wtorek, 23 grudzień 2014 10:49

2014.12.11-14 Kitzsteinhorn - Alpy

Napisał

Tomasz Piasecki - Klub Wysokogórski Warszawa
Dorota Piasecka - Klub Wysokogórski Warszawa
Paweł Lewandowski - Klub Wysokogórski Warszawa
Zofia Gutek

Jeździliśmy na nartach zjazdowych warunki idealne na całym terenie najwyższy osiągnięty punkt 3029m npm działali też skiturowcy ale męczyli się na harszlach

czwartek, 11 grudzień 2014 23:19

2014.12.11 Browar - spotkanie przedświąteczne

Napisał

Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Ludmiła Witańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Zdzisław Greb - kierownik akcji
Jadwiga Micherdzińska
Jakub Krajewski
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Michał Lachowicz - Osoba Towarzysząca /koncert na skrzypce/
Andrzej Skrudlik - Osoba Towarzyusząca
Zofia Skrudlik
Piotr Skrudlik
Agnieszka Wróbel
Gabriela Michalska
Wacław Michalska
Honorata 'Honka' Kaczmarek
Błażej Nikiel
Jerzy Pukowski

I obyśmy w przyszłości dalej potrafili się spotykać
I obyśmy potrafili cieszyć się wspólnym przebywaniem
I obyśmy mieli więcej takich Zdzisławów, którzy tworzą ponadpokoleniową rzeczywistość!

Jerzy Pukowski
Rafał Konior
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Adam Kucharczyk - Były Członek Klubu
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer

Kuba zaprowadził nas tam, gdzie nikt z nas nie był! Kamień "Stekli". Inspiracją akcji była wycieczka naszych kolegów z przed kilku dni. Chwała im za to! 

niedziela, 07 grudzień 2014 18:02

2014.12.07 Tajna akcja w Bielsku

Napisał

Jakub Krajewski

Dzisiaj zwiedzałem magiczne miejsce. Budynek powstał w latach międzywojennych. Spełniał niezwykle ważne, patriotyczną funkcję. Zdjęcie ukazuje wnętrze wieży. Akcja miała znamiona tajności, więc zdjęcia pokaże we wtorek w klubie;)

niedziela, 07 grudzień 2014 21:55

2014.12.07 Stecklastein

Napisał

Andreas Groebl
Berta Michalska-Kasperkiewicz
Paul Kasperkiewicz
Bejke Kasperkiewicz - Fanklub SBB

Popołudnie wykorzystaliśmy na odwiedzenie miejsca upamiętniającego Andreasa Steckla, a długi jesienny wieczór na rozmowy o dawnych czasach, ojcach, dziadach i pradziadach. Były wątki syberyjskie, dyskusje o rozstaniach i powrotach. Rozważania o słoikach w kontekście pochodzenia...

Oto opis zaczerpnięty ze strony: http://www.beskidzka24.pl/

Przy zielonym szlaku wiodącym z Dębowca na Szyndzielnię stoi tzw. „Kamień Steckli”. Aby do niego trafić, należy przejść za Przełęcz Dylówki i kilkanaście metrów przed stromą rozpadliną i skrętem w lewo, w miejscu, gdzie widać w dole czerwony szlak na Szyndzielnię, zejść około dziesięciu metrów w lewo w zarośla. Głaz nie jest widoczny ze szlaku. Upamiętnia książęcego gajowego Andreasa Stecklę, który został zastrzelony w tym miejscu przez kłusownika. Kamień ufundował książę Sułkowski, prawdopodobnie Aleksander Edward. Napis wyryty w języku niemieckim jest poprawiony białą farbą, która kruszeje, więc nie jest łatwy do odczytania. Głosi: „An dieser Stelle ANDREAS STECKLA Fürstl Heger von einem Wilddieben während eines Dienstgänges am 4 Oktober 1890 erschossen werden er stand im 42 Lebensjahre”, co można przetłumaczyć: „W tym miejscu 4 października 1890 został zastrzelony przez kłusownika - w czasie obchodu służbowego - książęcy gajowy ANDREAS STECKLA. Zginął w wieku 42 lat”.

niedziela, 07 grudzień 2014 18:26

2014.12.07 Puchar 12 Wzniesień - Żar

Napisał

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała - grupa piesza
Jerzy Ganszer - grupa narciarska

Jest tam sztuczny śnieg - dość ciężki! Na zdjęciu miejsce w którym kończy się śnieg. Pozdrowienia dla innych!

Jerzy Pukowski
Joanna Micherdzińska
Dawid Gach
Wojciech Jasiak
Łukasz Kudelski
Marcel Wajda
Jerzy Ganszer

Ekipa dotarła do dna na gł. - 108 m. Czas akcji w jaskini włącznie z przebieraniem 7,20 godz. Wszyscy wykazali się dużą dozą mobilności. Jako ciekawostkę historyczną należy wspomnieć, że wiele lat temu Mirosław Micherdziński kierował akcją klubową, która dotarła do dna i była to jedna z pierwszych "zapisanych w annałach historycznych" akcji klubowych.

Poniżej kilkuzdaniowe "wrażenia uczestników akcji".

