Jaskinie i wyprawy (1536)
Rafał Klimara
+ dużo innych grotołazów z całej Polski i nie tylko.
To była już 13 wyprawa organizowana przez SGW i SKTJ do Hagen.
Pogoda raczej słaba ale najważniejsze że dziura puszcza w każdym kierunku. Byłem na dwóch biwakach w Ciekawej, na których udało się znacznie pogłębić jaskinie. Na pewno na najbliższe kilka lat jest jeszcze tam co robić :)
Sylwia Solarczyk - Tatrzański Klub Górski Vertical, Speleoklub Tatrzański
Krzysztof Kołodziej - Tatrzański Klub Górski Vertical
Jerzy Ganszer
Czas akcji 7 godzin 10 minut.
Dokonania:
- wysprzątano dno "100" - śmieci wyniesiono na powierzchnie, znaleziono tam klapki "fakirki" /jakiś nawiedzony greotołaz wniósł tam coś takiego/
- na odcinku dno "100" - Wodociąg usunięto wszelkie liny zalegające tam od wielu lat, liny "leżakują" na półce w wodociągu i czekają na wyniesienie
- zdeporęczowano część lin
Zdjęcie wykonała Zofia Gutek /w akcji jaskiniowej nie brała udziału/ - widoczni Jerzy i Sylwia
Adam Marcinków
Magdalena Pacyna
Mariusz Majka
Grzegorz Majka
Kamil Oślizło
W sobotę rano po spakowaniu wszystkich gratów ruszyliśmy na południe. Już w drodze, pod granicą włoska złapał nas deszcz. Przelotne dość intensywne opady utrzymywały się przez kolejne dwa dni, w które autem zwiedzaliśmy okolice. Wypoczęci i pełni energii po kiblowaniu w namiotach ruszyliśmy w kierunku Marmolady, gdzie lodowcem zdobyliśmy Punta Penie 3343m n.p.m.
Następnym naszym łupem padła Tofana Di Rozes 3225m n.p.m. - najpierw podejście ścieżką po piargach, potem tunelem Galleria Castelletto do ferraty Lipella która wiedzie prawie na sam szczyt trawersując dość sporą część góry. Zejście do schroniska Giussani po śniegu, reszta już piargową ścieżką na której złapała nas burza.
Po dniu odpoczynku ruszyliśmy z zamiarem zdobycia Tofany Di Mezzo 3241m n.p.m. ale chmury naszły i przeszliśmy tylko (albo aż) Via Ferrate Giuseppe Olivieri na Punata Anne 2732m n.p.m. i zeszliśmy Sentiero Olivieri.
Kolejnym etapem naszego wyjazdu był odpoczynek nad morzem w miejscowości Caorle, gdzie spędziliśmy jedną noc i pokąpaliśmy się w Adriatyku.
Po powrocie w Dolomity mieliśmy niemiłą niespodziankę, gdyż czekał na nas deszcz i trzymał dwa dni. Na szczęście na kempingu Palafavera był postawiony domek dla gości z kominkiem, gdzie spędzaliśmy większość czasu na grach karcianych i internecie.
Ostatnim naszym łupem padła odpuszczona kilka dni wcześniej Tofana Di Mezzo trasą przez Sentiero Olivieri i dalej już Via Ferratą Aglio i zjazd kolejką do Rif. Col. Druscie. Skąd do auta wróciliśmy trasą 405 do schroniska Dibona po auto.
W ostatni dzień pojechaliśmy obejrzeć Cinque Torri i drogę Via Miriam, niestety pogoda była na tyle niepewna, że odpuściliśmy wspinaczkę. W momencie gdy weszliśmy do auta zaczęło padać.
Ogólnie wyjazd uważam za udany, z założonych celów nie udało się zrealizować tylko trawersu Tofan (Di Mezzo i Di Dentro) oraz wejścia na Civette ferratą Alleghesi.
Poza weekendami na ferratach mało ludzi (np. na Tofane Di Rozes jak wchodziliśmy to z nikim przez cały dzień się nie minęliśmy). Ale coś za coś - w sierpniu podobno pogoda jest bardziej pewna.
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer
Jest sukces. Splanowano ponad 25 m "nowego". Wszelkie dane po pewnym czasie ukażą się w Działach Biskidzkich na stronie Ganszera.
Akcja trudna, 3 godziny.
Agnieszka Wróbel
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer
Czas akcji w jaskini 6 godzin. Spore opady deszczu na powierzchni i dużo wody w jaskini.
Nad Wielką Studnią do zabrania stare baterie z minionych okresów.
Wszyscy zadowoleni - mieliśmy "festyn wodny w jaskini".
Dziękujemy Speleoklubowi Tatrzańskiemu za użyczenie lin.
Zdjęcie wykonała Ewa Libera ze Speleoklubu Dąbrowa Górnicza na Polanie Rogoźniczańskiej
Rafał Klimara
Magda - Tarnogórski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Sobota wspin na Batyżowieckim szczycie droga Kutty.A potem grań na wierzchołek.
A wcześniej szukaliśmy ze 2 godz wolnej koleby bo wszystkie fajne były zajęte. Na Batyżu tego dnia było ok 10-12 zespołów a na Gerlachu min 2 zespoły.
