Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (1536)

Jakub Krajewski
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Było 5 podkowców małych. Splanowaliśmy w sumie 58 m. /Sala Nietoperzowa i Partie Wschodnie/. Na wejściu w Partie Wschodnie ktoś "dziwny" palił ognisko. Należy sądzić, że tym sposobem chciano sprawdzić gdzie uchodzi dym. Generalnie tak nie powinno się robić - zwłaszcza, że jaskinia jest pomnikiem przyrody.

niedziela, 04 styczeń 2015 20:06

2015.01.01 Laos - jaskinia

Napisał

Adam Marcinków

Hej! Nowy Rok 2015 rozpocząłem od odwiedzenia jaskini Kong Lo w Laosie. Szerokość i wysokość jaskini dochodzi do 100m. Jej długość przekracza 7km. Jaskinia jest tunelem, przez który przepływa rzeka. Pokonaliśmy ja łodziami, zatrzymując się po drodze w celu obejrzenia szaty naciekowej. Całość zajęła mam 3 godziny.

 - wpis z Księgo Wpisów

Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Przy pomocy skomplikowanych pomiarów określono przewyższenie jaskini równą 0,8 m.

W starym ciągu zaobserwowano nowe śmieci!

niedziela, 14 grudzień 2014 17:50

2014.12.13 Jaskinia Bańdzioch Kominiarski

Napisał

Sylwia Solarczyk - Speleoklub Tatrzański, Klub Górski Vertikal - kierownik
 Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
 Krzysztof Dudziński - Speleoklub Tatrzański
 Sławomir Heteniak - Speleoklub Tatrzański
 Jerzy Ganszer
 
 Z górnego otworu dotarto do syfonu na V Dnie. Czas akcji 5godzin 25 minut. Dziękuję wszystkim za miłą atmosferę.

Jerzy Pukowski
Joanna Micherdzińska
Dawid Gach
Wojciech Jasiak
Łukasz Kudelski
Marcel Wajda
Jerzy Ganszer

Ekipa dotarła do dna na gł. - 108 m. Czas akcji w jaskini włącznie z przebieraniem 7,20 godz. Wszyscy wykazali się dużą dozą mobilności. Jako ciekawostkę historyczną należy wspomnieć, że wiele lat temu Mirosław Micherdziński kierował akcją klubową, która dotarła do dna i była to jedna z pierwszych "zapisanych w annałach historycznych" akcji klubowych.

Poniżej kilkuzdaniowe "wrażenia uczestników akcji".

-----

"Brak wrażeń"

Łukasz Kudelski

-----

Pierwszą akcję tatrzańską zapamiętam prawdopodobnie bardzo dobrze. Z lekkim bólem głowy po integracji trzeba wstać, by ruszyć w kierunku jaskini i się nie spóźnić. Na szczęście się udało. Sama jaskinia (Miętusia Wyżnia) bardzo ciekawa. Niezapomniana ilośc błota, która wchdziła dosłownie wszędzie oraz woda z syfonów dzięki której później można było zamarznąć (chociaż i tak nie miało to porównania z przebieraniem się po wyjściu z dziury). ; )

Jadwiga Micherdzińska

-----

Akcja w jaskini Miętusia Wyżnia godna uwagi parszywej siódemki w składzie
dwóch instruktorów i pięciu kursantów.
Udało nam się dotrzeć na dno jaskini 108 metrów i osiągnąć jak sądzę
chwilowy rekord głębokości tegorocznego kursu.
Cała akcja przebiegała dość sprawnie, aczkolwiek co jakiś czas w korytarzach
jaskini było słychać echo "Ruszać się psy niemyte".
W jaskini było kilka wspaniałych zjazdów na linie i jedna piękna przepinka
na której
praktycznie wszyscy kursanci mieli większe lub mniejsze problemy, ale po to
jest ten kurs żeby się tego porządnie nauczyć.
Do pokonania mieliśmy także trzy syfony z czego dwa zalane wodą i jeden
błotny, trzeba było się troszkę napracować aby je opróżnić
z wody, no i przecisnąć się później przez nie, wskutek czego nasze
czyściutkie białe kombinezony pokryły się pięknym mułem błotnym.
Jak to bywa na takich akcjach, mimo potężnego wysiłku i zmęczenia, zdarzają
się też i wesołe chwile, gdy przeciskałem się przez syfon
zalało mi kalosze, widok całej ekipy roześmianej z tego powodu bezcenny.

