Dział Beskidzki
Jaskinie i wyprawy (1611)
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Aby wejść do jaskini należy zakupić bilet, oprowadza przewodnik.
To była jaskinia, którą pokonywano przez kilkadziesiąt Maratonów Jaskiniowych. Od kilku lat Maraton omija tą jaskinię /bo nie da się wejść/. Ogólnie warto tam wejść, podobno dla grotołazów są tam zniżki.
Tutaj kilka zdjęć z akcji "kliknij"
2018.07.15 Wyjście kursowe do Jaskini Litworowej.
Napisał Katarzyna Lena KoprowskaWyjście kursowe do Jaskini Litworowej.
Bartosz Baturo
Radek Bizoń
Tomasz “Murzyn” Grzegrzułka
Katarzyna Lena Koprowska
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)
Zgłoszenia na akcję ruszyły jak tylko Murzyn ogłosił swoją dyspozycyjność w trzecią niedzielę miesiąca i właściwie tegoż samego dnia limity zostały wyczerpane. Ostatecznie nie wszyscy zdeklarowani wzięli udział w akcji, nad czym bardzo ubolewamy, bo atmosfera była rewelacyjna!
Prognoza pogody - o zgrozo - pochmurno, deszczowo i burzowo. Już na samą myśl o podejściu przez Kobylarz w deszczu nasze nastroje mocno podupadły. Ale na szczęście niezłomny Murzyn podbudowywał nas przez telefon: ‘Będzie jak będzie”. Taka filozofia zen. No to jedziemy.
Zajechaliśmy do Pani Krysi na bazę, gdzie spotkaliśmy kilku dawnych członków Speleoklubu Warszawskiego (tu prywata odautorska: pozdrawiam, Maćku!). Zostaliśmy zaproszeni na pogawędkę do kuchni na górę, z którego to zaproszenia rzecz jasna chętnie skorzystaliśmy. Pani Krysia rozdmuchuje kłębiące się na niebie chmury - stwierdza, że w tatarach pada nocami, a za dnia pogoda się trzyma. Mamy nadzieję, że prognozy się nie sprawdzą i że Pani Krysia, jak to stara góralka, ma rację. Poznaliśmy również wspaniałą historię Pani Krysi - panny na wydaniu. Było bardzo miło: pigwowo i mirabelkowo ;)
Nazajutrz skoro świt pobudka, pożywne śniadanie, jajecznica od Radka i wyjście z bazy o morderczej 6:00 rano. Na szczęście Pani Krysia miała rację - na podejściu kamienie mokre i błotniście, ale z nieba nic nie kapie. Nadmiar wyprodukowanych endorfin procentuje głupimi, sytuacyjnymi dowcipami z brodą, których nie sposób tu powtórzyć. Ale były śpiwory, pedały, drążki i inne już same z siebie wesołe rzeczowniki :D Oraz łacina kuchenna pt: "Kulpa mać" ;) W wyższych partiach mgły, chmury nisko i wietrznie, więc odpuszczamy powtórkę z topografii. Pod samym otworem nawet ciut marzniemy, więc Radek szybko poręczuje zlotówkę, wszystkie krótkie odcinki i I Pięćdziesiątkę. Idzie bardzo sprawnie. Potem Lena poręczuje trawers, II Pięćdziesiątkę i Płytowiec. W tak zwanym międzyczasie Bartosz żeby nie marznąć poręczuje sobie Studnię Flacha, sam sobie do niej zjeżdża i potem szybciutko deporęczuje. Pod Płytowcem chwilka przystanku, baton, kanapka i wciskamy się w labirynt ciasnych korytarzy. Boksera wszyscy pokonują dzielnie i bez większych problemów. Spuszczamy nóżki do Magla i roztaczamy odważne wizje trawersu całego systemu we wszystkie możliwe strony.
Powrót pod płytowiec solidnie nas rozgrzewa, więc ponownie pozwalamy sobie na przerwę kulinarną. Reporęcz przypada poręczującym, więc przodem uciekają Bartosz, Paula i Rafał, a liny zabierają Lena z Radkiem. Wszystkim towarzyszą wyśmienite humory i wspaniała atmosfera tym bardziej, kiedy wychodzimy z jaskini o 17:00 i okazuje się, że jest ciepło, sucho, wieje lekki wiaterek, a po widnokrąg roztaczają się piękne widoki. To zachęca Bartosza na topograficzny spacer po czerwonych wierchach. Reszta swoim tempem schodzi przez Kobylarz z nagrodą w postaci malowniczego, różnobarwnego zachodu słońca oraz radosną myślą o ciepłym obiedzie w czynnej natenczas jeszcze restauracji u Śliwy. Taki scenariusz może nam się przytrafiać częściej i bynajmniej nie szybko nam się znudzi! Autor scenariusza - Murzyn. Dziękujemy.
