Sprawozdania (4950)
2026.10.10 Zadielska Dolina, Cukrowa Homola, grzęda IV+
Napisał Piotr GawlasDominika Kot
Piotr Gawlas
W ramach wyjazdu Klubowego na Kras Słowacki.
Byliśmy przydzieleni do drugiej grupy wchodzącej do Jaskini Kuniej. Aby nie trwonić czasu oczekując na swoją kolej wejścia do jaskini, rano po jajecznicy i kawie wybraliśmy się z Dominiką na mały rekonesans wspinaczkowy do Zadielskiej Doliny. Skał jest tutaj ogrom i Słowacy zaczęli ten rejon eksplorować wspinaczkowo. Jest trochę sportowych, ubezpieczonych dróg wspinaczkowych. Polecano nam Cukrową Homolę (Głowę Cukru), piękną, samotnie stojącą, skalną wieżycę. Na ścianach Homoli poprowadzonych jest kilkanaście dróg. Większość bardzo trudnych. Ale jest kilka łatwiejszych. Wybraliśmy grzędę, wycenianą na IV+. Łatwa, ale czas mieliśmy ograniczony. Jeden syty wyciąg, który poprowadziła Dominika, kilka zdjęć w pięknej scenerii Zadielskiej Doliny zrobionych z wierzchołka, zjazd do podstawy ściany i spotykamy resztę naszej ekipy do Jaskini Kuniej, która obserwując nas z drogi czekała aż zjedziemy i dalej wspólnie pójdziemy do jaskini.
Roman Latečka - Speleoklub Orcus Bohumin
Jakub Vávra - Speleoklub Orcus Bohumin
Jerzy Sikora - Speleoklub Orcus Bohumin
Grzegorz Więcek
Krzysztof fraś
Tomasz Kochel
Jakub Krajewski
Beata Burdynowska - Weteran
Paweł Olszewski
Łukasz owczarzak
Jerzy Ganszer
Zwiedzaliśmy kopalnie Black Hill /trzy godziny akcji/ i Carl /dwie godziny akcji/. Wrażenia niesamowite, większość z nas była tam pierwszy raz. Dziękujemy gospodarzom! Tutaj zdjęcia z pierwszej kopalni "kliknij"
2026.10.08-12 Słowacja - Słowacki Kras - Kunia Priepast
Napisała Anna BoczkowskaSławomir Zagórski - STJ KW Kraków
Weronika Zagórska - osoba towarzysząca
Wacław Michalski
Tomasz „Murzyn” Grzegrzułka
Piotr „Kudłaty” Gawlas
Dawid Jędrysek
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub SBB
Bejke - pies towarzyszący
Artur „Młody” Suwała-Pikania
Lana „Wycior” Svetličić
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk
Iwona Pośpiech
Michał Merta
Dominika Kot
Anna Boczkowska
W tym roku na zakończenie sezonu kursowego Wacław zorganizował wyprawę na Słowację. A w zasadzie na sam kres Słowacji, pod granicę z Węgrami. Wyjazd odbył się również dzięki uprzejmości Sławka Zagórskiego (STJ KW Kraków) oraz gościnności Speleoklubu z rodzimych słowackich Koszyc.
Stacjonowaliśmy we wsi Haj, w uroczej bazie słowackiego klubu. Z tego miejsca codziennie wyruszaliśmy zwiedzać okoliczne jaskinie. Mieliśmy super okazję do unaocznienia sobie układu terenu Słowackiego Krasu, o którym Wacław niejednokrotnie opowiadał podczas swoich kursowych wykładów.
Pierwszego dnia na rozruch Sławek zabrał nas do dwóch okolicznych jaskiń: Bezodna Ladnica i Keczovskie Luki. Podzieleni na dwa zespoły, ruszyliśmy ku przygodzie.
Bezodna Ladnica okazała się wielką lufą ze sporą ekspozycją. Na dnie podziwialiśmy przede wszystkim ogromną liczbę kości zwierząt.
Keczovskie Luki – piękna jaskinia, która szybko okazała się dla nas poligonem i wyzwaniem pt. „jak iść, by nie ubrudzić sobie kombinezonu na następne dni”. Polegliśmy – co do jednego wszyscy skończyliśmy w czerwonym błocie.
