Dział Beskidzki
Sprawozdania (4904)
poniedziałek, 13 listopad 2023 19:00
2023.11.01-05 - Włochy, Triest, Fernetti
Napisał Bartosz Brzezinka
Agnieszka Ziarko (SDD)
Wiktor "Ahmed" Joniec (SDD)
Waldek Bartosik (SŁ)
Łukasz Pasternak (SŁ)
Marcin "Hrabia" Kowalik (SŚ)
Katarzyna "Lena" Koprowska (KA GB GOPR / Były członek klubu)
Łukasz Paszkiewicz (WKGiJ)
Bartosz Brzezinka
Dawid Jędrysek
Łukasz Mazurek
Korzystając z długiego weekendu wybieramy się do Włoch. Nasz cel to leżące w rejonie Friuli - Wenwcja Julijska miasteczko Fernetti, tuż przy Słoweńsko - Włoskiej granicy. Zatrzymujemy się na znanym mi już kampingu Excalior. Pogoda mocno jesienna, także wszyscy pod nosem nucimy na zmiane Dancing in the rain oraz Ciągle pada. Pomimo powodzi w jednym z namiotów i kapryśnej pogody, humory dopisują. Odwiedzamy jaskinie: Grotta Noe', Abisso di Fernetti, Grotta Gag, Grotta Del Margo, Grotta Sala Bianca, Grotta Sottomonte oraz inne. Nie zabrakło włoskiego jedzenia, wycieczki nad Adriatyk. Za rok wracamy na pewno do Fernetti.
Wiktor "Ahmed" Joniec (SDD)
Waldek Bartosik (SŁ)
Łukasz Pasternak (SŁ)
Marcin "Hrabia" Kowalik (SŚ)
Katarzyna "Lena" Koprowska (KA GB GOPR / Były członek klubu)
Łukasz Paszkiewicz (WKGiJ)
Bartosz Brzezinka
Dawid Jędrysek
Łukasz Mazurek
Korzystając z długiego weekendu wybieramy się do Włoch. Nasz cel to leżące w rejonie Friuli - Wenwcja Julijska miasteczko Fernetti, tuż przy Słoweńsko - Włoskiej granicy. Zatrzymujemy się na znanym mi już kampingu Excalior. Pogoda mocno jesienna, także wszyscy pod nosem nucimy na zmiane Dancing in the rain oraz Ciągle pada. Pomimo powodzi w jednym z namiotów i kapryśnej pogody, humory dopisują. Odwiedzamy jaskinie: Grotta Noe', Abisso di Fernetti, Grotta Gag, Grotta Del Margo, Grotta Sala Bianca, Grotta Sottomonte oraz inne. Nie zabrakło włoskiego jedzenia, wycieczki nad Adriatyk. Za rok wracamy na pewno do Fernetti.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Bartłomiej Brylski - Beskidzki Klub Narciarzy "Gronie" - PTTK Bielsko-Biała
Małgorzata Imielska - Osoba Towarzysząca
Anna Brylska - Osoba Towarzysząca
Stanisława Tomczyk - Były Członek Klubu
Ewa Chylaszek Brylska - Weteran
Izabela Manda-Rosner
Jerzy Pukowski
Sylwia Wójcik
Jerzy Koczur
Jakub Krajewski
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Elżbieta Imielska
Jerzy Ganszer
Urna została wymieniona na bardziej szczelną. W tej chwili mamy zarejestrowanych 31 Kolegów, którzy nie żyją. Część osób wspinała się. Dziękujemy za przybycie. Informacja o akcji była na Stronie-P.
Małgorzata Imielska - Osoba Towarzysząca
Anna Brylska - Osoba Towarzysząca
Stanisława Tomczyk - Były Członek Klubu
Ewa Chylaszek Brylska - Weteran
Izabela Manda-Rosner
Jerzy Pukowski
Sylwia Wójcik
Jerzy Koczur
Jakub Krajewski
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Elżbieta Imielska
Jerzy Ganszer
Urna została wymieniona na bardziej szczelną. W tej chwili mamy zarejestrowanych 31 Kolegów, którzy nie żyją. Część osób wspinała się. Dziękujemy za przybycie. Informacja o akcji była na Stronie-P.
