Wiesława Dziubka. "W tym miejscu zaczynało się koryto młynówki do pobliskiej fabryki, młynówka płynęła do ok 1836 r".
Na zakończenie można dodać, że w dniu w którym byliśmy na akcji - został wybrany nowy papież Leon XIV.
Zofia Gutek - grupa wspomagająca
Kinga Kluczewska - Speleoklub Olkusz
Jerzy Ganszer
Dotarto do głębokości 322 m. Czas akcji pod ziemią 6,5 godzin. Akcja udała się dzięki wsparciu grupy wspomagającej i częściowemu używaniu liny fi 6 mm. Sporo niepotrzebnych oznaczeń poniżej Sali pod Płytowcem! Akcja sprawna i męcząca! Na zdjęciu studnia wlotowa. Jak ktoś z grotołazów chce jechać na podobne akcje - może kontaktować się z Jerzym Ganszerem. Kaczka z Kasprowej dalej mieszka w jaskini!
Więcej...
Wojciech Jasiak
Mateusz Wielke
Maciej Jeziorski
Celem akcji było zwiedzenie zachodniej części Partii Tehuby oraz dotarcie do Sali AKT. W akcji towrzyszyli nam Sylwia i Wojtek, z którymi rozdzieliliśmy się w okolicach Biwaku, a dalszą drogę kontynuowaliśmy samodzielnie. Zlokalizowanie korytarza prowadzącego do Sali AKT nie sprawiło nam jakichkolwiek trudności. Zwiedziliśmy obie warianty dróg prowadzących do Sali AKT (górną i dolną), a także dotarliśmy do szczeliny za zaciskiem w Labiryncie Wiatrów. Dokładny przebieg odwiedzonych partii wskazuje załączony plan. Po wyjściu na powierzchnię przywitała nas piękna, słoneczna pogoda. Czas akcji pod ziemią wyniósł 4 godziny.
Jerzy Ganszer
+ 2 osoby towarzyszące
Zwiedzano niemiecki schron przeciwlotniczy.
2025.04.30 Jaskinia w Trzech Kopcach - eksploracja
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Intensywnie działaliśmy w Zaułku Kuby. Po długich pracach odgruzowywujących nie udało się na zwiększyć długości jaskini. Należy sądzić, że ten przodek można uznać za bez perspektywiczny.
