Dział Beskidzki

Dział Beskidzki

Starsze dokumenty: do 2016 2017 2018 2019

Dokumenty internetowe

Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (1611)

poniedziałek, 25 marzec 2024 15:21

2024.03.24 Jaskinia Śnieżna - Suchy Biwak

Napisał
Paweł
Majka
Tomek

Paweł torował, zaporęczował oraz deporęczował. Zanim się nie oglądnąłem to już byłem ubrany gotowy do zejścia. 
Bardzo polecam wycieczkę "Śnieżna all inclusive" realizowaną przez "Paweł-travel"
Dostał ode mnie 5 gwiazdek na google maps.
poniedziałek, 18 marzec 2024 18:49

2024.03.16-17 Jaskinia Pod Wantą - Wyjazd Kursowy

Napisał
Katarzyna Więckowska
Monika Wróbel
Mateusz Wielke
Wojciech Chroszcz
Maciej Jeziorski
Adam Jakubczyk
Bartosz Brzezinka
Tomasz Motoszko
Piotr Gawlas
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Filip Pukmiel

Na zakończenie zimowej części kursu odwiedziliśmy Jaskinię pod Wantą. Warunki na podejściu były rozmaite - od wiosny w dolinie, poprzez deszcz, do prawdziwie zimowych scenerii w wyższych partiach.
Dotarcie w pobliże dziury zajęło nam prawie 4h i lekko już zmęczeni przystąpiliśmy do szukania i odkopania otworu. W pierwszej salce mała przerwa na herbatkę i dalej w kierunku dna. Zjazd Dzwonem bardzo przyjemny, w drugą stronę już mniej ;) Cala akcja przebiegła sprawnie i bez większych potknięć. Następnego dnia na bazie Bartek zrobił obszerny wykład na temat wspinaczki i zagadnień z nią związanych.

Sylwia Dendys - Speleoklub Tatrzański
Paweł Chrobak – Speleoklub Tatrzański
Paweł Olszewski
Kamil Polański

Dziś króciutko.

Akcja do partii wrocławskich. Skład okrojony -pora oczyszczania dla niektórych.

Z racji, że  wyjście zaplanowano na godzinę 6:00 (pospać nie dadzą ?), część z nas dojechała w podnóże Tatr już w piątek wieczorem. Na bazie noclegowej ekipa SBB w ciszy kontemplowała przed wyjściem do j. Pod Wantą. Sobotni ranek, tuż przed wyjściem, w oddali nieboskłon promieniował ciepłą aurą, ale już nieco po naszym wyjściu z parkingu, aura zmieniła się na lekko mżawiącą. Dzień był pełen zapomnień. A to lonża gdzieś uciekła, a to 2 (dwa!) zestawy obiadowe w aucie zostały (po nie to akurat ja sam musiałem się wrócić, bo jak to bez paszy na akcję iść). Warunki pod stopą na podejściu – w miarę wygodne, nie było kopnie, lekko zmarznięty śnieg, przechód bez czekana, raków, w górnej partii Przechodu spora szczelina (zdjęcie to obrazuje). Igloo szybko odkopane, ale  z 20 min. trzeba było poświęcić aby  podnieść strop gdyż przy 150cm  w świetle to nawet krasnal miałby problem czapkę założyć. Wejście do jaskini  na raty: pierwsi weszli przed 10-tą, ostatni po 10tej. W jaskini mniej wody niż 2 tygodnie temu gdy roztopy dawały się we znaki. Partie Wrocławskie również dość suche, woda już się polewała tylko z góry, a bywa tak że nawet i z dołu potrafiła tryskać. Dotarliśmy nieco za salę z sercem, aż pod Dwoisty Komin, przechodząc przez kilka zacisków, zacisków dość poważnych, bo głównie o nachyleniu dół-góra. W trakcie powrotu, na Białych Kaskadach (początek partii Wrocławskich) minęliśmy sporą liczbę grotołazów (7), których zamiarem było dotarcie do Sali z Sercem i aby wskazać niektórym gdzie znajduje się meander połączeniowy z dalszymi partiami (owe zaciski gdzie myśmy zakończyli).

Ostatnia osoba jaskinię opuściła nieco po 18tej.

Z ciekawych doznań/ elementów akcji:

- Sala z Sercem nazwana dlatego, że znajduje się tam sporej wielkości wanta (ok. 1x1x0.8m), na którą można wejść i wprawić ją w ruch - jej stukot przypomina bicie serca.

