Jaskinie i wyprawy (1605)
2023.04.01 Jaskinia Czarna - rejon III Komina
Napisał Michał GanszerKarolina Barciszewska-Kozioł
Małgorzata Bugalska - Ganszer
Paulina Kohut
Bartłomiej Golik
Dawid Jędrysek
Mateusz Kohut
Karol Pastwa
Michał Ganszer
Wybraliśmy się do jaskini Czarnej, żeby dotrzeć do 2 otworu i zjechać efektowną ścianą Organów nad Doliną Kościeliską. Weszliśmy głównym otworem i w ramach zwiedzania partii zjechaliśmy do Sali Węgierskiej. Obawialiśmy się nieco o nasze możliwości oraz warunki wspinaczkowe na ostatnim prożku przed 2 otworem, więc nie ściągaliśmy liny ze studni wlotowej, żeby nie odcinać sobie powrotu. To samo zrobiliśmy z liną na zjeździe w ramach tych partii, którą zdjęliśmy dopiero po udanej wspinaczce na ostatni prożek. Po wyjściu z otworu zobaczyliśmy piękny widok na całą dolinę. Partie oceniamy jako kameralne, ale bardzo urokliwe, a zjazd na powierzchni na niezwykle efektowny. Czas akcji w jaskini: 4 godziny.
2023.03.19 Amfiteatr w Lipniku - akcja wspinaczkowa
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Wspinaliśmy się na murach amfiteatru. Pokonano "Zacięcie Ganszera" IV.
Powyżej jest następne "zacięcie" trochę wyższe - każdy może zdobyć i jego nazwisko będzie wpisane na w annałach tych sprawozdań! Podczas wspinaczki asekurowaliśmy się "od góry"
2023.03.18 Wielka Śnieżna - Partie Wrocławskie
Napisał Krzysztof BorgiełPaweł Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Kamil Polański
Krzysztof Borgieł
Ostatnimi czasy sporo robiliśmy dla jaskiń. Tym razem uznaliśmy, że zrobimy coś dla siebie. Powstał zatem pomysł akcji sportowo-poręczowo-poznawczej. Chociaż nikt się nie ścigał to pomimo odwiedzin w partiach nam nieznanych, wszystko poszło zaskakująco sprawnie.
Wędrówka do otworu przez Świstówki zaskakująco szybko za sprawą betonów powierzchniowych. Odliczając czas na ubranie raków i próbę odzysku liny pod otwór dotarliśmy po 1h i 47 minutach.
WAŻNA UWAGA:
W zimie zalecamy podchodzić na wprost lub nawet nieco od prawej strony (patrząć na linę). Za równo w tym jak i zeszłym roku zdarzało się, że zjeżdżały lawinki na lewo od liny (są naoczni świadkowie).
Odkopanie iglo nie zajęło wiele czasu. Gdyby natomiast wiatr był nieco mniejszy to prażące mocno słońce mogłoby nas zniechęcić do zejścia pod ziemię. Na szczęście wiało zimnem więc ruszyliśmy w czeluści. Rura wyjątkowo dobrze rozjeżdżona z dużą ilością miejsca na barki i biodra. Poręczowanie bardzo szybkie więc Suchy Biwak osiągamy w bardzo dobrym czasie. Popas, odpoczynek i ruszamy w nieznane. Wpierw sporo ciągów poziomych (zlustrowanych przez nas przed dwoma tygodniami). Po kilkudziesięciu metrach zaczynają się tzw. Białe Kaskady i mnóstwo odcinków linowych w górę. Fragment ten jak dla nas bajeczny. Lejące się woda (trzymająca się nieco z boku), sporo kaskad z jeziorkami i ciekawe formacje skalne to jest to czego nam było trzeba. Powyżej BK miały być Salki Naukowców, Czarny Komin i tak dalej i tak dalej...
