Dział Beskidzki

Dział Beskidzki

Starsze dokumenty: do 2016 2017 2018 2019

Dokumenty internetowe

Tomasz "Murzyn” Grzegrzułka
Wacław "Przygoda" Michalski
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Dominika Kot
Anna Boczkowska
Alicja Kapustka
Katarzyna Domaniecka
Anna Pawlik
Łukasz Owczarzak
Piotr Wójcik
Michał Merta
Arkadiusz Turek

Drugi wyjazd wspinaczkowy na kursie, tym razem na Jurze.

Spodziewaliśmy się raczej zacząć powoli: pewnie jakieś przypomnienie, kawa, przewiązki przez stanowisko a pod koniec dnia coś nowego.

Nowy okazał się szpej do tradu którym obwiesiliśmy się po pachy, zaraz po pokazaniu nam wysokiego przyrządu. I to szybko, szybciej niż myśleliśmy.

Nie minęła godzina a my już szukaliśmy gdzie by tu osadzić kontrę dla stanowiska. Punkt wysyłowy z prawej, czy z lewej? Osadzić kość, czy marnować pętlę na punkcie naturalnym? Heks wytrzyma, czy muszę użyć tricama? Zaufać Camalotowi? Jebadełko to wyrwie? Te i więcej pytań tańczyło w głowie, szpej pochłonął nas bez reszty… deszczu prawie nie zauważyliśmy. Podzieleni w pary chłonęliśmy świat przeplatającej się stali, kamienia, strachu i zaufania.

I tak minął pierwszy dzień, dzień na który narzekaliśmy od dawna. Że to nudy, że do dziury byśmy poszli. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że podnoszenie szpeju a łyżki z gulaszem Kudłatego w obozie dzieliło jedno mrugnięcie. Ale to dobrze, znaczy, że się podobało.
Podobał się też gulasz. Nie wiem czego Kudłaty tam dodał, ale zakrawało to o matczyną miłość, inaczej być nie mogło.

Drugiego dnia poszło podobnie, tym razem ćwiczyliśmy bardziej sportowe wspinanie. Były ringi, stanowiska… tylko szpej ograniczony tak, że trzeba było kombinować. Oszczędzać, budować z naturalnych punktów. Wspaniałe.

Instruktorzy cały czas patrzyli, korygowali, opierd… pouczali trwale. Jak zawsze dziękujemy!

sobota, 10 maj 2025 09:50

2025.05.09 Wołek - Beskid Mały

Napisał
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

Zdobyto szczyt. Na zdjęciu niezidentyfikowane ryty naskalne. Akcja zostanie powtórzona.
Jerzy Ganszer

Uwaga - dojście do skałki jest bardzo zarośnięte. Pod skałką znajduje się schronisko podskalne /zinwentaryzowane/.
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Kilka miesięcy temu Beata Michalska-Kasperkiewicz przesłała wiadomość przeczytaną na kartce przytwierdzonej na drzewie, że tutaj są ruiny bunkra niemieckiego z II wojny światowej. 
Wybraliśmy się tam aby zbadać sprawę. Dotarliśmy na miejsce, były tylko ślady kartki, miejsce z elementami betonu przypomina początek młynówki. Napotkany starszy pan nie potwierdził naszych przypuszczeń.    
Do miejsca można dojść od parkingu w Dolinie Wapienicy poniżej zapory ok 12 minut po lewej orograficznie stronie potoku, tuż po lewej stronie ścieżki. 
Gdyby ktoś się interesował tematem to nadmienię, że w rejonie są polskie bunkry z 1939 r.

Po pewnym czasie dostałem wiadomość od znawcy tematu pana Wiesława Dziubka. "W tym miejscu zaczynało się koryto młynówki do pobliskiej fabryki, młynówka płynęła do ok 1836 r". 
Na zakończenie można dodać, że w dniu w którym byliśmy na akcji - został wybrany nowy papież Leon XIV.
środa, 07 maj 2025 11:40

2025.05.07 Komorowice Śląskie

Napisał
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer

Trening linowy na drzewie.
Jerzy Pukowski - grupa wspomagająca
Zofia Gutek - grupa wspomagająca
Kinga Kluczewska - Speleoklub Olkusz
Jerzy Ganszer

