Sprawozdania (4892)
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
W piątek mieliśmy pewien problem zdrowotny, ale na szczęście uratowała nas członkini Fanklubu SBB, Wanda Ganszer, za co niniejszym bardzo jej dziękujemy!
W niedzielę w ramach rekonwalescencji wybraliśmy się na spacer pucharową trasą. Kiedy przygotowywaliśmy się do startu, niespodziewanie nadjechał land rover. Mogliśmy wymienić kilka słów z Gabrielą i Krzysztofem Gajnymi. Potem uruchomiliśmy pomiar czasu i we troje dziarsko wkroczyliśmy w las.
Na drugim (wertykalnym) odcinku trasy Mikołaj wynalazł interesującą atrakcję - unikalny, ekstremalny zacisk drzewny; i tylko przedstawiciel Sekcji Młodzieżowej był w stanie go przejść, co zresztą uczynił kilkakrotnie (patrz: zdjęcie). Kosztowało to nasz zespół wiele cennych minut :-) Z ogromnym trudem przekonaliśmy Mikołaja, aby kontynuować podbieg.
Wyżej przemieszczaliśmy się ruchem konika szachowego. Najpierw poszliśmy kawałek w stronę Wysokiego, aby korzystając z pięknej pogody pooglądać Bielsko oraz grzbiet łączący Szyndzielnię z Klimczokiem. Później zeszliśmy do punktu z widokiem na północny zachód, na Pogórze Śląskie. Tym sposobem właściwy szczyt Palenicy osiągnęliśmy uzyskując rekordowy, iście "pendologiczny" wynik: 2 godziny, 14 minut i 9 sekund!
Ostatniego punktu programu, czyli konsumpcji napojów w Krzywej Chacie nie udało się zrealizować, ponieważ okazało się, że została ona zamknięta już o godzinie 18:00. Pospieszyliśmy więc w dół orograficznie prawą stroną doliny. Obok szumiały wysokie, sezonowe wodospadziki.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Zlokalizowano trzy wejścia do krótkich sztolni w zachodnich stokach Grojca tuż nad rzeką. Jako ciekawostkę można podać, że członkom Sekcji Archeologicznej SBB znane były tylko dwie sztolnie. Do pierwszej od północy nie wchodzono ze względu na brak światła! W okolicy dużo śmieci! W pobliżu amfiteatru zlokalizowano stare okopy.
Agnieszka Adamczyk
Tomasz Kliza
Na cel naszej pierwszej zimowej wspinaczki w górach (dla Tomka pierwszej w ogóle, dla mnie pierwszej samodzielnej po kursie) wybraliśmy łatwy cel na Czubie nad Karbem, stanowiącej ok. 200-metrowy fragment wschodniej ściany Kościelca. Potoczek to nietrudna, 7-wyciągowa droga. W jej górnych partiach pobłądziliśmy, co - jak się okazało po lekturze wspinaczkowych forów - jest na tej drodze po prostu nagminne. Dzięki temu trójkowe trudności towarzyszyły nam dłużej. Asekuracja bardzo dobra, głównie z haków. Igły okazały się całkowicie zbędne ze względu na rozmarzające już powoli trawki. Na zdjęciu Tomek w trakcie chwili odpoczynku po zakończeniu drogi.
Zofia Gutek
Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza - Roztoka - 5 Stawów Polsich - Zawrat - Murowaniec - Kasprowy W - Kużnice
były to ostatnie zawody w PPA 2013r
Michał Ganszer zajął 2 miejsce w kategorii kadet
Zofia Gutek 1 miejsce w kategorii nestor
zapraszamy na Memoriał Malinowskiego 20.04.2013
i na cały przyszły sezon.
2013.04.13 Witanie uczestników wyjazdu narciarskiego do Austrii
Napisał Michał GanszerKaja Fidzińska - KKTJ
Maciek Z. - KKTJ
Marcin FrytkaPunk Freindorf - KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek
Czekałam na zdjęcia wykonane przez Maćka, ale jakoś się chłop nie może sprężyć... :)
W skrócie: między Czarnym Dunajcem a Chochołowem zobaczyliśmy pierwszy raz w tym roku bociany. Dwie sztuki w gnieździe z widokiem na Tatry. Śniegu w górach była masa cała. Pod otworem Czarnej spotkaliśmy trzech chłopaków z Krakowa, zjechaliśmy na ich linach. Za zlotówką ani cm skały, tylko lód. Wszyscy odbyli mniej lub bardziej kontrolowany zjazd z gwałtownym hamowaniem przed prożkiem. Lód jest twardy i mało przyjemny dla pup ;) Szliśmy za chłopakami z Krakowa, jednak trochę nas spowalniali, więc Komin Węgierski pokonaliśmy obejściem. Tradycyjny popas odbył się przy Ślimaku. Na powierzchni najpierw należało wykopać sobie linę ze śniegu, którego było duuużo. W lesie chwilami po męski nabiał, na Upłazie do kolan. Jakimś cudem, właśnie na Upłazie, wytopiło się z 3 m kwadratowe śniegu - natychmiast owe metry zostały opanowane przez dziesiątki krokusów :)))) Na dole wcześniej padał chyba deszcz, bo to białe coś mało przyjemne było... ;) I było fajnie :)
2013.04.13 Trasa - Szczyrk, kolejka, Hondraski odwiedziny - Skrzyczne - Małe Skrzyczne - Solisko
Napisał Michał GanszerJerzy Pukowski
Zdzisław Grebl
Po drodze odwiedziliśmy Stanisława Pisarka i osoby towarzyszące na polanie Hondraski. Po wypiciu herbaty wyruszyliśmy w dalszą drogę na Skrzyczne. Po krótykim pobycie w schronisku i rozmowie z właścicielami schroniska ruszyliśmy w kierunku Małego Skrzycznego skąd w ciężkim, romiękłym śniegu zjechaliśmy do Soliska od czasu do czasu moiczeni deszczykiem.
