Sprawozdania (4893)
2018.06.16 Akcja rowerowa w Dolinie Chochołowskiej
Napisał Jerzy GanszerWanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Od naszej bazy do schroniska w dolinie jest dokładnie 10 kilometrów. Za wejście z rowerem należy dopłacić 5 zł.
Ella Zołotarenko - Osoba Towarzysząca
Jakub Binda
Paweł Gądek
Jerzy Ganszer
Wysprzątano jaskinię jak i rejon przyotworowy. ktoś w jaskini zostawił wiele strzałek na ścianach, które przez wiele lat będą szpeciły ta ładną jaskinię. Z pod otworu wyniesiono pięć salamander, które same by nie przeżyły.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
2018.06.13 Wyjazd do Teatru Śląskiego w Katowicach
Napisał Jerzy GanszerPatrycja Kopytko
Jarek Jakubowski
Natalia Cholera Gąsior
Anna Sobańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Tomek Stryku Stryczek z żoną
Wacław Michalski
Tomasz Murzyn Grzegrzułka
Katarzyna Lena Koprowska
Ewa Chylaszek - Były Czlonek Klubu
Wojciech Prezes Jasiak
Bartek Golik Czysty Żywioł
Kuba Krajewski
"Gdy ktoś obiecuje ci wyprawę w Himalaje a zabiera cię ledwo na osiedlową górkę i zamiast szusować, pozjeżdżasz sobie na dziecięcym "dupolocie", masz prawo poczuć się oszukanym i zawiedzionym. Jeśli nie tak niedawno, pięćdziesiąt kilometrów od Katowic (fakt, bliżej gór niż hałd), Anita Jancia-Prokopowicz w sześćdziesięciominutowym monodramie ("Wanda" w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej) robi zdecydowanie więcej niż zespół Śląskiego, to znak, że na "Himalajach" straciłeś dziewięćdziesiąt minut swojego życia.
To miał być bal, na który zaprosili nas ci, którzy mieli ewidentną ochotę w swoim życiu na to, by je stracić. To mógł być piękny bal. Początek zapowiadał, że może nawet takim się okazać. Wchodzi maestro - Mioush - który odpowiadał za muzykę w przedstawieniu, pojawiają się fantastyczne wizualizacje, gra świateł, niejako z zaświatów wyłaniają się po kolei bohaterowie. A świat gór jest mroczny, oddalony, niedościgniony i wciągający. Słychać jedynie urywane oddechy, tak charakterystyczne przy doznawaniu rzeczy pięknych, ważnych, trudnych i ostatecznych. Górski pejzaż zastyga na słowa głównego bohatera - Jerzego Kukuczki: "pękła lina". To zdanie, w brutalny sposób oznajmiające "przypadkowość" i "chwilowość" wpisaną w górski krajobraz, jest pierwszym i zarazem ostatnim godnym uwagi. Po nim nic już nie jest tak piękne. Wyczekujesz, widzu, aż Kukuczka i jego towarzysze wreszcie zakończą ten lot.
Tekst Dariusza Kortko, Artura Pałygi, Marcina Pietraszewskiego nieustannie grzęźniecie na mieliznach. Totalną katorgą jest wysłuchiwanie kwestii Lhotse (Grażyna Bułka), wpadających w tanie, moralizatorskie tony, truizmów pełne. Każde zdanie, rozpoczynające się od "posłuchaj Człowieku" przyprawia o odruch wymiotny, nie mówiąc o ich dalszym ciągu: "zawsze jest jakaś lina i zawsze pęka", "albo spadasz, albo lecisz w górę, zależy, z której strony spojrzeć", "gdy coś zyskujesz, musisz też stracić", "gdy dostrzegasz światło, musi nastać też ciemność". Upatrywałem światła i nadziei w przerwie stylizowanej choćby na dotarcie do pierwszego obozu, ale nie. Spektakl trwa nieprzerwanie wśród wrzasków upiornych ludzi, monotonnej gry świateł, koszmarnej scenografii i kostiumów, nadmiernego, bezcelowego ruchu. Pędzimy ślepo wraz z tym światem, by zaliczyć spektakularny upadek.
Wątki rodzinne bohaterów górskich wypraw zawsze budziły zainteresowanie. Znamy zarówno żale żon, dzieci, rodziców dotyczące ich nieobecności w domu, jak i punkt widzenia himalaistów - poczucie niezrozumienie dla ich pasji. Oddanie głosu bliskim odarłoby te historie z heroizmu i ukazało, że być może byli to wielcy sportowcy, ale partnerzy, ojcowie, synowie - żadni. Problem w tym, że nie tylko tekst słaby, ale i aktorstwo.