Na drugi dzień główna atrakcja programu: Kunia Priepast, czyli do roboty. Podzieleni na dwa zespoły ruszyliśmy do niej w odstępie ok. 3 godzin pomiędzy zespołami. Wiedzieliśmy, że będzie ciasno. Kunia Priepast nie należy do najłatwiejszych jaskiń. W pierwszej części trzeba zjechać ciasną, jednolitą studnią. Ku naszemu zaskoczeniu, na jednej linie, bez przepinek. Potem też jest ciekawie: kolejne studnie, kolejne ciasnoty. Zetknęliśmy się tam ze słowacką myślą techniczną – drabinki. Dużo drabinek. Oba zespoły, po pokonaniu ciekawego trawersu, dotarły do wysokiego meandru. W tym miejscu oba zespoły postanowiły o zakończeniu akcji i powrocie na powierzchnię.
Trzeci dzień to kolejne wyjścia rekreacyjne.
Jaskinia Krasnohorska, która posiada „ulepszenia”, kiedyś była jaskinią udostępnioną do zwiedzania. Spory system korytarzy pochodzenia rzecznego, most linowy, sporo drabin, bogata szata naciekowa. W Sali Olbrzymów mogliśmy podziwiać największy stalagmit wśród jaskiń Europy Środkowej – wysoki na ponad 32 m. Były obawy, że nie zmieści się w kadrze.
Na drugą nóżkę – jaskinia Milada, wodna zabawa. Przepiękna jaskinia z bogatą szatą naciekową. Korytarze do pokonania w wodzie. Mieliśmy szczęście, bo poziom wody był dosyć niski. Zdołaliśmy przejść najgłębszy odcinek bez zamoczenia bielizny.
Ostatniego dnia przed wyjazdem odwiedziliśmy jeszcze jaskinię Hruszowską. Tworzą ją liczne korytarze z płynącą wodą, komory, kominy, większe sale oraz tunele do ciorania. Liczne stalaktyty, stalagmity, draperie, pizolity i gratka w postaci przepięknych heliktytów.
Podczas wyjazdu dogadzaliśmy sobie pysznymi posiłkami regeneracyjnymi. Na śniadania wspólnie przygotowywaliśmy jajka na wszelkie możliwe sposoby. Zespołowe gotowanie obiadokolacji, kiełbaski z ogniska, a nawet kaszanka z kapustą – nie brakowało nam kulinarnych atrakcji. Ostatniego wieczoru eksperymentowaliśmy z tzw. pieczonką. Każdy z nas miał na nią swoją nazwę i przepis. Nie starczyło nam czasu jedynie na gulasz Kudłatego.
Pogoda bardzo nam dopisała. Integracja, wspólne działanie na powierzchni i w jaskiniach. Kolejny raz sprawdziło się motto Wacława: „Będzie pięknie, będzie przygoda”.
Jerzy Pukowski
Kinga Kluczewska - Speleoklub Olkusz
Zdzisław Grebl
Barbara Madalińska - Osoba Towarzysząca
Paweł Drzeniek - Speleoklub Tatrzański
Michał Salecki
Łuksz Owczarzak
Jerzy Ganszer
W różnym składzie działano w jaskiniach: Księdza Borka, Studnia Gliwicka, Przekątna i Piętrowa Szczelina.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij".
Wszyscy zadowoleni.
Zapraszamy na inne tego typu akcje!
Zwiedzanie okopów niemieckich z okresu drugiej wojny światowej od strony wschodniej. To była akcja rowerowa. są wyraźne widoczne stanowiska pojedynczych żołnierzy.
2026.10.03 Jaskinia Strzelista w Beskidzie Małym
Napisał Jerzy GanszerJerzy Pukowski
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer
Jaskinia godna! Wystarczy 13 m liny. A potem zjazdy z najwyższej skałki.
2026.10.02 Bystra Śląska - wykład Apoloniusza Rajwy
Napisał Jerzy GanszerJerzy Pukowski
Piotr Gawlas
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Kosmowski - Sekcja Archeologiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Zdzisław Grebl
Karolina Barciszewska-Kozioł
Jerzy Ganszer
Apoloniusz Rajwa - 92 lata. Wykład bardzo ciekawy. Speleoklub Bielsko-Biała był współorganizatorem tego spotkania.
