Dział Beskidzki
Sprawozdania (4903)
Zofia Gutek - Dotarła na przełęcz - Łomnickie Siodłlo 2189 m
Marek Sobański - zdobył szczyt
Jerzy Ganszer - zdobył szczyt
Podejście grupy męskiej - 5 godzin, zejście i zjazd do parkingu - 2 godziny. Suma przewyższeń 1772 m.
Beton, mało śniegu, ale da się zjechać z Łomnickiego Siodła /tam wyciąg nie działa/.
Wspaniałe widoki!
Zachęcamy innych!
Informacja o tej akcji była na stronie P.
2025.02.08-09 - Szkolenie Zimowe - Wyjazd Kursowy
Napisał Arkadiusz TurekTomasz „Murzyn” Grzegrzułka
Sławomir Heteniak - Speleoklub Tatrzański
Dominika Kot
Katarzyna Domaniecka
Anna Boczkowska
Anna Pawlik
Alicja Kapustka
Łukasz Owczarzak
Michał Merta
Piotr Wójcik
Izabela Stępień – osoba towarzysząca
Arkadiusz Turek
Tomasz Urbański „Pająk"
Piotr „Kudłaty" Gawlas
Marcin - O.T.
Andrzej Górny z
Ekipą Eksploracyjną z Jaskini Nietoperzowej
Po tygodniowej przerwie wracamy do eksploracji. Dziś wszyscy coś pochorowani. Kopanie namuliska idzie trochę wolniej, ale udaje nam się wybrać kilka kubików gliny, ziemi i rumoszu skalnego. Studnia wyraźnie się pogłębiła. W dniu dzisiejszym ekipa z Bielska musiała trochę wcześniej zakończyć prace wydobywcze, ale krótko po wyjeździe dotarła do nas informacja, że po wybraniu kilku wiaderek gliny i kamieni Andrzejowi puściło. Już wcześniej czuło się wyraźny ruch powietrza w wyjątkowo statycznej studni. Jaskinia otworzyła kilkunastometrowej głębokości pionową szczelinę z której mocno wieje. Jest więc sukces i powód, żeby wrócić i kontynuować eksplorację.
Przejście okrężne z parkingu pod ośrodkiem Beskid Arena na przełęcz Karkoszczonka, a następnie przejście do początku trasy zjazdowej. Narty zalożyłem dopiero ok. 200 m od przełęczy. Potem były od czasu do czasu kamienie na podejściu. Zjazd trasą był wspaniały.
Adam Jakubczyk
Filip Pukmiel
Maciej Jeziorski
Małgorzata Błaszczyk
W sobotę postanowiliśmy zwolnić tempo i zamiast klasycznej jaskiniowej akcji ruszyć na spokojną eksplorację mniej uczęszczanych Partii Tehuby w Jaskini Czarnej. Plan był prosty: zajrzeć we wszystkie możliwe zakamarki tego podziemnego labiryntu i sprawdzić, czy drugie wejście do Partii Tehuby za Salą Francuską faktycznie istnieje, czy też jest jedynie speleologiczną legendą.
Wędrując po jaskini, konsekwentnie zaglądaliśmy w każdy korytarz, szczelinę i boczne odgałęzienie, by niczego nie pominąć. No i w końcu natrafiliśmy na coś naprawdę ciekawego! Na dnie, tuż obok Syfonu Tehuby, czekał na nas nietypowy zestaw przetrwania: worek po psiej karmie oraz napój mocy. Najwyraźniej ktoś zadbał zarówno o czworonożnych eksploratorów, jak i o zziębniętych jaskiniowców! :) Czy była to pozostałość po wcześniejszych wyprawach, tajna kryjówka jaskiniowego ducha, a może nieudany eksperyment z dostawą podziemną? Tego pewnie nigdy się nie dowiemy, ale jedno jest pewne – Partie Tehuby wciąż kryją wiele niespodzianek.