-----

"Brak wrażeń"

Łukasz Kudelski

-----

Pierwszą akcję tatrzańską zapamiętam prawdopodobnie bardzo dobrze. Z lekkim bólem głowy po integracji trzeba wstać, by ruszyć w kierunku jaskini i się nie spóźnić. Na szczęście się udało. Sama jaskinia (Miętusia Wyżnia) bardzo ciekawa. Niezapomniana ilośc błota, która wchdziła dosłownie wszędzie oraz woda z syfonów dzięki której później można było zamarznąć (chociaż i tak nie miało to porównania z przebieraniem się po wyjściu z dziury). ; )

Jadwiga Micherdzińska

-----

Akcja w jaskini Miętusia Wyżnia godna uwagi parszywej siódemki w składzie
dwóch instruktorów i pięciu kursantów.
Udało nam się dotrzeć na dno jaskini 108 metrów i osiągnąć jak sądzę
chwilowy rekord głębokości tegorocznego kursu.
Cała akcja przebiegała dość sprawnie, aczkolwiek co jakiś czas w korytarzach
jaskini było słychać echo "Ruszać się psy niemyte".
W jaskini było kilka wspaniałych zjazdów na linie i jedna piękna przepinka
na której
praktycznie wszyscy kursanci mieli większe lub mniejsze problemy, ale po to
jest ten kurs żeby się tego porządnie nauczyć.
Do pokonania mieliśmy także trzy syfony z czego dwa zalane wodą i jeden
błotny, trzeba było się troszkę napracować aby je opróżnić
z wody, no i przecisnąć się później przez nie, wskutek czego nasze
czyściutkie białe kombinezony pokryły się pięknym mułem błotnym.
Jak to bywa na takich akcjach, mimo potężnego wysiłku i zmęczenia, zdarzają
się też i wesołe chwile, gdy przeciskałem się przez syfon
zalało mi kalosze, widok całej ekipy roześmianej z tego powodu bezcenny.

Wojciech Jasiak

 

-----

Akcja w Miętusiej Wyżniej kojarzy mi się z 30 minutowym oczekiwaniem na "zagubionych" Justynę i Tomka. Co pewien czas wołałem (a echo niosło): Justyna, Tomaszu. I nic. Po tym czasie zrezygnowałem i wszedłem do dziury w ślad za Jurkiem i kursem. Dogoniłem ich przy pierwszym syfonie, gdzie trochę usprawniłem system wyciągania wora z wodą. Potem było błotko (od dzisiaj wiem, że łatwo zmywalne) i różne kursowe "jaja".

Jerzy Pukowski

-----

Bardzo udany wypad, to znaczy: dużo kamieni, błota i wiele okazji żeby spaść.
W syfonach, które trzeba było opróżnić, podobno było mało wody, a trzeba było się nieźle namachać żeby dotrzeć do dna. Po drodze spotkaliśmy kilka nietoperzy i ze trzy zardzewiałe saperki.

Marcel Wajda

-----

Najbardziej chciało mi się śmiać jak Wojtek powiedział "nalało mi się" / miał nogawki wpuszczone w gumowce/. Zgarnął tym sposobem dość sporo błota z Syfonu Paszczaka. Druga sytuacja godna odnotowania to jak nasz Prezes napił się wody podczas lewarowania wody z pierwszego syfonu.

Jerzy Ganszer

Ludmiła Witańska - Fanklub Speleoklubu Bielko-Biała
Zdzisław Grebl
Borys Witański - Sekcja Młodzieżowa
Jakub Krajewski
Joanna ............... - Osoba Towarzysząca
Zbigniew Grzybek
Jerzy Ganszer

"tkaniny bardzo czasochłonne"

Jakub Krajewski - narty
Błażej Nikiel
Honorata Kaczmarek
Zofia Skrudlik
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Crol - pies Honoraty

Proszę Państwa - tam jest dużo sztucznego śniegu i do celów rekreacyjnych nadaje się! Kuba zaszokował wszystkich, że zabrał narty, ale w sumie mu się to opłacało, a inni zazdrościli!

A potem byliśmy na herbatce. Zapraszamy za tydzień. Mile widziane osoby towarzyszące. 

poniedziałek, 01 grudzień 2014 23:01

2014.11.29 Wisła- Kobyla

Napisał

Zofia Gutek
Wojciech Jasiak
Łukasz Kudelski
Joanna Micherdzińska

W związku ze zbliżającymi się wyjazdami w Tatry postanowiliśmy, pod bacznym okiem Zosi, poćwiczyć węzły i techniki jaskiniowe na skałkach.

Rano spotkaliśmy się w Wiśle i ruszyliśmy pod Kobylą, gdzie przy małej pomocy instruktora zaporęczowaliśmy dwie drogi oraz wykonaliśmy „V” łącząc liny. Przez parę godzin doskonaliliśmy umiejętności robienia węzłów, wychodzenia oraz zjazdu na linie oraz poręczowania.

Wojtek został ochrzczony „Władcą płomieni”, gdyż w krótkiej przerwie miedzy ćwiczeniami udało mu się rozpalić ognisko i tym samym zagwarantować nam wędzenie się w czasie dalszych ćwiczeń, które głównie polegały na udawaniu chomików w czasie zabawy w kółku (czyli wchodzeniu po linie-> zjeździe i kolejnym wyjściu na „V” zrobionym z lin-> zjeździe na kolejnej linie i wychodzeniu na linie nr I…).