Proszę nas nie oceniać, ale przyznajemy, że nie wiemy gdzie dotarliśmy. Osiągnęliśmy na pewno jakieś miejsce biwakowe, a kilka lin wyżej stwierdziliśmy brak kontynuacji ciągów. Skonsultowaliśmy nasze doświadczenia z kimś kto tam bywał i wyszło, że to jakieś niegrzeczne ciągi równoległe (na dokumentacji nie widać). Przyjdzie nam pójść tam znowu co wcale nas nie smuci bo jest tam ładnie. Ważnym momentem akcji było gotowanie i spożywanie herbatki na ww. biwaku i rozmowy o tematyce mocno matrymonialnej. Droga w dół zajęła 35 min - jak to po sznurku. Po wyjściu na powierzchnię stwierdziliśmy ciemność i srogi wiatr. Dobrze, że mamy to iglo...
Czas pod ziemią to koło 7.5h, a deniwelacja szacunkowo +/-550-600 m
Sylwia wykonała serię pięknych zdjęć z czego jedno można oglądać w miniaturce.
2023.03.17 Obiekt M-4 - Wytrzyszczona 2 K.Bs-02.268
Napisał Jerzy GanszerBeata Micjalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer
Podjęto ciężką próbę eksploracji obiektu / Beata, Roman, Pukuś/ - po dokładnych pomiarach obiektu wyszło tylko 3,40 m. To była akcja wieczorna, należy sądzić, ze w ten rejon jeszcze wrócimy. Ponadto wykonano pomiar GPS Schronu nad Wytrzyszczoną 2 - Otomana K.Bs-02.266 /Beata/.
2023.03.16 Schronisko pod Głazem K.Bm-02.13 - akcja narciarska
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
W górach resztki śniegu. Działaliśmy w oparciu o ośrodek narciarski Czarny Groń.
2023.03.14 Wyjazd eksploracyjny - Twardorzeczka - Beskid Śląski
Napisał Jerzy GanszerWykonano plan:
Schron nad Wytrzyszczoną 2 - Otomana K.Bs-02.266 - 1 m dł /mimo małej długości - obiekt bardzo wygodny jako naturalny namiot!/ /w górnej części skałki/
Wygodny Okap - Wytrzyszczona 2 K.Bs-02.267 - 1,5 m dł /tam wygodnie siedzą dwie osoby i są dobrze ochronione przed opadami deszczu/ / w środkowej części skałki z widokiem na drogę/ /na zdjęciu/
Zlokalizowano Obiekt M-4 - Wytrzyszczona 2 K.Bs-02.268 - szacowana długość 4 m. /obiekt nie splanowany/ /w północnej części skałki u "góry"/
Obiekty zostały wprowadzone do Bazy Danych.
Teren godny do zwiedzania - nadaje się do wspinaczki zimowej.
Kamila Wachnicka - Akademicki Klub Grotołazów Akademii Górniczo Hutniczej Kraków
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer
Z powodu dużej ilości nawianego śniegu do otworu nie dotarliśmy! Było zimowo!
Tomasz Hansel - Rudzki Klub Grotołazów "Nocek"
Paweł Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Majka W.
Kamil Polański
Krzysztof Borgieł
Od razu na początku wyjaśnijmy tytuł sprawozdania. Otóż zakończyła się pewna długofalowa akcja oczyszczania Nowego Biwaku. Właśnie w ostatnią sobotę reszta śmieciowego depozytu została wyniesiona z jaskini. Ale po kolei.
4.30 rano 5 osobowa grupa wyrusza z Bielska. Na Groniku spotkanie z Kamilem i montaż ekwipunku dodatkowego na saniach. Droga pod otwór zajmuje nieco ponad 2h. Próg wariantem na lewo od liny - raki i czekan wymagane. Śniegu sporo i niestety wierzchnia warstwa sypka. Po dotarciu do potencjalnej lokalizacji przygotowanego tydzień wcześniej iglo, stwierdzamy, że znacznik otworu jest kilka metrów bliżej śniegu co oznacza spory dosyp lub zsyp śniegu z wyższych części stoku. Normalnie można by się załamać, ale nie z nami takie numery. Przy użyciu sondy określamy położenie końca korytarza i skutecznie odkopujemy wejście do śnieżnej pieczary. Przy okazji wykorzystując dużą ilość osób i łopat tworzymy ogromną platformę z wiatrochronem przed wejściem.
Podczas przebierania dociera do nas spora ekipa z TKTJ, a wśród nich Michał, z którym mieliśmy okazję kiedyś wspólnie podziałać - pozdrawiamy!
