Tomasz Szprycha - Bielski Klub Jeździecki - Hubertus 
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Izabela Manda-Rosner
Jakub Krajewski
Tomasz Pukowski
Zofia Skrudlik - Były Członek Klubu
Paweł Olszewski
Paulina Kohut - grupa wspomagająca
Mateusz Kohut - grupa wspomagająca
Mikodem Kohut - Osoba Towarzysząca - grupa wspomagająca
Małgorzata Bugalska-Ganszer - grupa wspomagająca
Michał Ganszer - grupa wspomagająca
Jerzy Ganszer

Woda ciepła, wyciągnięto sporo śmieci, głównie butelki plastikowe. Na zdjęciu zebrane śmieci.
poniedziałek, 30 czerwiec 2025 20:33

2025.06.28-29 Jura wyjazd kursowy

Napisała
Anna Pawlik
Łukasz Owczarzak 
Piotr Wójcik 
Tomasz "Murzyn" Grzegrzułka 
Kasia

W sobotę rano stawiamy się na parkingu w Podlesicach. Niestety z powodu braków kadrowych jesteśmy w okrojonym składzie. Choć było czuć lekkie napięcie, bo przewodzi nam Murzyn, to gotowi do działania ruszamy pod skałę. Słońce nie zdążyło nam jeszcze porządnie przygrzać, a my z pełnym zestawem kości, friendów, heksów i niekończącym się optymizmem zaczynamy działać. Naszą wspinaczkową przygodę zaczynamy od zakładania stanowisk, tu wyobraźnia zaczęła wszystkim pracować na wysokich obrotach, żeby tylko stworzyć coś godnego pochwały Murzyna. Z każdym metrem w górę szło nam coraz lepiej, a szukanie przelotów sprawiało ogromną frajdę i powstało z tego kilka ciekawych dróg tradowych, choć już przetartych, ale te były inne - takie nasze. Późnym popołudniem każdemu z naszej czwórki zechciało się ambitnie zrobić swoje "życiówki". Choć Murzyn w nas dziewczyny nie do końca wierzył, to udowodniliśmy, że jak się baba uprze to nie ma zmiłuj. I po pierwszej nieudanej próbie, choć miękkim lądowaniu, dałyśmy radę. 
A żeby nie zapominać o chłopakach, oni też nauczyli się, że linę przed zrzutem trzeba dobrze sobie ułożyć :)
Później, jak tylko zwolniło się miejsce to przeszliśmy pod Sowę. Można chyba stwierdzić, że sportowe wspinanie się nie daje już takiej frajdy, bo wszystko mamy gotowe. 
Choć dzień był długi, bo działaliśmy do późnego popołudnia, to był wyjątkowo spokojny i cichy, jeśli chodzi o wybaczalność naszych błędów. Myślę, że każdy z nas się w tym dniu wiele nauczył na własnych błędach (ja na pewno). Ten dzień zakończył się bardzo dobrze, choć wyjątkowo jak na nas szybko. Być może byliśmy już tak wymęczeni, albo mam drugą teorię, brakowało nam reszty grupy i Wacka z jego sezonowymi "syropami" 

Niedziela rano, pobudka, szybkie śniadanie, ubranie się w uprząż i trzydzieści metrów dalej już działamy, bo tym razem czeka na nas Czaszka na Łutowcu .Myślą przewodnią tego dnia są słowa "kości zostały rzucone" :) a więc działamy. Ta skała ma chyba najpiękniejsze naturalne stanowiska, więc zakładanie przelotów sprawiało dużą frajdę.  Choć byliśmy już trochę zmęczeni poprzednim dniem, to udało się trochę podziałać. 

Podsumowanie. Pomimo wielu siniaków na nogach, jednym obitym nosie wszyscy jesteśmy cali. Bogatsi o nowe doświadczenia i pełni chęci na więcej, bo tylko ćwicząc nabędziemy wprawy.
czwartek, 03 lipiec 2025 22:32

2025.06.28 Jaskinia Marmurowa

Napisał

Małgorzata Bugalska - Ganszer
Paulina Kohut
Mateusz Kohut
Michał Ganszer

Planowaliśmy zjechać Czarną Basztą - do starego dna, jednak powstrzymała nas wspinaczka prożku w Sali Deszczu. Podobno robi się ją z "palcem w nosie". Jeżeli tam wrócimy to z jakimś patentem na wpięcie liny do dosyć wysoko osadzonego pierwszego przelotu. Pogoda idealna, dojście piękne.

Jerzy Ganszer


Akcja solo, prawie 600 przewyższenia /z Porąbki/. Najstromiej było na podejściu na szczyt od północy, brałem pod uwagę wyniesienie roweru na grzbiecie, ale udało mi się wypchać. W internecie wyczytałem, że tą trasą niedawno podchodził Robert Pest z żoną z Brzeszcz też z rowerami. A potem zjazd na Żar i pierwszy raz najłagodniejszą trasą rowerowa w dół /stroma na granicy buksowania kół/ - w sumie ciekawa, jest tam sporo nowych odkrywek i można znaleźć ciekawe hieroglify. W tym samym czasie na Żar startował w ramach P12W Jerzy Pukowski - chwała Mu!.
Jerzy Ganszer


Akcja rowerowa solo. 

