Sprawozdania (4893)
2018.04.29 Akcja rowerowa w rejonie Zalewu Goczałkowickiego
Napisał Michał GanszerWanda Ganszer
Jerzy Ganszer
Pokonano 22 kilometry. Niebawem zrobimy tam następny wyjazd połączony z kąpielą w jeziorze.
Tutaj kilka zdjęć z akcji"kliknij"
Klaudiusz Stępień
Korzystając ponownie z otwarcia zamkniętej zazwyczaj jaskini zwiedziłem tę jakże piękną dziurę w towarzystwie czterech myszkowskich grotołazów.
2018.04.28 Akcja eksploracyjna w masywie Skrzycznego
Napisał Michał GanszerAnna Sobańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Natalia Sobańska - Osoba Towarzysząca
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer
Podjęto próbę wejścia do Jaskini Antoniego i do Jaskini A-2. W tej pierwszej należy wyciągnąć sporych rozmiarów kamień, w tej drugiej należy zastosować techniki "udarowe" /jest tam dość ciasno. Niebawem wznowimy prace eksploracyjne. Można dodać, że Jaskinia Antoniego była odwiedzana przez członków SBB w latach 70 XX wieku.
A potem zwiedzaliśmy okap Lodowego Zgryzu i rejon otworu Jaskini w Jaworzynce
Była ładna pogoda, wszystkie damy zadowolone. Bejke zjadła pani kanapkę! Na zdjęciu Lodowy Zgryz.
Tutaj zdjęcia z akcji - "kliknij". Zwiedzaliśmy jeszcze stare szopy.
8-osobowa ekipą wyruszyliśmy na Ukrainę do Korolówki na eksplorację i zwiedzenie j. Optymistycznej (печера Оптимістична) – drugiej co do długości jaskini na świecie. Zostaliśmy serdecznie przyjęci przez gospodarzy jaskini – speleoklub „Cyklop”.
Pierwszego dnia wspomagaliśmy prace przy poszerzaniu/pogłębianiu korytarza wejściowego. Wieczorem na zasłużonym odpoczynku w pobliskim sklepie dostaliśmy zaproszenie na zwiedzenie jaskini „Jeziornej”. Drugiego dnia wyruszyliśmy do Печера Озерна na zwiedzanie w dwóch wariantach: 8h – Patrycja, Dominik, Bartek, Kuba, Jarek z przewodnikiem Anatolim; oraz 2h – Zosia, Zdzisław, Paweł & Bułgarzy ze Speleoklubu „Akademiki” w Rusach. Byliśmy pod wielkim wrażeniem wszelkich formacji skalnych oraz niesamowitych stropów. Ciekawostką dla nas były historie z okresu wojennego związane z tą jaskinią. Trzeciego dnia kontynuowaliśmy prace przy j. Optymistycznej. Czwartego dnia wraz z grupą „Malinka” oraz Bułgarami pod przewodnictwem Maryny zwiedziliśmy j. Optymistyczną. Zwiedziliśmy galerię rzeźb, Korytarz Wysockiego, rejon „Radio Lux” w którym znajdują się sale wysadzane kryształami oraz zdobione pięknymi heliktytami.
Po owocnych zacieśnianiach więzów speleo-międzynarodowych, wybraliśmy się na zwiedzanie twierdzy w Kamieńcu Podolskim.
Bartek Golik (Desant)
Jakub Krajewski (Profesor)
Patrycja (vel Princessa) Kopytko
Dominik Sarnowski (Prince Polo)
Zosia Skrudlik (Queen)
Paweł Kasperkiewicz (Drobny Pijaczek)
Zdzisław Grebl (Dziad)
Jarek Jakubowski (Porcelana)
gościnnie:
Speleoklub „Akademiki” z Rus w Bułgarii
Speleoklub „Cyklop” z Ukrainy
grupa „Malinka”
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Wykład był bardzo interesujacy. Na terenie wioski zarejestrowano ok. 100 "bunkrów" podziemnych.
2018.04.21-22 Jaskinia Wielka Litworowa - akcja kursowa
Napisał Michał GanszerDariusz Rozmus
Izabela Rosner-Manda - kurs
Tomasz Manda - kurs
Patrycja Kopytko - kurs
Marcin Parys
Jerzy Ganszer
Ekipa dotarła do Magla na gł. - 320 m. W jaskini spotkano ekipę z Akademickiego Klubu Grotołazów Akademii Górniczo Hutniczej z Krakowa - Joanne Zdżalik i Mirosława Jachymego. Działali oni niezależnie, ale wynieśli trochę śmieci. Jaskinia jest w sumie czysta dzięki działalności Biura do Spraw Oczyszczania Wielkiej Litworowej - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/LitworowaB.htm . Nasza ekipa wyniosła też trochę starych śmieci /dwie puszki. opatrunek wojskowy, kawałek karimatu, korek po butelce itp/. Wszystkim się podobało, na górze słońce. To było reporęczowanie lin.
Tutaj zdjęcia z akcji /Ganszera/ - https://photos.app.goo.gl/4xeiaZKVpuyGAFe92
2018.04.20-22 [20-22.04.18] Sloup Moravsky Kras
Napisał Michał Ganszer
Stanisław Kotarba - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Tomasz Pawłowski
Zofia Gutek
Nagrodę główną otrzymał Speleoklub ORKUS z Bohumina za 30 lat exploracji na Krymie
Więcej...
2018.04.19 Narciarska akcja na Salatyn w Tatrach Zachodnich
Napisał Michał GanszerEwa Chylaszek-Brylska - Były Członek Klubu
Małgorzata Bugalska - Nottingham University Caving Club
Michał Ganszer
Zofia Gutek
Jerzy Ganszer
Suma przewyższeń ponad 1000 m. Zjechano ze szczytu. Warunki narciarskie dobre, na dole krótkie odcinki do przejścia na butach. Cały czas Słońce. W górach mało narciarzy, jeden w krótkich spodniach. Wszyscy zadowoleni.
