Dział Beskidzki
Sprawozdania (4904)
2024.02.17 Barania Góra XVI Spotkanie Znajomych Krzysztofa Apanasewicza
Napisał Jerzy PukowskiPaweł Kasperkiewicz - Fanklub SBB
Jakub Krajewski
Bejke - suka - Fanklub SBB
Błażej Nikiel - także Fanklub SBB
Dorota Czerwińska - Osoba Towarzysząca
Przemysław Czerwiński - Osoba Towarzysząca
Miłosz Kubica - ADHD - Team (Były Członek Klubu)
oraz
Anna Kubica
Jowita Kubica
Martyna Kubica
Joanna Kubica
Bogdan Kubica
Piotr Ćwiąkała
Grzegorz Siemieniec
Arkadiusz Cok
Marzena Drabek
Sara Drabek
Jerzy Drabek
Ludwika Zdonek
Rafał Zdonek
Anna Łukasik
Natalia Łukasik
Większość wyżej wymienionych to członkowie ADHD - Team.
Jerzy Pukowski
Pomimo niesprzyjającej aury (mżawka ze śniegiem na szczycie Baraniej Góry) zebrało się kilkanaście osób aby uczcić w ten sposób pamięć Krzyśka. Jak co roku głównym organizatorem był Miłosz. Po ok. półgodzinnym pobycie na szczycie, ze względu na lekką wilgoć i temperaturę oscylującą wokół zera, rozeszliśmy się, każdy w swoją stronę. Grupa bielska podeszła na szczyt od Pietraszonki idąc częściowo pod prąd w korycie małego potoczku, które normalnie jest szlakiem turystycznym. Wyjazd zakończyliśmy w samochodzie...
Paweł Gądek
Mateusz Kohut
Tomasz Kochel
Ta akcja zapisała się złotymi zgłoskami na kartach speleodendrologii. Miało miejsce pierwsze w historii kraju, Europy a nawet na świecie wejście na drzewo jaskiniowe.
Jak na razie udało zdobyć się pierwszą gałąź, ale oczami wyobraźni jesteśmy już w koronie. Z tego miejsca chciałbym podziękować niedoszłemu zawodnikowi NBA - Rafałowi, za bezbłędny rzut linką.
Skóra O.T.
Rambik O.T.
Piotr Kudłaty Gawlas
Kondycyjnie, turystycznie, skiturowo. Dolina Żarska w Słowackich Tatrach Zachodnich należy do najleprzych miejsc do skiturowania w Tatrach. Przyciąga ogromne ilości narciarzy. Możliwości jest tam wiele. Żarska przełęcz i dalej na Płaczliwy - to był nasz dzisiejszy cel i osiągnięcie. Bez pośpiechu, przy pięknej pogodzie, lekkim mrozie i słonku, czasem delikatnym wiaterku, od parkingu w obie strony zajęło nam to 7,5 godziny. Klasyczna dniówka, bez przerwy :) Przeszliśmy i prześlizgali, około 19 km, 1300 m podejścia. Warunki śniegowe trudne: przewiany firn, poduchy pyłu śnieżnego, zmienne nawierzchnie, twardo, wylodzone, miękko, dołem śnieg odpuszony. Trzeba było uważać przy zjeździe. Nie mniej, dzień minął wzorcowo.
2024.02.14 Skrzyczne narciarsko w tym P12W - trasa 11g
Napisał Michał SaleckiDebiut skiturowy na własnych nartach. Wyjście na Skrzyczne przez Małe skrzyczne, potem zjazd na fokach trasą 21 do skrzyżowania z 3c i podejście na Kopę Zbójnicką i zjazd. Narciarzy zjazdowych bardzo dużo, skitruowców kilku. Pogoda piękna. Warunki narciarskie jeszcze są. Między Kopą Zbójnicką a Skrzycznem jest miejsce, gdzie trzeba ok 100m przenieść narty.
Całość - niecałe cztery godziny godziny wraz z dojazdem i herbatą z widokiem na Tatry . Naprawdę pięknie mieszkamy.
2024.02.14 Pośrednia Turnia 2128 północno wschodnią grzędą - akcja narciarska
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
W końcu piękna pogoda! W pierwszej wersji mieliśmy wyjść na Świnicką Przełęcz lecz baliśmy się , że "wyjedzie" - skręciliśmy w prawo i wyszliśmy grzędą na Pośrednią Turnię, czyli trochę wyżej. Zjazd Doliną Goryczkową prawie do końca. Suma przewyższeń - 1306 m. Do Murowańca doszliśmy nartostradą.
Jerzy Pukowski
Eksplorowaliśmy obitą skałkę w kamieniołomie pod Skalicą w Ustroniu. Po pokonaniu kilku dróg zdobiliśmy szczyt tej góry. Pogoda była w miarę dobra.
