Jaskinie i wyprawy (1536)
2013.01.05 Jaskinia w Trzech Kopcach K.Bs-04.10
Napisał Michał GanszerJakub Krajewski
Jerzy Pukowski
SBB /3/
Jerzy Ganszer
{webgallery}

{/webgallery}
To była akcja eksploracyjno-inwentaryzacyjna. Stwierdzono tylko 5 m "ciągów" nie ujętych na planie. Czyli w tej chwili jaskinia liczy 1249 m. Wyszliśmy dość wysmarowani. W dokumentach Internetowych na stronie Ganszera niebawem będą szczegóły. Wyniesiono dwie świeczki na podstawie aluminiowej i dwa niedopałki papierosów. Prosimy turystów o nie pozostawianie tego typu rzeczy w jaskini! Zauważono nagromadzenie oznaczeń na ścianach - tego też nie należy robić!
W tym czasie w jaskini działały dwie osoby.
Z Chaty Wuja Toma na Przełęczy Karkoszczonka posłaliśmy widokówkę do klubu.
Jeżeli nie widać zdjęcia - to przepraszam, Jest to dla mnie bardzo trudne!
Rafał Klimara
Maciej'JEZIO'Jeziorski
Beskidzka eksploracja czyli wiatr, deszcz, śnieg, The Explore BJUST Team w terenie i inne kataklizmy.
{webgallery}

{/webgallery}
Zdjęcie 1 to jaskinia Szyderców i nieśmiertelna paprotka w tle. Nie da się ukryć że wygarnięcie liści i ziemi z obecnego otworu jaskini pozytywnie wpłynęło na cyrkulację powietrza w partiach przyotworowych w okresie zimowym. Skorzystała na tym wspomniana paprotka:) Rok temu o tej porze miała tylko dwa smętne listki :)
Zdjęcie 2 to kopanie parszywej,ponurej szczeliny (PPSz). Znowu.
2013 Drugi Tatrzański Sezon Letni - podsumowanie lata 2013
Napisał Michał GanszerDrugi Tatrzański Sezon Letni – podsumowanie lata 2013
Agnieszka Adamczyk
Anna Wolska – KW Warszawa
Bartek Grygiel - Osoba Towarzysząca
Zbyszek Hatala - Osoba Towarzysząca
Tomasz Kliza
Arkadiusz Kubicki – KW Warszawa
Emil Sakowicz - Osoba Towarzysząca
Sezon na dziabki należy uznać za oficjalnie otwarty, więc może czas, by dokonać podsumowania minionego sezonu letniego. Drogi poważniejsze, Cyfra wyższa, nowe doświadczenia zgromadzone. I te dobre, i te złe. Te drugie mniej przyjemne, ale równie przydatne. Pogoda całkiem przyzwoita, choć - patrząc po liczbie wycofów - chyba nie aż tak dobra jak w zeszłym roku. Noclegi w kolebie, wyłapanie lotu na własnej, zlewa w ścianie i nocne zjazdy – odhaczone. Nowe znajomości - są. W związku z powyższym sezon zaliczam do udanych.
Partnerce oraz wszystkim partnerom serdecznie dziękuję za asekurację i towarzystwo.
Wykaz wyjść:
1. Zacięcie Wrześniaków (IV+), Zamarła Turnia - Tomek
Rozgrzewka – powtórzenie drogi z pierwszego sezonu. Wybraliśmy tę drogę aby obejrzeć miejsce wypadku, który przydarzył nam się tu we wrześniu. Miejsce obrywu nadal wyraźnie widoczne.
2. Południowy Filar (III?), Kozi Wierch - Tomek
3. Filarek Orłowskiego (V+), Zadni Mnich - Bartek
4. Kant Klasyczny (VI-), Mnich – Bartek
Droga kończona po zmroku, bo zaczęta tuż przed zmrokiem. Wybitnie rozsądne to nie było, ale tym razem się udało. Kluczowa rysa – choć krótka, to jednak wymagająca. O takich możliwościach asekuracji jakie występują na tej drodze marzy chyba każdy taternik.
