Sprawozdania (4893)
niedziela, 01 listopad 2020 22:14
2020.11.01 W poszukiwaniu miejsca do morsowania
Napisał Piotr Gawlas
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Małgorzata Pocha - Osoba Towarzysząca
W ramach ogólnie panującej psychozy i wszechobecnych zakazów, zamiast odwiedzać cmentarze, celem stała się Barania Góra. Po raz drugi. Tydzień temu również była wycieczka w jej kierunku, ale doliną Czarnej Wisełki i zakończona w schronislu pod Przysłopem. Tym razem Doliną Białej Wisełki odwiedziliśmy szczyt. Było już późno gdy wyruszyliśmy w drogę. 11:30 z Bielska. Na motorze dojechaliśmy na parking pod strażnicą w Wiśle Czarne, ruszyliśmy w górę, jak zwykle po drodze szukając grzybów :) takie już jesienne uzależnienie. Te poszukiwania grzybów i miejsca dogodnego do uprawiania morsowania sprawiały, że poruszaliśmy się w górę niezwykle wolno. Na szczyt dotarliśmy po ciemku, było mgliście i deszczowo. Moja ulubiona aura na takie wycieczki. Worek grzybów i ustalenie miejsca na potencjalne zimowe morsowania jest nagrodą po ciężkiej wędrówce w deszczu i mgle oraz powrót w deszczu motocyklem do Bielska.
Małgorzata Pocha - Osoba Towarzysząca
W ramach ogólnie panującej psychozy i wszechobecnych zakazów, zamiast odwiedzać cmentarze, celem stała się Barania Góra. Po raz drugi. Tydzień temu również była wycieczka w jej kierunku, ale doliną Czarnej Wisełki i zakończona w schronislu pod Przysłopem. Tym razem Doliną Białej Wisełki odwiedziliśmy szczyt. Było już późno gdy wyruszyliśmy w drogę. 11:30 z Bielska. Na motorze dojechaliśmy na parking pod strażnicą w Wiśle Czarne, ruszyliśmy w górę, jak zwykle po drodze szukając grzybów :) takie już jesienne uzależnienie. Te poszukiwania grzybów i miejsca dogodnego do uprawiania morsowania sprawiały, że poruszaliśmy się w górę niezwykle wolno. Na szczyt dotarliśmy po ciemku, było mgliście i deszczowo. Moja ulubiona aura na takie wycieczki. Worek grzybów i ustalenie miejsca na potencjalne zimowe morsowania jest nagrodą po ciężkiej wędrówce w deszczu i mgle oraz powrót w deszczu motocyklem do Bielska.
Dział:
Sport i turystyka
Delegacja Klubu udała się na Cmentarz Symboliczny SBB. Zainstalowano nowa listę nieżyjących Kolegów. Więcej informacji na temat tej akcji w sprawozdaniach wewnętrznych.
Dział:
Życie klubu
niedziela, 01 listopad 2020 11:44
2020.11.01 Puchar 12 Wzniesień - Kozia Górka
Napisał Jerzy Ganszer
Dział:
Sport i turystyka
Dział:
Sport i turystyka
środa, 28 październik 2020 23:21
2020.10.28 Jaskinia Wielka Litworowa - Studnia Flacha
Napisał Jerzy Ganszer
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Agnieszka Gądek
Jerzy Ganszer
Agnieszka poręczowała i reporęczowała całość. Czas akcji pod ziemią 3,15 godzin
Agnieszka Gądek
Jerzy Ganszer
Agnieszka poręczowała i reporęczowała całość. Czas akcji pod ziemią 3,15 godzin
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Bartłomiej Golik
Marta Gandor- Osoba Towarzysząca
Po pracy w ramach budowania kondycji wybraliśmy się na Malinowska Skałę, po drodze zwiedziliśmy jaskinie Malinowską oraz braliśmy udział w akcji świetlnej. Podchodzono szlakiem od Białego Krzyża czas trwania akcji 3 godziny.
Marta Gandor- Osoba Towarzysząca
Po pracy w ramach budowania kondycji wybraliśmy się na Malinowska Skałę, po drodze zwiedziliśmy jaskinie Malinowską oraz braliśmy udział w akcji świetlnej. Podchodzono szlakiem od Białego Krzyża czas trwania akcji 3 godziny.
Dział:
Sport i turystyka
Klub zamknięty. Rozpoczynamy akcje świetlne, jest to forma spotkania wizualnego.
Tomasz Kochel z Trzech Lipek widział Kozią Górę
Ilona Nola Zemanek - świeciła z Koziej Góry
Bartłomiej Golik z Martą Gandor - Osoba Towarzysząca - świecili z Malinowskiej Skały
Jerzy Ganszer i Wanda Ganszer z Fanklubu Speleoklubu Bielsko-Biała - świecili z "ławeczki" na północ od Przegibka - nikogo nie widzieli
Akcja będzie powtarzana w każdy wtorek o wyznaczonej godzinie w okresie epidemii.
