Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (1605)

czwartek, 10 czerwiec 2021 20:17

2021.06.06. Jaskinia pod Wantą

Napisał
Karola Barciszewska - Kozioł TKTJ
Mateusz Kamyk Dudek 
Tomasz Murzyn Grzegrzułka 
Tomasz Kierownik Kochel 
Katarzyna Lena Koprowska KA GB GOPR
Ewa Rutkowska
 
Właściwie nie do końca wiadomo kto puścił pierwszy klocek domina, ale zaraz się z tego zrobiła niezła ekipa do rozgrywki. Ja do Ewy, Ewa do Murzyna, Ja do Karoli, Murzyn do Kamyka, Kierownik samozwańczy… Doskonale, wszyscy jesteśmy. No to idziemy! 
 
Zostaję przechwycona z Bazy u Krysi punkt ósma. U wlotu Kościeliskiej już czeka na nas Karola. Pierwsze kroki na podejściu jeszcze równe i wypełnione rozmowami. Ale za chwilę Murzyn oznajmia, że ma dobry dzień i mimo upału bez zadyszki i kropli potu zostawia nas wszystkich daleko w tyle. Postoje w naszych stałych miejscach pozwalają nam jeszcze od czasu do czasu na Niego spojrzeć, ale nie ma się co czarować - w mgnieniu oka zawsze ginie nam na linii horyzontu - niezależnie od tego, gdzie ten horyzont akurat się znajduje. 
 
Mijamy zaśnieżoną po brzegi Niebieską Studnię i wybrawszy ścieżkę w prawo za chwilę jesteśmy pod otworem w jakimś zabójczo przyzwoitym czasie. Przebieramy się w tym upale, Kamyk zgłasza się na ochotnika do poręczowania. Zlotówka prawie sprawnie - dla każdego, kto wpiął się w „C” ;)
Potem przełaz i jedziemy po linie dalej aż do spektakularnego Dzwona. Tu ta sama zasada: kto wpiął się w „C” zjazd miał płynny, kto nie - miał pełną dokumentację oraz sesję zdjęciowo-filmową, bo tyleż czasu mieli na to i zjeżdżający i gapie. 
 
Przeczołgujemy całe zawalisko, znajdujemy przedek frontu robót eksploracyjnych, posilamy się słodkościami i rozpoczynamy powrót na powierzchnię. Paradoksalnie więcej czasu zajmowały nam tym razem zjazdy niż wychodzenie!
 
Ku naszemu (a chyba zwłaszcza Kamyka) zadowoleniu czas akcji pod ziemią - 3,5 h. 
Podczas zejścia na Żlebie Kobylarzowym na odcinku łańcuchowym Murzyn wciela się w Superbohatera i pod własnym plecakiem, z którego robi prowizoryczne nosidło, znosi 4-letnią dziewczynkę. Jej przerażenie błyskawicznie zamienia się w fantastyczną frajdę i burzę endorfin. Wierzymy, że starczy ich dla niej i całej rodzinki na resztę szlaku. 
 
Mamy jeszcze cień obawy jak będzie wyglądał wyjazd z Zakopanego po długim weekendzie. Okazuje się jednak, że gdy dochodzimy do Wyżniej Kiry Miętusiej praktycznie nikogo już tu nie ma, nie ma również ani korków ani samochodów. I nawet McDonald’s w Żywcu nas rozczarował i nie przytrzymał nas kolejką ani na chwilę. Tym płynnym akcentem wszyscy, nawet Ci najdalej mieszkający, trafiają do celu jeszcze przed 22:00. W poczuciu dobrze wykonanej kupy nikomu nie potrzebnej roboty czekamy na kolejną międzyklubową przechadzkę po Tatrach.
poniedziałek, 07 czerwiec 2021 21:50

2021.06.06 Jaskinia Dująca

Napisał
Norbert Miczołek
Tomasz Liszowski

Korzystając z pięknej pogody, postanowiliśmy zwiedzić nieodwiedzoną przez nas wcześniej J.Dującą.
Z pomocą kolegów z klubu, zlokalizowaliśmy otwór (współrzędne GPS są niewystarczająco dokładne).
Znaleziono na końcu jaskini zeszyt założony przez SBB.
Marcin Freindorf -Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer

Osiągnięto głębokość - 224 m. Czas akcji pod ziemią - 5 godzin, czas całej akcji - 11 godzin. Z jaskini wyniesiono folię z tworzywa sztucznego i dwie płaskie baterie z XX wieku! Na powierzchni pogoda była dynamiczna! 

Do wyniesienia stara lina na dnie II Pięćdziesiątki

Uwaga - lina TOPRu na trawersie jest uszkodzona!

Zaproszenie na wyjazd dla członków SBB było wysłane w Informacjach dodatkowych.

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Wróciliśmy na szlak by odnaleźć jaskinie a w niej skarb . Pogoda tym razem dopisała i wszystko sie udało . Jaskinia znaleziona , skarb również Milenka znalazła a potem relaksiki i biwak z pysznym jedzonkiem . 