Podsumowując – tempo mieliśmy mocno turystyczne, eksploracja była dokładna, a humor jak zawsze dopisywał. I choć nie odkryliśmy nowej drogi na Marsa, to przynajmniej znaleźliśmy dowody na istnienie jaskiniowych zapasów na „Czarną” godzinę.
Marcin Paszkiewicz - Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy
Wacław Michalski
oraz
Ampy, John, Gery, Jean-Marie, Cal
Po raz kolejny, za Waszą namową a nawet wsparciem, za które raz jeszcze dziękuję, uczestniczyłem w wyprawie do Tajlandii. Dołączyła Lena z Marcinem a pozostali uczestnicy to lider, kierownik John Gosset i znany wielu Gery obaj z Belgii, sprawdzony już skład kolegów z Francji i UK oraz nieoceniona Ampy z Tajlandii. Wróciliśmy na północ do regionów graniczących z Myanmar (dawniej Birma), gdzie w niewysokich górach prowincji Mae Hong Son zostawiliśmy otwarty w zeszłym roku problem. Wówczas, rok temu, ostatniego już dnia postanowiliśmy sprawdzić jeszcze zawalisko w klifie ślepej doliny gdzie wyraźnie "wiało chłodem". Udało nam się pokonać pierwsze metry wąskiej dziury w beskidzkim stylu, między wielkimi kamieniami. Po emocjonującej krótkiej studzience dotarliśmy do cieku wodnego, wiedzieliśmy że będzie z tego ładna dziura. Patrząc na strop studzienki, z cudem zaklinowanymi wantami, nazwa mogła być tylko jedna - "Jaskinia strachu" - Tham Gloua. Tegoroczny powrót okazał się bardzo udany, kolejne kilka dni wydłużaliśmy jaskinię, raz ciasno, raz szeroko, ciągle jednak odnajdywała się kontynuacja. Po kilku wąskich korytarzach, na dodatek zalanych częściowo wodą, dotarliśmy do systemu kaskad. Kilkanaście studni i wodospadów, niezbyt wielkich, ale na linach, a w Tajlandii pionowe dziury to rzadkość. Na dodatek ciągi rozwijają się mniej więcej w kierunku systemu Long Snake Cave. Wizja połączenia dodawała nam energii i zapału. Kaskady się skończyły, teraz został do zbadania długi poziomy korytarz z rzeką i starym, górnym suchym piętrem. Na zmianę, kolejne zespoły penetrują a inne mierzą naszą dziurę. Akcje się wydłużają, zaczynamy wracać nocami, odczuwamy zmęczenie. W międzyczasie jako przerwy, trwa eksploracja powierzchniowa, badamy okolice, wspinamy komin w ogromnym białym klifie nad ponorem Tham Pha Puek, badamy inne rejony nieco dalej od bazy, zwiedzamy trzecią najdłuższą jaskinię w kraju Tham Mae Lana, rozglądamy się za nowymi możliwościami badania. Efekt, kilkanaście mniejszych, odkrytych, splanowanych jaskiń, otwarte problemy w Mae Lana. Przed wyjazdem wracamy jednak do Tham Gloua, mierzymy najnowsze ciągi, Cal z Johnem całym wysiłkiem prą do przodka wąskimi zalanymi korytarzami, trafiają na syfon. Wracamy, nie oznacza to jednak końca eksploracji, być może jest kolejne obejście starymi ciągami. Brakuje nam czasu. Kto by pomyślał, krajobraz jak na naszej wyżynie, a tu odkryta przez wyprawą, całkowicie nieznana wcześniej dziura. Głębokość 264m, przewyższenie +8, długość około 1870m. Z takim wynikiem trafia na 5 najgłębszą jaskinię w Tajlandii, co już nas satysfakcjonuje. Myślałem, że czas zakończyć wyjazdy na te wyprawy, ale znowu zostawione są problemy !!. Jak tu żyć ????. Resztę wrażeń będziemy opowiadali w czasie oglądania zdjęć, czekajcie cierpliwie na zaproszenie.