Przoduje Agnieszka Radzikowska w roli żony Kukuczki. Dawno nie widziałem tak spłaszczonej postaci, zamiast dramatu jedynie krzyki, iście kobiece uśmieszki i bezsensowna bieganina. Bohaterka patrzy na ścianę, od której oderwała się miłość jej życia i czuje ukojenie - ja nie. Rozmowa Jurka (Dariusz Chojnacki) z Matką (Katarzyna Brzoska) o pryncypiach nie wnosi nic nowego. Każde z nich mówi o czym innym, żadne nie ma pojęcia o świecie drugiej osoby. Matka zadaje pytanie: "a z czego te góry są tam zrobione w środku?". Dla niej najważniejsi są ludzie, którzy zdolni są do okazywania uczuć, na przykład potrafią za kimś tęsknić. Jerzy odkąd zobaczył na zdjęciu górską ścianę, tęsknił tylko za nią. Pulsowała mu w głowie, nie dało się powstrzymać tego uczucia. Wszystko przestało się liczyć. To rodzaj choroby. Ci, którzy się wspinają, nie różnią się od ćpunów. Podnieca ich to, że jest niebezpiecznie, że są pierwsi, że wpinają się o innej porze roku niż poprzednicy. "Nic tak nie napędza jak wkurw" - mówi największy rywal Kukuczki, Reinhold Messner - który jako pierwszy zdobył Koronę Himalajów. Mało tego, powtarza za Horacym, ironizując, że siła bez rozumu upada pod własnym ciężarem.
Ostatnia premiera Teatru Śląskiego w reżyserii Roberta Talarczyka także upada - pod ciężarem chęci bycia wielkim, ładnym i klimatycznym spektaklem. Nic jednak z tego. Kamienie wiszące ponad sceną winny się rozsypać i wnieść trochę życia w pasjonujący a dla większości śmiertelników niedostępny świat Himalajów. Ci, którzy tam byli jednym głosem wspominają, że na górze jest taka cisza, jakiej nie można doświadczyć nigdzie indziej. A wysokość nie pozwala czasem na odróżnienie realnego od nierealnego. Miliony lat, które nie mają nic do powiedzenia i zdobywcy, nie mogący im nic dać. Góry przyciągają niczym syreni śpiew, to rodzaj emocji, których nie da się zrozumieć. Wspinaczom towarzyszą ci, którzy nigdy nie zeszli z gór, pozostali tam na zawsze. Niektórzy, niczym Wanda Rutkiewicz, po latach decydują się wrócić po nich, z egoistycznych pobudek, by martwe ciała nie przysłoniły gór. To historie, które napisało życie.
Temat, z którego można zrobić piękny wierzchołek lodowej góry, w Katowicach zrównano do pastwisk wypełnionych marazmem, nudą, brakiem pasji. Zdecydowanie lepiej od takiej wizji wypraw wysokogórskich jawi się ziemia z perspektywy krowiego gówna, o której wspomniano w "Himalajach".
Anita Jancia-Prokopowicz wcielająca się w rolę Wandy Rutkiewicz, sam jedna na Małej Scenie, w asyście trzech białych ścian, przeprowadziła widzów przez całe życie bohaterki i wyprowadziła na szczyt Kanczendzongi, z którego ona nigdy nie powróciła, a my zostaliśmy tam wraz z nią. Teraz możemy wspominać."
Jerzy Pukowski - zabezpieczenie
Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Jerzy Ganszer
Ekipa w wyśmienitym stylu dotarła do dna jaskini na gł. ponad 150 m. Czas akcji w jaskini 2,5 godziny. Wszyscy zadowoleni. A potem był grad burza i wielkie opady deszczu.
W tym czasie działała druga grupa z naszego klubu pod dowództwem Wacława Michalskiego - zdobyli oni Jaskinię Pod Dachem dochodząc do górnego otworu.
Zdjęcie wykonano na bazie u Pani Krystyny Glisty - widoczni są przedstawiciele dwóch grup.
Autor niniejszego sprawozdania uaktualnił opis techniczny tej jaskini - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/wanta.htm
Jerzy Pukowski - zabezpieczenie
Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Jerzy Ganszer
Ekipa w wyśmienitym stylu dotarła do dna jaskini na gł. ponad 150 m. Czas akcji w jaskini 2,5 godziny. Wszyscy zadowoleni. A potem był grad burza i wielkie opady deszczu.
W tym czasie działała druga grupa z naszego klubu pod dowództwem Wacława Michalskiego - zdobyli oni Jaskinię Pod Dachem dochodząc do górnego otworu.
Zdjęcie wykonano na bazie u Pani Krystyny Glisty - widoczni są przedstawiciele dwóch grup.
