2025.11.15. Trawers Litworowa - Śnieżna
Majka W.
Paweł Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Ewa Rutkowska
To była cudne przejście. W sobotę w czteroosobowym zespole wybraliśmy się na trawers Litworowa – Śnieżna. Pogoda dopisała, warunki były idealne na taką akcję.
Do jaskini weszliśmy o 10:30 i od samego początku była to sama przyjemność bo było sucho, przyjemnie, jaskinia zaporęczowana i towarzystwo jak za czasów kursowych – wspaniałe.
Zjazdy w jaskini Litworowej pokonaliśmy w dosyć dobrym tempie i szybko dotarliśmy do sali pod Płytowcem. Tutaj nastąpiło krótkie wprowadzenie, kolejność kto za kim i zaczęło się. Paweł nasz dzisiejszy przewodnik był niezastąpiony – drogę znał na pamięć, wiedział gdzie i jak się „złamać”, motywował nas do samego końca :)
Największą atrakcją okazało się tradycyjnie połączenie między Jaskiniami Litworową i Śnieżną. Przejścia są ciasne albo bardzo ciasne ;) wymagające dobrego ustawienia i odrobiny determinacji, pomagaliśmy sobie Jezuskami i mocniejszymi słowami. Trochę miejscami było trzeba pokombinować z techniką ale poszło. Radość po wyjściu do miejsca połączenia była ogromna.
Wyjście ze Śnieżnej było całkiem przyjemnym, w miarę dobre tempo i bez niespodzianek. Na powierzchnię wyszliśmy zmęczeni, ale w super nastrojach. Czas pod ziemią 12 godzin.
Na początku był z nami jeszcze jeden kolega Michał, którego początkowe zaciski nie puściły i niestety musiał zawrócić.
Podsumowanie:
moje: to była jedna z najlepszych akcja jaskiniowych
Tomka: oni (Paweł i Majka) chcieli nas (mnie i Tomka) zabić ;)
Ja i Tomek polecamy wszystkim – było wspaniale!!!
2024.08.30-31 Wspinanie w Tatrach
Tomek "Murzyn" Grzegrzułka
Jak zwykle szalone pomysły rodzą się w głowie Ewy.
Przy pięknej rozgwieżdżonej nocy wędrujemy przyjemnie a przy pierwszym skrócie łapiemy się na podwózkę busem pełnym wspinaczy, który wiózł zaopatrzenie na Szałasiska.
2024.07.20 Wspinanie na Wielbłądzie
Tomek "Murzyn" Grzegrzułka
Marzena - osoba towarzysząca
Korzystając z wolnego dnia i super pogody umówiliśmy się na wspinanie na Jurze. W super humorach, obwieszeni sprzętem doskonaliliśmy wspinaczkę przed długo planowaną większą akcją w Tatrach :) Na Murzyna zawsze można liczyć.
Wszystko co zaplanowaliśmy a nawet więcej - zrobiliśmy. Spędziliśmy bardzo przyjemny dzień, który jak zwykle zbyt szybko się skończył.
2023.11.02. Jaskinia Wszystkich Świętych
2022.03.26-27 Szkolenie z podstaw kartowania
Tomasz "Kierownik" Kochel
Wacław "Przygoda" Michalski
Bartosz Brzezinka
Dominik Sarnowski
Mateusz Dudek
Antek Dudek
Ewa Rutkowska
Bardzo liczną grupą z naszego klubu uczestniczyliśmy w szkoleniu z Podstaw z kartowania jaskiń w Łutowcu.
Szkolenie rozpoczęło się od wykładów prowadzonych przez Mateusza Golicza a później działaliśmy już w grupach trzyosobowych w terenie. Była nauka mierzenia, sporządzanie szkiców, zdjęć i notatek. Po obiedzie ręcznie obrabialiśmy nasze dane pomiarowe w arkuszu kalkulacyjnym a później rysowaliśmy plan jaskini na papierze milimetrowym - powstał nam wszystkim dosyć dokładny plan potrzebny do kolejnych etapów szkolenia. Owocny dzień zakończył się wspólnym, integracyjnym ogniskiem.
Następnego dnia przeliczaliśmy nasze wcześniejsze dane i tworzyliśmy plan jaskini za pomocą programów elektronicznych.
Szkolenie bardzo udane. Teraz tylko ćwiczyć, rysować, mierzyć, ćwiczyć i mierzyć i rysować...