Dział:
Sport i turystyka
Agnieszka Krawczyk- były członek klubu,
Maciej Pawełczyk- osoba towarzysząca,
Paweł Olszewski
My kontra Ptasia. Akcja miała odbyć się tydzień temu, ale ze względu na huraganowe wiatry w Tatrach manewry zostały przesunięte na tę niedzielę. Zeszliśmy do Sali Dantego. W całej jaskini deszcz, lało niemiłosiernie. Brak możliwości zrobienia jakichkolwiek zdjęć, sprzęt zaparował. W jaskini spędziliśmy 5 godzin. Po wyjściu na powierzchnię odczuliśmy silny wiatr wiejący w ciemności. Zjechaliśmy Progiem Mułowym.
Zdjęcia
Maciej Pawełczyk- osoba towarzysząca,
Paweł Olszewski
My kontra Ptasia. Akcja miała odbyć się tydzień temu, ale ze względu na huraganowe wiatry w Tatrach manewry zostały przesunięte na tę niedzielę. Zeszliśmy do Sali Dantego. W całej jaskini deszcz, lało niemiłosiernie. Brak możliwości zrobienia jakichkolwiek zdjęć, sprzęt zaparował. W jaskini spędziliśmy 5 godzin. Po wyjściu na powierzchnię odczuliśmy silny wiatr wiejący w ciemności. Zjechaliśmy Progiem Mułowym.
Zdjęcia
Dział:
Jaskinie i wyprawy
sobota, 02 grudzień 2023 20:53
2023.10.27-11.17. Nepal. Sagarmatha National Park
Napisała Maja Jędrzejewska
Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków
Końcem października wybraliśmy się, podobnie jak koleżanki i koledzy z naszego klubu (sprawozdanie poniżej), w Himalaje celem dotarcia pod Mt. Everest=Sagarmatha. Już na starcie mieliśmy tygodniowe opóźnienie w stosunku do poprzedniej ekipy, do tego w pamięć wryły nam się zgoła odmienne doznania...
Już sama podróż samochodem terenowym z Kathmandu do Phaplu wykończyła nas fizycznie i psychicznie. Ponad 10 godzin w ścisku po krętych, dziurawych drogach, jako przywitanie z górami. Potem, przez ponad 2 tygodnie, trzeba było chodzić wiele kilometrów z ciężkim plecakiem, przeważnie pod górkę, do tego przy zachmurzonym niebie. Wieczorami byle jakie jedzenie w chłodnych jadalniach, potem próba zaśnięcia w przenikliwie zimnym, obskurnym pokoju, często zakończona niepowodzeniem. Zimne, wilgotne i niewygodne łóżka zdecydowanie nie sprzyjały regeneracji po trudach dnia. Nie lepiej było w łazienkach, gdzie brakowało nie tylko ciepłej wody, ale i podstawowych warunków higienicznych. Brudne i zimne pseudo-kabiny prysznicowe zamarzały. Mycie stawało się prawdziwym wyzwaniem, wieczorami zamiast przyjemnie odprężać, potęgowało trudy życia na wysokościach. Brud, który towarzyszył nam na każdym kroku, zaczynał przytłaczać. Jedzenie serwowane w tych warunkach stanowiło prawdziwy test dla żołądka. Im człowiek był wyżej, tym było zimniej, trudniej się chodziło, plecak stawał się cięższy, a poziom higieny spadał. Powyższe trudności sprawiały, że każdy krok stawał się wyzwaniem. Tempo chodzenia musiało być dostosowane do naszych możliwości, co utrudniało osiąganie zaplanowanych celów. Do pełni obrazu należy wspomnieć jeszcze o gęstej mgle, która wieczorami zakrywała góry jak płaszcz. To właśnie ona pozbawiła nas możliwości podziwiania majestatycznych szczytów, które niby były tuż obok, ale ukryte. Marzenia o zapierających dech w piersiach zachodach słońca pozostawały jedynie w sferze pragnień. Wieczory z powodu mroźnej aury i wczesnego zmroku stawały się niemożliwie długie, tym bardziej doskwierał brak internetu, brak łączności z resztą świata! W efekcie, mimo piękna Himalajów, wyprawa ta stawała się testem nie tylko dla ciała, ale także dla umysłu. Walka z zimnem, brudem, brakiem ciepłej wody i odcięciem od cywilizacji sprawiły, że każdy dzień był wyzwaniem. Nie uniknęliśmy również niemiłych przeżyć związanych z transportem powrotnym, tj. lotem małym samolotem z Lukli do Kathmandu z przerażającym momentem startu z krótkiego pasa startowego w Lukli. Wrażenie, gdy maszyna nabierała prędkości, a jednocześnie zbliżała się do krawędzi przepaści, było wręcz przytłaczające. Chwile, które trwały jak wieczność, zakończyły się skokiem w przestworza. Następnie praktycznie przez cały lot malutki samolot tańczył w powietrzu. To doświadczenie okazało się być jednym z najbardziej przerażających momentów całej wyprawy.