Wojciech Jasiak

 

-----

Akcja w Miętusiej Wyżniej kojarzy mi się z 30 minutowym oczekiwaniem na "zagubionych" Justynę i Tomka. Co pewien czas wołałem (a echo niosło): Justyna, Tomaszu. I nic. Po tym czasie zrezygnowałem i wszedłem do dziury w ślad za Jurkiem i kursem. Dogoniłem ich przy pierwszym syfonie, gdzie trochę usprawniłem system wyciągania wora z wodą. Potem było błotko (od dzisiaj wiem, że łatwo zmywalne) i różne kursowe "jaja".

Jerzy Pukowski

-----

Bardzo udany wypad, to znaczy: dużo kamieni, błota i wiele okazji żeby spaść.
W syfonach, które trzeba było opróżnić, podobno było mało wody, a trzeba było się nieźle namachać żeby dotrzeć do dna. Po drodze spotkaliśmy kilka nietoperzy i ze trzy zardzewiałe saperki.

Marcel Wajda

-----

Najbardziej chciało mi się śmiać jak Wojtek powiedział "nalało mi się" / miał nogawki wpuszczone w gumowce/. Zgarnął tym sposobem dość sporo błota z Syfonu Paszczaka. Druga sytuacja godna odnotowania to jak nasz Prezes napił się wody podczas lewarowania wody z pierwszego syfonu.

Jerzy Ganszer

sobota, 29 listopad 2014 23:47

2014.11.29 Trawers Czarnej

Napisał

Maja Jędrzejewska
Jakub Krajewski
Agnieszka Byrtek
Krzysztof Górski
Jerzy Ganszer

Czas akcji 6 godzin i 25 minut. W jaskini spotkaliśmy Poznaniaków.

Były nietoperze. Podziękowania dla Kuby za silne plecy i za cierpliwość. Na powierzchni śnieg.  

Wykonano sporo ciekawych zdjęć.

To była akcja dla "szerokich mas społecznych".

wtorek, 25 listopad 2014 18:36

2014.11.25 Jaskinia Śpiących Rycerzy

Napisał

Gabriela Gajny
Krzysztof Gajny
Jerzy Ganszer

Dużo nietoperzy. Na powierzchni opad śniegu.

poniedziałek, 24 listopad 2014 00:05

2014.11.22 Jaskinia Wisielców i Jaskinia Kroczycka

Napisał

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Białą
Monika Wasilewska - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

To było trzecie podejście, aby dojść do Jaskini Wisielców. Warto - jaskinia interesująca, trwają tam prace wykopaliskowe. Długość obiektu - 66 m. Ekipa również dotarła do Jaskini Kroczyckiej.

Na zdjęciu Jaskinia Kroczycka.

niedziela, 16 listopad 2014 12:00

2014.11.15 Jaskiniowa działalność w Tatrach

Napisał

Wacław Michalski - kierownik
 Piotr Skrudlik
 Agnieszka Wróbel
 Agnieszka Byrtek
 Krzysztof Górski
 Jerzy Ganszer

wtorek, 11 listopad 2014 20:42

2014.11.11 Mysiorowa Jama

Napisał

Michalska Gabriela
Michalski Wacław
Po wielu latach udało się nam powrócić do Mysirowej Jamy oraz leżącej obok jaskińki Lisiej koło Mucharza. Jak zapewniają miejscowi to już może ostatnie chwile na zwiedzanie przed zalewaniem zbiornika, zaplanowanym ponoć na przyszły rok. Jak to w Beskidach: ciasno, błoto i sporo różnej maści pajaków, muszek, ciem itp, co jednak nas nie wystraszyło.