Kamil Polański - Speleoklub Tatrzański
Filip Pukmiel
Maciej Jeziorski
Pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych i opadów mżawki, zrealizowaliśmy wyjście do Jaskini Wielkiej Śnieżnej z celem dotarcia do Syfonu Dziadka. Nietypowo ciepła zima wymusiła na nas dodatkowe prace na powierzchni – ze względu na osiadanie śnieżnego stropu w dotychczasowej przebieralni, konieczne było wykopanie nowej jamy (większość prac przygotowawczych wykonał dzień wcześniej Kamil).
Sytuacja lodowa w jaskini była zróżnicowana: na Lodospadzie zalegał jedynie sypki śnieg, natomiast w rejonie Wielkiej Studni uformowały się potężne sople, zaś na jej dnie – kilkumetrowy lodospad. Oblodzenie sięgało przez kolejne prożki i Pierwszy Płytowiec aż do Trójkątnej Salki. Z kolei Wodociąg był niemal całkowicie suchy. Wyraźny wzrost poziomu wody odnotowaliśmy dopiero od połączenia z Białą Wodą i Galerią Krokodyla. Największym wyzwaniem kondycyjnym, zwłaszcza w drodze powrotnej, okazały się zapieraczkowe partie Błotnych Łaźni. Ostatecznie dotarliśmy do celu, zastając w Syfonie Dziadka poziom wody niższy o kilkanaście centymetrów od stanu średniego. Cała akcja pod ziemią trwała 9 godzin i należała do wyjątkowo wymagających kondycyjnie.
Jerzy Ganszere
Trochę nowego śniegu. Na trasach narciarskich tłumy ludzi. Dotarliśmy do Jaskini w Malinowie.
Zofia Gutek
Jerzy Ganszer
Dwie osoby stanęły na szczycie. Suma podejść 848 m. Wspaniałe widoki. Śniegu mało, ale da się jeździć. Pozdrawiamy wszystkich. W niedziele atakujemy Łomnicę!
2025.02.04 Spotkanie z Triumwiratem w okrojonym składzie
Napisał Jerzy GanszerAdam Marcinków
Błażej Nikiel
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Spotkanie odbyło się w Pigalu. Były zdjęcia. Następne spotkanie za miesiąc.
Więcej...
2025.02.02 Jaskinia Wielka Litworowa do Biwaku - 207 m
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Czas akcjo pod ziemia 4,5 godzin, czas całej akcji 11,5 godzin.
Anons o akcji został wysłany do "wiadomości dodatkowych" - zainteresowanych było trzy osoby, pojechało dwóch.
W górach zima i twardo! Do otworu doszliśmy trawersem. Zdjęcie wykonał Marek Sobański. Z pierwszej studni wychodziliśmy z rakami na nogach. Liny zostały powieszone przez ekipę z Krakowa, myśmy je deporęczowali.
Lubomir Zawierucha
Tomasz Urbański „Pająk"
Piotr „Kudłaty" Gawlas
Hieronim Gawlas
Andrzej Górny z
Ekipą Eksploracyjną z Jaskini Nietoperzowej
Na zaproszenie Andrzeja Górnego, pojechaliśmy na eksplorację do Jaskini Nietoperzowej. Celem jest róg korytarza w początkowych (jakieś 30 metrów od otworu), partiach Jaskini. Jest on zasypany namuliskiem z gliny i otoczaków naniesionych przez ówczesną rzekę. Zgodnie z pomiarami kontynuować ma się w dół i daje nadzieję na pogłębienie jaskini. Więc kopiemy. Dzisiejszy dzień przyniósł kilka metrów w dół, wybranie kilku kubików gliny i rumoszu, co stworzyło kilkumetrowej głębokości studzienkę z dwoma półpiętrami dla wygodniejszego wyciągania urobku. Na razie na tym koniec. C.D.N.
2025.02.01 Eksploracja wschodnich wybrzeży Jeziora Międzybrodzkiego
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Teren stromy, można spaść, znaleziono jedną nieistotna norę, dużo śmieci!
