Dział Beskidzki
Jaskinie i wyprawy (1611)
Paweł Gądek
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca
W jaskini 53 nietoperze. Zeszyt do wpisów zawilgocony.
2018.04. Jaskinia Cut Rock Cave, Knoxville, Tennessee /Stany Zjednoczone//
Napisał Michał GanszerBrennan Mastellone- Osoba Towarzysząca
Martyna Michalska
Pierwsza jaskinia w Tennessee zdobyta! Wraz z kolegą z naszej uczelnianej ścianki wspinaczkowej wybraliśmy się do "małej" jaskini, która zajęła nam ponad cztery godziny. Nie spodziewałam się, że tak blisko mojego akademika będzie tak obszerna jaskinia z pięknymi naciekami i wieloma korytarzami (nie zwiedziliśmy jej nawet całej!). Powiedzmy, że bez sprzętowa, ale było parę miejsc, gdzie zamiast związanej liny przydałaby się rolka. Na szczęście grunt był stabilny, a lin na stałe było dostatecznie dużo. Zauważyliśmy po drodze trochę inną, bo pomarańczową salamandrę i tak zwanego cave cricket. W Tennessee jest ponad 8000 jaskiń więc jest co robić. Udana wycieczka :)
Dominik Sarnowski
Patrycja Kopytko
Przemysaw - Osoba Towarzyszaca
Dominik, Patrycja i Przemek (kolega spoza SBB) zrobilismy petle czarnym szlakiem z Wilkowic.
Napisał Ganszer:
W sobotę kursanci pod przewodnictwem Zofii Gutek i Wacława Michalskiego przeszli Mnichowy Żleb i pod Zadnim Mnichem trenowali "asekurację" i ogólnie "działalność zimową".
W niedziele pod przewodnictwem Wacława Michalskiego, Jerzego Pukowskiego i Jerzego Ganszera trenowano wspinaczkę lodową i odszukiwanie zasypanego partnera.
Namawiam Szanownych kursantów do opisania swoich wrażeń na łamach naszych sprawozdań. Zostanie to wklejone w tym miejscu.
Zaobserwowano dość sporo osób związanych z naszym Klubem. Poniżej osoby "zauważone", lub działające z innymi.
Napisała Lena Koprowska:
Pogoda w Tatrach znów nas rozpieściła. Nad Morskim Okiem zima w pełni: cała droga z Palenicy Białczańskiej aż do schroniska regularnie pokryta śniegiem, górskie stawy zamarznięte, za dnia pełne słońce, nocą - gwieździste niebo i pożądny mróz. Ci, którzy mogli przedłużyli sobie weekend o czwartkowy wieczór i choć zajechali już po zmroku a podchodzili zupełnie nocą czołówki okazały się niepotrzebne przy nieskażonym chmurami księżyca blasku.
W piątek członkowie klubu podzielili się na dwa zespoły: Krzysiek Wiewióra i Agnieszka Pilorz na Szpiglasowy Wierch większość drogi w towarzystwie Bartosza Baturo, który popełnił kilka spektakularnych zjazdów na skiturach oraz Radek Bizoń, Natalia Gąsior i Lena Koprowska na spontaniczny spacer, który skończył się pod drogą wspinaczkową na Mnichu. Wieczorem do schroniska dotarli pozostali kursanci, którzy zasiadłszy w kuchni rozmawiali i biesiadowali do późnych godzin nocnych. Nieuszanowanie ciszy nocnej spotkało się z pewną ciętą ripostą ze strony chcących już wypoczywać - myślę, że to lekcja na przyszłość dla nas wszystkich: i nocnych marków i rannych ptaszków.
Pierwszy dzień szkolenia przebiegł pod opieką i czujnym okiem Wacka Michalskiego i Zosi Gutek. Omówiliśmy sprzęt, wiązanie lin, topografię, analizowaliśmy grubość i warstwy pokrywy śnieżnej, spróbowaliśmy podejścia w kilkuosobowych zespołach połączonych liną Mnichowym Żlebem, ćwiczyliśmy zjazdy w śniegu i lodzie z hamowaniem czekanem, budowaliśmy stanowiska z czekanów i sprawdzaliśmy ich działanie, zakopywaliśmy ochotników pod śniegiem by mieli szansę spróbować się wydostać spod upozorowanej lawinki. Zajęcia w praktyce pozwoliły przećwiczyć teorię poznaną przez nas podczas obszernego, acz nie wyczerpującego tematu wykładu Jarka Gutka. Wiedza bardzo inspirująca i jednocześnie przydatna. Dołączyli do nas klubowi narciarze wysokogórscy i po powrocie spędziliśmy wieczór przy wspólnym stole w „Nowym Moku”, choć zdecydowana większość potrzebowała odespać atrakcje zafundowane poprzedniej nocy.