- Wielką Studnię częściowo pokonywałem po ciemku, oczywiście nie przepinki – polecam spróbować.

- Zjazd z Przechodu na dupie – frajda jaką musiałem powtórzyć. Jedni zjechali w sposób kontrolowany, inni na okrętkę, raz   na dupie, raz na głowie, raz na plecach, bokiem, brzuchu. Myślę, że Paweł sam podzieli się wrażeniami  ze zjazdu ?.

- W trakcie powrotu, podczas mojego drugiego dupozjazdu z Przechodu, napatoczył się „jakiś” narciarz. Okazało się, że to Kudłaty szukał wrażeń i zjeżdżając aż z j. Pod Wantą postanowił sprawdzić Przechód, lub to czy żyjemy (?). Spytałem się czy użyczy mi jednej ze swoich nart, ale odmówił. Obawiał się, że nie będzie ona już tak  kształtna gdy zjadę przy jej użyciu na „krechę”. Jego zjazd odbył się w sposób nieco szybszy od mojego, szablonowo, bez zawahań, upadku. Ciekawe czy po tym błocie przez lasek i polanę też śmigał  na deszczułkach ?.

poniedziałek, 18 marzec 2024 18:10

2024.03.16 Jask. Śnieżna i Jask. Pod Wantą

Napisał
Piotr Gawlas

Akcja miała na celu wsparcie akcji głównej do Jaskini Śnieżnej oraz wsparcie akcji kursowej do Jaskini Pod Wantą. Ze względu na panujące w górach warunki poruszano się na nartach.
Zofia Gutek
+ 5 ratowników - kurs Klubu Alpinistycznego Grupy Beskidzkiej GOPR

Jaskinia poniżej Sali Matki Boskiej zalana. Odbyła się kąpiel.
poniedziałek, 04 marzec 2024 15:33

2024.03.02 Wielka Śnieżna - komin Ekstazy

Napisał
Sylwia "Revelka" Dendys - Speleoklub Tatrzański
Andrzej Wyczółkowski - Sekcja Grotołazów Wrocław
Krzysztof "Chomik" Borgieł

Klasyczna jaskiniowa sobota z akcentem niedzielnym. 7 rano spotkanie z Andrzejem na Groniku i ruszamy. Na dole bardzo ciepło i pochmurno, śniegu brak. Normalniejsze ilości śniegu zaczynają się dopiero daleko i wysoko w lesie nieopodal Głazistego. W Świstówkach zmiana aury na wietrzno-opadową (cudowna ta zima). Po dotarciu pod otwór stwierdzamy, że śnieg mocno nam spełzł i iglo już jest mniej komfortowe. Zza pleców na szczęście wyskakuje główny konstruktor-budowniczy Kamillo de Motyllo i wspólnymi siłami stwarzamy warunki do godnego przebrania się.

10.30 ruszamy pod ziemię. Na płytowcach przelatuje obok na de Motyllo gardząc liną, pokonując ten odcinek długimi skokami między ścianami i po chwili znika - oficjalnie miał iść do Nad Kotlin. Nie wzruszeni jego brawurą idąc dobrym grupowym tempem i po kolei zaliczamy Suchy, II i Nowy Biwak daleko na zachodnich rubieżach Śnieżnej.

Cofnijmy się jednak w okolice Komina Krokodyla gdzie idąc w górę słyszymy głos strudzonego wędrowca. Barwa głosu sugeruje, że chyba zabłądził i ma z 60 lat. Oczywiście mnie nie przechytrzy nasz kolega akrobata. Próbował jeszcze wcisnąć nam kit, że był na Nowym Biwaku, ale nie z nami te numery. Podobno odwiedził Małe Błotko, ale niestety brak dokumentacji w postaci filmu z pokazaniem aktualnej gazety każe nam sądzić, że mógł kłamać :) Po wymianie uprzejmości z ww. osobnikiem ruszamy - on Nad Kotliny, a my ...

... wracamy na Nowy Biwak. Przepak, posiłek i dalej w górę linami w kierunku Komina Ekstazy. Po drodze wymiana starych i/lub brakujących karabinków, poprawa oporęczowania - czyli typowe zajęcia z technik jaskiniowych. Ostatecznie docieramy do szczytu Komina, zerkam w "wąską otchłań" partii z zaciskami i ruszamy w drogę powrotną. Na Nowym Biwaku i w Sali 52 przygotowujemy do transportu w sumie 5 worów, chociaż przydałoby się więcej - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi, a niewtajemniczeni niech się zgłoszą to opowiem.