5. Czech-Ustupski (próba), Żabi Mnich – Bartek
Wycof z powodu załamania pogody. A miało być tak pięknie. Kurtki i ciepłe ubrania zostawiliśmy pod ścianą. Co może się wydarzyć, gdy w obrębie doliny na niebie nie widać ani jednej chmurki, a przed nami tylko cztery wyciągi…? Nieoczekiwana burza z gradem zastaje nas na drugim wyciągu w krótkich rękawkach. Próbujemy przeczekać, ale brak widoków na rychłą poprawę i niska temperatura zmuszają nas do zjazdu. Zostawiamy szpej w ścianie. Zmarznięci i przemoczeni udajemy się w kierunku Moka po piwo „na pocieszenie”. Ze względów bezpieczeństwa zjeżdżamy również Mokrą Wantą, która okazuje się być jeszcze bardziej mokra niż zwykle. Taśmę, kostkę i karabinki odzyskujemy po kilku tygodniach wykupując je za piwo w Murowańcu od instruktora z Betlejemki.
6. Ła-Pa (próba), Kazalnica - Zbyszek
Niestety nieukończona. Udało się pokonać kluczowe trudności, ale noc zastaje nas jeszcze w ścianie. Zjazdy nie mniej emocjonujące od wspinania. Rozgwieżdżone niebo wyglądało naprawdę niezwykle, gdy odbija się w Czarnym Stawie tuż u podstawy Ściany.
7. Cubryna – warianty na dole (V) – Zbyszek
Po skalnych trudnościach drogi (2 wyciągi) rozpoczynamy jagodobranie i wracamy do schroniska. Dalsze trudności - polegające głównie na przedzieraniu się przez kosówki – zdecydowanie przerosły naszą psychę.
8. Byczkowski (V+), Zachodnia Kościelca - Emil
9. Lobby Instruktorskie z trawersem do Byczkowskiego (V+) - Emil
Wyprawa po zostawiony szpej. Wspinanie przyjemne, skała lita, a stałe punkty asekuracyjne pozwalają odpocząć psychice.
10. Prawy Dziędzielewicz (VI, A0) – Ania
Najpiękniejsza droga w jaką dotychczas miałam okazję się wstawić. I najtrudniejszy wyciąg jaki dotychczas poprowadziłam w Tatrach – słynny szóstkowy trawers na rękach. Wyjściowy kominek zaskakujący.
11. Skłodowski (VI-), Kopa Spadowa – Ania
12. Starek – Ochmański (próba), Czołówka Mięgusza – Ania
Wycof z powodu pogody po trzecim wyciągu. Droga z którą na pewno będę chciała zmierzyć się jeszcze raz w przyszłym sezonie.
13. Czech-Ustupski (V, RP), Żabi Mnich – Ania, Tomek
14.Przybycie Muminka – Nieznana Ziemia (VI-), Zadni Kościelec – Ania
Zaczynamy Muminkiem, ale moja pomyłka sprawia, że źle wbijamy się w ostatni wyciąg i drogę kończymy całkiem przyjemnym, ostatnim wyciągiem drogi Nieznana Ziemia.
15. Załupa H (III), Zadni Kościelec – Ania
16. Kombinacja (?), Zachodnia Kościelca – Ania
Miała być Droga Kajki (VI), ale nie wyszło. Trudno powiedzieć w co się wbiłyśmy. Chyba we wszystkie okoliczne drogi po kolei, za wyjątkiem Kajki właśnie. Podczas przedostatniego wyciągu nad doliną zaczyna krążyć śmigło. Telefonicznie dowiadujemy się, że nasze koleżanki miały wypadek i zostaną odtransportowane do szpitala.
17. Kieżmarska Przełęcz wprost od południa – Motyka – wyjście granią na Kieżmarski (IV) – Ania, Arkadiusz
Zamierzaliśmy przejść grań Wideł. Niestety, przeszkodziły nam w tym zimowe warunki panujące po północnej stronie. Wycofaliśmy się więc w stronę Kieżmarskiego.