Warto było przybyć.
Jak ktoś chce cos dopisać to może zrobić to w tym miejscu.
Artur "Młody" Suwała-Pikania
Lana "Wycior" Svetličić
Początek tygodnia przywitał nas niesamowitą pogodą na wspinaczkę, co mogliśmy zutylizować na wyjeździe kursowym.
Ćwiczyliśmy wspinanie wielowyciągowe na własnej asekuracji. Muszę przyznać, że różnica między wapieniem, a granitem była nader wyczuwalna. Zarówno jeżeli mowa o ślizganiu się na stopniach, jak i osadzaniu punktów. Udało nam się również poznać tajniki chodzenia w trójosobowym zespole i zostawić wpis w księdze na szczycie Krzywej Turni.
Radosław Jędrzejczyk
Lana Svetličić
Trasa której nieznaczna ilość osób się podejmuje w całości, być może ze względu na trudność, być może przez brak konkretnego jej celu.
W planach na ten weekend było taternickie zdobycie Kościelca, ale załamanie pogodowe z początku tygodnia skutecznie pokrzyżowało te plany.
Samo przejście dość przyjemne, dało nam możliwość przećwiczyć w terenie znajomość topografii.
Maciej Jeziorski
Arkadiusz Turek
Anna Boczkowska
Nie wiem czy w przyszłości dam się jeszcze nabrać na hasło “akcja rekreacyjna”, szczególnie jeśli mowa o Ptasiej Studni. Niemniej pod takim szyldem wyruszyliśmy w sobotni poranek w drogę ku Ciemniakowi.
Szlak był niezwykle oblegany, opad śniegu nie zniechęcił ludzi do górskich wycieczek, także podejście pod górę ze względu na tłumy nie należało do komfortowych. Odetchnęliśmy dopiero po zejściu na “naszą ścieżkę”.
Zdecydowaliśmy się na podejście pod otwór górnym wariantem. Owszem, zjazd do otworu eksponowaną półką dostarczył niesamowitych widoków i wrażeń. Piękno Tatr w pełnej krasie. W Ptasiej dotarliśmy sprawnie do salki księżycowej, wcześniej wrażeń dostarczył nam komin Pustynnej Burzy. Przy salce księżycowej Maciej i Arek zdecydowali się jeszcze na eksplorację meandru Romea i Julii, panowie zaliczyli więc kolejny trudny technicznie odcinek trasy.
Na drogę powrotną wybraliśmy sprawdzenie zjazdu Progiem Mułowym. Fantastyczna przygoda, dobrze, że już w ciemności. Bardzo długi zjazd, dobrze zaporęczowany.
Potem czekało nas już jedynie zejście do doliny, które w ciemnościach trwało wieki. Przez moment poczułam się znowu jak podczas kursowych nocnych powrotów.
Pod ziemią spędziliśmy ok 7,5 h.
Akcję zaliczamy do kameralnych i bardzo udanych, poradziliśmy sobie wszyscy. Panowie byli dla mnie ogromnym wsparciem, dobrze móc liczyć na siebie.
Więcej...
2026.09.26 Okiennik Wielki - spotkanie osób występujących w Wielkiej Encyklopedii Gór i Alpinizmu tom IV
Napisał Jerzy GanszerZbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer
Odbyła się również wspinaczka "północnym kominem" do dwóch okien. Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Paweł Drzeniek - Speleoklub Tatrzański
Michał Salecki
Jerzy Ganszer
Intensywna działalność "skałkowa". Pokonano również Szparę w Kobylej.
Zaproszenie na akcje było na stronie Ganszera.
Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer
Jowita Kubica
sporo Byłych Członków Klubu
To były tak zwane "Brzozówki" organizowane przez Speleoklub Brzeszcze. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Sylwia Wójcik
Iwona Pośpiech
Wojciech Jasiak
Łukasz Piechocki
Filip Pukmiel
Elżbieta Jasiak
Beskida 2026, to piąta, jubileuszowa edycja wydarzenia, które od lat rozpala serca pasjonatów górskich wędrówek. To wydarzenie o charakterze turystyczno-wytrzymałościowym, organizowane przez Stowarzyszenie Beskida, które przybliża piękno Beskidu Śląskiego. Tegoroczna wyrypa Beskida 2026 odbyła się w dniach 25-26.09.2026 ze startem i metą w Szczyrku Amfiteatr Skalite. Uczestniczyli w niej:
- na dystansie 101 km Sylwia Wójcik, Wojciech Jasiak i Filip Pukmiel
- na dystansie 80 km Łukasz Piechocki i Iwona Pośpiech
- na dystansie 50 km Elżbieta Jasiak
Trasy 101 i 80 km rozpoczynały start już w piątek odpowiednio o godz. 18:00 – 101 km, o godz. 20:00 – 80 km, natomiast trasa 50 km miała start w sobotę o godz. 06:00. Wszystkie dystanse miały ciekawe trasy, poprowadzone przez najwyższe szczyty Beskidu Śląskiego (np. Klimczok, Skrzyczne a na 101 km również Barania Góra).
Wyrypa na 101 km była dedykowana wyłącznie tym, którzy kochają długie górskie wędrówki i nie boją się wyzwań !. Limit czasowy wynosił 30 godzin, co oznacza, że średnie tempo nie mogło być mniejsze niż 3,5 km/h – wystarczająco, by poczuć prawdziwe górskie emocje !. Sylwia i Wojtek odczuli to mocno. Oboje ostatnie zejście ze Skrzycznego traktują jako hart ducha i walkę o każdy metr, na metę wbiegli by skrócić ból kolan i stóp. Filip zameldował się na mecie nie całe dwie godziny wcześniej co oznacza, że i dla niego był to prawdziwy test wytrzymałościowy. Wynik końcowy na mecie to 103 km i 5641 przewyższenia.
Mapa trasy - Beskida 2026 - 101 km
Beskida 2026 - Trasa 101km | mapa-turystyczna.pl
Dystans 80 km to idealny krok w stronę ultra, skierowany był do tych, którzy kochają górską przestrzeń i nie boją się przekraczać własnych granic. Limit czasu wynosił 28 godzin. Niewątpliwie Beskida 80 km dostarczyła Iwonie i Łukaszowi sportowych emocji i pięknych widoków. Niestety nasilający się ból kolan u Łukasza a u Iwony stóp zmusił ich do ominięcia 5 punktu kontrolnego Hotel Zimnik w Lipowej-Ostrei, tym samym skróceniu dystansu o 7,9 km. Oboje dotarli do mety z wynikiem 78,65 km i 3786 m przewyższenia.
Mapa trasy - Beskida 2026 - 80 km
Beskida 2026 - Trasa 80km | mapa-turystyczna.pl
Trasa o długości 50 km to najbardziej klasyczna trasa, która zawsze cieszy się największym zainteresowaniem. To idealna propozycja dla tych, którzy szukają złotego środka między kondycyjnym wyzwaniem a czystą radością z wędrowania po beskidzkich szlakach. Podczas piątej edycji Beskidy był to wariant, który pozwolił mi poczuć w nogach dystans maratonu a także solidne przewyższenia, oferując jednocześnie wszystko to, za co kocham w górach: strome podejścia, techniczne zejścia i panoramy, które zostają pod powiekami na długo po powrocie do domu. Udało mi się ją przejść w czasie 12 h, czyli bez użycia czołówki w przyjaznej atmosferze. Na punkcie wspólnym dla wszystkich tras Ranczo Cieńków spotkałam Łukasza i Iwonę co było miłym akcentem. Mój wynik końcowy na mecie to 53,12 km i 2647m przewyższenia.
Mapa trasy - Beskida 2026 - 50 km
Beskida 2026 - Trasa 50km | mapa-turystyczna.pl
Było pięknie, pogoda dopisała, atmosfera na trasie bardzo przyjazna bo tworzyli ją ludzie kochający góry, przestrzeń i wolność. Zatem na długo zapamiętamy tę wyrypę bo każdy z nas teraz potrzebuje czasu na regeneracje by podjąć kolejne wyzwanie na miarę Beskida 2026.