W niedzielę szkolenie wzięli w swoje ręce Wacek Michalski, Jurek Ganszer i Jurek Pukowski. Na podejściu pod Czarny Staw na małym lodospadzie każdy mógł spróbować wspinaczki lodowej oraz ćwiczyliśmy poszukiwania zasypanych detektorów lawinowych przy użyciu pipsów, sond i łopat. Dobra organizacja i sprawny przebieg pozwolił nam zakończyć szkolenie w przewidywanym czasie.
Już odliczamy dni do powrotu w ten wyjątkowy zakątek Tatr celem letniego szkolenia wspinaczkowego.
z pozdrowieniami.
- Lena Katarzyna Koprowska
- Natalia Gąsior pseud. Cholera
- Radosław Bizoń
- Krzysztof Wiewióra
- Agnieszka Pilorz
- Bartosz Baturo
- Patrycja Kopytko
- Dominik Sarnowski
- Maciej Nowakowski
- Marta Boruch
- Izabela Rosner-Manda
- Tomasz Manda (Prendki)
- Wacław Michalski
- Teresa Zwierzchowska
- Jarosław Jakubowski
- Kamil Polański
- Błażej Gawlik
- Adam Marcinków
- Katarzyna Szczerba - Były Członek Klubu
- Maja Jędrzejewska
- Tomasz Podgórski
- Jerzy Pukowski
- Jerzy Ganszer
- Gabriel Franecki /był widoczny/
- Krzysztof Borgieł /był widoczny/
- Zofia Gutek
- Ewa Libera - Speleoklub Dąbrowa Górnicza /nie była widoczna/ i kilka osób towarzyszących
- Damian Łukaszek
2018.03.25 /25.03.2018/ - Lodospady w Białowodzkiej Dolinie
Napisał Michał GanszerPiotr Gawlas i Mariusz Krywult - Były Członek Klubu - wspinanie na lodospadach w Białowodzkiej Dolinie. Przejścia: Oczy pełne lodu II/4+/5, 3 wyciągi, lód 50° do 90° i Kaskady II/3/3+, 3 wyciągi, lód 50° do 75° zależnie od wariantu. Pogoda była iście wiosenna. Było to już ostatnie wspinanie w tym sezonie zimowym, ponieważ lodospady topnieją w oczach.
Adam Marcinków
Tomasz - Osoba Towarzysząca
Korzystając z okazji obozu klubowego w Tatrach wybraliśmy się wspinać na Mnicha. Najpierw wspinanie lodowe Kuluarem Kurtyki na Próg Mnichowy, a następnie Zacięciem Robakiewicza na Mnicha.
Dariusz Rozmus - kierownik
Marcin Parys
Bartłomiej Golik
Łukasz Piechocki
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Czas akcji 6,45 H. Na polu spory mróz. Było wesoło, wszyscy zadowoleni. Zdjęcie Dariusz Rozmus.
Tutaj zdjęcia z aparatu Michała - "kliknij"
Agnieszka Gądek
Marta Boruch
Maciek Nowakowski
Wacław Michalski
Zdobyliśmy najwyższy punkt w Czarnej, moje ulubione + 141 m. Po drodze trening w poręczowaniu, wspinaczce, trawersach. Przy wyjściu ostry mróz, liny zamarzły nam na "drut" i ciężko było zjechać po powierzchni. W jaskini straszny ruch, kluby KKTJ i STJ z Krakowa, Sopotu, jacyś biwakujący, zwiedzający, szybkobiegacze. Spotkano też Sławka Zagórskiego z kursantami. Pomimo wszelkich przeciwności, akcja odbyła się bez przeszkód, wszyscy zadowoleni, a w górach jeszcze piękna zima, z iskrzącym śniegiem. Zdjęcie Maciej
We czworke (Patrycja Kopytko, Tomasz Grzegrzulka, Bartlomiej Golik, Dominik Sarnowski) wyruszylismy w niedzielny poranek do Jaskini Zimnej. Droga na podejsciu zawalona w polowie schodow przez powalone drzewo. Do jaskini weszlismy okolo 10. Ponor byl laskawy i pokonalismy go sucha stopa w wysokich gumiakach (kto dysponowal ;) Wszystkie wspinaczki robil Bartek. Patrycja pokonala obejscie Czarnego Kominu. Doszlismy do Chatki. Murzyn z Bartkiem podeszli pod Prozek Burcharda. Wrócilismy kolo godziny 20.