18. Krisakova cesta (do rampy) – wyjście rampą na szczyt (IV+) - Ania, Arkadiusz
Poznajemy z Anią smaki słowackiej wyceny. I słowackiego podejścia do asekuracji. Przyjemna droga w pięknej, budzącej respekt ścianie. Noclegi w kolebie (październik!).
Marek Pawełczyk-JGE
Jarek Surmacz
Rafał Klimara
Jak się nie udało w Beskidach to może na Jurze :) Wyjazd pod tytułem: Marek nas oprowadza i pokazuje my kopiemy. Eksploracja bardzo przyjemna choć negatywna przynajmniej chwilowo :) Na powierzchni dość chłodno, mi to nie przeszkadzało bo i tak prawie cały czas siedziałem w znanej jaskini kilka metrów pod ziemią i próbowałem kopać w ciasnej szczelinie. Chłopaki dla odmiany grzebali 5 m dalej w już też jaskini :) Jedyny sukces to podziemny kontakt wzrokowy :)
Tak zleciał nam prawe cały dzień, na otarcie łez pojechaliśmy w inną miejscówkę Marka, którą udało się powiększyć dwukrotnie czyli z jakiś 5 m do 10m :) Co prawda wbrew zapewnieniu loży szyderców że czuć wywiew ja tam nic nie czułem. Zapewne tylko dlatego że trochę skostniałem leżąc na lodzie i przekopując ziemisty przełaz. Dalsze partie były już przyjemne i obszerniejsze i bardzo ładnie myte. Szkoda tylko że nie mogłem się dobrze rozejrzeć po nich, ale tylko dlatego że brodę trzymałem w ziemi a kaskiem szurałem o strop :)
2012.12.29 Jaskinia Kasprowa Wyżnia - akcja narciarska
Napisał Michał GanszerJerzy Pukowski
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
{webgallery}

{/webgallery}
W Tatrach generalnie śniegu bardzo mało! Nie udało się nam zjechać żlebem z pod jaskini. Narty były czynnie wykorzystywane w górę jak i w dół z drobnymi przeszkodami. Wchodziliśmy otworem północnym /wystarczy 17.5 m liny/ są tam 3 batinoxy. W jaskini zaczynają się tworzyć "chłopki lodowe". Podpis Zwolińskiego praktycznie już nie jest widoczny! Potem dotarliśmy przez Myślenickie Turnie do Doliny Goryczkowej, gdzie podeszliśmy na "rozszerzenie" i z powodu braku śniegu zjechaliśmy do Kuźnic. W sumie pokonaliśmy 625 m przewyższenia. Numer zezwolenia 909.
Niniejsze sprawozdanie zostanie również zainstalowane na nową stronę SBB, jako "generalna próba" przed uruchomieniem oficjalnym strony początkiem 2013 r. /taki jest plan/
Rafał Klimara
Plan był prosty. Kilkadziesiąt dni temu znalazłem piękny wytop na nowym osuwisku. W sumie to to już nawet jest jaskinia, naturalny otwór, szczelinka na 3 metry nic tylko wchodzić i eksplorować. Zwłaszcza że zamarzyło mi się zamknąć ten rok magiczną liczbą 1000m odkrytych korytarzy. Trochę brakuję, na dzień dzisiejszy jest tylko ok 800-850m :(
Pomimo braku śniegu tylko z kilkuminutowym błądzeniem trafiam pod otwór. Wszystko ładnie pięknie, wywiew ciepłego powietrza łeb urywa tylko wiatr się wzmaga i jak na złość sypie mokrym śniegiem. Nic to, przynajmniej w dziurze jest ciepło, tylko dla odmiany za kołnierz sypie się ze stropu ziemia z kamieniami.