Tomasz Kochel z Trzech Lipek widział Kozią Górę
Ilona Nola Zemanek - świeciła z Koziej Góry
Bartłomiej Golik z Martą Gandor - Osoba Towarzysząca - świecili z Malinowskiej Skały
Jerzy Ganszer i Wanda Ganszer z Fanklubu Speleoklubu Bielsko-Biała - świecili z "ławeczki" na północ od Przegibka - nikogo nie widzieli
Akcja będzie powtarzana w każdy wtorek o wyznaczonej godzinie w okresie epidemii.
Dział:
Sport i turystyka
Bartłomiej Golik
Marta Gandor- Osoba Towarzysząca
Po skończonej pracy wybraliśmy się na spacer na Magurkę Wilkowicką. Podchodziliśmy z przełęczy Przegibek po drodze nie spotkano nikogo na szczycie mocno wiało.
Marta Gandor- Osoba Towarzysząca
Po skończonej pracy wybraliśmy się na spacer na Magurkę Wilkowicką. Podchodziliśmy z przełęczy Przegibek po drodze nie spotkano nikogo na szczycie mocno wiało.
Dział:
Sport i turystyka
poniedziałek, 26 październik 2020 16:32
2020.10.25. Nine Arches Bridge, Dublin, Irlandia
Napisał Adam Marcinków
Adam Marcinkow
Noel, Richard, Martin, Ivan - Osoby Towarzyszace
Z uwagi na kolejny "lockdown" i związane z nim obostrzenia przenieśliśmy nasze spotkania bulderowe do centrum miasta.
Wspinaliśmy się wzbudzając duże zainteresowanie spącerujących pod obiektem ludzi.
Utrzymując odpowiedni dystans udało się wymyślić kilka ciekawych problemów. Najtrudniejszy został wyceniony na 7a (wg mnie 6c).
Noel, Richard, Martin, Ivan - Osoby Towarzyszace
Z uwagi na kolejny "lockdown" i związane z nim obostrzenia przenieśliśmy nasze spotkania bulderowe do centrum miasta.
Wspinaliśmy się wzbudzając duże zainteresowanie spącerujących pod obiektem ludzi.
Utrzymując odpowiedni dystans udało się wymyślić kilka ciekawych problemów. Najtrudniejszy został wyceniony na 7a (wg mnie 6c).
Dział:
Sport i turystyka
czwartek, 22 październik 2020 17:58
2020.10.22 Puchar 12 Wzniesień - Skrzyczne
Napisał Jerzy Ganszer
Jerzy Ganszer
To był pierwszy start w tym sezonie na tracie od dolnej stacji kolejki. Zapraszam do pobicia mojego czasu. Na szczycie resztki śniegu.
To był pierwszy start w tym sezonie na tracie od dolnej stacji kolejki. Zapraszam do pobicia mojego czasu. Na szczycie resztki śniegu.
Dział:
Sport i turystyka
Więcej...
środa, 21 październik 2020 21:39
2020.10.21 Sekcja Archeologiczna w Beskidzie Żywieckim
Napisał Jerzy Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Zlokalizowano okopy i dwie ziemianki z okresu II wojny światowej. Mogą to być obiekty polskie, lub niemieckie. W pierwszym przypadku mogły stanowić przedłużenie obrony bunkrów znajdujących się w Krzyżowej. Obiekty znaleziono na górze Krzyżowa miedzy Krzyżową a Sopotnią Wielką.
Jerzy Ganszer
Zlokalizowano okopy i dwie ziemianki z okresu II wojny światowej. Mogą to być obiekty polskie, lub niemieckie. W pierwszym przypadku mogły stanowić przedłużenie obrony bunkrów znajdujących się w Krzyżowej. Obiekty znaleziono na górze Krzyżowa miedzy Krzyżową a Sopotnią Wielką.
Dział:
Sport i turystyka
Norbert Miczołek
Tomasz Liszowski
2 osoby towarzyszące
W niedzielę udaliśmy się do ulubionej jaskini Studniska.
Osiągnięto dno, zauważono kilka nietoperzy oraz sporo "robaczków" tamtejszych endemitów.
Niestety jaskinie została "zanieczyszczona" przez jakiś poprzedników na przejściu pomiędzy Komorą Wejściową a Salą Zawaliskową.
Należy uważać by w "to" nie wdepnąć.
Poza tym, bardzo przyjemna wycieczka.
Tomasz Liszowski
2 osoby towarzyszące
W niedzielę udaliśmy się do ulubionej jaskini Studniska.
Osiągnięto dno, zauważono kilka nietoperzy oraz sporo "robaczków" tamtejszych endemitów.
Niestety jaskinie została "zanieczyszczona" przez jakiś poprzedników na przejściu pomiędzy Komorą Wejściową a Salą Zawaliskową.
Należy uważać by w "to" nie wdepnąć.
