2013.07.15 Totem - wspinaczka
Adam Marcinków - wspinał się z niewiastą
Zdzisław Grebl - miał kłopoty z instalowaniem "grigri" /brak okularów/
Jerzy Pukowski - sam prezes - dzisiaj "robił" za ruchomy punkt asekuracyjny
Agnieszka Wróbel - wnikała w każdą możliwą drogę wspinaczkową
Jerzy Ganszer - starym zwyczajem w różnym stylu zrobił 10 dróg wspinaczkowych
Totem - http://www.totem.org.pl/
Komisja Heraldyczna zaleca pokazywanie się na ściance w koszulkach klubowych.
2013.07.14 Ptasia Studnia
Adam Marcinków
Rafał Klimara
Ptasia do Nowego Dna.
Pogoda na podejściu dopisała, wprawiając nas w dobre humory. Niestety, miny nam zrzedły, gdy stanęliśmy w otworze jaskini. Huk lecącej ze stropu wody był całkiem spory. Nic to, kapturki na głowę i na dół. Akcję można podsumować jednym słowem - mokro. Wszystko jednak pobiła ostatnia studnia "Deszczowa 11". Linia zjazdu w wielkim wodospadzie. Chyba pięć minut straciłem kombinując różne wahadełka i zjazd boczkiem. Ostatnio takim wodospadem zjeżdżałem dwa lata temu w lecie do Syfonu Krakowskiego. Jak zaobserwowałem, Adam za to był w swoim żywiole, zaprawiony w francuskich kanionach śmiało zjechał w linii wodospadu :)
2013.07.13 P10W Palenica
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała / Grupa Wspierająca
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa / Grupa Wspierająca / bieg doliną
17 Osób Towarzyszących
Sebastian Korczyk
Nikt nie dotarł do mety, ale za to 10 razy pod rząd podbiegliśmy odcinkiem rozpoczynającym właściwą trasę na Palenicę (tym stromszym, zaczynającym się nieco ponad poziomem korony zapory). Interesujące doświadczenie.
2013.07.10-11 Mała Fatra
Gabriela Michalska
Martyna Michalska
Wacław Michalski
W ramach najazdu członków SBB na Fatrę zaliczyliśmy Wielki Rozsutec oraz w dniu następnym pętlę przez pewien sławny wąwóz wszystkimi możliwymi wariantami - Dolne, Górne i Nowe Diery.
Faktycznie Adam ma rację, piękne góry. Szkoda, że nie mogliśmy dołączyć do ekipy weekendowej.
2013.07.10 Ziegenbock 683 m n.p.m.
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
Start z Zigeunerwald. Podejście nieznakowaną ścieżką, a następnie żółtym i (w końcowej fazie) niebieskim szlakiem. Przystanek przy schronisku na górze (patrz: zdjęcie) - pośród dziecięcej wrzawy oraz różnego rodzaju zaskakujących artefaktów.
Zejście zielonym szlakiem okazało się trudne z powodu prowadzonych tam spektakularnych prac leśnych. Skierowaliśmy się więc na wschód (szlak niebieski), by w rejonie Rasenplan odbić za znakami czerwonymi na północ. Oczywiście nie mogliśmy nie zahaczyć o wielki plac zabaw w Nikelsdorfie.
2013.07.10 P10W Palenica
1. Katarzyna Wrzeszcz-Olejnik + dziecko
2. Osoba Towarzysząca + dziecko
3. Zdzisław Grebl
4. Jakub Krajewski
5. Rafał Konior
6. Jerzy Pukowski
Pierwsza część ekipy, czyli dwie Panie + dwoje dzieci "zaliczyli" spacer w dolinie Wapienicy, dwaj WIELCY z pozycji 3 i 4 "zaliczyli" pełną pętlę wokół Zbiornika Wapienickiego na rowerach, natomiast osobnicy z pozycji przedostatniej i ostatniej "zaliczyli" Palenicę, ale tzw. "drogą przez asfalt i mostek" (czasu nie mierzono).
Ekipy "męskie" spotkały się na parkingu (na zdjęciu J. Krajewskiego), natomiast kobietki z dziećmi nie ujawniły się na dole.
2013.07.09-10 Zachodnia Kościelca c.d.