Po godzince robót ziemnych wiadomo już że z końca szczeliny skąd najbardziej wieje raczej się nie uda dostać do dalszych partii. Szybka reorganizacja miejsca pracy i już radośnie kopię obejście. Już się wydaje że dziura puści jednak ostatecznie kamień zagradzający drogę w głąb okazuje się kawałkiem większego bloku skalnego. Pomimo tego przy użyciu specjalistycznego sprzętu eksploracyjnego tz. wiadra powinno udać się po ok 2 roboczogodzinach dostać się do nowej dużej jaskini.
Uczestnicy:
Konrad Nycz- Osoba Towarzysząca
Maks Kołodziejczyk- Osoba Towarzysząca
Piotr Smoczyński
Opis akcji:
Mega spontaniczna akcja. Decyzja na szybką i przyjemną jaskinię głównie ze względu na mniej doświadczonych jaskiniowo towarzyszy. Po drodze w Salmopolu pojawiła się bardzo gęsta mgła, jednak dotarliśmy na Biały Krzyż. Później już tylko znaleźć w ciemnościach odbicie na jaskinię(które okazało się oznaczone jak dla niewidomego(na szczęście). Wejście do dziury przedłużyło się ze względu na brak koordynacji aparatu z palcem fotografa. W środku bardzo sprawnie wyeksplorowany niemalże każdy kawałek i każda szczelina. Zagotowana woda na zupkę(zabrakło herbaty) trochę czekolady i w drogę powrotną! Zaobserwowany śpiący nietoperz + inny lecący. Mimo, że było mroźno, mokro i ciemno to byliśmy w Beskidach a tu zawsze jak w domu:)
2012.09.29-2012.09.30 "Brzozówki 2012"
Napisał Michał Ganszer{webgallery}
{/webgallery}
Agnieszka B.
Krzysztof Górski
Bartosz Dąbek
W ostatni weekend września mieliśmy okazję brać udział w tzw. „Brzozówkach” organizowanych przez Speleoklub Brzeszcze. Całość rozpoczęła się w sobotę – były filmy zdjęcia i wspominki, dyskusje przy ognisku "zaprocentowane" nowymi znajomościami:) tańce i muzyka do rana. Ogółem bardzo miła impreza plenerowa.
Następnego dnia zwiedzanie jaskini Brzozowej (otwieranej tylko na specjalne okazje:) i Ludwinowskiej.
{webgallery}
{/webgallery}
"Gość" - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Honorata Kaczmarek
Marcin Kow
Zofia Skrudlik
Piotr Skrudlik
Katarzyna Szczerba
Kazimierz Ślęk
Dzięki aktywności organizacyjnej Wacka Michalskiego i niewyczerpanemu zapałowi do "dziurołażenia" "Gościa"akcja doszła do skutku.
Wyruszyliśmy wczesnym rankiem w pięknych okolicznościach przyrody. Po drodze, wyrównując oddech, wymienialiśmy uprzejmości z ekipą z KKTJotu, która szła do pobliskiej jaskini. Akcja przebiegła sprawnie, a sama jaskinia zrobiła ogromne wrażenie. Świetnie obita, wygodnie zaporęczowana przez "Gościa"-pozostawało tylko przepinać się, zjeżdżać i otwierać buzie z zachwytu. Na dole sekcja podgrzewaczy jedzenia uraczyła wszystkich pyszną herbatką i gorącym jedzonkiem. Honka i Zosia trenowały przechodzenie zacisku z efektownym fikołkiem, natomiast Kazek po dłuższej przerwie powrócił do działalności jaskiniowej, i to od razu konkretnie. Podczas zejścia podmuchy wiatru podkręcały tempo marszu, a atakujące szyszki nie pozwalały wpaść w letarg. Na zakończenie ekipa udała się na stację benzynową, by uczcić powodzenie akcji hot-dogami; ostatnimi trzema hot-dogami :)
{webgallery}
{/webgallery}
Ula Tebin - grupa wsparcia
Sebeastian Korczyk - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer
Dotarto poniżej IV wodospadu. Poniżej - 500 m. Czas 3 godz. 35 minut.