Po całym tym doświadczeniu w pełni rozumiem jedną z naszych koleżanek klubowych, która kończy swoje sprawozdania słowami "... nie idźcie tam, nie warto" ;)
Adam Marcinków
Końcem października wybraliśmy się, podobnie jak koleżanki i koledzy z naszego klubu (sprawozdanie poniżej), w Himalaje celem dotarcia pod Mt. Everest=Sagarmatha. Już na starcie mieliśmy tygodniowe opóźnienie w stosunku do poprzedniej ekipy, do tego w pamięć wryły nam się zgoła odmienne doznania...
Już sama podróż samochodem terenowym z Kathmandu do Phaplu wykończyła nas fizycznie i psychicznie. Ponad 10 godzin w ścisku po krętych, dziurawych drogach, jako przywitanie z górami. Potem, przez ponad 2 tygodnie, trzeba było chodzić wiele kilometrów z ciężkim plecakiem, przeważnie pod górkę, do tego przy zachmurzonym niebie. Wieczorami byle jakie jedzenie w chłodnych jadalniach, potem próba zaśnięcia w przenikliwie zimnym, obskurnym pokoju, często zakończona niepowodzeniem. Zimne, wilgotne i niewygodne łóżka zdecydowanie nie sprzyjały regeneracji po trudach dnia. Nie lepiej było w łazienkach, gdzie brakowało nie tylko ciepłej wody, ale i podstawowych warunków higienicznych. Brudne i zimne pseudo-kabiny prysznicowe zamarzały. Mycie stawało się prawdziwym wyzwaniem, wieczorami zamiast przyjemnie odprężać, potęgowało trudy życia na wysokościach. Brud, który towarzyszył nam na każdym kroku, zaczynał przytłaczać. Jedzenie serwowane w tych warunkach stanowiło prawdziwy test dla żołądka. Im człowiek był wyżej, tym było zimniej, trudniej się chodziło, plecak stawał się cięższy, a poziom higieny spadał. Powyższe trudności sprawiały, że każdy krok stawał się wyzwaniem. Tempo chodzenia musiało być dostosowane do naszych możliwości, co utrudniało osiąganie zaplanowanych celów. Do pełni obrazu należy wspomnieć jeszcze o gęstej mgle, która wieczorami zakrywała góry jak płaszcz. To właśnie ona pozbawiła nas możliwości podziwiania majestatycznych szczytów, które niby były tuż obok, ale ukryte. Marzenia o zapierających dech w piersiach zachodach słońca pozostawały jedynie w sferze pragnień. Wieczory z powodu mroźnej aury i wczesnego zmroku stawały się niemożliwie długie, tym bardziej doskwierał brak internetu, brak łączności z resztą świata! W efekcie, mimo piękna Himalajów, wyprawa ta stawała się testem nie tylko dla ciała, ale także dla umysłu. Walka z zimnem, brudem, brakiem ciepłej wody i odcięciem od cywilizacji sprawiły, że każdy dzień był wyzwaniem. Nie uniknęliśmy również niemiłych przeżyć związanych z transportem powrotnym, tj. lotem małym samolotem z Lukli do Kathmandu z przerażającym momentem startu z krótkiego pasa startowego w Lukli. Wrażenie, gdy maszyna nabierała prędkości, a jednocześnie zbliżała się do krawędzi przepaści, było wręcz przytłaczające. Chwile, które trwały jak wieczność, zakończyły się skokiem w przestworza. Następnie praktycznie przez cały lot malutki samolot tańczył w powietrzu. To doświadczenie okazało się być jednym z najbardziej przerażających momentów całej wyprawy.