I tak po zakończonej pracy udaliśmy się znaną nam drogą w kierunku otworu, gdzie przywitała nam mgła, mżawka, wiatr i nowy dzień...

Kończąc to opowiadanie należy wspomnieć, że w jaskini jest powódź w głównym ciągu. Warunki jak na końcu kwietnia zazwyczaj. Czekamy na mrozy!

Suche fakty:
- podejście 2h
- w jaskini 15h
- zejście 2h 15min
- +/- 850m deniwelacji
- satysfakcja i upodlenie +1000
- nikt tam nie był dla przyjemności

Kamil Polański

Tym razem postanowiłem   samemu zawitać do Wielkiej Szanowanej jaskini. W tym samym czasie działał zespół (Krisowo-Sylwusiowo – Andrzejowy),który wędrował aż do Ekstazy.

Podejście lajtowe, nieco śliskie w lasku,  przez świstówki  w miarę  bez  brodzenia w zaczynającym rozmakać śniegu, przechód bez raków i czekana choć zalecam chociaż czekan.
Do przebieralni nie było problemu się dostać, ja przyszedłem na gotowe, choć przed wejściem jeszcze pomogłem  nieco przegłębić  tunel wejściowy, bo jak to tak się schylać już na wejściu, nie będąc przebranym.  W przebieralni sufit spełza i dla średniego wzrostu ludzi (172cm ?) już jest miejscami za mało, dlatego trzeba było to znowu pogłębić/ ściąć.Szybkie przebieranie, pierwsza porcja zestawu obiadowego wchłonięta i ok. 10:40 jestem w dziurze i  podążam w kierunku pierwszej ekipy. Mijam się z nimi na I Płytowcu, nawet zapominając że tam jest lina, a potem już cały czas z górki bez przestojów. Celem był deporęcz Obejścia Gliwickiego, ale że miałem całkiem dobry czas i szkoda ta wychodzić o … 13tej godzinie z dziury, to postanowiłem  zrobić niespodziankę  ekipie 1 i  zanim oni mnie doszli w wodociągu pobiegłem  do partii Krokodyla. W 22 min. pokonałem odcinek Suchy Biwak – Rozejście do partii Krokodyla – czas bardzo szybki, ale myślę że spokojnie można urwać z niego 5min. Po 1 godz. 50min. (od otworu) jestem w Małym Błotku, zacisk pokonany za drugim razem (głową nie poszło), za MB musiałem zostawić swój ślad w postaci  zmętnienia wody, aby  Ci za mną wiedzieli że nie kłamałem i zacząłem wracać do planu  czyli do Nadkotlin. Z ekipą minąłem się  w początkowych partiach  Krokodyla, siłowali się z czasem. W te pędy pobiegłem  do Nadkotlin, mocząc  się  drugi raz w partiach poniżej Suchego Biwaku (dużo wody, bo to niestety roztopy nastały). Deporęcz Obejścia Gliwickiego zajął mi aż 1,5 godziny, bo nie obeszło się bez przygód. Chyba pierwszy raz od niepamiętnych czasów (staż co prawda niewielki) zadrżała mi noga stojąc na półce nad dnem Setki i manewrując  linami przygotowywanymi do  „złodzieja”, bo jakoś tak nie zdecydowałem się wpinać lonża (bo po co, pierdoło - samokrytyka). Gdy już wpakowałem 179m liny w wór, doszedłem do wniosku że ni chu chu ale  na zachód słońca to ja nie zajdę. No i tak ok. 18:30 pojawiłem się na zewnątrz, gdzie  nieco prószyło i wiało (żadna nowość).

Z ważnych informacji przekazuję, że na Przechodzi, w jego górnej partii, widoczna jest  spora szczelina i trza uważać aby tam nie spaść (1m lotu jak nic), za to od tej szczeliny polecam zjazd na dupie, przodem, z rozpostartymi nogami jak do  porodu. Frajda dla jakiej mógłbym to robić bezustannie.

