Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (861)

Klaudiusz Stępień
Grzegorz Majka
Agnieszka Byrtek
Mariusz Majka
Kamil Oslizło
Agnieszka Wróbel
Krzysztof Górski
Michał Ganszer
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Siedzieliśmy w kominie na nieco zgniłej linie,
Ty drżałaś pod przewieszką, jak ten liść, liść, liść.

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno, co tego jest przyczyną, kto tobie do Miętusiej kazał iść?

Kakao, łyżka gliny, pół łyżki wołowiny,
czy to normalny człowiek może zjeść, zjeść, zjeść?

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno…

Gdy lina w zjeździe dotrze, przecina dupę w poprzek,
jak z tak kłapiącą dupą dalej iść, iść, iść,

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno…

Cholerna ta Miętusia, w niej można się posiusiać.
Wejść do niej łatwo, ale trudniej wyjść, wyjść, wyjść.

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno…

_____________________

Osiągnięto głębokość - 80 m. Syfon Wiszący był zalany. Ekipa skierowała się do "Głównego Korytarza" przepływając jezioro na pontonie i dochodząc do zawaliska pod Wantulami. Przepłynęło 5 osób, potem ponton poszedł nam "na dno" i była chwila "zgrozy". Do grupy za jeziorem przeszedł wpław Krzysztof. Sześć osób za jeziorem dotarło do zawaliska. Jest tam pięknie i warto na podobne akcje w ten rejon jaskini częściej chodzić. Potem grupa z za jeziora była zmuszona przejść wodę wpław. Czas akcji pod ziemia 2 godziny 40 minut. Za namową Zofii Gutek do otworu szliśmy Doliną Małej Łąki przez Przysłop i  to był wariant optymalny, z powrotem zdecydowaliśmy się /w większości/ przeżyć "męską przygodę" i skierowaliśmy się w dół do Kir i przedzieraliśmy się przez duże zwały powalonych drzew. Było "godnie". Na zdjęciu chwila pompowania pontonu.

Beata Burdynowska - Weteran
Gabriela Gajny - Były Członek Klubu
Jakub Krajewski
Sebastian Korczyk
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Akcja miała na celu zlokalizowanie otworu jaskini przed planowanym 25 wyjazdem dla Weteranów.

niedziela, 01 luty 2015 20:08

2014.01.30 Smocza Jama - szkolenie

Napisał

Paweł Kasperkiewicz
Gutek - TOPR
Paweł - TOPR
Rysiek - TOPR
17 osób towarzyszących

Szkolenie z ratownictwa jaskiniowego oraz lawinowego. Zapoznanie z technikami jaskiniowymi, zasadami działania grupy w górach, oraz z technikami ratownictwa zimowego.

Wszyscy uczestnicy dziękują kolegom z TOPR za silne zaangażowanie w prowadzenie szkolenia, Wszyscy przeżyli i wrócili do domów szczęśliwie.

W Tatrach coraz więcej śniegu!

niedziela, 26 styczeń 2014 13:30

2014.01.25 Jaskinia Miętusia Wyżnia

Napisał

Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer

Dotarto do dna. Czas akcji pod ziemią 7 godzin 15 minut. W sumie 3,5 godziny to pompowanie wody. Na zewnątrz duży mróz, który zadziałał na nas dość mało komfortowo, zważywszy, że byliśmy bardzo mokrzy. 

Zdjęcie wykonano na dole na parkingu.

niedziela, 19 styczeń 2014 18:10

2014.01.19 Wietrzna Dziura w Magurce

Napisał

Zbigniew Mastalski - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Michał Ganszer
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Sebastian Korczyk
Jerzy Pukowski
Zdzisław Grebl (Grupa Grebla)
Agnieszka Wróbel (Grupa Grebla)
Jakub Krajewski  (Grupa Grebla)
Borys Witański - Sekcja Młodzieżowa przy Speleoklubie Bielsko-Biała (Grupa Grebla)
Siostra Kuby (Grupa Grebla)
3 Osoby Towarzyszące (utajnione)
Jerzy Ganszer

Część osób startowała w Pucharze 12 Wzniesień. Zwiedzano okopy z drugiej wojny światowej, zwiedzano jaskinię. Była wizyta w schronisku; część grupy dotarła do ruin starego schroniska.

Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer

Czas akcji jaskiniowej - 2 godz. 40 minut

Na powierzchni sporo lodu. Szary Żleb na rakach. Spotkano dwie sprawne turystki. Silny wiatr. W otworze nawis - przekopywaliśmy się. W Partiach Wielkanocnych drogę zagrodził nam zacisk! Można założyć, że zdobyliśmy przewyższenie +1m.   Z partii Wielkanocnych znieśliśmy wór ze starą liną  /podciągiem/ został zdeponowany pod otworem. Nie byliśmy w stanie tego znieść ze względu na dużą ilość wynoszonego sprzętu. 