Po całym tym doświadczeniu w pełni rozumiem jedną z naszych koleżanek klubowych, która kończy swoje sprawozdania słowami "... nie idźcie tam, nie warto" ;)
Dział:
Jaskinie i wyprawy
piątek, 27 październik 2023 21:27
2023.10.27 Akcja jaskiniowa do Sali Pawła Gądka
Napisał Jerzy Ganszer
Jerzy Pukowski - grup zabezpieczająca
Jery Ganszer
Podjęto próbę eksploracji. Nietoperzy brak, duża wilgotność.
Jery Ganszer
Podjęto próbę eksploracji. Nietoperzy brak, duża wilgotność.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
czwartek, 26 październik 2023 21:48
2023.10.26 Jaskinia Malinowska - akcja rowerowa
Napisał Jerzy Ganszer
Jerzy Ganszer
Podjęto próbę znalezienia studniczka - nie udało się!
Trasa Szczyrk Skalite, Biały Krzyż, Malinów, jaskinia, Malinowska Skała, Skrzyczne, Szczyrk kolejka.
W sumie 27 kilometrów, 899 m przewyższenia. W górach sporo wody. Na Jaworzynce wielkie prace terenowe - będzie tam krótki wyciąg dla narciarzy.
Podjęto próbę znalezienia studniczka - nie udało się!
Trasa Szczyrk Skalite, Biały Krzyż, Malinów, jaskinia, Malinowska Skała, Skrzyczne, Szczyrk kolejka.
W sumie 27 kilometrów, 899 m przewyższenia. W górach sporo wody. Na Jaworzynce wielkie prace terenowe - będzie tam krótki wyciąg dla narciarzy.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Agnieszka Krawczyk- były członek klubu,
Maciej Pawełczyk- osoba towarzysząca,
Paweł Olszewski
Działaliśmy na Jurze w stosunkowo niedawno odkrytej jaskini Żar. Na początku kilka metrów zacisków w towarzystwie pająków, później studnia. Zeszliśmy na dno (-32metry). Na dole dość obszerne sale i kilka przejść na zapieraczkę. Cała akcja zajęła nam 3 godziny.
Zdjęcia
Maciej Pawełczyk- osoba towarzysząca,
Paweł Olszewski
Działaliśmy na Jurze w stosunkowo niedawno odkrytej jaskini Żar. Na początku kilka metrów zacisków w towarzystwie pająków, później studnia. Zeszliśmy na dno (-32metry). Na dole dość obszerne sale i kilka przejść na zapieraczkę. Cała akcja zajęła nam 3 godziny.