Autor niniejszego sprawozdania uaktualnił opis techniczny tej jaskini - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/wanta.htm
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Dodatkowe informacje
- Galeria Galeria
Paweł Gądek
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca
Podczas eksploracji powierzchniowej natrafiliśmy na otwór, który wyglądał na niedawno zapadnięty. Ze środka 5 metrowej studni był nieprawdopodobnie silny wywiew. Wiatr było czuć nawet 2 metry od otworu. Na dole jest krótki korytarz. Dalej widać salkę do odkopania.
2018.06.10 Akcja kursowa do jaskini Pod Dachem.
Napisane przez Lena KoprowskaTomasz Stryczek
Ewa Stryczek - Osoba Towarzysząca
Jakub Pysz - KAGB GOPR
Udział w centralnym szkoleniu KTJ z autoratownictwa na Górze Birów.
Na manewrach byli przedstawiciele kilkunastu klubów z Polski.
Wieczorem spotkano Natalie Gąsior.
2018.06.09 - 06.24 MIĘDZYKLUBOWA WYPRAWA DO GRUZJI
Napisała Jadwiga MicherdzińskaJadwiga Micherdzińska – kierownik wyprawy ( Speleoklub Bielsko-Biała)
Franciszek Kramek – z-ca kierownika ds. sportowych (Speleoklub „Bobry”Żagań)
Adam Balak – Speleoklub” Bobry” Żagań
Marian Bochynek – Speleoklub „Bobry” Żagań
Wit Dokupil – Speleoklub „ Bobry” Żagań
Mirosław Micherdziński ( Micher) – Speleoklub of Georgia Tbilisi
Jacek Szynalski – Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy
Na zaproszenie Speleo Club of Georgia i Instytutu Geografii im. Vakhushti Bagrationi z Tbilisi postanowiliśmy zorganizować wyprawę do jaskiń Gruzji.
Gruzińscy speleolodzy zwrócili się do nas z prośbą o pomoc w kartowaniu jaskiń , ich dalszą eksplorację oraz czynny udział w szkoleniu młodych gruzińskich grotołazów.
Nasz Przyjaciel Iura Davlianidze wraz z prof. Geografii Zaza Lezhava zaproponowali nam zwiedzenie i rozpoznanie trzech rejonów krasowych Gruzji: Racha (m. Tkibuli), Imeretia (m. Tchiatura ) oraz Samegrelo ( m. Chkhorotsqu ).
W skrócie przedstawię naszą działalność jaskiniową:
Racha:
- Jaskinia Racha- eksploracja i pomiar końcowej studni(ok.25m) oraz eksploracja kanionu w jaskini.
- Jaskinia Murada- zwiedzanie ( niespotykana szata naciekowa)
- Eksploracja powierzchniowa – wiele lejów krasowych i otworów nieznanych jaskiń
Imeretia ( Mandaeti, Sveri) ):
- Jaskinia Datas Cza (studnia Dawida) jaskinia zaczynająca się studnią ok 40 m a następnie prawie w całości głównego meandra (ok. 3000 m) z podziemną rzeką (gł. wody 50-140 cm) - eksploracja, kartowanie,
- Pod jaskinią wywiad z Telewizją Rustavi-2
- Jaskinia Zakarias KLDE - zwiedzanie i eksploracja
- Eksploracja powierzchniowa – leje krasowe
Samegrelo:
- Jaskinia Shurubumu
- Zwiedzanie okolicznych wielu jaskiń
- Jaskinia Wekueti ( skała osadowa-konglomerat)- eksploracja i pomiar jaskini
Poza działalnością sportową, zwiedzanie zabytków Gruzji: klasztory , twierdze, monastyry, miasto skalne Vardzia, Achalcyche, Tbilisi. Poznawanie gruzińskiej historii, legend i zwyczajów: Supra , Toast i Gaumardżos !! to słowa które warto znać będąc w Gruzji.
Poznaliśmy wielu wspaniałych i życzliwych nam ludzi, którzy zorganizowali nasz transport ( również w górach), przygotowywali i dostarczali nam nieustannie pyszne specjały kuchni gruzińskiej ,wino i czaczę ( w nieokreślonych bliżej acz dużych ilościach). Znane u nas powiedzenie: „ Gość w dom, Bóg w dom ”, nabrało Tu nowego, prawdziwego znaczenia.
Naszymi przewodnikami i organizatorami ze strony gruzińskiej byli: IURI DAVLIANIDZE, jego żona Tamara i córka Xatia, prof. Zaza Lezhava, prof. Giorgi Dkaliszvili ( prezes klubu ), Pan Igor Pichkhaia ( Dyr.Muzeum), Gia Tsitsvidze, Beso , Giorgi, Temur, Dżano, Levan , Dyrektor szkoły w Mandaeti, komendant Policji m.Chkhorotsqu i wielu, wielu innych.
DZALIAN DIDI MADLOBA.