Patrycja Kopytko
Natalia Gąsior
Dominik Sarnowski
Kamil Polański
Radek Bizoń
Wacław Michalski
Pomimo ciężkiego podejścia, zasypanego otworu, rozmiękłego śniegu, potencjalnego niebezpieczeństwa lawin zdobyliśmy jaskinię Pod Wantą do samuśkiego dna, a kursanci wleźli nawet w szczeliny poniżej oficjalnego dna. Na bazie długie i przyjemne rozmowy a w górach działo się tak wiele, że trudno wszystko opisać. Wróciliśmy zmęczeni, z wrażeniami ale bez strat. Możemy sobie zaliczyć naprawdę godne przejście zimowe. Zdjęcie Radek Bizoń
Więcej...
2018.02.24. Belgia. Les Grottes de Remouchamps.
Napisał Katarzyna Lena Koprowska
Dodatkowe informacje
- Galeria oto my płyniemy
2018.02.24-25 Wyjazd "nocny" do Jaskini Czarnej. Akcja kursowa.
Napisał Michał GanszerMaciej Nowakowski - kurs
Marta Boruch - kurs
Błazej Gawlik - kurs
Teresa Zwierzchowska - kurs
Dariusz Rozmus
Marcin Parys
Marek Sobański
Łukasz Piechocki
Jerzy Ganszer
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego "chwilowo"
Tym razem nasi kursanci mieli okazję zapoznać się z działalnością nocną. Działaliśmy w Partiach Techub, dotarto do Sali AKT /Błażej, Teresa, Marcin, Marek, Jerzy/. Z jaskini wycofano się bocznym otworem /był piękny widok/. Wyniesiono jedna starą płaską baterię.
Mariusz Krywult - Były Członek Klubu, Piotr Gawlas, 23 do 24 lutego 2018 roku wybraliśmy się na wyjazd do Morskiego Oka z noclegiem w Wozowni (starym schronisku). Celem było powspinanie się na lodach Kuluaru Kurtyki. Kuluar jest to trzywyciągowa, ładna w większości lodowa droga o niezbyt dużych trudnościach, znajdująca się w Progu Mnichowym. Do Morskiego Oka podeszliśmy na skiturach, pod Próg również, więc po wspinaczce powrót był zjazdem po świetnym puchu aż do tafli stawu. W Wozowni trwał w tym czasie obóz KW Trójmiasto.
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Tomasz Stryczek
Krzysztof Borgieł
Akcja jak za wspaniałych dawnych lat. Niestety zima w tym roku kiepska i ponor wciąż zalany pomimo mrozów. Skorzystaliśmy więc z pontonu. Ja wody nie lubię a wręcz głębsze akweny mnie przerażają ale wszystkiego trzeba spróbować. Pierwszy przepłynął Stryku. Potem wsiadłem ja. Dopłynąwszy na drugi brzeg stwierdziłem że się źle ułożyłem do wysiadki więc wróciłem do Frytki żeby się poprawić i zabrać przy okazji wór. Na środku przeprawy postanowiłem wywrócić ponton i się wykąpać. Było miło i chłodno. Krioterapia pozwoliła mi na szybkie poruszanie się w jaskini. Stryku 3ema susami wyłoił wszystkie progi i wyladowaliśmy w Chatce. Suszenie, popas i herbata i ruszyliśmy do otworu. Nad Szklanym Prożkiem minęliśmy się z kursem z zaprzyjaźnionego KTJ. Kilka szybkich zjazdów i dotarliśmy do przeprawy pontonowej, która tym razem była sucha. Z jaskini wyszliśmy zaraz po zapadnięciu zmroku. To była fantastyczna akcja pełna humoru i radości. Mój incydent wodny został nazwany przez Marcina "zaślubiny z Ponorem"...
