Dział Beskidzki
Jaskinie i wyprawy (1612)
Występują:
Martyna Michalska
Łukasz Piechocki (kierownik)
Wojciech XVI Jasiak
Dariusz Rozmus
Marcin Parys
Dominik Sarnowski
Wyjazd zaplanowany na 4:30 z Katowic rozpoczął się o godzinie 4:40. Poranki rządzą się swoimi prawami, a ulice są zbyt proste, i nie lubią, gdy się na nich skręca :)
Mimo wszelkich przeszkód jakie napotkaliśmy, zgodnie z planem wyruszyliśmy z worami na plecach w stronę jaskini Czarnej utrzymując średnie tempo 0,15 "Ganszera".
Oczekując na wejście ekipy SDG do jaskini w pięknych okolicznościach pogodowych nieśpiesznie przebraliśmy się w nieco przyciasnawe kombinezony (były jęki, sapania a wydychana para zamarzała).
Dzięki wytrwałości wspaniałego wspinacza jaskiniowego Marcina osiągnęliśmy nasz cel, którym były przepiękne partie Królewskie. Czas spędzony na oczekiwaniu na podanie sznurka uprzyjemnialiśmy sobie suszoną wołowinką popijaną ciepłym kakałkiem z miodem :) (jeśli ktoś nabawił się niestrawności od samego czytania to wspomnę, iż czynności te wykonywane były w odpowiednich odstępach czasowych...5 minut :P)
Cała wyprawa zakończyła się sukcesem za sprawą Dariusza "bijącego brawa" asekuranta dodającego otuchy niezmordowanemu wspinaczowi.
Deporęcz, "na złodzieja", okupiona stratami sprzętowymi, to również ważny element tej wyprawy, dzięki, któremu pewnego dnia powrócimy w te rejony tatrzańskiego podziemnego (pół)świat(k)a.
Cała reszta, tego co działo się w ciemnościach jaskini, to zbędne detale.
Dopełnieniem całości był zjedzony polski żurek z proszku, by tradycji stała się zadość, a sprawozdanie można było napisać z czystym sumieniem.
Alfred - stary grotołaz pamiętający czasy Kolumba - ta osoba nie jest członkiem SBB
Paulina Kulpa
Joanna Micherdzińska
Rafał Wojtkielewicz
Tomasz Stryczek
Krzysztof Borgieł
Wraz z Tomkiem wyjechaliśmy z Bielska po 4. nad ranem. Do Kir dotarliśmy o prawie godzinę szybciej niż zwykle. Po drodze zgarnęliśmy Asię z bazy. W Kirach spotkaliśmy się z ekipą podkarpacką ;)
Pod otwór jaskini dotarliśmy po 8.00, a weszliśmy 8.50. Rura wyjątkowo mocno zalodzona. Zacisk we wstępnych partiach zwężony. Wiszący Syfonik udało się pokonać na sucho. Dalej Szczekociny (bez liny), Kaskady i Piaskowy. W Błotnych Zamkach bardzo długi piknik konsumpcyjno-pogadankowy. Prożek Beatki Rafał wyciosał zanim policzyłem do 10. Potem nadszedł czas na gwóźdź programu. Pod progiem Męczenników dotarła do nas liczna ekipa z KKTJ. Zespół Alfred - Stryku z częściową pomocą chomiczą zaporęczował cały ciąg kominów: Męczenników, Klasyczny, Korkociąg. Następnie wszyscy dotarli do Marwoja. Poziom wody wysoki. Mały prześwit ok 10cm i głośnych przedmuch powietrza (prawie jak klimatyzacja po przejściach). Po uroczej sesji foto wszyscy wykonali szybką serię zjazdów do Błotnych Zamków, gdzie nastąpiła kolejna konsumpcja i rozmowy towarzyskie (jak ktoś miał wczoraj czkawkę to widocznie był przez Nas obgadywany). Na powrocie spotkaliśmy znów ludzi KKTJ zjeżdżających z Korytarza 3 Króli. W Rurze trochę korków ale w miarę sprawie udało się wyjść. Są siniaki więc walka w lodzie była. CDN
Na zdjęciu stoją od lewej strony:
Tomasz Motoszko - grupa piesza
Wacław Michalski - grupa piesza
Jakub Binda - grupa piesza
Jakub Krajewski - grupa narciarska
Beata Michalska - grupa narciarska
Magdalena Prochalska - grupa piesza
Mateusz Kubina - grupa piesza
Jerzy Ganszer - grupa narciarska - zrobił zdjęcie
Grupa narciarska zrobiła przewyższenia 1131 m. /włącznie z jaskinią/
Grupa narciarska wjechała do pierwszej studni i się wycofała, grupa pierwsza w jaskini dotarła niżej /powinno być oddzielne sprawozdanie/
Otwór jaskini został rozkopany. Było Słońce, wiatr, widoki.
