Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (875)

czwartek, 18 kwiecień 2013 08:50

2013.04.14 Czuba nad Karbem, Potoczek (III)

Napisał

Agnieszka Adamczyk
Tomasz Kliza

Na cel naszej pierwszej zimowej wspinaczki w górach (dla Tomka pierwszej w ogóle, dla mnie pierwszej samodzielnej po kursie) wybraliśmy łatwy cel na Czubie nad Karbem, stanowiącej ok. 200-metrowy fragment wschodniej ściany Kościelca. Potoczek to nietrudna, 7-wyciągowa droga. W jej górnych partiach pobłądziliśmy, co - jak się okazało po lekturze wspinaczkowych forów - jest na tej drodze po prostu nagminne. Dzięki temu trójkowe trudności towarzyszyły nam dłużej. Asekuracja bardzo dobra, głównie z haków. Igły okazały się całkowicie zbędne ze względu na rozmarzające już powoli trawki. Na zdjęciu Tomek w trakcie chwili odpoczynku po zakończeniu drogi.

czwartek, 18 kwiecień 2013 14:23

2013.04.13 Trawers Czarnej

Napisał

Kaja Fidzińska - KKTJ
Maciek Z. - KKTJ
Marcin FrytkaPunk Freindorf - KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek

Czekałam na zdjęcia wykonane przez Maćka, ale jakoś się chłop nie może sprężyć... :)

W skrócie: między Czarnym Dunajcem a Chochołowem zobaczyliśmy pierwszy raz w tym roku bociany. Dwie sztuki w gnieździe z widokiem na Tatry. Śniegu w górach była masa cała. Pod otworem Czarnej spotkaliśmy trzech chłopaków z Krakowa, zjechaliśmy na ich linach. Za zlotówką ani cm skały, tylko lód. Wszyscy odbyli mniej lub bardziej kontrolowany zjazd z gwałtownym hamowaniem przed prożkiem. Lód jest twardy i mało przyjemny dla pup ;) Szliśmy za chłopakami z Krakowa, jednak trochę nas spowalniali, więc Komin Węgierski pokonaliśmy obejściem. Tradycyjny popas odbył się przy Ślimaku. Na powierzchni najpierw należało wykopać sobie linę ze śniegu, którego było duuużo. W lesie chwilami po męski nabiał, na Upłazie do kolan. Jakimś cudem, właśnie na Upłazie, wytopiło się z 3 m kwadratowe śniegu - natychmiast owe metry zostały opanowane przez dziesiątki krokusów :)))) Na dole wcześniej padał chyba deszcz, bo to białe coś mało przyjemne było... ;) I było fajnie :)

Organizatorem akcji był GOPR

  1. Jerzy Żeliński - GOPR
  2. Zbigniew Piesyk - GOPR
  3. Aleksander Chruściel
  4. Arkady Dąbrowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  5.  Mariusz Grudzień - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  6. Arkadiusz Kitowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  7. Łukasz Pokorski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  8. Michał Koksa - GOPR
  9. Jacek Koziarek - GOPR
  10. Beata Michalska-Kasperkiewicz
  11. Aleksandra Chruściel - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  12. Józef Dziubasik - Osoba Towarzysząca
  13. Jerzy Ganszer

Aleksander Chruściel jest członkiem również Klubu Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR, a w "papierach" SBB figuruje jako członek honorowy.

 Streszczenie:

Ekipa na nartach poruszała się między schroniskami. Nie udało się zdobyć żadnego szczytu pow. 2500 m o wybitności 100 m. Najwyższe osiągnięte miejsce to 3592 m. Beata i Jerzy G. w ciągu pięciu kolejnych dni uzyskała pięć przewższeń ponad 1000 m.- przebywając 4 razy powyżej 3000 m. 

Sprawozdanie:

2013.04.08 - ekipa wyrusza z miejscowości Ströden do schroniska  Essener Rostocker 2208m. Część bagaży wyjechała kolejką. Po odpoczynku /większość/ zdobywamy górę Rostocker 2749, zjazd północną stroną.

2013.04.09 -  próba dotarcia do szczytu o nazwie Westlicher Simonyspit 3488 m. Podejście zakończono na  wysokości 3205m. - była mgła. Część osób dotarło na szczyt.