Dotarto do Jaskini Złotych Pasów K.Bs-03.195
Jaskini Pukowskiego w Kościelcu K.Bs-03.170
Schroniska w Kościelcu V K.Bs-03.28- na zdjęciu.
Splanowano Dwuosobowy Schron na Kościelcu - dł. ok. 2,5 m
zakwalifikowano do planowania Jednoosobowy Schron na Kościelcu

Z rejonu zniesiono cały plecak śmieci. Jak będą chętni to akcja zostanie powtórzona.
czwartek, 03 lipiec 2025 09:55

2025.06.26-29 Chorwacja Istria nurkowanie

Napisał
Sylwia Wójcik
Jeremi Wójcik - Osoba Towarzysząca
Filip Perek
Łukasz Piechocki
Zbyszek Grzybek
Wojciech Jasiak

Istria to region Chorwacji znany z pięknych plaż, krystalicznie czystej wody i bogatej bioróżnorodności podwodnej. Region ten oferuje liczne miejsca do nurkowania, w tym wraki, jaskinie i bogate życie morskie. Organizatorem wyjazdu był Filip - nasz klubowy instruktor nurkowy, a celem naszego wyjazdu było poznanie Chorwackich uroków nurkowych i zdobycie nowych doświadczeń. Wybraliśmy miejsce nurkowe w pobliżu miejscowości Sveta Marina, które jest znane z dobrych warunków do nurkowania, wraz z lokalnym centrum nurkowym Dive Center Murena. W ciągu tych kliku dni udało nam się zrobić 6 nurkowań, część osób zwiększyła swoje uprawnienia nurkowe o nowe możliwości wykonywania głębszego nurkowania, wraz ze wzbogaconym powietrzem tzw. Nitrox. Niektórzy boleśnie doświadczyli na własnej skórze jak działa ciśnienie na tych większych głębokościach - tą lekcję z wcześniejszej teorii przerobiliśmy w praktyce aż za dobrze. Pomimo tego że woda na większych głębokościach miała tylko 15 stopni, to pozwiedzaliśmy ciekawe miejsca, zobaczyliśmy dużo różnych ciekawych rybek i innych atrakcji zatopionych pod wodą.
Jan Łaciak - Honorowy Członek SBB
Julianna Łaciak - Osoba Towarzysząca
Aniela Klassek - Honorowy Członek SBB
Stanisław Dudzik - Były członek Klubu
Jerzy Ganszer

Wspomnienia, poczęstunek - dziękujemy gospodarzom. Mamy zgodę, aby tam w zimie pod lasem zrobić ognisko!
Maryla Nawrocka - Sekcja Archeologiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Barbara Madalińska - Osoba Towarzysząca
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer

Spotkania mają już pewna tradycję. Kiedyś kierownikiem akcji była Agniezszka Gądek. To miejsce wskazał Jarosław Ornicz. 
Beata przysłała poniższa treść. 
Tradycja „wody San Giovanni” powraca do nocy, rytuału przebłagalnego, który pochodzi ze świata chłopskiego, w którym magia i religia często się spotykały. Po zachodzie słońca dzisiaj, 23 czerwca, musisz zebrać w szklanym lub miedzianym pojemniku, a nawet dzbanku (nie plastikowym) mieszankę ziół i kwiatów, najlepiej dzikich: rozmarynu, szałwii, maków, bzu czarnego, bylicy pospolitej, stokrotek, róż, malwy, lawendy, koniczyny, pokrzywy, miotły, mięty, tymianku i wielu innych z tego terenu. Dodaj wodę i pozostaw ją na całą noc, między 23 a 24 czerwca, na zewnątrz, aby wchłonęła nocną rosę: na parapecie, na tarasie lub po prostu w ogrodzie.Wiele osób przygotowuje bardzo specjalną i energetyczną wodę, która ma moc przynoszenia szczęścia, dobrego samopoczucia i zdrowia.Według jednej z wielu legend rosa tej szczególnej nocy miałaby właściwości lecznicze. Rano 24 czerwca woda będzie używana do mycia rąk i twarzy: rytuał oczyszczający, który przynosi miłość, szczęście i zdrowie.
Grupa 1 - 
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer 

Grupa 2 - 
Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków

Ekipy działały niezależnie /patrz schemat/ - nastąpiło jedno spotkanie w górach. Piękne widoki - warto się tam przejechać!

Grupa 1 - 1200 m przewyższenia, 13,8 kilometrów
Grupa 2 - 1482 m przewyższenia, 12,8 kilometrów

Jerzy Pukowski na najwyższym szczycie - Wielkim Krywaniu 1708 m nakleił naklejkę klubową.

Niezależnie od powyższego sprawozdania można wspomnieć, że dwaj nasi koledzy klubowi w tym dniu zdobyli Bystrą w Tatrach Zachodnich.
poniedziałek, 23 czerwiec 2025 12:37

2025.06.21 Kasprowy Wierch

Napisał
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak

Plan na długi weekend czerwcowy w Tatrach był ogromny, niestety małe zwierzątko - kleszcz zniwelował nasze ambicje, trzeba było wybrać coś mniej wymagającego wysiłku. Aby uniknąć dużego wystawiania się na słoneczne promieniowanie, a mimo tego jednak coś w tych Tatrach zobaczyć, naszym celem stał się Kasprowy Wierch. Czas wyjścia na szczyt od budki biletowej TPN to 1 godzina 38 minut, a więc nie jest tak źle. Drogę zejściową wybraliśmy przez Hale Gąsienicową. Całą trasę zamknęliśmy w 18 km. Zwerifikujemy naszą kondycje po skończonym leczeniu, ale to już pewnie jesienią dopiero.