Zdjęcia
Dział:
Jaskinie i wyprawy
czwartek, 26 październik 2023 20:30
2023.10.21 Wielka Śnieżna - inwentaryzacja Krokodyla, prolog
Napisał Krzysztof Borgieł
Sylwia Dendys - Speleoklub Tatrzański
Paweł Chrobak- Speleoklub Tatrzański
Majka W.
Krzysztof Borgieł
Na podejściu huraganowy wiatr, ale ciepło. W jaskini bardzo dużo wody. Przerwy w pracy umilały nam rozmowy przy kawie i herbacie. Transporty zakończone. Wielkie przedsięwzięcie rozpoczęte. Wracamy niebawem.
Po wyjściu z jaskini rzęsisty opad deszczu, ale już bez wiatru. Czas akcji pod ziemią 11h.
Na zdjęciu autor sprawozdania na II Biwaku.
Paweł Chrobak- Speleoklub Tatrzański
Majka W.
Krzysztof Borgieł
Na podejściu huraganowy wiatr, ale ciepło. W jaskini bardzo dużo wody. Przerwy w pracy umilały nam rozmowy przy kawie i herbacie. Transporty zakończone. Wielkie przedsięwzięcie rozpoczęte. Wracamy niebawem.
Po wyjściu z jaskini rzęsisty opad deszczu, ale już bez wiatru. Czas akcji pod ziemią 11h.
Na zdjęciu autor sprawozdania na II Biwaku.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
sobota, 21 październik 2023 23:29
2023.10.21 Puchar 12 Wzniesień - Kozia Górka
Napisał Jerzy Ganszer
Jakub Krajewski
Anna Stolarczyk - Osoba Towarzysząca
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Wszyscy spotkaliśmy się na szczycie. Formalnie tylko dwie ostatnie osoby biegły trasą.
Wiadomość o akcji była na Stronie - P.
Zapraszamy wszystkich na następny bieg.
Anna Stolarczyk - Osoba Towarzysząca
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Wszyscy spotkaliśmy się na szczycie. Formalnie tylko dwie ostatnie osoby biegły trasą.
Wiadomość o akcji była na Stronie - P.
Zapraszamy wszystkich na następny bieg.
Dział:
Sport i turystyka
Dział:
Sport i turystyka
Więcej...
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Anna Stolarczyk - Osoba Towarzysząca
Jerzy Pukowski
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Sala super! Gratulacje dla odkrywców! Do sali dotarło tylko trzech uczestników wyjazdu.
Wiadomość o akcji była na Stronie - P. Może w przyszłości pojedzie więcej osób!
Anna Stolarczyk - Osoba Towarzysząca
Jerzy Pukowski
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Sala super! Gratulacje dla odkrywców! Do sali dotarło tylko trzech uczestników wyjazdu.
Wiadomość o akcji była na Stronie - P. Może w przyszłości pojedzie więcej osób!
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Elżbieta Jasiak
Ewelina, osoba towarzysząca
Wojtek Jasiak
Łukasz Piechocki
Franek Wawrzuta AKPG BB
Wacław Michalski
Mieliśmy okazję odbyć kultowy dla każdego miłośnika gór treking do bazy pod Everestem sławną doliną Khumbu oraz przejście przez przełęcz ChoLa i powrót doliną Ngozumpa. Osiemnaście dni maszerowania po najwyższych górach na ziemi. Człowiek uświadamia sobie dopiero ich potęgę, kiedy idzie jedną doliną przez tydzień żeby zobaczyć Everest, dostaje zadyszki gdy wchodzi na Kala Pattar ledwie 5648 m npm (bywają różnie podane wysokości !) i niedotlenia się i marznie przez 10 dni powyżej 4800. Kapitalna przygoda, dostałem zaproszenie od głównych organizatorek, obie dziewczyny ogarnęły większość tematu (dzięki !!) i gdyby ktoś się skusił na powtórkę odsyłam do Eli i Eweliny. Zobaczyliśmy wszystkie te magiczne miejsca, które dotychczas tylko znałem ze sprawozdań wypraw himalajskich czy książek: lotnisko Lukla, Namche Bazar, klasztor Tengboche, Gokyo, Katmandu, buddyjskie stupy na tle śniegów, karawany jaków, szerpów dźwigających ciężary, lasy rododendronów i pachnące ziołami hale, topniejące lodowce, Chomolungmę, Cho Oyu, Makalu, Ama Dablam czy Lhotse z południową ściną gdzie zginął Kukuczka. Możemy opowiadać długo... i tak zrobimy, dostaniecie zaproszenie na wspomnienia i prelekcję. W tym samym czasie podobny treking zrobiła Majka i Adam, góry są tak wielkie, że mimo planów nie spotkaliśmy się jednak !