2022.03.11. Grotta La Donini – Sardynia
Filip P. - osoba towarzysząca
Mateusz S. - osoba towarzysząca
Ewa Rutkowska
Trafiła się okazja wyjazdu na Sardynię, więc żal było nie skorzystać. Zaczęło się od szukania kanionów i jaskiń i jednym z miejsc, które chcieliśmy i musieliśmy zobaczyć była Grotta La Donini. Miejsce to opisywane jest jako kanion ale w rzeczywistości to jaskinia z niezwykłymi formacjami przez którą płynie rzeka kończąca się niesamowitym zjazdem. Taki speleo kanioningowy trawers :) Emocje były spore ale miałam błogosławieństwo Beaty i pożyczony worek od Wacka, więc myślę: co się może nie udać? No i udało się!
Dojazd i okolica cudowna! Rozległe górskie tereny, kręta droga, przepiękna roślinność. Plany mieliśmy idealne i dojechaliśmy do miejsca skąd tylko 15 minut krótkiego spacerku i byliśmy przy otworze. Szybki zjazd, lina ściągnięta więc powrotu już nie było :) Na początku sucho i bardzo ciepło (bo wiadomo w piance) więc od razu był pierwszy batonik i dużo wody. Zgodnie z opisem jaskinia na początku trochę labiryntowa ale drogę znaleźliśmy bez problemu i po chwili szliśmy już głównym ciągiem. A po chwili to już tylko pływaliśmy... Wiedziałam, że będzie woda, że płynie rzeka pod ziemią, że przecież to podziemny kanion, no ale że tyle pływania?? A tak całkiem serio to naprawdę wszystkim polecam! Na początku dosyć wąsko ale z każdym krokiem cała jaskinia pięknie się otwiera i poszerza kończąc się uroczym :) 45 – metrowym zjazdem w wodzie po środku ściany. I ten widok na koniec, który się nam ukazał płynąc podziemną rzeką – coś wspaniałego! Promienie słońce wpadały z góry pokazując nam wyjście – niesamowite wrażenie. Wspaniałe miejsce, było i ciasno i wąsko i duże sale i fajne zjazdy. I zimno też bardzo nie było no ale trzeba się ruszać :) Pod ziemią byliśmy trzy godziny, powrót do auta zajął nam około godziny.
Teren gdzie byliśmy to chyba jakaś owczarnia bo na powrocie spotkaliśmy wiele zwierząt domowych :)
Przy okazji zwiedziliśmy parę jaskiń i wiem, że trzeba tam wrócić! Bunkry też były ze specjalną dedykacją dla Tomasza vel. Kierownika i Grzesia :)
Ps. Andrea! Bardzo, bardzo dziękujemy za wszelką pomoc, cenne rady i za bycie nasza godziną alarmową!!!
2022.01.29. Jaskinia Miętusia – Wielkie Kominy
Dotarłyśmy dosyć sprawnie i szybko racząc się przeróżnymi opowieściami :) Na miejscu spotkałyśmy Frytkę z zespołem i Sławka z krakowskim kursem którzy już zaczynali akcję. Szybko się przebrałyśmy bo naprawdę zrobiło się zimno i poleciałyśmy rurą w dół. Poręczowanie, potem Komora pod Matką Boską i za chwilę już byłyśmy przy bardzo niskim syfonie Zwolińskich. Przed nami szedł kurs więc zrobiłyśmy sobie tutaj przerwę na śniadanie i dalej akcja. Przechodzimy Wiszący Syfonik w stylu „jak to zrobić by się nie zamoczyć”, mijamy imponującą Salę bez Stropu i zjeżdżamy Kaskadami. Ja sobie robię chwilę przerwy a Karolina idzie spojrzeć na Kaczanosia. W Błotnych Zamkach spotkałyśmy Frytkę, który już wracał do góry. Chwilę pogadaliśmy i Karolina zaczyna poręczować Wielkie Kominy. Gdzieś w połowie mijamy się z krakowskim kursem, rozmawiamy ze Sławkiem i wyruszamy dalej zjeżdżając w końcu do syfonu. Byłam przygotowana na ten duży opad wody ale my zjechałyśmy w delikatnych, małych strugach deszczu. Na wyjściu było mi tak ciepło, że taki deszczyk to była czysta przyjemność :) No a syfon wyglądał niesamowicie. Błękitny, przejrzysty, przepiękny. Nie mogłyśmy się napatrzeć. Zrobiłyśmy kilka zdjęć i ruszyłyśmy do góry. Tym razem ja deporęczuję. Wyjście poszło nam w miarę sprawnie ale końcówka już była dosyć męcząca. Rura, dwa duże wory i my wspierające się miłymi słowami :) Na wyjściu zaskoczyła nas piękna pogoda, było bardzo ciepło. Spotkałyśmy jeszcze krakowski kurs ze Sławkiem. W bardzo przyjemnej atmosferze zeszłyśmy na dół, powtarzając w kółko jaka to była super akcja.