1. Zbigniew Mastalski - FGanklub Speleoklubu Bielsko-Biała - 26:21:00
2. Adam Marcinkow - 18,01,44
3. Zofia Skrudlik - 33.18.96 - na piechotę
4. Jerzy Pukowski - 21.16.85
5. Rafał Konior – na piechotę, dotarł do mety, brak czasu
Więcej...
2013.04.07-13 Wyjazd narciarski do Austrii w Wysokie Taury
Napisał Michał GanszerOrganizatorem akcji był GOPR
- Jerzy Żeliński - GOPR
- Zbigniew Piesyk - GOPR
- Aleksander Chruściel
- Arkady Dąbrowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
- Mariusz Grudzień - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
- Arkadiusz Kitowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
- Łukasz Pokorski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
- Michał Koksa - GOPR
- Jacek Koziarek - GOPR
- Beata Michalska-Kasperkiewicz
- Aleksandra Chruściel - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
- Józef Dziubasik - Osoba Towarzysząca
- Jerzy Ganszer
Aleksander Chruściel jest członkiem również Klubu Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR, a w "papierach" SBB figuruje jako członek honorowy.
Streszczenie:
Ekipa na nartach poruszała się między schroniskami. Nie udało się zdobyć żadnego szczytu pow. 2500 m o wybitności 100 m. Najwyższe osiągnięte miejsce to 3592 m. Beata i Jerzy G. w ciągu pięciu kolejnych dni uzyskała pięć przewższeń ponad 1000 m.- przebywając 4 razy powyżej 3000 m.
Sprawozdanie:
2013.04.08 - ekipa wyrusza z miejscowości Ströden do schroniska Essener Rostocker 2208m. Część bagaży wyjechała kolejką. Po odpoczynku /większość/ zdobywamy górę Rostocker 2749, zjazd północną stroną.
2013.04.09 - próba dotarcia do szczytu o nazwie Westlicher Simonyspit 3488 m. Podejście zakończono na wysokości 3205m. - była mgła. Część osób dotarło na szczyt.
2013.04.10 - dotarliśmy do schroniska Kürsinger Htt. 2547 m. przez przełęcz Maurertörl 3104 m. Naklejono naklejkę klubową. Chwila zadumy - dowiedzieliśmy się tam, że co najmniej jedna z osób wyruszająca w podobnym kierunku wpadła do szczeliny lodowej i zabiła się!
2013.04.11 - atak na Grossvenediger 3666 m. Zakończony na wysokości 3592 m. Zjazd do Johanishütte 2121 m.
2013.04.12 - Beata i Jerzy G. - atak w kierunku Zopatspitze 3198 m. W końcowej fazie raki i czekan. Akcja zakończyła się 100 w pionie przed szczytem - było stromo. Reszta ekipy poruszała się w kierunku Kristallwand 3310 - bez wyraźnego efeku - była słaba widoczność.
2013.04.13 - zjazd wszystkich w dół. Pokonaliśmy kilka wielkich starych lawinisk.
Dziękujemy wszystkim za miłą atmosferę.
Osoby chętne mogą dopisać swoje uzupełnienia przysyłając treść do autora sprawozdania.
Żaneta Stwora - Osoba Towarzysząca
Krzysiek Talik
Akcja all-wyciągowa. Zjazd po wszystkich trasach i poza. Warunki narciarskie bardzo dobre. Film wkrótce...
Zofia Gutek
Franek (Krzysztof Talik)
Adam Marcinków
Wojciech Stachowiak
Katarzyna Szczerba
Trochę szurania po Gorcach. Trasa: Nowy Targ > Obidowa > Turbacz > Nowy Targ (17 km, ponad tysiak przewyższenia). Większa przyjemność z podejścia niż zjazdu... Im niżej tym mniej śniegu.
Na zaproszenie telewizji KT Live the Adventure wzięliśmy udział w produkcji filmu o zimowym zdobywaniu Turbacza oraz okolicznych kapliczek. Nie zabraknie w nim wątków przyrodniczych, jak np. mysza spacerująca na fokach czy tropienie śladów dzikich skuterów. Będą również kaskaderskie sceny z omijaniem wyrastających znienacka choinek i sądowaniem głębokości zasp śnieżnych. Podejście upłynęło w atmosferze mglistej i chmurnej. Nie było panoramy na Tatry ani widoku na Pieniny, ale od czego wyobraźnia :) W schronisku czekały nagrody, adekwatne do wysiłku włożonego w podejście - zupy i piwa, regenerujące siły fizyczne i psychiczne przed zjazdem. Nie było wspaniałych szusów w puchu, a przed końcem trasy najlepiej było zdjąć narty - okazało się, że najbardziej biało jest w okolicy Korbielowa. W drodze powrotnej natknęliśmy się na liczne stado dorożek, bryczek i powozów zaprzężone w jeszcze liczniejsze stado koni, wiozące stado weselników.
Ślad trasy tutaj