{phocagallery view=category|categoryid=10|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}

środa, 15 styczeń 2014 11:15

2014.01.08-2014.01.09 Tatry, Hala

Napisał

 Mariusz Majka

Rafał Klimara

Miał być Filar Świnicy a wyszło jak zawsze.

W środę podeszliśmy pod Komin Muchy ale tam same lodowe smarki zostały więc szybki plan awaryjny i robimy Klisia do Kotła Kościelcowego

Jakoś jednak niespodobało mi się wspinanie w błocie z dziabami. Wyjście z kluczowego zacięcia ja azero Mariusz klasycznie.

W czwartek zamiast na Filar uderzamy na północno- wschodni żleb Świnicy. Gdzieś w 1/3 niestety decydujemy się na odwrót, tak że droga do powtórki bo też fajna.

Na pocieszenie robimy jakieś płaskie lody pod Zachodnia Kościelca.

 

Zofia Gutek
Jarosław Gutek - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
Klaudiusz Stępień
Grzegorz Majka
Kamil Oslizło
Agnieszka Byrtek
Krzysztof Górski
Mariusz Majka
Magda Pacyna
Agnieszka Wróbel
Wyspani po sobotniej akcji, wraz z Zosią i Jarkiem ruszyliśmy „żółtym” do dwóch jaskiń. Na pierwszy strzał poszła Przy Przechodzie. Droga pod dziurę była do przejścia bez raków i czekanów, bardziej ekstremalny okazał się powrót gdzie zaliczyliśmy niekontrolowane zjazdy z zastosowaniem różnych metod hamowania kijkami i ciałem, przez co powrót skróciliśmy trasę o dobre 100 metrów, na szczęście wszyscy bez obrażeń dotarli do Śpiących Rycerzy. Wieczorem na bazie dalsza integracja oraz planowanie kolejnych akcji.

 

niedziela, 05 styczeń 2014 16:02

2014.01.04 Świstowy Szczyt (2383m)

Napisał

Grzegorz Cieślik - Osoba Towarzysząca

Krzysiek Talik

 

Piękna pogoda i widokowy szczyt w samym środku Słowackich Tatr Wysokich. Czy trzeba coś więcej?

Więcej zdjęć

Zosia Skrudlik 

Sławek Heteniak – Speleoklub Tatrzański 

Tomek Kliza 

Marcin Freindorf – Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego 

Honorata Kaczmarek 

 

   Sprawozdanie mogłoby mieć tytuł „Szlakiem samochodów leżących w rowach” lub „Jak ślizgiem asfaltowym szybko dostać się do Kir”. Mimo szklanki na drodze, Tomek wysadził nas na parkingu w całości. Ciepło było, aż głupio. Bądź co bądź, styczeń ostatecznie jest…. Mając w sobie wpojone przez Ganszera „odlekczanie” – do dziury poszliśmy w kaloszkach ;) Slalom gigant to był. Kościeliska została już posprzątana, ale las w drodze do Czarnej nie. Ścieżka dość szybko zaginęła pośród powalonych drzew. Ale doszliśmy. Jeszcze papu przed otworem (w promieniach słońca, dodam) i na dół. A później było tak: zlotówka na podwójnej (sznurki zbieraliśmy za sobą) - Sala Francuska – zjazd do Techub – syfon w Techubach – najniższe miejsce w Techubach (nikt nie pamięta jak się nazywa) – Ślizgawka do góry (ale g…., nie lubię) – Sala Ewy i Hanki – Partie III Komina – wyjście – zjazd po ścianie. Koniec. Atrakcje były, dostarczyły ich oczywiście baby ;)  Ja zbuntowałam się przed Ślizgawką – wspinaczka po takim śliskim g….., w całkowicie nie trzymających się podłoża kaloszach wywołała we mnie bunt i dostałam od chłopców linę ;) A za Ślizgawką, na jakimś też śliskim prożku, Zosia zrobiła fikołka w dół. Chwilę grozy przeżyliśmy. Ale wstała cała….. Przy otworze odbyła się pomiędzy mną i Frytką, a dwoma niezidentyfikowanymi istotami, najprawdopodobniej ludzkimi, komunikacja świetlna czołówkami. Ci owi byli gdzieś w okolicach Ornaku. Zjazd na dół, wśród znowu wiejącego halnego, był rewelacyjny! :)  Powalone drzewa nie przyspieszyły powrotu do samochodu…. A Tomek powinien spisać swoje „smerfne” wspomnienia ;)