Nadszedł czas wejścia pod ziemię. Główny ciąg idzie jak zawsze przy poręczowaniu - w sumie jest to już trochę nudne, ale trzyma zawsze ta myśl, że im niżej tym lepiej. Do I Płytowca czubek team trzyma się z tyłu. Następnie następuje zwolnienie blokady (pfuu to nie ten program) tzn zmiana prowadzenia i ruszamy przodem w swoją stronę. W swoją tzn inną niż pozostała czwórka. Plan bowiem zakłada szerszą działalność. 2 osoby idą starym ciągiem przez I Wodospad i powrót po depozyt na Suchy Biwak, a 4 osoby na II Biwak przez S.B. W starym ciągu zabieramy stare poszarpane liny oraz sporo różnych drutów i innych śmieci (nazbierał się cały wór). W okolicach Wanty następuję spotkanie ekip i każdy rusza w swoją stronę. Na II Biwak idzie mocny, liczny skład gdyż zadanie jest niebanalne. Kilkanaście kilogramów starego karbidu z Galerii Krokodyla (kto czytał ostatnie sprawozdanie ten wie). K&K natomiast idą zbadać wstępne fragmenty Partii Wrocławskich. Śledztwo zakończone sukcesem i planem na zaś. W drodze powrotnej zabieramy z Kamilem w sumie 2 pełniusienkie wory śmieci i zahaczając jeszcze o dno Partii Krakowskich ruszamy w górę do wyjścia. Wspomnieć należy, że przeżyliśmy ciekawe zjawisko na trawersach w Wodociągu. Wieloosobowa mijanka z TKTJ - normalnie jak na Marszałkowskiej :)
Po 7h pobytu pod ziemią wychodzimy na powierzchnię gdzie w oddali we mgle widzimy czołówki odchodzącej 3ciej ekipy zapisanej na ten dzień (pozdrowienia dla Kamili i Frytki). Po przebraniu, posileniu się i spakowaniu wykorzystaliśmy czas oczekiwania na resztę w sposób bardzo produktywny i rozgrzewający. Ni, nie mam na myśli popijania wódki. Łopata i piła poszła w ruch i udoskonalaliśmy iglo, a także przygotowaliśmy bloki do zatkania otworu. I tak po kilku godzinach kwartet SMPT pojawił się w otworze co dało znak Kamilowi czekającemu w boksie startowym, że może ruszać. Sprawnie (jak na transport śmieci) dotarliśmy na parking (oczywiście Kamil na dupolocie w slalomie między drzewami). Ekipa bielska zakończyła akcję standardowo na BP po czym udała się w kierunku domu.
Serdeczne podziękowania całej ekipie i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do zrobienia czegoś dobrego dla Systemu Śnieżnej. Niebawem ruszamy z innymi tematami!
Film dokumentalny z dwóch akcji pod linkiem: https://rumble.com/v2c7bts-jaskinia-niena-sniezna-cave-zimowe-wejcie-wodospad-i.html
Bartosz Brzezinka
Gosia Bugalska-Ganszer
Paulina Kohut
Mateusz Kohut
Michał Ganszer
Podczas akcji, osiągnęliśmy syfon Marwoj, oraz syfon Pawiana. To miejsce, podobnie jak syfon Marwoj, zachwyciło uczestników swoją niepowtarzalną urodą i wyjątkowością. Woda w syfonie Pawiana była głębokiego koloru błękitnego, co dodatkowo podkreślało tajemniczy i magiczny charakter tego miejsca. Po krótkim odpoczynku i podziwianiu piękna syfonu, rozpoczęliśmy powrót
W trakcie akcji, grupa spotkała się z kursantami z Warszawy, którzy również eksplorowali jaskinię.
Ostatecznie, po 7 godzinach spędzonych w jaskini Miętusiej, ekipa zakończyła swoją przygodę i powróciła na powierzchnię, pełna wrażeń i nowych doświadczeń.
Film stworzył Bartosz
Więcej...
2023.02.25 Jaskinia Czarna - Techuby do Sali AKT
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Podejście na powierzchni śliskie, w jaskini spory ruch grotołazów. Na zdjęciu Speleoklub Częstochowa pod studnią wlotową.