Tutaj zdjęcia z akcji - "kliknij"
Bartosz Baturo (ja) wraz z kolegą urządziliśmy sobie trening rowerowy na Magurce. Priorytety: minimum 6 podjazdów (4 przed, 2 po obiedzie przy samochodach), a także szlifowanie techniki zjazdu na nieoznakowanych ścieżkach enduro mtb znajdujących się na Magurce. Poboczny priorytet to znalezienie swojego limitu, co się nie udało-zaszło słońce. W efekcie wyszło nam 7 zjazdów. Cała "akcja" trwała od około 10 rano do wieczora. Załączam zdjęcie ze wszystkimi "liczbami".
2018.04.15 'Freeskiing na Chopoku i stary młyn w Dolinie Kaczawskiej''
Napisał Michał GanszerPo 5 dniach ciągłych opadów deszczu w górach Rif i nadwyrężeniu granic naszej cierpliwości i wytrzymałości na poziom wilgoci, podejmujemy decyzję o rozpoczęciu akcji do Kef Toghobeit w sobotę 14.04.2018 po południu. Pogoda w końcu dopisuje, świeci słońce i jest ciepło. Zjadamy pożywne spagetti z oliwkami domowej produkcji, pakujemy sprzęt do aut, zahaczamy o centrum Chefscheuen aby zabrać naszego marokańskiego speleo-przyjaciela Alladyna i wyruszamy w góry. Parkujemy auta na polance i zmierzamy pod otwór. Na podejściu chłodno, mgła odbiera nam widoki. Przebieramy się na śniegu i koło 18:00 kolejno dajemy się pochłonąć 90-metrowej studni. Wody towarzyszącej nam przy zjeździe nie jest tak dużo jak na rekonesansie dwa dni wcześniej, ale i tak mocno mokniemy i w Sali Biwakowej wszyscy przebieramy się w suche ciuchy. W jaskini cieplej niż u nas w tatrach - temperaturę oceniany na 8 st. C. Prowadzą nas strzałki wycięte z samoprzylepnej folii odblaskowej oraz kabel pociągnięty wzdłuż jaskini. Dużo wody, dużo dużo błota, dużo ciorania i przeciskania się. Przejście z biwaku do Sali Renner, mimo ciężkich worów, przebiega sprawnie i zajmuje raptem godzinkę. Sala spora z zwaliskowym dnem, właściwie pozbawiona szaty naciekowej. Można zobaczyć nieliczne i często połamane stalaktyty, draperie. Kolejny odcinek do Puits Diouri, czego nie widać jednoznacznie na planie, okazuje się być labiryntem ciasnych korytarzy utopionych w śliskim błocie. Wmawialiśmy sobie jego lecznicze właściwości. Wszystkim z wyjątkiem Alladyna nasunęła skojarzenia do naszych Trzech Kopców ;) Osiągnąwszy Salę Diouri wbrew temu, że droga jest znakowana, nie możemy trafić do odpowiedniego korytarza. Znajdujemy przejście na stare dno, a dopiero po około godzinie kręcenia się po całej sali Wacek dokonuje genialnego odkrycia naszej dalszej drogi. Na pokrzepienie organizujemy sobie biwaczek z ciepłym jedzonkiem z racji żywieniowych. Wieczna cheała Bartkowi Golikowi. A w menu figuruje m. in: bigos, pulpety drobiowe w sosie szpinakowym, el-classico konserwa mielona, barszczyk czerwony a’la Wacek, herbatki owocowe, liofilizowane owoce, suszone daktyle od Alladyna, kawa rozpuszczalna.. Normalnie rozpusta. Nic więc dziwnego, że po przerwie jak dajemy nura w błoto i próbujemy przechodzić zaciski jest zupełnie niełatwo. Pojawia się coraz więcej wody na dnach korytarzy i na ścianach, a ostatecznie w formie wodospadów na zlotówkach. Nawet naszemu nieustraszonemu Wackowi stygnie zapał na myśl o zmoknięciu i dalszej wędrówce w mokrym kombinezonie. Podejmujemy wspólną decyzję o wycofie około 6:00 nad ranem. Sala Diouri znów gości nas ciepłym posiłkiem. Dalszy powrót przebiega sprawnie Morale i komfort termiczny łamie dopiero oczekiwanie w kolejce do studni wyjściowej. Na szczęście tylko na chwilę, bowiem po wyjściu jest godzina 13:00 i słońce nagradza nas ciepełkiem i obłędnymi widokami. Czuć zmęczenie i jednocześnie satysfakcję. Błoto jest wszędzie, co spotyka się z komentarzem Wacka: „Błoto mam nawet w majtkach - to wygląda jakbym się posrał”. Na zejściu do aut oczywiście nasz ulubiony, stały punkt programu, el-classico w wykonaniu Wacka: gubimy ścieżkę i szukamy drogi „na skróty”. Stromizna, chaszcze, kolce, nerwy, zmęczenie, ciężary. Nawet Alladyn nauczył się po polsku: „kurwa”, „ja pierdolę” i „daleko jeszcze?”. Wsiadamy do aut, docieramy na bazę i zamiast pójść spać jemy, pijemy i biesiadujemy, aż nie skończy się przypalanka własnej produkcji, tym razem wyjątkowo odstana i schłodzona więcej niż 2 godziny :)
Wacek Michalski
Katarzyna Lena Koprowska
Kamil Polański
Bartek Golik
Łukasz Piechocki
Wojciech Jasiak
Aladin Boukhajjou
