Piotr Gawlas


Piotr Gawlas
Andrzej - OT
Tomek - OT
Robert - OT

Nietypowa data, 29 lutego. Pogoda dziś była piękna, słowacka Horska Slużba obniżyła stopień zagrożenia lawinowego na 2, padło więc na Salatyn, którego w tym roku jeszcze nie odwiedzaliśmy.

Kolejką, bo za "szlapanie" po stoku i tak pobierają opłatę 5 ojro, kolejka kosztuje 8 a stok wcale fajny do podchodzenia nie jest. Więc wjechaliśmy. Od górnej stacji jest kilkaset metrów podejść w pionie na okoliczne szczyty. Snieg mocno odpuszczony, nawet w zacienionych żlebach - temu jeszcze wczoraj była lawinowa trójka.

Pierwsze podeszliśmy na Bresztową 1902 metry. Podchodziliśmy i zjeżdżali zboczami Skrajnego Salatyna. Zajęło nam około 1,5 godziny w górę i 20 minut zjazd. Po odpuszczonym śniegu narty nie chciały jechać. W dolince w słonku urządziliśmy niewielki popas, kanapki, jakiś napój. Pora była wczesna, więc ruszyliśmy jeszcze na Salatyn.

Salatyn 2046 i 2048 metrów. W zacienionym już żlebie śnieg po górze był przymrożony ale w masie miękki. Kijek po przebiciu skorupy, bez trudu wchodził po rączkę. Podchodziłem do Pośredniej Salatyńskiej przełęczy, tej między wierzchołkami, na nartach. Wyżej założyłem harszle. Było trudno. Zjazd prawą stroną żlebu, jeszcze nie przymrożoną. W miejscach, gdzie pojawił się cień, szybko tworzyła się skorupa i chwytało narty przy skręcie. Nieprzyjemne. Reszta ekipy poszła na Zadni Salatyn , zjechali do Zadniej Salatyńskiej Doliny, wrócili na grzbiet i czekali na mnie pod żlebem.
Zjazd do parkingu stokiem narciarskim był koszmarem. Jak po kartoflisku, muldy wysokie miejscami na metr. Uda wysiadły wszystkim. Już wiem, dlaczego karnety na kolejkę po godz. 14 są tu o połowę tańsze!
Hahaha Hahaaaa!
niedziela, 18 luty 2024 18:12

2024.02.18 Żarska Dolina skiturowo

Piotr Gawlas

Byliśmy większą ekipą, lecz imion Towarzyszy nie pomnę.

Pogoda piękna nam nastała w niedzielę. Krokiem żwawym z nartami przy plecakach, doszliśmy do Żarskiej Chaty. Tu śniegu moc już była, więc nart ubraliśmy i ruszyli dalej, ku górskim szczytom, ku szczytom Smereka a na powrocie na Płaczliwym skończywszy, zacnym zjazdem po nietkniętym nartami śniegu na zboczach zachodnich z Płaczliewgo.
Przez 7 godzin, 21 kilometrów wędrójąc uszliśmy.
Wyjazd turystyczno-krajoznawczy
Ponczek O.T.
Skóra O.T.
Rambik O.T.
Piotr Kudłaty Gawlas

Kondycyjnie, turystycznie, skiturowo. Dolina Żarska w Słowackich Tatrach Zachodnich należy do najleprzych miejsc do skiturowania w Tatrach. Przyciąga ogromne ilości narciarzy. Możliwości jest tam wiele. Żarska przełęcz i dalej na Płaczliwy - to był nasz dzisiejszy cel i osiągnięcie. Bez pośpiechu, przy pięknej pogodzie, lekkim mrozie i słonku, czasem delikatnym wiaterku, od parkingu w obie strony zajęło nam to 7,5 godziny. Klasyczna dniówka, bez przerwy :) Przeszliśmy i prześlizgali, około 19 km, 1300 m podejścia. Warunki śniegowe trudne: przewiany firn, poduchy pyłu śnieżnego, zmienne nawierzchnie, twardo, wylodzone, miękko, dołem śnieg odpuszony. Trzeba było uważać przy zjeździe. Nie mniej, dzień minął wzorcowo.
poniedziałek, 29 styczeń 2024 11:22

2024.01.28 skiturowo Kasprowy przez Myślenickie

Piotr Gawlas

Po akcji kursowej w Jaskini Miętusiej, która opisana jest w innym sprawozdaniu, kolejny dzień rozpocząl intensywny opad śniegu, niestety wilgotnego, takiego, który tworzy skorupę. Warunki śniegowe się poprawiają do skiturowania, przybyło 10-15 cm. ale też lawiniasto. Pomysł na skiturowy Kasprowy, najbezpieczniej, pewny zjazd. Z Kuźnic zielonym szlakiem obok Jaskini Kasprowej Niżniej na Myślenickie Turnie i dalej na Kasprowy Wierch. Pogoda w dolinach pochmurna z pruszącym śniegiem. Ponad Myślenickimi chmury zostały w dolinach i przedzierać zaczęło się słońce ale szlaki wylodzone. Przydał się "sprzęt ostry". Na Kasprowym piękna pogoda, oczywiście tłumy ludzi. Wyjście rekreacyjno - kondycyjne.
środa, 10 styczeń 2024 21:31

2024.01.10 Kasprowy skiturowy

Piotr Gawlas
Andrzej - OT
Mateusz - OT
Robert - OT

Korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się na kondycyjne wyjście na Kasprowy. Podejście szlakiem zielonym przez Myślenickie Turnie i Suche Czuby. Z Kasprowego zjazd do Gąsienicowej, powrót i zjazd Kotłem Goryczkowym aż do parkingu. Śniegu w Tatrach jest jak na lekarstwo, przewiany i przymrożony, ale podejście i zjazd przyjemne, w górach mróz, widoczki piękne.
poniedziałek, 20 listopad 2023 18:17

2023.11.19 Jaskinia Czarna

Jerzy Ganszer
Piotr Gawlas

Szybka akcja do Czarnej, Z otworu północnego doszliśmy do najwyższego punktu jaskini, bez pośpiechu, czas ok. 5 godzin. Na powierzchni piękna zima się zrobiła, ok. 40 cm świeżego śniegu.
poniedziałek, 13 listopad 2023 06:54

2023.11.12 - Sokole Góry, Jaskinia Studnisko

Piotr Gawlas
Hieronim Gawlas
Małgorzata Pocha - O.T.