Zjazd Szarym Żlebem na nartach - wspaniały! Przejechaliśmy nawet "nad" łańcuchami.
Tutaj kilka zdjęć "kliknij"
Uczestnicy:
Paulina Kulpa
Rafał Wojtkielewicz
Krótka wizyta w Zimnej z kąpielą w Ponorze ;) Na wyjściu zjazdy spod otworu i czyszczenie kombinezonów w śniegu.
Tomasz Liszowski
Norbert Miczołek
Piotr Knop
Maciej Nowakowski
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Ekipa dotarła do Sali Złomisk. Czas akcji 6 godzin i 6 minut.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Tomasz "Stryku" Stryczek
Krzysztof "Chomik" Borgieł
Wykorzystując fakt, że kilka prożków w jaskini było zaporęczowanych (dzięki WKGiJ za możliwość skorzystania z lin !!) wybraliśmy się na dłuższą akcję wgłąb jaskini. W ponorze wody średnio na jeża (da się obejść lewą stroną - wtedy do połowy łydki). Najpierw na rozgrzewkę udaliśmy się do Syfonu Zwolińskich przez Salę Gotycką. Następnie udaliśmy się w kierunku Chatki. Przed zjazdem do niej skręciliśmy w lewo do Wielkiego Komina. Poręczując własnymi linami zjechaliśmy do Komory pod Wielkim Kominem aby zerknąć na Syfon Zwolińskich z drugiej strony. Powrót nastąpił tą samą drogą. W Chatce krótki posiłek. W tym czasie doszedł Nas kurs z AKG. Po chwili rozmów ruszyliśmy dalej w stronę Wideł. Skręciwszy na "skrzyżowaniu" w prawo udaliśmy się do sali Złomisk. Następnie poszliśmy w stronę górnych partii. Będąc w Korytarzu Galeriowym doszła Nas kolejna ekipa tym razem 3 osoby z STJ KW i SW. Po drodzę do Partii Wrocławskich odwiedziliśmy Korytarz Rubinowy. Potem upodliliśmy się w Korkociągu Wrocławskim (jest tam taki fajny trójbój - najpierw trzeba wskoczyć do okienka na wys 2.5m i przeczołgać się na boku. Potem jest przejście nad wodą okrakiem w pozycji poziomej. Na koniec czołganie w błocie, żeby za czystym nie wejść do górnego piętra Partii Wrocławskich). Jako, że czas już naglił nie zjeżdżaliśmy do Studni Maurycego. Poszliśmy za to zobaczyć Syfon Maurycego. Myślałem, że może nie będzie dużo wody i skrócimy powrót. Niestety... W tym zasie doszła 2 ekipa która ruszyła w Partie Nad Maurycym. My zrobiliśmy w tył zwrot i pognaliśmy do Chatki - zajęło to 2h. Tam kolejny popas, żeby nabrać sił. W Białym Korytarzu dogonili Nas znowu (wrrr). Beczka jak zawsze upierdliwa, nawet na stałej poręczówce. Zjazdy progami to czysta i szybka przyjemność. W Ponorze woda już zamulona i kamieni nie widać więc było trudniej.
Podsumowanie:
czas akcji 11h55min
duża ilość lodu we wstępnych partiach
wynieśliśmy trochę śmieci, które od dawna służyły chyba jako eksponat muzealny...
2019.01.19 Zimna do Zamulonych Szczelin
Napisał Dominik SarnowskiŁukasz "Zdzichu" Smagóra
Maciej "Adam" Adamczyk - Osoba Towarzysząca
Dominik Sarnowski
Dzięki hojności przyrody oraz innych sił ziemskich (czyt. liny na **** prożkach) doszliśmy do Zamulonych Szczelin w jaskini Zimnej. Ponor udało się pokonać suchym gumiakiem choć wymaga to drobnej gimnastyki, natomiast dalej już sucho choć w jednym przełazie uzbierało się trochę wody i do gumiaka się nalało :) Linka wisi na prożku do Sali Błotnych Wulkanów a IV przed korkociągiem Wrocławskim robi się zapieraczką na plecach :P następnym razem pozostałe partie jaskini :)
2019.01.13 Kasprowa Niżna...samotny debiut :)
Napisał Dominik SarnowskiPatrycja Kopytko
Dominik Sarnowski
Akcja rekreacyjna w stronę partii sylwestrowych. Odwiedziliśmy kaczkę w Wiszącym Jeziorku. Dotarliśmy do "Szczeliny". Na mostku wisi lina.