2021.12.11. Jaskinia Miętusia
Weronika Kucia
Tomasz Motoszko
Ewa Rutkowska
Zaczęło się znienacka zaraz po przyjściu do klubu – Ewa idziemy do Miętusiej? A ponieważ uwielbiam tę jaskinię od pierwszego wejścia kursowego i nie trzeba mnie było długo namawiać szybko pozbieraliśmy liny i ustaliliśmy wstępny plan. W między czasie dołączyła do nas jeszcze Gosia i Weronika a plan jak to czasem bywa zmienił się i z planowanych wcześniej Wielkich Kominów zrobiła się akcja do MarWoja. Wszyscy zadowoleni, bo nikt z nas jeszcze tam nie był i dzięki temu powstał już plan na następną akcję.
Wyruszyliśmy w sobotę wcześnie rano. Przywitał nas lekki mrozik ale na podejściu szybko zrobiło się ciepło. Gosia była tylko lekko zawiedzona bo niestety na Polanie Miętusiej nie przywitało nas piękne słońce jak to zwykle bywa.
Pod wejście doszliśmy szybko, śniegu dosyć sporo ale miejscami ścieżka była przedeptana więc było w sam raz. Przy otworze szybka bułka, przebranie i weszliśmy do wytęsknionej rury. Na samym początku duże sople, które jeszcze bardziej ograniczały wejście. Niektórzy stwierdzili nawet, że cała rura w porównaniu do zeszłego roku dużo się zmniejszyła :)
W środku poszło nam szybko i sprawnie. Jaskinia od samego początku bardzo sucha. Rura, komora pod Matka Boską potem krótka obserwacja syfonu Zwolińskich i dalej w drogę. Ciągle w dół - Kaskady, rzut okiem na Ślepy Komin, potem już tylko Piaskowy Prożek i byliśmy w Błotnych Zamkach. Tam krótka przerwa na batonik i niedługo dotarliśmy do naszego celu – do Marwoja. Nikt z nas nie miał jeszcze okazji tam być i wypowiedzieć się o syfonie. Tak czy siak prześwit był, nasi koledzy stwierdzili że przejście "na styk" :)
Wyszliśmy wszyscy zadowoleni i w doskonałych humorach!
2021.06.06. Jaskinia pod Wantą
2021.05.03 Jaskinia Szeptunów
Grzegorz Więcek
Tomasz "Murzyn" Grzegrzułka
Ewa Rutkowska
Długi weekend majowy nas nie rozpieszczał, więc postanowiliśmy sobie wynagrodzić tę deszczową pogodę ciekawą i bardzo ładną dziurą. Prowodyrem całej akcji był nasz wspaniały instruktor "Murzyn", który nie zdradzając zbyt wielu szczegółów powiedział tylko, że jedziemy niedaleko do bardzo ładnej jaskini w której jest jeziorko. No więc pojechaliśmy do jaskini Szeptunów lub jak kto woli do jaskini Szmaragdowej.
Jaskinia znajduje się w kamieniołomie a otwór do niej jest pięknie wymurowany. Weszliśmy do niej wszyscy z nadzieją na fajną przygodę i tak też było. Do dna doszliśmy dosyć szybko. Musieliśmy pokonać najpierw ciasny :) korytarz metodą robaczkowo pełzającą, potem krótki zjazd na linie i przywitało nas urocze jeziorko. Żeby tradycji stało się zadość odbyła się ciekawa sesja fotograficzna i potem powrót. Wróciliśmy inną drogę bo okazało się, że jaskinia choć niewielka to stanowi labirynt niewielkich korytarzy i meandrów. Każdy mógł wybrać dowolną drogę powrotną. Było i konkretne wyjście zaciskiem :) które wszyscy solidarnie polecamy lub nisko umiejscowionym dosyć ciasnym przesmykiem. Bardzo się wszystkim podobało. My wróciliśmy głównym wejściem ale jaskinia ma też drugi otwór, więc trawers też jest możliwy :)
Po wyjściu zwiedziliśmy jeszcze kamieniołom. Cała okolica bardzo przyjemna.
Na powrocie Grześ nam nie darował i zwiedziliśmy jeszcze schrony znalezione przez Kierownika.
Bardzo przyjemne zakończenie majówki :)
- start
- Poprzedni artykuł
- 1
- 2
- Następny artykuł
- koniec