Lodospad topnieje! Niebawem ma być akcja poprawy oporęczowania w tym miejscu. Przy otworze spotkano Marka Lorczyka z ekipą. Na powierzchni znaleziono płaską baterię z XX wieku. Po drodze spotkano Maję Jędrzejewską, która szła w kierunmi Nad Kotlin z ciężkim plecakiem. Idac dalej coś nie gra.
Wcale nie wyglada sprawa zle.
Więcej...
2012.07.21 Wyprawa Belgia Ardeny Jaskinia trou Bernard
Napisał Michał GanszerBelgowie:
Gery Berghmans
Justin Devleminck
John Gosset
Polacy:
Jakub Krajewski
Klaudiusz Stępień
Zbigniew Grzybek
Jaskinia uważana za jedną z trudniejszych w Belgii, posiadająca liczne zaciski. Osiągnięto dno -120 metrów czas przejścia 4.30 godz.
20.12.2020 Do Kasprowej Niżniej przez Kasprowy Wierch
Napisał Magdalena ProchalskaMarcin Parys
Magdalena Prochalska
W piękny słoneczny niedzielny poranek wybraliśmy się do Jaskini Kasprowej Niżniej.
Dziwnym trafem tak się złożyło, że w ramach urozmaicenia naszego wypadu wybraliśmy drogę przez Kasprowy Wierch.
Magda padła w gnieździe Złotej Kaczki :)
Chłopaki za to próbowali przywitać się z kaczką ale ta chyba dała nura.
Zbigniew Grzybek
Bartłomiej Golik
Korzystajac z uroków pracy w tak pięknym miejscu przez dwa dni delektowaliśmy się wspaniałymi widokami.
Wacław Michalski
Bartosz Brzezinka
Anna Boczkowska
Alicja Kapustka
Dominika Kot
Arkadiusz Turek
Piotr Wójcik
Łukasz Owczarzak
Michał Merta
Sobotni poranek, spotykamy się na parkingu pod Górą Zborów, pogoda wyborna, szybkie przepakowanie gratów i udajemy się w kierunku Wielbłąda. Jest to nasz drugi dwudniowy wyjazd wspinaczkowy i dzień zaczynamy od powtórzenia materiału z poprzednich zajęć. Jest to natomiast nasz pierwszy wyjazd kursowy, na którym zabrakło naszego profesora szorstkiej rzeczywistości Murzyna. Zawiódł się na pewno ten, kto chciał potraktować ten wyjazd na większym „luzie” , pałeczkę przejmuje nasz szef szkolenia. Jest WSZĘDZIE widzi WSZYSTKO, nie umyka mu żadne potknięcie i brak koncentracji, a jest nad czym się skupiać. W pierwszy dzień dochodzi nam wspinanie na połówkowych linach w 3 osobowych zespołach, co było dla nas nowością i cały czas na własnej asekuracji. Możliwości skorzystania z ringów dostąpiliśmy na koniec dnia dokonując ostatnich zjazdów niemalże przy zachodzie słońca. Dzień był bardzo aktywny i wykorzystany do maksimum. Tradycyjnie biwakujemy pod chmurką, a wieczór spędzamy przy ognisku wymieniając doświadczenia i obserwacje z dnia .
Na drugi dzień kursu jako miejsce szkolenia Bartek wybiera Aptekę i jej wyśmienicie wyślizgane drogi. No cóż nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Wacław z poświęceniem oddaje się organicznej pracy u podstaw szlifując nasze umiejętności z zakresu budowy stanowisk, raz po raz do upadłego. Dochodzą nam kolejne elementy, opuszczanie partnera ze stanowiska na reverso, dochodzą też kolejne uwagi szefa, które nie przebrzmiewają zbyt szybko w naszych głowach. Droga za drogą wszystko na tradzie, ale wydarza się rzecz zaskakująca. Pod koniec dnia daje się jakby usłyszeć z ust szefa…pochwałę? Trudno w to było uwierzyć, ale po przeanalizowaniu załączonego zdjęcia nabieramy wiary, że coś z nas jednak będzie.