Dodatkowe informacje
- Galeria Galeria
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Tomasz Stryczek
Jerzy Ganszer
Ekipa w dobrym stylu dotarła do Starego Dna - czas akcji w jaskini 4.5 godzin
Paweł Gądek
Łukasz Piechocki
Dominik Sarnowski - kursant
Katarzyna Lena Koprowska - kursantka
Patrycja Kopytko - kursantka
Jerzy Ganszer
Główny "trzon" ekipy dotarł nad "100". Czas akcji w jaskini 9 godzin i 10 minut. Mieliśmy kłopoty z dotarciem do otworu ze względu na mgłę. Nasi kursanci pokazali bardzo dzielna postawę.
2018.07.07 Akcja do jaskini Nad Kotlinami.
Napisał Katarzyna Lena KoprowskaAkcja do jaskini Nad Kotliny.
(Kaja Fidzińska KKTJ)
Martyna Michalska
Moi towarzysze: Amber Griffith, Andy Zellner, Jennelle Llantin, Cristal Inoh, Glen Fell, Damian z Francji i Anna z Rumunii oraz wielu innych, którzy zwiedzali różne jaskinie w innych godzinach.
Odkąd się przeprowadziłam chciałam odwiedzić tutejszy klub Dogwood City Grotto w Atlancie podczas ich comiesięcznego spotkania, ale okazało się, że lipcu mają coroczny camping w tzw. TAG ( Tennessee, Alabama i Georgia - w tych trzech stanach jest najwięcej jaskiń). Z nadzieją napisałam do nich maila i znalazło się dla mnie miejsce. Bez sprzętu, auta ani nawet namiotu pojechałam na trzydniowy wyjazd dwie godziny od Atlanty. Wszyscy byli bardzo pomocni i umożliwili mi zwiedzenie dwóch pięknych jaskiń. Pierwsza jaskinia Sinking Cove Cave, w której rezerwacie był nasz samochodowy camping „na pace” oraz do której, trzeba było wpłynąć parę metrów zimną rzeką. Następnego dnia (ja z pożyczonym sprzętem dzięki przemiłemu Steve’owi Davis z synem Kyle i żoną Karen) obeszliśmy też krótką, ale ładną jaskinę Cagle Chasm Complex z dosyć długim, bo 56 metrowym zjazdem. Dowiedziałam się parę ciekawostek jak funkcjonuje klub tutaj w Georgi oraz jakich technik jaskiniowych używają. Trudno było znaleźć dla mnie rolkę, ponieważ wszyscy zjeżdżają na drabince zjazdowej, a zamiast poręczowania podkłada się pod linę podkładkę. Zawsze coś nowego!
Dominik Sarnowski
Natalia Gąsior
Katarzyna Lena Koprowska
Błażej Gawlik
Bartosz Baturo
Tomasz Murzyn Grzegrzułka
Wacław Przygoda Michalski
Kamil Polański
Maciej Nowakowski
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)
Joanna Micherdzińska & Rafał
Marta Boruch
Teresa Zwierzchowska
Patrycja Kopytko
Kolejny obóz za nami. Niestety jak na złość pogoda w tym roku była wyjątkowo kapryśna, lecz nie daliśmy za wygraną i w środę wieczorem w hostelu MTB stawili się Dominik, Patrycja oraz Wacław. Rano do składu dołączył Murzyn z Bartoszem i ruszyliśmy na jakże „lajtową akcję” – trawers Czarnej z otworu północnego do drugiego otworu po stronie południowej. Akcja poszła całkiem sprawnie pomimo sporej ilości wody.
Z każdym dniem przybywali kolejni kursanci. Ponieważ deszcz nie odpuszczał zorganizowaliśmy powtórkę materiałową na niedzielny egzamin. W godzinach popołudniowych pojawiło się przewidywane okienko pogodowe dzięki czemu wieczorem do jaskini Ptasiej ruszyła pierwsza grupa: Murzyn, Dominik, Lena, Błażej, Paulina, Rafał. Z dużym optymizmem przy zachodzie słońca dotarli pod okap. Ich optymizm został solidnie ostudzony zlewą, co nie przeszkodziło w dalszym działaniu. Niestety również wewnątrz woda nie ustępowała. Na każdym zjeździe był solidny wodospad.
Pozostali uczestnicy wybrali się do jaskini Raptawickiej oraz jaskini Mylnej. Poszukiwania połączenia jaskiń zakończyły się fiaskiem.
Po powrocie ekipy poręczującej do jaskini Ptasiej ruszyła druga grupa: Wacław, Patrycja, Kamil, Natalia, Maciek, Bartosz. Na całe szczęście pogoda nie kaprysiła i nawet na chwilę uraczyło nas słońce. Przy otworze spotkaliśmy grupę ze Szczecina, która szła do Sali Dantego. Kamil, Natalia i Bartosz przeszli przez zacisk Lux.
Równoległą akcję poprowadzili Asia z Rafałem do jaskini Litworowej.
Wieczorem wszyscy razem usiedliśmy przy stole dyskutując, analizując i wspominając.