2013.04.10 - dotarliśmy do schroniska Kürsinger Htt. 2547 m. przez  przełęcz  Maurertörl 3104 m. Naklejono naklejkę   klubową. Chwila zadumy - dowiedzieliśmy się tam, że co najmniej jedna z osób wyruszająca w podobnym kierunku wpadła do szczeliny lodowej i zabiła się!  

2013.04.11 - atak na Grossvenediger 3666 m. Zakończony na wysokości 3592 m. Zjazd do Johanishütte 2121 m.

2013.04.12 - Beata i Jerzy G. - atak w kierunku Zopatspitze 3198 m. W końcowej fazie raki i czekan. Akcja zakończyła się 100 w pionie przed szczytem - było stromo.  Reszta ekipy poruszała się w kierunku Kristallwand 3310 - bez wyraźnego efeku - była słaba widoczność.

2013.04.13 - zjazd wszystkich w dół. Pokonaliśmy kilka wielkich starych lawinisk.

Dziękujemy wszystkim za miłą atmosferę.

Osoby chętne mogą dopisać swoje uzupełnienia przysyłając treść do autora sprawozdania. 

poniedziałek, 08 kwiecień 2013 08:25

2013.04.06 Sztolnie bytomsko-tarnogórskie

Napisał

Hanna Kullman - TKTJ
Joanna Ragus - TKTJ
Kaja Fidzińska - KKTJ
Agnieszka Wróbel
Stanisław Wasyluk - KKTJ
Tomasz Snopkiewicz - KKTJ
Marcin FrytkaPunk Freindorf - KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek

Korzystając z zaproszenia koleżanek z Tarnogórskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego, sobotę spędziliśmy w starych sztolniach tarnogórskiej kopalni galmanu. Brodząc w wodzie prawie po tyłki, nakładając sobie na twarze dolomitowe maseczki ściągające, dotarliśmy na poziom -3 kopalni. Panowie o wzroście powyżej 180 cm narzekali nieco - większość korytarzy nawet Panie pokonywały w pozycji schylonej bądź w kucki (a ponad 100 lat temu ludzie tam musieli pracować). Nie budząc licznych nietoperzy: Nocków, Gacków i Wacków ;) Było bardzo wesoło, można przypuszczać, iż ktoś rozpylił w korytarzach niezidentyfikowaną substancję rozśmieszającą ;) Po wyjściu odbyło się tarzanie w śniegu, celem wyprania kombinezonów, a w pobliżu tarnogórskiego Rynku spożywanie pysznego żarełka meksykańskiego. Bez tequili niestety. A Red's ananasowy jest niesmaczny.

Więcej informacji o sztolniach TUTAJ

 

poniedziałek, 25 marzec 2013 11:37

2013.03.23 Techniki jaskiniowe "na sucho"

Napisał

Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Agnieszka Byrtek
Grzegorz Majka
Mariusz Majka
Andrzej Malanowski
Kamil Oślizło
Magdalena Pacyna
Klaudiusz Stępień
Agnieszka Wróbel
Marcin Gryzełko
Filip Gryzełko - Sekcja Młodzieżowa
Filip Kiszło
Rafał Klimara
Ines Korczyk - Fanklub SBB
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Katarzyna Szczerba

W sobotę kursanci trenowali po raz pierwszy techniki linowe. Komfort warunków w sali gimnastycznej sprzyjał chyba przyswajaniu wiedzy, bo sporo zagadnień zostało przedstawionych i przećwiczonych. Rafał rozwiesił trudny tor linowy, do pokonania którego również wystartowali kursanci. Sekcja Młodzieżowa dopingowała starszych oraz budowała fortece z materacy. Sądzę, że wszyscy się dobrze bawili i nieźle zmęczyli.

niedziela, 24 marzec 2013 17:41

2013.03.23 Jaskinia Czarna

Napisał

Jerzy Pukowski
Sebastian Korczyk
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Tym razem w Tatrach było naprawdę sporo śniegu. W wyśmienitym stylu udało się nam jednak dotrzeć do otworu.
W jaskini znaczna ilość lodu /loda/. Na początku miało nas jechać 7 osób, do wyjazdu dotrwało 4. W związku z tym zredukowaliśmy sprzęt do niezbędnego minimum. Dwie pierwsze osoby dotarły na Prożek Furkotny za Jeziorem Szmaragdowym, dwie ostatnie doszły do najwyższego miejsca w jaskini na +141 m. Czas całej akcji wyniósł 13 godzin, czas akcji jaskiniowej - 8 godzin 45 minut. Pod ziemią spotkaliśmy trzy osoby z Katowickiego Klubu Speleologicznego z termosem; robili trawers. Życzyliśmy im powodzenia w przekopywaniu się przez śnieg z otworu wschodniego /północnego/. W partiach przyotworowych dość dużo "chłopków" lodowych. Na powierzchni powitała nas piękna pogoda /księżyc/ i temperatura -15°C !
Pomysłodawcą wyjazdu był Sebastian, a zachęcał Michał.

