Sprawozdania (4892)
Mariusz Majka
Rafał Klimara
Miał być Filar Świnicy a wyszło jak zawsze.
W środę podeszliśmy pod Komin Muchy ale tam same lodowe smarki zostały więc szybki plan awaryjny i robimy Klisia do Kotła Kościelcowego
Jakoś jednak niespodobało mi się wspinanie w błocie z dziabami. Wyjście z kluczowego zacięcia ja azero Mariusz klasycznie.
W czwartek zamiast na Filar uderzamy na północno- wschodni żleb Świnicy. Gdzieś w 1/3 niestety decydujemy się na odwrót, tak że droga do powtórki bo też fajna.
Na pocieszenie robimy jakieś płaskie lody pod Zachodnia Kościelca.
16,50,52 Błażej Nikiel
19,06,62 Jerzy Ganszer
20,40,17 Jerzy Pukowski
23,58,00 Agnieszka Wróbel
Na górze były płaty śniegu! Wielki Błażej wyniósł do góry szklaną butelkę z sokiem - za co autor sprawozdania składa mu oficjalne podziękowanie. A potem była herbata i czekolada.
Uwaga Puchar 12 Wzniesień jest dość regularnie rozgrywany w środy wieczorem. Osoby chcące wydatkować nadmiar energii w tym czasie w towarzystwie wykwalifikowanych grotołazów mogą zgłosić się do Speleoklubu Bielsko-Biała.
Przy nazwiskach podane zostały czasy podbiegu.
"Komentarz od Błażeja: Prymula - to nie był sok tylko szampan na Twoje
urodziny! STO LAT!"
Jakub Krajewski
Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała /grupa piesza/
Jerzy Pukowski
Ewa Konderla - GOPR /grupa piesza/
Jerzy Ganszer
Grupa zasadnicza zdobyła szczyt. Słońce widoki. Trasę narciarską pokonano dwa razy w ramach "nieustającego treningu". Na trasie byliśmy tylko my! Zapoznano się z okopami usytuowanymi po Czeskiej stronie. Jakub, Jerzy, Jerzy uzyskali przewyższenie 511 m.
Na akcji był pies Zofii Gutek o imieniu Wpinka.
Żaneta Stwora - Osoba Towarzysząca
Ramzes - Pies Towarzysz
Krzysiek Talik
Mała rozgrzewka ;) Kolej śmiga. Na szczycie resztki śniegu. Widok na Tatry zacny.
2014.01.06 Przez Liszkę na Zebrzydkę 579 m n.p.m.
Napisał Michał GanszerZdzisław Grebl
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Flavi - Canis lupus familiaris - Security
Sebastian Korczyk
Spacer rekreacyjno-krajoznawczy. Północnymi zboczami Łazka osiągnęliśmy Przełęcz Liszka, gdzie w malowniczym miejscu rozłożyliśmy się na piknik. Później zdobyliśmy wznoszącą się dumnie po drugiej stronie przełęczy Zebrzydkę. Po drodze akcenty militarne, przyrodnicze i architektoniczne. Mnóstwo liści. Wyśmienita, choć bynajmniej nie zimowa pogoda.
Zdzisław wykoncypował nową sportową akcję, której szczegółami pewnie sam zadziwi świat we właściwym momencie.
Zdzisław Grebl - narty, 580 metrów przewyższenia, odległość 5965 metrów w jedną stronę
Kuba Krajewski - narty, 575 metrów przewyższenia, odległość 5960 metrów w jedną stronę
Bejke - Fanklub SBB - 1120 metrów w górę i 575 metrów w dół, odległość 25250 metrów w dwie strony
Flavi - pies towarzyszący - 575 metrów przewyższenia, odległość 5960 metrów w jedną stronę
Paweł Kasperkiewicz - narty, 575 metrów przewyższenia, odległość 5960 metrów w jedną stronę
spotkani:
Kasia Szczerba + koleżanki towarzyszące
Jadwiga Micherdzińska - na nartach
Gabi Micherdzińska - na nartach
Sofi - pies towarzyszący
Wszyscy zgrabnie pokonali trasę do schroniska i nartostradę na Dębowiec.
Zdzisław Grebl (osobnik na zdjęciu) wzorem Jerzego G. wyszedł i zjechał najniżej. Najważniejsze mieć cel w życiu!
Joanna Zemczak - Osoba Towarzysząca
Zbigniew Grzybek
Byliśmy na Soszowie. Warunki trudne, lecz da się wyjść i zjechać, ale jeśli ktoś dba o sprzęt to musi to przemyśleć jutrzejsze wyjście. Generalnie jak zwykle było miło i sympatycznie.