W niedziele przyszedł czas na egzamin pisemny, do którego przystąpili Teresa, Patrycja, Kamil i Dominik. Pod czujnym okiem komisji kursanci zmagali się z pytaniami oraz znajomością topografii tatr. Na zakończenie obozu kursanci udali się na samodzielną akcję do jaskini Wodnej pod Pisaną by doszczętnie się zmoczyć.
Podsumowując: pomimo szczególnie niesprzyjających warunków pogodowych nasi kursanci wykazali się dużą determinacją i samozaparciem.
Wszystkim kursantom, którzy zdali gratulujemy! ;)
Waclaw Michalski
Tomasz Grzegrzulka
Patrycja Kopytko
Bartosz Baturo
Dominik Sarnowski
Podczas obozu letniego na zakonczenie kursu "W" przy nadzorze Waclawa "Przygody" Michalskiego oraz Tomasza "Murzyna" Grzegrzułki zrobilismy przejscie od otworu polnocnego do otworu nr 2. Najtrudniejszej wspinaczki dokonal Bartosz Baturo. Dominik zrobil trawers jeziora i kilka mniejszych progow. Radosc przejscia uswietnil wycof 30 metrowym zjazdem z otworu we mgle zakonczony pierwsza tego obozu zlewa ;) wszyscy wrocili calo i szczesliwie do hostelu MTB.
Dziekujemy ;)
Izabela Rosner-Manda
Zdobycie jednego ze szczytów Szwajcarii -Gornergrat 3135 m n.p.m. z ekstujacym widokiem na lodowce. Szczyt Matterhornu niestety schował się za chmurami.
Więcej...
2018.06.24 Akcja kursowa do Jaskini Małołąckiej
Napisał Natalia GąsiorTomasz Grzegrzułka - Instruktor
Joanna Micherdzińska
Paulina Kulpa (KKTJ)
Marcin vel. Dżolo
Jarek Jakubowski
Bartosz Baturo
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)
Natalia Gąsior vel. Cholera - samozwańczy kierownik akcji
W dniu 24.06.2018 r. odbyła się akcja kursowa do jaskini Małołąckiej pod czujnym okiem instruktora Tomasza Grzegrzułki. Wszyscy "tłumnie" przybyliśmy na bazę do Krysi w sobotę wieczorem aby rano wyspani i pełni energii wyruszyć na letni podbój kobylarza. Jak było postanowione tak się też stało. Cała grupa ruszyła o godzinie 7 z Doliny Kościeliskiej przez Przysłop Miętusi, Kobylarz do Jaskini Małołąckiej w towarzystwie padającego deszczu. Po drodze udało nam się natknąć na świeżo napadany śnieg - jednak portale górskie nie kłamały ... O godzinie 11 samozwańczy kierownik akcji w osobie Cholery zaczął poręczowanie jaskini a za nim jak cień mknął instruktor. Godzina 13.00 wybiła na zegarku jak Cholera z Murzynem osiągnęli dno, oczywiście dno jaskini 166,5 m. Kolejno do nich dołączali Jarek, Asia, Marcin, Bartosz, Rafał i Paulina.
Zaraz po zejściu ostatniej osoby na dno jaskini do góry ruszyła Natalia, Asia, Marcin i Bartosz a następnie po krótkiej przerwie ruszyli Jarek, Rafał, Paulina i Murzyn, którzy mieli za zadanie zrobić deporęcz.
Pierwsza część ekipy wyjście z jaskini zakończyła o godzinie 17, druga grupa o godzinie 18. Wszyscy mokrzy, zmęczeni ale szczęśliwi i uśmiechnięci dotarliśmy do bazy u Krysi, która akurat w ten dzień miała swoje urodziny także bez toastu się nie obyło :-)
Z tego miejsca chciałabym podziękować Murzynowi za przekazaną bezcenną wiedzę, Asi za wyjątkową dbałość o kursantów (noszenie lin, napoje i ratujące życie bułeczki z masłem orzechowym) oraz całej reszcie ekipy za wyjazd pod znakiem uśmiechu, wzajemnego zrozumienia i wsparcia.
Ella Zołotarenko - Osoba Towarzysząca
Jakub Binda
Paweł Gądek
Jerzy Ganszer
Wysprzątano jaskinię jak i rejon przyotworowy. ktoś w jaskini zostawił wiele strzałek na ścianach, które przez wiele lat będą szpeciły ta ładną jaskinię. Z pod otworu wyniesiono pięć salamander, które same by nie przeżyły.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Jerzy Pukowski - zabezpieczenie
Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Jerzy Ganszer
Ekipa w wyśmienitym stylu dotarła do dna jaskini na gł. ponad 150 m. Czas akcji w jaskini 2,5 godziny. Wszyscy zadowoleni. A potem był grad burza i wielkie opady deszczu.
W tym czasie działała druga grupa z naszego klubu pod dowództwem Wacława Michalskiego - zdobyli oni Jaskinię Pod Dachem dochodząc do górnego otworu.
Zdjęcie wykonano na bazie u Pani Krystyny Glisty - widoczni są przedstawiciele dwóch grup.
Autor niniejszego sprawozdania uaktualnił opis techniczny tej jaskini - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/wanta.htm