 

Krata

Oddziela mrok jaskini od światła. Miejsce pragnień, strachu, westchnień, zadumy, bojaźni, walki o przetrwanie, chęci dotknięcia jej. Nigdy nie spełniała funkcji, zawsze można było wejść bokiem. Wiąże się do niej liny i przechodzi przez otwartą furtkę. Miejsce odpoczynku i obserwacji innych wychodzących lub zjeżdżających w ciemność. Pręty trochę za grube, aby karabinek swobodnie można było zapiąć. Wiele lat temu ekipa z Pszczyny przesiedziała ponoć całą noc na niej, "bo w dole ryczał niedźwiedź". Kiedyś na jakiś manewrach samego Rafała Kardasia w noszach przepychaliśmy bokiem koło kraty.  W tej chwili mało jest grotołazów pamiętających otwór bez  kraty - została zainstalowana w II połowie lat 70-tych XX wieku. Dawniej linę wiązało się o drzewo, teraz są nawet batinoxy w ścianie, lecz często się z nich nie korzysta.  Należy sądzić, że po pewnym czasie zostanie zdemontowana, i może nawet trafi do jakiegoś muzeum. Póki co w sposób wyśmienity zabezpiecza pochylnię przed przypadkowym wpadnięciem. Jest lekko zardzewiała, zamontowana do skały specjalnymi kotwami, na razie wzbudza zaufanie swoja solidnością i nikt nie zastanawia się poważnie, że pod nią kilkadziesiąt metrów można polecieć. Śnieg czasami sięga "furtki", a za kratą z razu śnieg, a potem lód! Wychodząc do góry rzadko udaje się utrzymać pozycje pionową. 

wtorek, 19 marzec 2013 14:29

2013.03.16 Jaskinia Zimna

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Zimna do ponoru.

wtorek, 19 marzec 2013 14:27

2013.03.15 Jaskinia Śpiących Rycerzy

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Śpiących Rycerzy podejście w 70 cm warstwie świeżego  śniegu w żlebie zeszły 2 lawiny pyłowe

wtorek, 19 marzec 2013 14:25

2013.03.14 Jaskinia Miętuisia

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Miętusia popod próg z Matką Boską dalej zalane, w rurze mnóstwo lodu zawężającego przekrój.

Anna Smoter - Były Członek Klubu
Oliwia Smoter - Sekcja Młodzieżowa
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk

Około godziny 11:00 dynamicznie ruszyliśmy z opustoszałego i zamglonego Przegibka. Starsze pokolenie wędrowało szlakiem standardowym, zaś przedstawiciele młodszego przemieszczali się na sporych odcinkach wariantem równoległym - znacznie bardziej fantazyjnym. Nie zapomnieli zwiedzić starych wojennych okopów. Po łyku herbaty w schronisku skierowaliśmy się nad otwór. W międzyczasie sprawdziła się prognoza pogody ICM i na całkiem jeszcze zaśnieżony grzbiet spłynęły promienie marcowego słońca.
Akcja weszła w decydującą fazę: odpowiednio wyposażeni zniknęliśmy w Wietrznej Dziurze. Nie brakowało tam atrakcji takich jak mała wspinaczka, miniaturowy trawersik czy eksploracja intrygujących zakamarków. Na zdjęciu: trzon zespołu szturmowego, czyli Oliwia i Mikołaj.
Jak na grotołazów przystało, w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w celu skonsumowania tradycyjnego żurku (druga wizyta w schronisku). Pokrzepieni zbiegliśmy do aut, zatrzymując się na chwilę, by popatrzeć na ścielącą się u stóp Beskidu szarą watę. Ani na szlaku, ani w schronisku nie odnotowano dużego ruchu.
Niedzielna wycieczka przebiegła bardzo sprawnie: z zapałem i konsekwencją zrealizowano założone cele.
W taki oto sposób zainaugurowana została działalność nieformalnej Sekcji Młodzieżowej przy Speleoklubie Bielsko-Biała :-)