2024.02.11 Akcja skiturowa w Szczyrku po sztucznym śniegu
Napisał Jerzy GanszerPokonano przewyższenie 1000 m. Na mapce zaznaczono podejścia i zjazdy. Faktycznie większość po sztucznym śniegu. Ludzi sporo, śniegu ubywa! Przy okazji startowano na Golgocie i Małym Skrzycznym. Zdobyto szczyt Skrzycznego. Skiturowców sporo, bo tylko tam śnieg. Oczywiście zachęcam w startowaniu w Pucharze - "kliknij". O akcji nie informowałem, bo większość w niepewną pogodę wykazuje mało "parcia". Niebawem zrobimy tam gdzieś ognisko!
2024.02.10. Jaskinia Śnieżna – Nadkotliny - Śnieżna
Napisał Kamil PolańskiKamil Polański
Czy zastanawialiście się jak w zimie wygląda otwór wlotowy do jaskini Nadkotliny?
Czasem fajnie znaleźć sobie jakiś cel, a nie tylko jaskinia, jaskinia, jaskinia. Toteż wymyśliłem, że sprawdzę jak wyglądają Nadkotliny zimą. Tak się złożyło, że tego sezonu grotołazi z Speleoklubu Tatrzańskiego nie zdążyli zdeporęczować lin przed opadami śniegu. Poprosiłem o zgodę na skorzystanie z lin i takową uzyskałem. Dziękuję bardzo za udostępnienie! Dodatkowo, my zaporęczowlaiśmy Obejście Gliwickie swoimi prywatnymi linami. Liny z Nadkotlin będą za tydzień ściągane.
Wstępnie szacowałem akcję na kilka osób, czas trwania do 10 godzin. Sytuacja się nieco zmieniła, zostałem sam. Pomyślałem, jak nie zrobię tego teraz to czy taka sytuacja się kiedyś powtórzy? Wybrałem realizację celu.
Pod otwór wyruszyłem ok. 7:15 z parkingu. Początkowo siąpiła mżawka, potem przestało, ale dla odmiany zaczął wiać wiatr. Przejście szlakiem i Świstówkami nieco męczące, śnieg zapadający się. Z tego powodu Przechód można było zrobić z łatwością bez raków. W otworze nieco po 9tej, do dziury wpakowałem się o 10:01 – start akcji. 24min zajęło przejście do wodociągu do odcinka z liną w partie Nadkotlin. Tam spotkałem ekipę 3- osobową która penetrowała wszystkie partie połączeniowe Śnieżna – Nadkotliny. Szybka rozmowa i c.d. wędrówki. Przejście odcinkami linowymi poszło w miarę sprawnie, z ciekawostek mogę powiedzieć że przejście Setki czy Obejścia Gliwickiego zajmuje podobny czas, choć dla mnie chyba bardziej męczące są przepinanki więc wolę Setkę. „Nad otworem” Nadkotlin dobiegam ok. 13:00 (z małym problemem którego przejście już nigdy nie powtórzę!) To co mnie zdziwiło i pewno każdego innego zdziwiłoby też, było to, że nad otworem wlotowym do Nadkotlin była wytopiona nisza o sporych wymiarach: przy samym otworze wys. ok. 150cm, w rzucie wym. ok. 3x3m i pnącej się pod górkę na odległość ok. 10m, następnie na końcu nisza dochodziła do powierzchni. Eh, jakie by to było zdziwienie narciarza który zapadłby się w tą niszę i „odnalazł” otwór jednej z jaskiń ?.
Po ciekawym odkryciu podążyłem z powrotem do otworu Śnieżnej, oczywiście przez jaskinie. Chyba nigdy nie byłem pewien drogi powrotnej jak w Nadkotlinach. Nie ma się tam gdzie zgubić, ale poboczne partie można niechcący zwiedzić oraz można przejść przynajmniej 3x te same partie gdy nie jest się pewnym czy to „tu”. Chyba częściej zajrzę do tej jaskini aby ją bardziej poznać. Gdy doszedłem do dna Setki, w oddali słychać było głosy. Dochodziły one z okolic dna „Partii Za Kolankiem”. Podążyłem tam. Okazało się, że ekipa wróciła z partii pobliskiej „jaskini” i szuka kolejnej trzeciej drogi połączeniowej z Wodociągiem. Wyniuchali połączenie bezbłędnie – łączy się ono tuż przy Koniu, a styk z Wodociągiem dzieli „okienko” w „żylecie”.
W ramach odpoczynku i aby skonsumować zupkę z termosa poszedłem z ekipą na Suchy Biwak, gdzie po spędzeniu kilkunastu minut wyruszyłem samotnie w drogę powrotną. Na powierzchni melduję się nieco przed 17:00. Gdyby nie nieoczekiwany problem, oglądanie wytopionej niszy i przystanek na Biwaku to akcję sportową spokojnie można byłoby w 6 godzin zrobić, oczywiście na zaporęczowanych jaskiniach.
Z warunków w jaskini wartych opisania:
- w jednej ze studni w Nadkotlinach, tam gdzie spoczywa termometr, odczytana temperatura to 0.3 st. C.