Na koniec chcę podziękować naszej zgranej ekipie 50+. Było SUPER !
Szczegółowy artykuł i opis wyjazdu w najbliższym „Zacisku”.
2018.06.08 [08.06.2018] Jaskinia Studnia z Czaszkami
Napisał Dominik Sarnowski[Wszystko się wyjaśniło....]
Dostalismy rzetelne informacje od Pawła Zamorskiego ze speleoklubu Częstochowskiego, który nadzoruje eksplorację w tej właśnie jaskini. Poniżej wklejka z maila Pawła wyjaśniająca wszelkie wątpliwości i domysły:
"Studnia z Czaszkami i tak została ujęta w Katastrze Jaskiń Skał Kroczyckich Krzysztofa Mazika pod numerem J.V.4.10 jako obiekt wcześniej niepublikowany. Jaskinię tą p. Krzysztof Mazik odkrył w latach 80-tych i wtedy wstępnie skatalogował (patrz tekst Jaskinie nr 3(72) • lipiec – wrzesień 2013). Jaskinia ta została również skartowana przez Jerzego Zygmunta i będzie się znajdować w kolejnym tomie Jaskiń Jury Krakowsko- Częstochowskiej. Obecne prace eksploracyjne po konsultacjach z odkrywcą prowadzimy tam z przerwami od 2011 roku."
Dziękujemy za nawiązanie kontaktu!
[Wszystko się wyjaśniło....]
Po raz drugi podeszliśmy do tematu zaproponowanego nam przez Adama Kuźniaka z Katowic.
Pojechaliśmy na Jurę późnym popołudniem, by zejść do otworu, który ewidentnie jest już eksplorowany, celem ustalenia kto tam kopie. Niestety po przeszukaniu zakamarków jaskini nie znaleźliśmy żadnych namiarów na ekipę wydobywającą wiadrami piach z dna. Po szybkim wykonaniu kilku fotografii zostawiliśmy własne kartki z prośba o kontakt, osoby które tam działają lub też przypadkowo znajdą się w jaskini, by móc wspólnymi siłami odkrywać nową jurajską otchłań.
W jaskini znaleźliśmy sporą ilość szczątek zwierzęcych, ślimaków oraz różnego rodzaju żuków.
Otwór jaskini stosunkowo ciasny. Zjazd około 8-metrową studnią do dość obszernej sali. Z niej w kierunku północnym niskim przełazem przedostaliśmy się do małej salki, która coraz bardziej zwężającym się korytarzem schodzi do dna ziemi.
W głównej sali niewymagający wspin do kominka, gdzie znajdują się delikatne i drobne formy naciekowe.
Otwór ponad 9 lat temu odnaleźli Adam Kuźniak oraz Adam Kubiak vel Kubek (były członek klubu). Od Adam dostaliśmy namiar na otwór.
Uczestnicy eksploracji:
1. Katarzyna Lena Koprowska
2. Patrycja Kopytko
3. Dominik Sarnowski
Więcej...
2018.06.07 Działalność jaskiniowa w rejonie Białego Krzyża
Napisał Jerzy GanszerBartosz Baturo
Lena Katarzyna Koprowska
Jerzy Pukowski
Paweł Gądek
Ella Zołotarenko - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Paweł i Pukuś planowali nowa jaskinię o nazwie "Sękata" - długość ok. 15,00 m.
Reszta ekipy zwiedzała: Jaskinię Półkuli, Jaskinię Latających Mgieł, Schron nad Wyrchmalinkami, Jaskinię Lodową w Szczyrku.
Ekipa wysprzątała Jaskinię Lodowa w Szczurku jak i okolicę. Było miło! Pomysłodawcą akcji była Lena, kierownikiem był Paweł. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Dodatkowe informacje
- Galeria Galeria
Gabriela Gajny
Jerzy Ganszer
Trawers między otworem głównym a bocznym. Czas akcji w jaskini 2 godziny. Wykonano wiele zdjęć.
Tutaj kilka zdjęć z akcji - "kliknij"
Bożena .............. - Osoba Towarzysząca
Jerzy Koczur
Jerzy Ganszer
Zęby smoka to zapora przeciwczołgowa z okresu II wojny światowej. Znajdują się przy stadionie LKS - jest tam stosowna tabliczka
Kilka zdjęć - "kliknij"
2018.06.03 Grodziec Śląski /łuk, trawertyny/
Napisał Jerzy GanszerWanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer
Bejke - pies-suka - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Było piękne błoto! Odbyły się zawody w strzelaniu z łuku. Ekipa miała okazję zapoznać się z trawertynami i konstrukcją wielkich wiaduktów pod "dwupasmóką". Część grupy była jeszcze na małym cmentarzu armii Radzieckiej
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