Poza tym, bardzo przyjemna wycieczka.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Trasa turystyczna z Jaworza na Błatnią, po drodze odwiedziliśmy źródła rzeki Jasionki (Jasieniczanki) na stokach Błatniej oraz zlokalizowane obok ruiny zagrody, dawnej chaty drwali. W schronisku na Błatniej miła atmosfera. Całą drogę porządnie lał deszcz a na górze padał śnieg.
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Małgorzata Pocha
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Małgorzata Pocha
Dział:
Sport i turystyka
poniedziałek, 19 październik 2020 22:27
2020.10.17 Studnia Szpatowców, Jaskinia Kalesonowa
Napisała Agnieszka Gądek
Agnieszka Gądek
Pogoda w ten weekend była po prostu paskudna. Deszcz, ponuro, zimno... W taką pogodę najlepiej jest oczywiście schować się w jaskini i przy okazji nieco potrenować. Najprościej było wybrać się na Jurę. Choć Studnię Szpatowców zaliczyłam już ostatnio 13 razy, to jako jaskinię do treningu myślę, że mogę odwiedzać ją co tydzień. Tym razem całość poręczowałam sama. Taki zresztą był mój plan - 6 razy szybkie dno studnią bez kontaktu ze ścianą (dla odrobiny kondycji), potem 3 razy zaporęczowałam drugą studnię i jeszcze 2 razy zjechałam nią w dół, żeby poprawić się w przepinankach. W sumie na dno zeszłam 11 razy.
Nie był to koniec mojego planu na ten dzień. Chciałam jeszcze sprawdzić jak zachowam się będąc sama w ciasnym miejscu zdana tylko na siebie. Za idealną do tego celu jaskinię uznałam Kalesonową (z kursu pamiętałam, że cała jaskinia jest do czołgania, że w środku jest jedno miejsce gdzie jest naprawdę ciasno i musiałam się tam nieco pomęczyć, a wyjście wcale nie należało do przyjemnych). Z lekkim stresem wczołgałam się do pierwszej salki i szybko, żeby się nie rozmyślić, ruszyłam ciasnym korytarzem do przodu. Prawie na samym początku natknęłam się na kałużę głębokości około 15cm na odcinku 1,5m wypełniają całą szerokość przejścia. Kombinezonu oczywiście na sobie nie miałam, tylko jakieś stare ubrania. Nie było wyjścia, trzeba było "przepłynąć". Wielkie było moje zdziwnie i w sumie zawiedzenie, kiedy jedynym trudnym momentem przejścia okazała się ta właśnie kałuża... Zacisk (według planu II !) okazał się nie być wcale taki wąski, a przy wyjściu wystarczyło odpowiednio ułożyć nogę i ze zdziwniem stwierdziłam "o wyszłam!". No pamiętałam tą jaskinię jako o wiele trudniejszą...
Pogoda w ten weekend była po prostu paskudna. Deszcz, ponuro, zimno... W taką pogodę najlepiej jest oczywiście schować się w jaskini i przy okazji nieco potrenować. Najprościej było wybrać się na Jurę. Choć Studnię Szpatowców zaliczyłam już ostatnio 13 razy, to jako jaskinię do treningu myślę, że mogę odwiedzać ją co tydzień. Tym razem całość poręczowałam sama. Taki zresztą był mój plan - 6 razy szybkie dno studnią bez kontaktu ze ścianą (dla odrobiny kondycji), potem 3 razy zaporęczowałam drugą studnię i jeszcze 2 razy zjechałam nią w dół, żeby poprawić się w przepinankach. W sumie na dno zeszłam 11 razy.
Nie był to koniec mojego planu na ten dzień. Chciałam jeszcze sprawdzić jak zachowam się będąc sama w ciasnym miejscu zdana tylko na siebie. Za idealną do tego celu jaskinię uznałam Kalesonową (z kursu pamiętałam, że cała jaskinia jest do czołgania, że w środku jest jedno miejsce gdzie jest naprawdę ciasno i musiałam się tam nieco pomęczyć, a wyjście wcale nie należało do przyjemnych). Z lekkim stresem wczołgałam się do pierwszej salki i szybko, żeby się nie rozmyślić, ruszyłam ciasnym korytarzem do przodu. Prawie na samym początku natknęłam się na kałużę głębokości około 15cm na odcinku 1,5m wypełniają całą szerokość przejścia. Kombinezonu oczywiście na sobie nie miałam, tylko jakieś stare ubrania. Nie było wyjścia, trzeba było "przepłynąć". Wielkie było moje zdziwnie i w sumie zawiedzenie, kiedy jedynym trudnym momentem przejścia okazała się ta właśnie kałuża... Zacisk (według planu II !) okazał się nie być wcale taki wąski, a przy wyjściu wystarczyło odpowiednio ułożyć nogę i ze zdziwniem stwierdziłam "o wyszłam!". No pamiętałam tą jaskinię jako o wiele trudniejszą...
Dział:
Jaskinie i wyprawy