Niedziela. Wbiliśmy się w Filar Motyli na Kotłowym Szczycie (Mały Gerlach) pod drogę idzie się ok 120-150m żlebem za II-III ale udało się tam wycisnać 2 V-VI bardzo ładne wyciagi. Sam filar, ładny lity i niedokończony niestety. Po 3 wyciagach złapała nas burza.Wzieliśmy ja na przeczekanie ale po 2 godzinach pod okapem odpuściliśmy i rozpoczeliśmy zjazdy.
2014.07.05 Trawers Nad Kotliny - Wielka Śnieżna
Napisał Michał GanszerAgnieszka Adamczyk
Mariusz Bukowiec - SKTJ
Kaja Fidzińska - KKTJ
Marcin Freindorf - KKTJ
Sławomir Heteniak - Speleoklub Tatrzański
Tomasz Kliza
Wejście Jaskinią Nad Kotlinami, zejście do Wodociągów, wyjście Jaskinią Wielka Śnieżna. Dzięki ciężkiej pracy wielu osób pod przewodnictwem Sławka jaskinie były już w większości zaporęczowane. Wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy brali udział w przygotowaniach.
Marcin Freindorf - Krakowsi Klub Taternictwa Jaskiniowego - zwiedzał partie Warszawskie
Sławomir Hetmaniak - Speleoklub Tatrzański - grupa transportowa
Zofia Gutek - dotarła na - 500 m
Jerzy Ganszer - dotarł na - 500 m
Na zdjęciu Marcin i Sławomir przed akcją /wiadomo, że autor sprawozdania na ciężkie akcje nie bierze aparatu/
W jaskini dość dużo wody.
Na II Biwaku zaobserwowano ślady wielkiej powodzi, która była na wiosnę tego roku. Zrobiło to na nas duże wrażenie wyobrażając sobie, że woda od dna do II Biwaku była obecna wszędzie!
Jakub Wagner - Speleoklub "Orcus" Bohumin
Radim Macura - Speleoklub "Orcus" Bohumin
Jan Federowicz - Speleoklub "Orcus" Bohumin
Wáclav Škarpich - Speleoklub "Orcus" Bohumin
Pavel Kortla - Speleoklub "Orcus" Bohumin
Veronika Ticha' - Osoba Towarzysząca
Jaroslava Proislova' - Osoba Towarzyszaca
Józef Wagner - Speleoklub "Orcus" Bohumin
Zofia Gutek
Michał Ganszer
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer
W jaskini działało 9 osób. Wszyscy dotarli do dna. Wykonano wiele zdjęć. Jako ciekawostkę można dodać, że liny do jaskini wyleciały helikopterem. Część osób "turystycznych weszła na Małolączniak. Mieliśmy okazję zwiedzić Polanę Rogoźniczańską. Czas akcji w jaskini 4 godziny. Pierwszy "historyczny" kontakt z Orcusem naszego klubu miał miejsce końcem lat 70-tych XX wieku!
Więcej...
Rafał Klimara
Mariusz Majka
W piątek późnym wieczorem wyjechaliśmy z Bielska w kierunku Doliny Staroleśnej. Rano w sobotę podejście pod ścianę i droga Pravým pilierom (V). Po czym zejście, kolacja i do spania. Rano uderzyliśmy na Ľavý pilier (III.-IV.) i powrót do domu.
Agnieszka Byrtek
Krzysztof Górski
Grzegorz Majka
Rafał Klimara
Katarzyna Szczerba
Maciej Jeziorski
W ramach imprezy charytatywnej "Ludzie gór dla Człowieka gór" działano w jaskiniach Czarne Działy w Beskidzie Małym. Uczestników imprezy oprowadzano po jaskiniach Czarne Działy II oraz Jaskini pod Bukiem. Wejścia do jaskiń cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród najmłodszych uczestników. Więcej szczegółów z imprezy tu:
https://www.facebook.com/pages/Ludzie-g%C3%B3r-dla-Cz%C5%82owieka-g%C3%B3r/1418938265022463?fref=ts
Agnieszka Byrtek i Grzegorz Majka weszli do jaskini Czarne Działy I.
Maja Jędrzejewska
Tomek - Osoba Towarzysząca
Piękna okolica, niezliczona ilość różnej trudności wielowyciągowych dróg, mile szorstka skała, klimatyczny biwaczek for free, podsumowując dobry kierunek na przedłużony weekend, polecamy.
od 19,06,2014 do 21,06,2014
Wyjście rozpoczęliśmy od jeziora Lago di Fedaia drogą 606 do schroniska rifugio Pian de Fiacchoni (16 euro za nocleg, super warunki: woda i pościel, miła obsługa), przez główny lodowiec Ghiacciaio della Marmolada, następnie wschodnią grańką na szczyt- przejście typowo zimowe ze wspinem. Wariant ten wybraliśmy gdyż droga klasyczna przez przełęcz Passo Fedaia i Via Ferratę jest nie przetarta ze względu na ogromne ilości śniegu na ferracie (info od obsługi schroniska)Jak zawsze było miło i sympatycznie.
Zbyszek Grzybek, Osoba Towarzysząca Joanna Zemczak