Osoba Towarzysząca
Rafał Klimara
W pierwszy dzień pokonano Patrzykonta i Byczkowskiego. W drugi dzień Sprężynę i do domu, bo o 12 miało padać. A na weekend znowu deszcze :(
2013.07.06 Eksploracja
Rafał Klimara
+4 Osoby Towarzyszące
W sumie to próba eksploracji.
W "jakotakiej" pogodzie doszliśmy do łańcuchów w Kobylarzu. Tam działy się różne cuda za sprawą schodzącej, kilkuosobowej grupy, sparaliżowanej strachem przed wielką przepaścią. Nigdy jeszcze nie widziałem takiej ilości wielkich kamieni spadających tym prożkiem. Zaczynało się robić nieciekawie. No i dupło deszczem :) Przy okazji walnęło kilka razy piorunami, to i grupka powyżej błyskawicznie pokonała łańcuchy :)
Postaliśmy z dziesięć minut, a gdy zelżał ten "lekki, letni deszczyk " wykręciliśmy majtki i ruszyliśmy w drogę powrotną.
2013.07.01 Wspinaczka w Tatrach - Mnich
Tomek Podgórski - Osoba Towarzysząca
Maja Jędrzejewska
Miał być daleki wyjazd wakacyjny, niestety pogoda pokrzyżowała nasze plany, więc w ramach rekompensaty po dwóch dniach na Jurze pojechaliśmy w Tatry. Tu też pierwszego dnia (30.06) padało trochę, ale 1 lipca, zgodnie z prognozą, w końcu przestało. Naszym celem był Mnich, drogą klasyczną IV. Ruszyliśmy bez większego przekonania, obawiając się po deszczach i nocnych mgłach ściany ociekającej wodą. Było sucho i pięknie. Pierwsze wspinanie w Tatrach udane :) Cieszę się, że nie musiałam testować założonych przeze mnie przelotów. Dziękujemy Rafałowi za pożyczenie sprzętu.
2013.07.05-07 Mała Fatra
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Agnieszka Wróbel
Paweł Kasperkiewicz
Adam Marcinków
Marcin FrytkaPunk Freindorf – KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek
Croll – pies wiszący u gardła
W piątkowy już wieczór wyruszyliśmy dwoma rakietami kosmicznymi w stronę słowackiego Martina. W tzw. „międzyczasie” ciepało z nieba żabami i innym mokrym. Auta zaparkowaliśmy w bezdeszczowych Turčianskych Kľačanach i zielonym szlakiem wyruszyliśmy ku Chacie na Kľačianskej Magure. Słowacy uznali, że nie ma sensu szlaku prowadzić trawersem, a niech turyści pokonają sobie kilkaset m. przewyższenia prosto pod górę. A niech dostaną trochę w tyłek w beztlenowym, burzowym powietrzu otoczeni dwoma milionami świetlików! Mimo wszystko doczłapaliśmy się na miejsce. Oczywiście jeszcze małe co nieco, mleczko i kakao na dobranoc i spać ;)
Plan na sobotę został zrealizowany:
Chata na Kľačianskej – Prislop pod Suchym – s. Vrata – Stratenec – s. Priehyb (prawie - ucieczka 2,5-m. kosówką w dół przed walącymi w szczyt piorunami) – Maly Krivan – s. Bublen – Velky Krivan – Snilovske S. – Chata Pod Chlebom (tu nastąpiła wygrana walka o dach nad głową).
Czuliśmy się jak w trochę wyższych Bieszczadach. Piękne połoniny (z bonusem w postaci skał), pełne kolorowych kwiatów łąki…. A na Velkym Krivaniu jak na Babiej – g….. widać, czyli mgła.
W niedzielę nastąpił rozłam: Ci twardzi, ale z chorymi kolanami ;), czyli Paweł i ja, zeszliśmy zielono–żółtym szlakiem po pojazdy mechaniczne, reszta poszła trasą: Chata Pod Chlebom – Poludnovy Grun – Chrbat Stohu – Stoh – Zobrak – Kralovany – gdzie czekaliśmy już na nich.
I do domu, zaliczając w Cadcy 3 kg pysznej pizzy.
Podsumowując:
Mała Fatra charakteryzuje się godzinnym czasem przejść gdziekolwiek (wg Adama M.).
Panowie posiadający 500-metrowego małego, mają go małego.
Wszyscy słowaccy bruneci mają wspólnego ojca.