Milenka Miśków-Szymura  Zarazić  Pasją 
Aleksandra Miśków-Szymura   Zarazić Pasją 
Marcin Miśków   Speleoklub Bielsko-Biała  - Zarazić Pasją

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Zwiedzaliśmy jaskinie na Wyżynie i uczestniczyliśmy intensywnie w wybieraniu urobku z jednej jaskini jeszcze bez nazwy.  Dokładnie pomagaliśmy przez dłuższą chwilę Andrzejowi Górnemu /Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego/ i Zbigniewowi Rabendzie "Zwierzątko Jaskiniowe" ze Speleoklubu Częstochowa. Wanda też nosiła wiadra! Turystycznie Wzgórze 502. A potem obiad w klasztorze Karmelitów Bosych w Czyrnej. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Ze Speleoklubu Bielsko-Biała udział wzięło kilka osób, część w grupie podstawowej, część w zaawansowanej. Trenowano ściąganie poszkodowanego z liny podczas wychodzenia i zjazdu z dojściem do niego od dołu. Metod było kilka: ze zwiezieniem na dno studni, pokonując po drodze przepinki i węzły na linie, podciągnięcie poszkodowanego nad studnię używając technik przeciwwagi i ruchomego bloczka, uwalnianie z przyrządów zaciskowych metodą balansu, wielokrążka wykonanego z repa oraz odcinając obciążoną linę z wykorzystaniem dodatkowej liny lub przyrządu zaciskowego. Ten ostatni jest najskuteczniejszy, najprostrzy i co najważniejsze całkowicie bezpieczny, choć u laików wzbudza wiele emocji. Ćwiczony był również transport w poziomie, pokonując z poszkodowanym trawers.

Wyjazd owocny, ciekawy, zacieśniający więzy między ludźmi z wielu klubów z Polski.

Pogoda jak zwykle dopisała, choć prognozy były okrutne.

Piotr Gawlas
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Krzysztof Nowak
Elżbieta Imielska
Zofia Gutek
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer

Akcja rekreacyjna. Przy przechodzie nie zdołano dojść do górnego otworu, ze względu na zasypanie śniegiem /był widoczny prześwit/. 
W Jaskini Śnieżnej dotarliśmy nad Wielką Studnię. Podchodzono do otworu drogą letnią, schodzono drogą zimową /częściowy zjazd na linie/.
W górach słońce!
Do Śnieżnej zabraliśmy raki i było wygodnie! Na zdjęciu lodospad. 
Tutaj zdjęcia - "kliknij"

Bartek Golik
Piechocki Łukasz
Martyna Michalska

W niedzielę wyjechaliśmy o zabójczej 6 rano, aby jakoś wykorzystać kolejny deszczowy dzień tej wiosny. W planie nasza ulubiona, chyba najczęściej odwiedzana piękna Jaskinia Czarna! Podejście jak zawsze srogie, ale przynajmniej jest blisko. Pod otworem, trochę zwlekając z wejściem, dochodzi do nas nowy, liczny kurs z Krakowa, dlatego by nie było opóźnień szybko przebieramy się i wskakujemy do dziury. :) Czeka nas bardzo ładna wycieczka do jak zwykle zachwycających Partii Królewskich. Każdy z nas zalicza trochę wspinaczki i poręczowania. Łukasz pokazuje nam swój sposób na Trawers Herkulesa, który przypada nam do gustu. Nie obywa się bez przygód i ponownego dziwnego zaginięcia krótkiej liny, która na szczęście! zaraz się odnajduje, byśmy mogli bezpiecznie zjechać "na złodzieja" z Partii Królewskich. Słysząc głosy.. i myśląc, że to jednak kurs z Krakowa zdecydował się iść dalej, okazuje się, że na dole ze Szmaragdowego Jeziorka gramoli się jeszcze kurs z Poznania! Po krótkiej wymianie zdań dowiadujemy się, że robią Trawers Czarnej i pytając, gdzie śpimy w Zakopanym, zazdroszczą nam krótkiej odległości z Bielska- Białej w Tatry, którą czasem zapominam doceniać! Naliczam cztery nadal śpiące nietoperze. Popandemiczna słabość odcisnęła na mnie swe szpony więc Bartek i Łukasz, wyciągają mnie z tego wszystkiego wspinając się do otworu nr 2, chwała im! Więc czeka nas jeszcze tylko cudowny 40 metrowy zjazd ze skałki. Oczywiście miało padać do 17, ale pogodzie się zmieniło i już w mżawce, a potem w deszczu, ale z uśmiechem na twarzy po udanej akcji, schodzimy w dół. Udało się nawet zakupić serki. Do następnego ! :) 

Adam Marcinków
Donal, Pablo, Richard - Osoby Towarzyszace

Wspinanie sportowe i tradowe w kamieniołomie na wzgórzu Ballykeefe. 
Koniec kolejnych silnych obostrzeń lock-down'owych pozwolił na pierwszy wyjazd poza miasto
i spotkanie się w gronie osób, które nie widziały sie od zeszłego roku.
Spotkanie było sportowo-towarzyskie. Dużo rozmow pod ścianą, snucia planów na kolejne wyjazdy
a przy okazji przejście kilka ciekawych nietrudnych dróg sportowych w okolicach 6b-6c, chociaż
po tak długiej przerwie wspianania z lina ciezko było sie na początku odnaleźć.
Kinga Bereta- kursantka
Weronika Kucia- kursantka
Elżbieta Imielska- kursantka
Filip Talaga- kursant
Marcin Miśków- kursant
Krzysztof ....- kursant
Paweł Olszewski- kursant

Tomasz Grzegrzułka- instruktor
Wacław Michalski- instruktor

Miniony weekend spędziliśmy na szkoleniu ze wspinaczki na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. W sobotę skała Racuch przywitała nas deszczem, który ustąpił dopiero pod koniec zajęć. Następnie udaliśmy się do jaskini Łabajowej "łapać" oponę:) Resztę dnia spędziliśmy wspinając się na skałkach przy tejże jaskini.
Po deszczowej nocy, wczesnym niedzielnym porankiem zameldowaliśmy się pod Wzgórzem 502, gdzie trenowaliśmy wspinaczkę przez większość słonecznego dnia. Wszyscy uczestnicy rozjechali się do domów zadowoleni i szczęśliwi z tak pięknie spędzonego weekendu:-)
Galeria tutaj