2014.01.05 Jaskinia Przy Przechodzie + Śpiących Rycerzy – wyjazd kursowy.
Napisał Michał Ganszer
Zofia Gutek
Jarosław Gutek - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
Klaudiusz Stępień
Grzegorz Majka
Kamil Oslizło
Agnieszka Byrtek
Krzysztof Górski
Mariusz Majka
Magda Pacyna
Agnieszka Wróbel
Wyspani po sobotniej akcji, wraz z Zosią i Jarkiem ruszyliśmy „żółtym” do dwóch jaskiń. Na pierwszy strzał poszła Przy Przechodzie. Droga pod dziurę była do przejścia bez raków i czekanów, bardziej ekstremalny okazał się powrót gdzie zaliczyliśmy niekontrolowane zjazdy z zastosowaniem różnych metod hamowania kijkami i ciałem, przez co powrót skróciliśmy trasę o dobre 100 metrów, na szczęście wszyscy bez obrażeń dotarli do Śpiących Rycerzy. Wieczorem na bazie dalsza integracja oraz planowanie kolejnych akcji.
Michał Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Sprawa ciekawa - warto zapoznać się z tym. Bliższe szczegóły w książce Dominika i Marcina Kasprzaka - Niemieckie fortyfikacje linii b2 z lat 1944-45.
Na jednym z bunkrów był napis AK 1944.
Grzegorz Cieślik - Osoba Towarzysząca
Krzysiek Talik
Piękna pogoda i widokowy szczyt w samym środku Słowackich Tatr Wysokich. Czy trzeba coś więcej?
Więcej...
Kuba Krajewski
Zdzisław Grebl
Wspólnie z Fafikiem i Flavi wybraliśmy się na wycieczkę krajoznawczą w Beskidzie Małym.
Podążaliśmy czarnym szlakiem z Wilkowic, aby zobaczyć ryty naskalne na Skale Czarownic.
Sprzyjająca pogoda pozwoliła na osiągniecie szczytu Magurki (Erzherzogin Maria Theresa-Schutzhaus auf dem Josefsberge). Po oglądnięciu w rejonie szczytu
pozostałości po schronisku Roberta Urbanke ( funkcjonowało w latach 30-tych, zniszczone przez pożar), ruszyliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Wietrznej Dziury
i ruin schroniska "Z widokiem na Tatry". Nasze wyjście charakteryzowało się godnościom i kulturom osobistą.
2014.01.04 Jaskinia Czarna - Partie Techuby i III Komina
Napisał Michał GanszerZosia Skrudlik
Sławek Heteniak – Speleoklub Tatrzański
Tomek Kliza
Marcin Freindorf – Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Honorata Kaczmarek
Sprawozdanie mogłoby mieć tytuł „Szlakiem samochodów leżących w rowach” lub „Jak ślizgiem asfaltowym szybko dostać się do Kir”. Mimo szklanki na drodze, Tomek wysadził nas na parkingu w całości. Ciepło było, aż głupio. Bądź co bądź, styczeń ostatecznie jest…. Mając w sobie wpojone przez Ganszera „odlekczanie” – do dziury poszliśmy w kaloszkach ;) Slalom gigant to był. Kościeliska została już posprzątana, ale las w drodze do Czarnej nie. Ścieżka dość szybko zaginęła pośród powalonych drzew. Ale doszliśmy. Jeszcze papu przed otworem (w promieniach słońca, dodam) i na dół. A później było tak: zlotówka na podwójnej (sznurki zbieraliśmy za sobą) - Sala Francuska – zjazd do Techub – syfon w Techubach – najniższe miejsce w Techubach (nikt nie pamięta jak się nazywa) – Ślizgawka do góry (ale g…., nie lubię) – Sala Ewy i Hanki – Partie III Komina – wyjście – zjazd po ścianie. Koniec. Atrakcje były, dostarczyły ich oczywiście baby ;) Ja zbuntowałam się przed Ślizgawką – wspinaczka po takim śliskim g….., w całkowicie nie trzymających się podłoża kaloszach wywołała we mnie bunt i dostałam od chłopców linę ;) A za Ślizgawką, na jakimś też śliskim prożku, Zosia zrobiła fikołka w dół. Chwilę grozy przeżyliśmy. Ale wstała cała….. Przy otworze odbyła się pomiędzy mną i Frytką, a dwoma niezidentyfikowanymi istotami, najprawdopodobniej ludzkimi, komunikacja świetlna czołówkami. Ci owi byli gdzieś w okolicach Ornaku. Zjazd na dół, wśród znowu wiejącego halnego, był rewelacyjny! :) Powalone drzewa nie przyspieszyły powrotu do samochodu…. A Tomek powinien spisać swoje „smerfne” wspomnienia ;)
Zdzisław Grebl
Ostatnie śniegi Beskidów w samotności
kończą swe białe istnienie.
W powietrzu czuć niepokój
i drzew nieugaszone pragnienie.
Foto.Podejście na szczyt Soszowa
od czeskiej strony.