 

poniedziałek, 04 marzec 2024 21:08

2024.03.01-03 Szkolenie Zimowe - wyjazd kursowy

Napisała

Katarzyna Więckowska
Monika Wróbel
Olga Kraszewska
Filip Pukmiel
Łukasz Kosiński
Maciej Jeziorski
Mateusz Wielke
Wojciech Chroszcz
Tomasz Grzegrzułka
Sławek Heteniak - Speleoklub Tatrzański
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak
Małgorzata Błaszczyk

W ubiegłym weekendzie mieliśmy przyjemność uczestniczyć w szkoleniu z zakresu bezpieczeństwa w górach, w warunkach zimowych, gdy pokrywa śniegu tworzy dodatkowe zagrożenia. Naszą przygoda rozpoczęła się od solidnej dawki teorii na temat lawin, obejmującej zarówno czynniki sprzyjające ich powstawaniu, jak i metody rozpoznawania miejsc zagrożonych. Omówiliśmy bezpieczne praktyki poruszania się w terenie narażonym na wystąpienie lawin oraz udzielania pomocy osobom poszkodowanym, co jest kluczowe dla bezpieczeństwa podczas górskich wypraw.
Kolejnym etapem naszego szkolenia były praktyczne ćwiczenia, które odbyły się na Hali Kondratowej. Tam zgłębiliśmy tajniki obsługi detektorów lawinowych oraz ich wykorzystania podczas poszukiwania zasypanych osób, korzystając z procedury ABC lawinowego. Nie zapomnieliśmy także o doskonaleniu umiejętności chodzenia w rakach i technik hamowania czekanem, co może być kluczowe w sytuacjach krytycznych.
Niedzielę poświęciliśmy na kontynuację nauki, skupiając się na asekuracji na linie lotnej, technikach wyhamowania lotu oraz ratowaniu osób z liny.
Pod okiem doświadczonych instruktorów zdobyliśmy nie tylko teoretyczną wiedzę, ale także praktyczne umiejętności niezbędne do bezpiecznego poruszania się w górach w warunkach zimowych.

niedziela, 17 marzec 2024 17:26

2024.02.24-03.11 Tajlandia

Napisał
Wacław Michalski
Ampy - Tajlandia
Claire - Francja
John - boss, Belgia
Gery - Belgia
Jean Marie - Francja
Paul Cal - Wielka Brytania
Yohan - Belgia
Miałem przyjemność uczestniczyć w kolejnej wyprawie do Tajlandii. To belgijski projekt Johna z międzynarodową obsadą. Plan był prosty, północno-zachodnią część kraju zajmują wapienne wzniesienia i góry. W zeszłym roku, uczestnikiem była wówczas też Lena Koprowska, rozeznaliśmy i połączyliśmy w jedno.. system trzech jaskiń nazwany jako Long Snake Cave. Łączna długość ponad 7 kilometrów, ale większość niemal w jednym ciągu, co pozwala na około 4 -5 kilometrowe spacery. W tym roku mieliśmy przyłączyć dalsze dziury z okolicy. Pomimo naszych starań, kilometrów wędrówek w terenie, sprawdzaniu każdego leja i zbadaniu 14 jaskiń w tym w większości nowych, nie udało nam się przebić do naszego systemu. Niemniej można powiedzieć, że mamy też sukcesy: jaskinię Tam Pha Puek wydłużyliśmy dwukrotnie, jej głębokość to teraz 246m, ale w tajskich warunkach, stała się czwartą co do głębokości dziurą w tym kraju, łączna długość pomierzonych, nowych korytarzy w odkrytych jaskiniach to ponad 4,2 km, no i w ostatnim dniu ..."wisienka na torcie". Wchodzimy do zawaliska w otworze, który znalazła Claire, przejście między wantami przypomina Beskidy, po kilkunastu metrach ciorania staję nad studzienką, 8m zjazdu, słyszę wodę, jeszcze trochę przeciskania i jestem w kolektorze wodnym, korytarze coraz szersze, myte, dnem płynie strumień, po ok 150-200m wchodzimy do gigantycznej sali zamkniętej progiem. Brak lin, czasu, widać olbrzymi korytarz ciągnący się w kierunku Snake Cave...wracamy. W tym roku już tego nie zbadamy, ale jest gdzie wracać, to na pewno ten sam ciek, który wypływa w Snake Cave w jej dolnej części. Gdyby to połączyć, będzie dziura w pierwszej trójce w Tajlandii.
Zofia Gutek + 5 osób

Śnieżna zasypana, Przy przechodzie też
Wiatr 100km/h
Efekt : Śpiących Rycerzy i Wyżnia Śpiących Rycerzy