Ewelina, osoba towarzysząca
Wojtek Jasiak
Łukasz Piechocki
Franek Wawrzuta AKPG BB
Wacław Michalski
Mieliśmy okazję odbyć kultowy dla każdego miłośnika gór treking do bazy pod Everestem sławną doliną Khumbu oraz przejście przez przełęcz ChoLa i powrót doliną Ngozumpa. Osiemnaście dni maszerowania po najwyższych górach na ziemi. Człowiek uświadamia sobie dopiero ich potęgę, kiedy idzie jedną doliną przez tydzień żeby zobaczyć Everest, dostaje zadyszki gdy wchodzi na Kala Pattar ledwie 5648 m npm (bywają różnie podane wysokości !) i niedotlenia się i marznie przez 10 dni powyżej 4800. Kapitalna przygoda, dostałem zaproszenie od głównych organizatorek, obie dziewczyny ogarnęły większość tematu (dzięki !!) i gdyby ktoś się skusił na powtórkę odsyłam do Eli i Eweliny. Zobaczyliśmy wszystkie te magiczne miejsca, które dotychczas tylko znałem ze sprawozdań wypraw himalajskich czy książek: lotnisko Lukla, Namche Bazar, klasztor Tengboche, Gokyo, Katmandu, buddyjskie stupy na tle śniegów, karawany jaków, szerpów dźwigających ciężary, lasy rododendronów i pachnące ziołami hale, topniejące lodowce, Chomolungmę, Cho Oyu, Makalu, Ama Dablam czy Lhotse z południową ściną gdzie zginął Kukuczka. Możemy opowiadać długo... i tak zrobimy, dostaniecie zaproszenie na wspomnienia i prelekcję. W tym samym czasie podobny treking zrobiła Majka i Adam, góry są tak wielkie, że mimo planów nie spotkaliśmy się jednak !
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Podpisu Zwolińskiego nie odszukaliśmy! Dotarto bezpośrednio nad dolny otwór. W lesie sporo powalonych drzew.
Autor niniejszego sprawozdania pierwszy raz w tej jaskini był wiosną 1992 r i dotarł do jaskini od dołu do dolnego otworu wspinaczkowo. Byli wtedy jeszcze Jerzy Pukowski i Lubomir Białek.
Wiadomość o akcji była na Stronie - P.
Suma podejść 596 m.
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Podpisu Zwolińskiego nie odszukaliśmy! Dotarto bezpośrednio nad dolny otwór. W lesie sporo powalonych drzew.
Autor niniejszego sprawozdania pierwszy raz w tej jaskini był wiosną 1992 r i dotarł do jaskini od dołu do dolnego otworu wspinaczkowo. Byli wtedy jeszcze Jerzy Pukowski i Lubomir Białek.
Wiadomość o akcji była na Stronie - P.
Suma podejść 596 m.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Adam Marcinkow
Richard, Paul, Ivan, Johnny - Osoby Towarzyszące
Zima zbliża sie wielkimi krokami wiec przyszedl czas na rozpoczęcie aktywności bulderowej.
Na początek znane nam już "klasyki", tak aby skórę przyzwyczaić do szorstkiej granitowej skały.
Pogoda dobra, sucho i chłodno.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