Pogoda była w sam raz, na odwiedzenie Sokolich Gór. Znowu wybraliśmy Studnisko. Chcieliśmy potestować nowy sprzęt, ale głównie temu, że to ostatnie chwile, żeby tę jaskinię odwiedzić, bo od 15 listopada do 1 września objęta jest okresem ochronnym, więc zwiedzanie jest niemożliwe. Oprócz nas Studnisko odwiedziło dziś kilka ekip, spotkaliśmy ludzi z SDG i z WKTJ. Było miło i wesoło.


sobota, 14 październik 2023 23:35

2023.10.14 Sokole Góry, Jaskinia Studnisko


Piotr Gawlas
Hieronim Gawlas

Końcówka ładnej pogody, w klubie tzw. Maraton z Kursantami. U nas też szkoleniowo - treningowo. Padło na Sokole Góry. Jaskiń miało być kilka, ale czasu mało. Zostało Studnisko. Dla starszego wspomnienie, dla młodzieży samodzielne pierwsze kroki. Daliśmy radę.
Piotr Gawlas
Paweł - SDG

Ogólnie była akcja zwijania obozowiska KTJ - PZA na Polanie Rogoźniczańskiej. Korzystając jednak z okazji, ze byli chętni po pracy na wyjścia w góry i do jaskiń, dołączylem się do ekipy z Dąbrowy Górniczej i wybraliśmy się na trawers Czarnej.

Pogoda była obrzydliwa, lepka, śliska, deszczowo-zlewowo-mglista. Pakujemy więc graty, nie przesadzając z ubraniami - i tak za moment wszystko jest mokre to po co to nosić. 7 rano jesteśmy w Dolinie Kościeliskiej i żwawo drepczemy w stronę Żlebu Pod Wysranki. Zaczynamy od strony tyłka, Otwór Północny, ten najbliżej.

W jaskini powódź. Jeszcze nie widziałem Czarnej płynącej taką ilościa wody. Lało się wszędzie, tam gdzie są standardowe cieki i tam, gdzie ich nie ma. Nieco przed trawersem Studni Imieninowej, na krótkim zjeździe, zaskoczyło mnie zjawisko bulgoczacej i szumiacej wody zza ściany, która kilka metrów niżej wybuchała efektownym wodotryskiem ze szczeliny w skale. Czarna, jak zwykle przepiękna, jeszcze taka świeżo umyta, jednak wyjątkowo urzekł mnie kominek do górnego otworu i sam otwór, wypadajacy dosyć obszerną rura w połowie pionowej ściany. Wyszliśmy Otworem Górnym. Jeszcze tam nie byłem. Po 30-to metrowym zjeździe ścianą, dostaliśmy się na ścieżkę wiodącą do jaskini.

Akcja w jaskini zajęła nam równo sześć godzin. Paweł wspinał wszystkie studnie. Mieliśmy też czas napić się po drodze ciepłej herbatki. Jak wyszliśmy z jaskini, już nie padało.




Wojciech Jasiak
Bartosz Brzezinka
Kamil Polański
Piotr Gawlas

Czterech członków Speleoklubu Bielsko-Biała wraz z członkami Speleoclub Wrocław wzięlo udział w międzyklubowej wyprawie Speleoklubu Bobry Żagań w masyw Tennengebirge w Alpach Salzburskich.

Celem wyprawy była eksploracja powierzchniowa, weryfikacja i sprawdzenie znanych już obiektów jaskiniowych pod kątem wytopienia korków lodowych, oraz kontynuacja eksploracji Jaskini Środkowej ( Mittle Höhle ).

Efektem było zwiedzenie oraz splanowanie przez zespół żagańsko-wrocławski kilku nowych obiektów, partii Jaskini Środkowej położonych za tzw. Trawersem, ok. -220m, które oporęczowane i odkryte były przez zespół bielski już w zeszłym roku. Dokonano również odkrycia nowych partii położonych za Słoniem ok. -550m, które po przekroczeniu znanego wcześniej zespolowi Bobrów okna, doprowadziły ekstremalnie błotnistym korytarzykiem nazwanym Trąbą Słonia, do okazałej studni. Studnia kontynłuje się kilkadziesiąt metrów w dól. Calości Partii za Słoniem namierzono ponad 100m ale nie zwiedzono wszystkich możliwości, które zostają do eksploracji na następną wyprawę. Podobnie jest z partiami za Trawersem, gdzie odsłoniło się kolejne okno i zostanie sprawdzone przy najbliższej okazji.

Powiększono równiez jaskinię P11, która ze schroniska podskalnego rozwinęła się w kilka kominków i okazałą salkę, oraz otworzył się nowy, wygodniejszy otwór.

Mimo kapryśnej pogody, jaka panowała w Alpach, czas wykorzystano bardzo skutecznie a w wolnych chwilach, kiedy deszcz i śnieg paraliżowaly akcje górskie, oddawano się rozwijaniu pasji kulinarnych członków wyprawy, oraz integracji międzyklubowej i ze schroniskowymi gospodarzami.