- Wodociąg nadal "suchy".
- W Setce woda się nieco leje ale nie tak jak latem, tak samo w Mokrej 40. i studni Szywały.
- rura wyjściowa w Śnieżnej została nieco "przepchana". W najcięższym momencie zrobiono "schodki".
- w partii od dołu rury po okno przeciwwietrzne w przebieralni temperatura panuje ujemna, pomimo że w przebieralni lekki plus, na lodospadzie też lekki plus.
- na zewnątrz po ścianie na lewo od otworu zaczyna się lać woda. Niebawem może pojawić się ona w Wodociągu.
Filmik 1 tu:
https://www.dropbox.com/scl/fi/zickz6zjfvjzjii05yp6s/Nadkotliny-otw-r_cz.1.mp4?rlkey=w13gk92mmcadv45oqub6yqe2q&dl=0
Filmik 2 tu:
Lokalizacja przebieralni:
Zdjęcie i nagrania robione "kalkulatorem" z lat 10. XXI w.
2024.02.10 Wielka Śnieżna - Partie za Kolankiem
Napisał Krzysztof BorgiełPaweł "Faraon" Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Krzysztof "Chomik" Borgieł
To my byliśmy tą trójką o której wspomniał w swoim sprawozdaniu Kamil "Samotny Wilk" Polański. Robiliśmy pod ziemią różne ciekawe rzeczy. Głównym jednak zadaniem było poznanie wszystkich wariantów trasy Wodociąg - Połączenie oraz zwiedzanie Partii za Kolankiem gdzie osiągnęliśmy tzw. Kaczorka. Jest to mało przyjemne miejsce, za którym tuż tuż znajduje się połącznie z Wilczą.
Dodatkowo zostały wykonane prace mające na celu poprawić komfort wychodzenia Rurą. Wszystkie założenia zostały wykonane więc spokojnie wróciliśmy do domu.
Z ciekawostek to w Tatrach zima dość słaba. Śnieg mokry, ciężki i zapadający. Świstówki dają wycisk siłowy.
Pod ziemią spędziliśmy ok 18h bo jak wspominałem robiliśmy ciekawe rzeczy.
Więcej...
Jerzy Ganszer
Trasa trudna - opad deszczu, u góry błoto i oblodzona trasa. Suma przewyższenia to 346 m, autorem trasy - Wacław Michalski.
Poniżej "takie opowiadanie".
Od asfaltu biegniemy koło starej leśniczówki /chyba niebawem się rozleci/, powyżej jest grób z tabliczką "nieznany żołnierz" - można założyć, że leży tam Niemiec, Rosjanin, Ukrainiec lub Polak. Było to zaplecze umocnień niemieckich z okresu II wojny światowej /linia B2/. Potem wyremontowany amfiteatr w miejscu starego. Gdyby się ktoś interesował kamieniami to tam na dole jest potok i sporo ciekawych okazów! Potem koło starej kapliczki w górę - tam znalazłem kilka lat temu kamień z rytami /na zdjęciu/ - została zorganizowana akcja Sekcji Archeologicznej, na której byli Eugeniusz Foltyn, Jakub Krajewski i autor sprawozdania. Kamień z rytami był przyczyną akcji /w sumie nie za bardzo istotny/, ale u góry znaleziono ślady "altany widokowej" z przed wojny i domniemane ślady ewangelickiego kościoła leśnego!
Na zakończenie chciałem dodać, że w Pucharze można startować indywidualnie - tutaj szczegóły - "kliknij"
Kamil Polański
Akcja turystyczna. Na podejściu warunki rewelacyjne, choć prognozy pogody pokazały co innego. Droga przez Świstówki oblodzona, lepiej sobie raki ubrać zaraz przed pierwszym prożkiem po zejściu ze szlaku, ale nie każdy musi bo to zależne jak kto idzie. Przechód mocno oblodzony, my jak zawsze szliśmy omijając linę. Lina z daleka wydawała się na mocno zalodzoną. Uwaga w ostatnim fragmencie Przechodu gdyż tuż pod pokrywą znajduje się jama śnieżna zrobiona samoistnie. jak się wpadnie tam nogą to i całe ciało może tam się znaleźć jak się popieści ;).
Zrobiono pętlę Setka - Obejście Gliwickie celem rekonesansu Obejścia pod kątem wspinaczkowym. Trzeba mieć "umysł odleciany" jak to powiedział jeden z "czornych" żeby tam wspinaczkę prowadzić ;).
Wychodzenie Setki bez przeszkód, nawet znaleziono patent na wychodzenie bez wahadła. patent męczący i trzeba mieć przy nim pętle z tasmy wspinaczkowej zamiast zwykłej stopki.
2024.02.03 Łysa Góra - Czechy - zawody w narciarstwie wysokogórskim
Napisał Jerzy GanszerZofia Gutek
Mirosław zajął III miejsce w swojej kategorii. Pokonał 20 kilometrów. Pogoda kiepska, mało śniegu, deszcz.