Opis przejścia przez Komorę Gwieździstą:
Trawersem zejście do Komory. Następnie w lewo (widząc na wprost w ścianie wąski otwór) kierujemy się nieco w dół. Po kilku metrach kierujemy się na widoczne odbicie do góry po prawej. Przed odejściem do góry bardziej na prawo znajduje się zejście w dół. Korytarzykiem docieramy do niskiego przełazu, pod którym kierujemy się w prawo.
Więcej...
Linke Mariusz
Bizoń Radosław
Franecki Gabriel
Gąsiąr Natalia (kurs)
Małagowski Paweł (kurs)
Micherdzińska Joanna
Jasiak Wojciech
Motoszko Tomasz (kurs)
Gawlas Piotr
Grzegrzułka Tomasz
Prochalska Magdalena (kurs)
Miczołek Norbert (kurs)
Liszowski Tomasz (kurs)
Binda Kuba (kurs)
Knop Piotr (kurs)
Piechocki Łukasz
Handzlik Krzysztof
Michalski Wacław
Zwierzchowska Teresa
Polański Kamil
Gdy pierwszy raz w 2016 pomagaliśmy w transporcie sprzętu nurkowego w Jaskini Kasprowej Niżniej, nie przypuszczaliśmy , że spodoba nam się to na tyle, że co roku będziemy tam wracać. Dwa lata później w jaskini zanurkowało 3 członków klubu (Asia, Natalia oraz Radek) – zostały pokonane dwa pierwsze syfony. Już w tedy zaczęliśmy snuć plany na kolejny rok…
I tak oto zdecydowaliśmy się zorganizować wyjazd kursowy połączony z nurkowaniem. Mariusz oraz Radek mięli dopłynąć do Sali Urodzinowej oraz zrobić zdjęcia w zalanej części jaskini. Dla kursantów celem było sprawdzenie wytrzymałości.
Całość akcji zaczęła się już w piątek kiedy Asia, Natalia, Radek oraz Mariusz zdecydowali się przetransportować całość sprzętu do sali wejściowej. Było to notabene ponad 20 worów!
Następnego dnia nasi dzielni kursanci zabrali wory na plecy i zanieśli je pod Syfon Danka. Każdy kto kiedyś nosił butle wie, że to nie jest takie proste ; ) W czasie 5 godzin nurkowania kurs również nie stał bezczynnie – założyli obóz w Sali Rycerskiej oraz poszli do Partii Gwieździstych, następnie wrócili pod Syfon i przetransportowali sprzęt do Sali Wejściowej.
Nasi nurkowanie dotarli do Sali Urodzinowej. Udało im się przepłynąć Syfon Danka, Syfon Krakowski, Syfon Muminków, Syfon Mamuci oraz Syfon Warszawiaków. Warto dodać, że ten ostatni jest najdłuższym syfonem w Polsce i ma 333m długości. Sfotografowali oraz sfilmowali całą akcję nurkową.
Cała akcja została zrealizowana w 100 % i zajęła łącznie 17h.
Łącznie w akcji brało udział 22 osób.
W niedzielę w formie rekreacji Asia razem z Wojtkiem przetransportowali na sankach butle do Kuźnic.
Na sam koniec bardzo chcielibyśmy podziękować nie tylko kursantom, którzy byli naprawdę dzielni, ale także: TOPR, RedStar Light for me, Sea Wolf, SideMount Linke oraz Globe Diving Club.
Paulina Kulpa
Patrycja Kopytko
Rafał Wojtkielewicz
Wstępny plan był by zjechać studnią Maurycego, niestety w wyniku pecha i wypadkowej akcja zakończyła się na wejściu do Korkociągu Wrocławskiego i zarządzono odwrót.
Po drodze przy ponorze spotkano grupę krakowską, na widłach - kurs SBB.
Pomimo pewnych utrudnień - skręconej kostki - akcja była całkiem udana i przy najbliższej możliwej okazji zostanie podjęta próba osiągnięcia Zamulonych Szczelin.
Tomasz Grzegrzułka
Marek Kruczalak (były członek klubu)
Tomasz Manda
Izabela Rosner-Manda
Mirek Uczniak (były członek klubu)
Szybka akcja na zakończenie roku - początkowo pogoda nie zapowiadała się zbyt ciekawie, ale na podejściu pojawiło się piękne słońce, które towarzyszyło nam przez większość akcji.
Do jaskini weszliśmy głównym otworem, następnie pozwiedzaliśmy trochę Partie Tehuby, a później przeszliśmy pod Komin Węgierski. Dla urozmaicenia wyszliśmy z jaskini otworem górnym, z którego rozciągał się przepiękny widok na dolinę.
Bardzo fajna, lekka i sprawna akcja ;)
Małgorzata Bugalska - Nottingham University Caving Club
Agnieszka Gądek
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Dotarto do Zapałek i Syfonu Danka. Akcja rekreacyjna. Czas akcji pod ziemią - 4 godziny.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