Dotarto do głębokości 322 m. Czas akcji pod ziemią 6,5 godzin. Akcja udała się dzięki wsparciu grupy wspomagającej i częściowemu używaniu liny fi 6 mm. Sporo niepotrzebnych oznaczeń poniżej Sali pod Płytowcem! Akcja sprawna i męcząca! Na zdjęciu studnia wlotowa. Jak ktoś z grotołazów chce jechać na podobne akcje - może kontaktować się z Jerzym Ganszerem. Kaczka z Kasprowej dalej mieszka w jaskini!
poniedziałek, 05 maj 2025 14:51

2025.05.03 Jaskinia Czarna - do Sali AKT

Napisał
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak
Mateusz Wielke
Maciej Jeziorski

Celem akcji było zwiedzenie zachodniej części Partii Tehuby oraz dotarcie do Sali AKT. W akcji towrzyszyli nam Sylwia i Wojtek, z którymi rozdzieliliśmy się w okolicach Biwaku, a dalszą drogę kontynuowaliśmy samodzielnie. Zlokalizowanie korytarza prowadzącego do Sali AKT nie sprawiło nam jakichkolwiek trudności. Zwiedziliśmy obie warianty dróg prowadzących do Sali AKT (górną i dolną), a także dotarliśmy do szczeliny za zaciskiem w Labiryncie Wiatrów. Dokładny przebieg odwiedzonych partii wskazuje załączony plan. Po wyjściu na powierzchnię przywitała nas piękna, słoneczna pogoda. Czas akcji pod ziemią wyniósł 4 godziny.
piątek, 02 maj 2025 22:43

2025.05.02 Międzybrodzie Bialskie

Napisał
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
+ 2 osoby towarzyszące

Zwiedzano niemiecki schron przeciwlotniczy.
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Intensywnie działaliśmy w Zaułku Kuby. Po długich pracach odgruzowywujących nie udało się na zwiększyć długości jaskini. Należy sądzić, że ten przodek można uznać za bez perspektywiczny.
Tomasz „Murzyn” Grzegrzułka
Piotr "Kudłaty" Gawlas 
Bartosz Brzezinka 
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Piotr Wójcik
Anna Pawlik
Alicja Kapustka
Łukasz Owczarzak
Dominika Kot
Katarzyna Domaniecka 
 
W pewien (pozornie) spokojny dzień kwietnia, spotkaliśmy się całą grupą pod skałę na Kobylej, by na własnej skórze (dosłownie i w przenośni) móc przekonać się jak to jest mierzyć się ze skałą. Po wypiciu szybkiej, ciepłej kawy i ubraniu się w uprząż, zeszliśmy pod skałę, bo wiatr nie był zbyt przyjemny. Zajęcia rozpoczęły się od krótkiego wprowadzenia przez Bartka, dotyczącego podstaw wspinaczki: zasad asekuracji, komend wspinaczkowych, technik poruszania się po ściance oraz zasad bezpieczeństwa.  
Następnie przypomnieliśmy sobie, po raz 150 jak się wiąże ósemkę, sprawdziliśmy uprząż i dołożyliśmy do niej sprzęt osobisty. Miłe wrażenie mieć lekką uprząż i nie za dużo sprzętu (jeszcze !). Bartek pozakładał nam stanowiska do ćwiczeń, a my w tym czasie podzieliliśmy się w pary. Jednym z kluczowych elementów naszych zajęć była właśnie praca w parach - czyli piękna, budująca zaufanie forma współpracy, w której jedna osoba wspina się po pionowej ściance, a druga trzyma jej życie... na cienkiej linie. Dosłowie. Aniu, dziękuję Ci za cenne lekcje :)
Asekuranci stanęli dzielnie na ziemi, z oczami wpatrzonymi w skałę i rękami na linie. Wspinacze zaś z każdym metrem w górę odkrywali coraz więcej : własne granice i nowe partie mięśni. Praca w parach uczy odpowiedzialności , komunikacji i dużego zaufania.   
Wnioski po całym dniu wspinania. Po pierwsze - skała nie wybacza. Po drugie- najważniejsze to ufać partnerowi i linie. 
Wiele się tego dnia nauczyliśmy, najbardziej tego, że trzeba uważać na spadające z góry kamienie, bo mogą być bardzo niebezpieczne. Już na sam koniec mogliśmy zapoznać się ze sprzętem do wspinaczki tradycyjnej : kości, heksy, friendy, ekspresy. Choć większość z nas tęskni już bardzo za jaskinią, to nauka wykorzystania tego sprzętu w praktyce też może być ciekawa. 
Było zabawnie, ucząco i na pewno nie nudno.