2023.02.22 Masyw Pilska - akcja narciarsko - eksploracyjno - podziemna
Napisał Jerzy GanszerBłażej Nikiel
Jerzy Ganszer
Z Korbielowa-Kamiennej do Hali Górowej - potem pas skałek - potem szczyt Pilska. W sumie 969 m podejścia. W górach zima, na dole roztopy.
Katarzyna Lena Koprowska KA GB GOPR, były członek SBB
Ampy - Siriporn Bangngoen Tajlandia
Claire Falgayrac Francja
Jean Marie Briffon Francja
Paul Callister UK
Gery Berghmans Belgia
Wacław Michalski
Miałem przyjemność uczestniczyć w kolejnej już wyprawie do Tajlandii organizowanej przez Johna Gosset i klub z Brukseli. W tym roku John wybrał do przebadania północno-zachodnią część Tajlandii, niedaleko granicy z Birmą (Myanmar). Bazowaliśmy w miejscowości Sapong. Celem wyprawy była eksploracja wielkich zapadlisk "sinkhole" widocznych na zdjęciach satelitarnych, w górach na południe oraz przebadanie systemu jaskini Tam Pung Hung, podziemnego strumienia i połączenie z jaskinią Tam Huai Kun gdzie ta woda wypływa. Wyprawa w pełni się udała, zjechaliśmy do kilku ogromnych dziur, najgłębsza miała 92m głębokości wykluczając możliwość osiągnięcia kolektora wodnego. Dokonaliśmy też powiększenia systemu jaskini Tam Pung Hung, poprzez planowane połączenia obu wspomnianych dziur a na dokładkę przyłączyliśmy jeszcze do systemu nową jaskinię w Banana Valley. W sumie odkryliśmy dużo ponad 3km nowych korytarzy, w tym część dość trudnych, znacząco zalanych wodą. Mam nadzieję w bliskiej przyszłości pokazać zdjęcia i zrobić krótką prelekcję.
Kamil Polański
Po sobotniej akcji postanowiłem obadać wejście do jaskini Śnieżnej. Wyszedłem przed 8-mą. Od parkingu do miejsca dojścia nie było ani jednego człowieka na szlaku prócz jednego biegacza który robił pętlę przez Przysłop Miętusi zbiegając na Gronik. Na szlaku kilka- kilkanaście centymetrów świeżego śniegu, ścieżka wąska. Zbaczając ze szlaku, który zimą prowadzi żlebem w stronę Kondrackiej Przełęczy, wchodzi się w sporej miąższości śnieg (nawet po pachy), ale na szczęście trwa to tylko kilkanaście metrów. Potem dupolotem zjechałem w stronę skałki przy szlaku letnim, a stamtąd już na stojąco (Czasem na czworaka), ciągnąć za sobą dobytek na dupolocie. Tyle dobrze mieć taki plastik ze sobą, że zmniejsza się ciężar przypadający na nogi, a tym samym nacisk na pokrywę śnieżną, przez co można było fragmentami nie zapadać się po pas. Ścieżka pod Przechód, jak już wspomniałem, problematyczna, miejscami można się zapaść po pachwiny, miejscami po kolana, a czasem pokrywa utrzymywała na powierzchni. Dotarcie pod Przechód zajęło mniej czasu niż zazwyczaj trwa torowanie. Po dojściu i nałożeniu na siebie wielu warstw (lepiej ubrać się cieplej bo w lawinisku podobno wyziębia :D), próbowałem wyjść nad próg. Niestety ale brakło kilku metrów aby sięgnąć skałki ze stanowiskiem. Postanowiłem odwrót ze względu na niebezpieczne (wg mnie) warunki w górnej części Przechodu: pod warstwą ok. 10cm stwardniałego śniegu znajdowało się spoooro luźnego śniegu, na tyle luźnego że gdyby góra ruszyła to możliwe że część niższa również mogłaby ruszyć. Próbowałem zejść w prawą stronę popod linę, aby dostać się na "trawy", ale tam również sporo depozytu sypkiego śniegu a pod nim fragmentu pionowych zalodzonych skałek. Jeżeli tu było aż tak źle, to wyżej (pomiędzy skałą ze stanowiskiem a górą progu) możliwe, że było dużo nawianego śniegu, a stamtąd gdyby spaść z tym depozytem to na dole mógłbym jedynie wiosną po roztopach kwiatki wąchać.
